Mozna tez sprobowac zaprzyjaznic sie z lekiem - strachem , przeciez jest on nam jako ludziom potrzebny , jednak powinnismy miec go tyle ile potrzebujemy w imie naszego najwyzszego dobra .
Ja oczyszczalam sie ze strachu pod prysznicem , rozmawialam z nim i wizualizowalam jak nadmiar go splywa ze mnie i widzialam zamiast wody gesta ciecz . Po jakims czasie zobaczylam mala szara chmurke , ktora sie do mnie usmiechala - podziekowalam jej , ze jest ,ze respektuje i szanuje moj strach i ze ma zostac on moim przyjacielem , a takze ostrzegac w sytuacjach dla mnie nieprzyjaznych . Od tego dnia poswiacam pare sekund dziennie na przypomnienie sobie o moim przyjacielu strachu i swiadomie wysylam mu energie milosci
Przeciez on ma mi sluzyc i sie mna opiekowac , a nie mna rzadzic i zapedzac w paranoje . Bylo latwiej go zakceptowac i dac mu milosc niz z nim walczyc . Walka zawsze jest przegrana dla obu stron
Pozdrawiam wszystkich

