Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
sensiti
Posty: 248
Rejestracja: 6 września 2009, o 19:28
Reputacja: 0

Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: sensiti » 6 września 2009, o 21:40

Moje doświadczenie z kundalini :-(

Wszystko zaczeło się prawie 1,5 roku to dziwne uczucie w podstawie kręgosłupa jakby ktoś zapalił ogień, parzyło coraz bardziej nie wiedziałam co to jest.
Dodam że jako dziecko uwielbiałam medytować już od 13-roku życia zamykałam oczy i wpatrywałam sie w gwiazdy do tego feralnego momentu, kiedy zobaczyłam świetlistą spiralą jakby ktoś zapalił światło, niezwykły błysk
i niezwykłe uczucie coś mnie wołało i nagle ogarnął mnie potworny lęk, otworzyłam oczy.

Przygoda z medytacja trwa do dziś, taki sposób na relaks, na chwilowe odpłynięcie z czasem zaczeły się wirówki, dziwaczne uczucia jakbym była wieksza niż w rzeczywistości, jakbym sie powiekszała, fajne uczucie, sama opracowałam swoj układ dłoni połączenie pięciu palców dodam tylko że jako dziecko nigdy nie słyszałam ani nie czytałam o medytacji...dokładnie tak samo było z kundalini wszystko pojawio się spontanicznie nie miałam zielonego pojecią skąd to jest i co to jest...parzyło coraz bardziej. Pojawiła się dziwna myśl że to coś złego, poszłam do spowiedzi myslałam że to kara za grzechy (przyznaje troche na sumieniu miałam :oops: ) i nagle tej nocy mam świadomy sen wizja piekła, widze kręgi, ogromna odchłań próbuje uciec, czuje jak mnie wciąga udaje się uciekam....moja podświadomość? zapewne władowałam sobie taki a nie inny program mam nadzieję.

Po spowiedzi ogarnął mnie jakiś dziwny spokój, ale nie dawało mi to spokoju co to było pojawiła się ciekawość i się zaczeło, sen za snem wszystkie świadome,
pełno symboliki, czarny i biały byk trzymam je na łańcuchach walczę ze swoja własną naturą, walczę sama ze sobą, dualizm nie do pogodzenia a jednak
świadomośc jego istnienia w każdym z nas.
Dziwne stany ciągną się przez jakiś miesiąc W między czasie tysiące rozważań kim jest Bóg, kim ja jestem co mam wybrać, czytam o kabale, hinduizmie, islamie,
buddyzmie, czytam ewangelie, taoizm, gnoza, okultyzm, tantra wszystko zaczyna się mieszać powstaje jedna wielka mieszanka wszystkiego łacznie z satanizmem myśle sobie że dla Boga nie ma znaczenia jaka religia, bo to człowiek wybiera droge do Boga, no i pojawia sie magia chaosu:/ boże co za wariactwo, rozważam myśle analizuje jakbym nie mogła przestastac..zahir:/

I nagle w pewien piątkowy wieczór taka myśl od niechcenia że Jezus nie istniał że to kłamstwo....sobota rano budze się i czuje się jak bym się w sobie
zapadła jakbym była grobem potworne uczucie, cały dzien trzymam się tylko jednej myśli która daje mi nadzieję że w Jezus w niedziele zmartwychwstał więc nic mi nie będzie, nie mogę się doczekać wieczoru, to uczucie ciemnosci jest nie do znieśienie, budzę się rano w niedziele z myślą tylko o jednym Jezus!, nagle
spoglądam na słońce jest niezwykłe, przypomina srebrna tarcze, moge na nią patrzeć nie razi mnie, nagle czuje złota aureole wokół głowy, czuje niezwykły
przypływ miłości jest cudownie, w pracy siedzę rozmawiam z ludzmi i świecę. WSzystko jest jednością. Rozmawiam z kolegą a on mnie zaczyna przepraszać że
powiedział coś co mogło mnie urazić :). I znów pełno myśli czy to co mnie spotyka jest dobre czy złe, zaczynam czytać przypomniałam sobie wizje końca świata że pojawi się dużo proroków, że nadejdzie fałszywy Jezus że bedą różne cuda..idę zapalić fajeczkę, nie mogę już znieść tego napięcia i nagle moje światełko nad głowa zaczyna blednąć z każdym dniem coraz bardziej. W trakcie tych wszystkich cudów pojawia się niezwykła intuicja, jasnowidzenie i inne omamy albo dary jak zwał tak zwał.

Ale najgorsze dopiero przede mną.
W pewien dzień siedzę w pracy i nagle czuje jak wszystko mi się unosi wszystko wiruje moje trzecie oko, moje czakramy, myślałam że umieram. Potworny strach
pojechałam do kościoła znów spowiedź. Dodam że jest to okres kiedy godzę się z ojcem przebaczam mu wszystkie winy i pierwszy raz po wielu latach zdobywam się na słowo kocham Cie.
Kolejny wieczór widzę jak z mojego czoła wydobywa się błysk ogromne światło. Siedze w tym czasie na czacie i wydaje mi się że ludzie z którymi romawiam mają
coś z tym wspólnego na czatach jest wiele sekt new age, magowie, satanizm.
Pewnego dnia pokłóciliśmy się z mężem..jakiś drobiazg powiedziałam coś podniesionym tonem, zaczełam się palić całe moje serce stało w ogniu paliło mnie dwa dni, leżałam w wanie polewając się wodą i prosiłam Boga by to się skończyło. Po dwóch dniach przeszło. I zaczełam kwitnąć czułam jakiś owoc nad swoją głową niezwykle pachniał, ekstaza.. siedze w pracy i czuje że pachnę nagle spływa coś z góry jakby esensja miłości wpada do mojego serca, jest jej taki nadmiar że dziele się z ludzmi czuje jak łącze się z nimi jak mówią moimi myślami, za pierwszym razem połączyłam się z pięcioma osobami kolejny raz kolejna środa to samo łacze się z czwórką osób i ostatni raz mam połączyć się z dwójką osób wybieram tylko jedną osobę otwiera się w mojej głowie obraz iluminacja krzyz korona cierniowa na mojej głowie, czuje jakby ktos coś przyklejało mi skóre, maskę na twarz.
Znów świadome sny wizje piekła. Moje trzecie oko się otwiera widze już zjawiska w rzeczywistości, kolory istoty jedne walczą o mnie okrywaja mnie skrzydłami
inne atakują. W miedzy czasie tych doswiadczen wizyta u kobiety od energii zaczyna mi tłumaczyć że jestem cała pootwierana zamyka mi wszystkie czakramy mówi ze to jeszcze nie czas ze musze poczytac ze nie wiem w jaką brame mam wejść. Mówi że mam w sercu róże wyciąga coś z niej wkłada to mi nad głowe. Przychodze do domu mały przejaw agresjii i znów tym razem mój umysł staje w ogniu.
Cały czas siedze zagłebiam się w wiedzę, rozmawiam z ludźmi z czata którzy coś wiedzą ale nie chcą mi wyjaśnić, ja nie daje po sobie do końca poznać, nie
chce aby ktoś mi powiedział że jestem wariatką, jedni reagują na to śmiejąc się, inni niby wierzą jeszcze inni jak by wszystko wiedzieli jakby byli przeciko
mnie, zaczynam się ich bać, popadam coraz bardziej w paranoje, że chcą mi zrobić krzywdę, że kpią ze mnie że mają mnie za nic, że może ktoś chce się zemscic za cos, żę mnie widzą że to wszystko to psychomanipulacja, wampiryzm omamy schizofrenia. Zanim to wszystko sie zaczeło zauroczyłam się nie chciałam, ale trafiło mnie może trafiłam na nieodpowiednią osobę może przez to że go go obraziłam, w sumie przeprosiłam...nie wiem koszmar trwał.
Byłam tak wyssana z energii że nie mogłam się podnieść z łożka, spadła mi waga. Po czasie wszystko zaczeło się uspokajać.
Obecnie mam cały czas dziwny dzwięk w głowie od jakiegoś roku jakby deszcz lub dzwoneczki, czuje przypływ energii, spływa na mnie gorąco, w sercu czuje
światło uczucie miłości i zapach pomaranczy jest dobrze..narazie:/ czy to juz koniec? czym to jest, przebudzenie? czy może upadek starych schematów, może
ktoś w nasze serca wtłacza nowe schematy, lepszy świat? lepsza wiara? kłamstwo czy prawda? dokąd zmierzamy i czy to jest aby napewno dobre dla nas?
Cudów była cała masa wszystkich nie zdołam opisać jedni moga wierzyc inni nie od 1,5 roku jestem z tym sama boje się mówić wkońcu się odważyłam, myślałam że to schizofrenia ale zewsząd docierają do mnie informacje że dużo ludzi przez to przechodzi świadomość zbiorowa? a moze zbiorowa halucynacja?
Przepraszam za błędy i że tak chaotycznie.

pozdrawiam
sensiti

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: Prometeusz » 7 września 2009, o 16:36

Witaj Sensiti!!! :-D

Moim zdaniem wykazałaś się dużo odwagą dzieląc się z nami swoimi doświadczeniami. Po takiej wyczerpującej odpowiedzi można dużo się dowiedzieć, co przeżyłaś i co teraz przechodzisz. Domyślam się, że próbowałaś już kilku podejść do tej sprawy, przedstawiłaś w swoim poście dużo systemów, które związane są ściśle z tym tematem.

Z pewnością nie jest to sytuacja, z której można wyjść prostym i szybkim sposobem. Rodzą się we mnie pytania, jak podchodzisz do tej sprawy, w jakim stopniu cię ona angażuje, oraz czy przeszkadza Ci ona w normalnym życiu jakie do tej pory prowadziłaś? Jakie jest twoje stanowisko?

Posiadam wiedzę o kundalini, myślę że sam otarłem się o tą energię. Jednak trudno mi mówić o kimś innym niż ja sam. Postaramy się tobie pomóc, tylko musisz ściśle określić jakiej pomocy potrzebujesz. Czy chcesz wyciszyć ten proces, czy przez niego przejść?

Sama zauważyłaś, że jest mnóstwo dróg w których można się pogubić. Dlatego proponuje trzymaj się z daleka od nich. Bo jeśli to jest naprawdę kundalini, to sama będziesz najlepiej wiedziała co z tym zrobić (intuicja która przy tym przychodzi do tego prowadzi) przy drobnych radach osób które pragną twojego zdrowia i szczęścia, a jeśli nie, mogą przyjść stany, które jedynie podzielą twoją osobę i osłabią. Dlatego chciałbym byś dla własnego dobra wycofała się z potoku myśli. Przyjmuj wszystko co się wydarza w twoim ciele, w twojej świadomości i rzeczywistości takie jakie jest, wraz ze zrównoważonym i spokojnym umysłem. Tylko ten spokój wyłaniający się z obserwacji i zrównoważenia może Ci w końcu pomóc znaleźć odpowiednią drogę. Nie wiem w co wierzysz, ale powinnaś się nad tym zastanowić i to poznać. Jeśli jesteś niezdecydowana, zagubiona, to nie musisz się tym przejmować, przyjmij to jako część większego procesu i go poznaj.

Krok po kroku ujawni się to co ma się ujawnić, pamiętaj, że my jesteśmy przy tobie i że masz na tym forum wsparcie. :aniol

Wpisuj tu kolejne swoje doświadczenia i problemy, a na bieżąco postaramy się coś z tym zrobić. :-)

Pozdrawiam serdecznie :kwiatek
i ściskam najmocniej :przytul

Awatar użytkownika
sensiti
Posty: 248
Rejestracja: 6 września 2009, o 19:28
Reputacja: 0

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: sensiti » 8 września 2009, o 18:36

Witam dziękuje za te słowa otuchy:) to prawdziwy balsam dla mnie, myślałam że zostałam już sama z tym wszystkim.
Przyznam szczerze że niestety dużo myśle cały czas i dochodzę do nowych wniosków. Zastanawiałam sie nad przyczynami tego zjawiska może to poprostu efekt dojrzewania może to czysta fizjologia, efekt równoważenia się, rozwój naszego umysłu, kształtowanie swojej osobowosci na nowo.
Dojrzewanie u wielu osób jest zaburzone tak było ze mną śmierć bliskiej osoby brak miłości ze strony ojca był przyczyną wielu problemów, problem z wyrażaniem uczuć, emocji, szczególnie miłości, blokady. Na pewnym etapie młody człowiek powinien się odpowiednio rozwinąć, dojrzeć, w naszym świecie ta równowaga jest zaburzona , może w pewnym momencie nasz organizm dopomina się tej równowagi to tak jaby nasz wewnętrzny zegar mówił że już "czas" jedni przechodzą przez to tak a nie inaczaj, czasem dość drastycznie, taka wewnetrzna walka z samym sobą burzenie strego i powstanie nowego. Nasze półkule nie są zrównoważone. Przerost prawej półkuli posiadają mistycy, również artyści dodam że z wykształcenia jestem plastykiem, zanim zaczeła się cała ta gehenna byłam bardzo twórcza, po zaczęłm mysleć bardziej logicznie, analizować. Może stąd się wzieło to bogactwo obrazów doznań, uczucie jakby wypalenia. Wiekszość z nas ma podobne objawy, podobną symbolikę, podobne obrazy jesteśmy wychowani w tej samej kulturze, w tym samym systemie wierzeń. W indiach nikt nie ma wizji piekła czy Chrystusa.
Może wszystko czego doświadczamy to wypalenie się starych schematów wpakowanych w podświadomość, przebudzenie. Na temat przebudzenia było wiele wzmianek w historii, poezji, religie etc. Czy tworzymy teraz wspólną swiadomość zbiorową, halucynacja zbiorowa może każdy z nas dąży o przebicią się przez tą ciemną gęstwine do własnej Jaźni jednym się uda inni zostaną na poziome świadomości zbiorowej.
Ciekawi mnie schizofrenia ludzię Ci niezrównoważeni psychicznie, którzy wchodzą w bramy i nie radzą sobie z wyjściem tak jakby nie potrafili dorosnąć, świat myśli ich przerasta przy tym często niezwykle twórczy, często nazywani "wampirami" zaburzony rozwój osobowości, nie umiejętność wyrażania emocji.
Wszystko jest ciekawe, prawdziwa rewolucja;)

Póki co posłucham rady, mniej myślenia analizowania, mam zamiar się rozwijać wykorzystać ten moment.

Narazie wlewa się we mnie miłość strumieniami :) tak jakby przypływ endorfiny, ogólnie zaczyna pojawiać się wiecej energii i więcej radości :) mimo wszystko myśle że hormony mają w tym swój udział ;)

pozdrawiam

Awatar użytkownika
sensiti
Posty: 248
Rejestracja: 6 września 2009, o 19:28
Reputacja: 0

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: sensiti » 10 września 2009, o 08:54

ech.....Produkowany przez przysadkę mózgową. Hormon miłości - otwiera serce i wdzięczność. Szczęśliwi małżonkowie produkują więcej oxytocyny ale związki przebiegające w stresie wielokrotnie ją zmniejszają. U mnie była przewaga hydrokortyzonu :( hormon stresowy, jest przeciwny oxytocynie. Potrzebujemy kortyzolu kiedy w życiowych sytuacjach pojawia się niebezpieczeństwo i śmierć bliskiej osoby.
W stresowych sytuacjach kumuluje się w ciele. Należy go uwolnić. Najlepsza jest medytacja.
Jego nadmiar powoduje wysokie ciśnienie krwi, wysoki poziom cukru we krwi i otyłość. Nadaktywność kortyzonu daje poczucie fizycznego opuszczenia, ta osoba poczuje się bardzo samotnie.
Dopamina jest uwalniana przez neurony ośrodkowego układu nerwowego. Brak dopaminy powoduje depresję, zamglony umysł dający uczucie, że ledwo żyjemy.

Duża liczba ludzi stymuluje własne mózgi kokainą, amfetaminą, złym jedzeniem czy agresywnym zachowaniem. Z reguły są to stymulacje w celu wytworzenia większej ilości dopaminy. Zbyt dużo dopaminy wywołuje deluzje, halucynacje, które często są mylone
z mistycznymi doświadczeniami. Nie tylko narkotyki są przyczyną zakłóceń w produkcji dopaminy ale również mocno zaburzają umysł gry komputerowe. Ci ludzie, którzy dużo grają z reguły posiadają w swoim systemie podwójną dawkę dopaminy. Aby osiągnąć spirytualne przebudzenie musimy wypracować balans, nie może być za dużo, nie może być za mało. Wówczas będą budzić się ośrodki w mózgu odpowiedzialne za rozwój spirytualny. Dopamina zwana hormonem szczęścia.

nie ma czarów :(

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: Prometeusz » 10 września 2009, o 22:13

Jeśli mam być z tobą szczery... To zamieniliśmy się rolami, do tej pory ja starałem się przekazać te informacje do osób, które zaglądały na to forum. ;-)

Nie ma rozwoju "fantasy", za to sam rozwój jest fantastyczny. Zawsze lepiej wieść radosne, kreatywne życie, niż smutną tragedię, chyba że komuś inaczej pasuje...

Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
sensiti
Posty: 248
Rejestracja: 6 września 2009, o 19:28
Reputacja: 0

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: sensiti » 11 września 2009, o 12:38

:) mam nadzieję że nie namieszałam dochodzę metodą prób i błędów, póki co staram się z niczym nie identyfikować w milczeniu wsłuchuję się w moje serce, w moją jaźń, a ona cały czas świeci... :aniol

pozdrawiam

przbay
Posty: 1
Rejestracja: 14 listopada 2009, o 01:41
Reputacja: 0
Płeć: M

: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: przbay » 14 listopada 2009, o 02:25

Witaj

(nie jesteś sama) U mnie zaczęło się ponad 1 rok temu. Siedząc nad projektem nagle przestrzeń wokół mnie zafalowała w moim kierunku. Po tym zrobiła się taka idealna cisza, pewnie znasz tą cisze. Uznałem to za dobry moment do medytacji. Po 10 minutach siedzenia nagle z głowy wybuchło potężne światło. Było tak potężne że czułem jego promienie padające na ręce i nogi, lekki szok.

Przez pół roku głównie z rąk następowały wybuchy gorąca odczuwane przez moją bliską osobę. Pewnego dnia się spytałem czy czujesz to, odpowiedziała że tak i że to bardzo lubi! Gorąco to głównie uderza z wewnętrznej środkowej części dłoni (teraz już wszędzie).

Kiedyś miałem sen, wiele lat temu, jak podniesioną lewą ręką podnoszę ogromne połacie ziemi spod których wychodzą ludzie. W innym zaś jest mi mówione że jestem kreatorem, dalej w innym zapewniany jestem że czarny książę nie może mi nic zrobić.

Miałem wizje tego świata tej ziemi, patrząc z poza czasu, w jednej chwili byłem wszystkim, a wszystko było zapisane od początku do końca. Przeszłość wpływała na przyszłość (oczywiste?), a przyszłość na przeszłość. Po powrocie świadomości do ciała (ciężko opisać) ledwo byłem w stanie wytrzymać. Po poprzednim takim razie śmiało mógłbym powiedzieć że rozjechanie się przez tira powinno sprawić porządny orgazm (porównując).

Teraz wybuchy gorąca w przeciągu całego dnia są czasami aż parzące, a na czubku głowy czuje ruch (pomijając wyczuwalne gorąco). Są sytuacje że czuć jakby łamanie kości, jakby były ściskane, cało jest miejscami z bólu paraliżowane. A objawy tego wszystkiego wcale nie ustępują, a stale się powiększają.

Z takich ciekawych rzeczy jeśli poznam osobę (ton głosu w kilku sytuacjach np.) czuję ją za każdym razem jak coś potrzebuje ode mnie. Jakiś czas po eksplozji światła z głowy słyszałem myśli innych ludzi.

Każdy pewnie się też zastanawia dlaczego tyle zła jest na tym świecie i dlaczego Bóg nic z tym nie robi. Moja wizja tego jest taka, że nie tylko zło jest demonem, również dobro. I dalej idą tym tokiem, jeśli ktoś chce porzucić ten świat musi porzucić całe jego dobro i zło.

Też gdzieś zostało zapisane: "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez oko igły niż bogaczowi dostać się do królestwa niebieskiego". Według mnie idąc do nieba nasze dobytki zakodowane w świadomości w drodze oczyszczenia rozbijają się jak drewniane łódki o skały podczas sztormu. Oni porostu boją się zmian (ryzyka ? heh ironia), tego że utracą ten swój stan błogości, który w żadnej mierze nie jest porównywalny z byciem sytym w królestwie niebieskim.

Też niejedna osoba próbuje ubierać TAM w formy, tworząc figurki i inne wariaty. TAM (nawet tak nie można pisać) nie ma formy! Ponowne wchodzenie do królestwa jest jak wchodzenie do pięknego zamka (to i tak marne porównanie) o którym dawno się zapomniało, ale idąc w jego stronę droga wygląda znajomo.

Gdy rozwija się intuicja powodowana przez wznoszenie, odnosi się wrażenie że aktualna teraźniejszość miała miejsce miliony lat temu. Tym samym dając odczucie że wszystko co mnie otacza nie jest ze mną powiązane, a zrywając wszystkie więzy tego świata nic nie tracę.

Diabeł, który rozsiadł się na tronie tego świata, jest również jego sędzią. Jeśli czynisz w miarach dobra i zła, zostaniesz wobec tego osądzony choćbyś samo dobro czynił. Nie ma miejsca na te rzeczy. Trzeba porzucić walczących ze sobą (bo oni bez siebie nie są w stanie istnieć), i kroczyć dalej. Mówienie prawdy ani dobre jest, ani złe.


Nie jesteś sama,...

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: SAM » 14 listopada 2009, o 08:49

Jestesmy SAM-i... ;-)
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Awatar użytkownika
sensiti
Posty: 248
Rejestracja: 6 września 2009, o 19:28
Reputacja: 0

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: sensiti » 17 listopada 2009, o 11:42

Narazie trochę się uspokoiło czuje przyjemne ciepło w sercu i ruch energii zobaczymy co bedzie dalej :(

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: SAM » 17 listopada 2009, o 21:13

dalej bedziesz doswiadczac tom energie w zyciu, bo jedynie tak ja poznasz :)
czyli moze cie zaskoczyc...
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: SAM » 23 listopada 2009, o 11:15

All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: Niewinny » 23 listopada 2009, o 16:49

Kupa bzdur ten tekst !

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: SAM » 24 listopada 2009, o 09:05

Oswiece cie i ci powiem czym jest kundalinii :)

Ludzie pewnie w wiekszosci uwazaja iz gdy osiagna ten stan to beda cudotworcami, beda latac, beda robic rozne rzeczy...

Byc moze i beda...
Ale ja wam powiem iz jest to jedynie prawdziwe widzenie i slyszenie...

Osiaga sie to gdy czlowiek pokona Siebie. czyli pokona iluzje smierci, w glowie...:)

Dla Ciebie Wszesio to bedzie kupa bzdor, bo juz jestes ponad tym, ty jestes jedna wielka czakra, ale dla wielu ktorzy nie potrafia pokonac najprostszych iluzji, bedzie czyms co im sie pozwoli ruszyc z kajdanow, az w koncu zobacza iz to tez jest iluzja... ;-)
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: Niewinny » 24 listopada 2009, o 20:00

SAM pisze:Oswiece cie i ci powiem czym jest kundalinii :)

Ludzie pewnie w wiekszosci uwazaja iz gdy osiagna ten stan to beda cudotworcami, beda latac, beda robic rozne rzeczy...

Byc moze i beda...
Ale ja wam powiem iz jest to jedynie prawdziwe widzenie i slyszenie...

Osiaga sie to gdy czlowiek pokona Siebie. czyli pokona iluzje smierci, w glowie...:)

Dla Ciebie Wszesio to bedzie kupa bzdor, bo juz jestes ponad tym, ty jestes jedna wielka czakra, ale dla wielu ktorzy nie potrafia pokonac najprostszych iluzji, bedzie czyms co im sie pozwoli ruszyc z kajdanow, az w koncu zobacza iz to tez jest iluzja... ;-)


Myślenie o rzeczywistości nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Głupie techniki nikomu nie pomogą usunąć iluzji, iluzji nie usuwa się z zewnątrz lecz z wewnątrz, poprzez te metody ktoś może jedynie zmienić kolor celi w jakiej przebywa.

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Proszę o pomoc męczę się z kundalini 1,5 roku :(

Postautor: SAM » 25 listopada 2009, o 11:09

Iluzje sie tworzy...

Tak jak w bibli napisano na poczatku, "na poczatku bylo slowo", wiec...
tym slowem tez wyprowadzasz ludzi z iluzji...
Wydaje Ci sie iz twe techniki mowienia w prost co i jak jest, i ze to jest az tak proste, juz nie byly stosowane...
..i jaki efekt :)

W tym przykladzie sa niwelowane najpotezniejsze wzorce jakie stworzyl umysl, one sa tak potezne iz czlowiek nawet nie moze dosc do stwierdzenia iz JEST, nawet nie moze dosc do poczatku swej drogi (ktoora tez jest iluzja), ale jest po to by w koncu doszedl do stwierdzenia JESTEM TYM KIM JESTEM, do stwierdzenia iz jest WSZYSTKIM i byl w stanie wylaczyc wszystkie iluzje jakie sobie zbudowal...

Wiesz przecie iz umysl jest doskonaly, bo go doskonala istota kreowala, i wiesz przecie iz posiada gozik bezpieczestwa...:)
Trzeba go tylko wylaczyc :)
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 84 gości