Pomarańczę jestem w stanie Tobie dać do rąk - będziesz mógł ją odczuć na własny sposób - zapach, kolor, smak.... Na pewno masz rację że odczucia będą unikatowe - po prostu Twoje. Ale będziemy w stanie obaj stwierdzić np. że pomarańcza pachnie mimo że co do zapachu możemy mieć diametralnie inne wrażenia.
Żeby było jasne: nigdy nie widziałem na własne oczy "aury", chociaż był czas, kiedy próbowałem róznymi sposobami. Ale nic z tego nie wyszło. Nie posiadam także zbyt wielu informacji o tego typu zjawiskach.
Co do poamarańczy, też żeby było jasne - to jest przykład, porównanie. Jesli nie mam zmysłu powonienia (np. został mi jakoś uszkodzony nos

), to nie pogadamy sobie o zapachu pomarańczy. Jesli nie mam odpowiednio przystosowanych zmysłów, to nie zobaczę i nie odczuję "aury". Wiem tylko, że są ludzie, którzy twierdzą, żę widzą takie coś. Dlaczego z góry zakładać, żę "aura" nie istnieje? Wtedy rzeczywiście nie znajdzie się żaden kozak, żeby Ci to udowodnić, szczególnie przy pomocy pisania postów. Nikt nie zobaczy "aury" za Ciebie, może Ci tylko powiedzieć:"Widzę aurę". Ty odpowiedasz: "To nieprawda, bo mi nie udowodniłeś". To samo dotyczy innych dziwnych rzeczy.
W pierszym swoim poscie napisałeś:
nie widzę bytów, nie medytuję tak jak inni, nie wróżę czy co tam potraficie... Ale za to rozumiem frustrację, irytację, która wynika z pytania dlaczego ja tak nie mogę? W czym jestem gorszy, że nie potrafię? Dlaczego choć robię wszystko to mi się nie udaje?
A potem:
Kluczem do czegokolwiek jest uwierzenie że jest to możliwe.
Wierzysz, że widzenie aury jest możliwe?
Artykuły naukowe mają to do siebie że opisują jakieś odkrycia. Odkrycia natomiast łączy jedna rzecz - są powtarzalne. To znaczy, że w oparciu o moje wskazówki powinieneś nawet na drugim końcu świata uzyskać podobny jeśli nie ten sam efekt. Jeżeli się tak nie dzieje to znaczy że to oszustwo.
Rd jest nienaukowy. Nie istnieje gdzieś na zewnątrz, tylko wewnątrz każdego z nas indywidualnie. A każdy z nas jest inhny, ma inne predyspozycje i możliwości. To, co sprawdza się u Zoski, nie sprawdza sie w przypadku Józka. Samych technik jogi jest w sumie ponad 100 000. A joga jest jedną z tysięcy możliwości rd. Dla każdego coś miłego
Nie mam także nic do bogacenia się oraz poprawiania własnej wartości pod warunkiem że nie jest to kosztem innych.
A ja myslę, że zawsze bogacimy sie kosztem innych. Jakieś 40% ludzi zyje w fatalnych warukach, w nędzy. Jak zostaje mi z wypłaty np. 100 pln, to mogę je przeznaczyć na głodne dzieci z Afryki albo odłozyc na książeczkę. Żeby sie wzbogacić odkładam na ksiażeczkę. Przez to umiera kilkoro dzieci.
Dlatego uważam, że osoby zbierające się pod szyldem "Rozwoju Duchowego" powinny wykazywać większą empatię i życzliwość - żeby zachęcić innych do rozwoju, wskazywać im drogę a nie tworzyć kastę odpychającą innych, broniącą każdego strzępka wiedzy i zasłaniającej się mętnymi argumentami.
Myslę, że empatia często jest uważana za cos równoważnego pobłażliwością i komformizmem oraz łagodnością i "miętkoscią". Tymczasem czasami, dla dobra drugiego człowieka, trzeba trochę "ponaciskać".
Przecież to co boli, to wskazuje na siebie, mówi: "Tutaj, w tym miejscu jest problem!" Myślę, że bardzo często bolą nas np. kompleksy.
Zadawanie bólu jest więc wg mnie bardzo pożyteczne, pozwala zlokalizować problem, dzięki czemu możemy go wyraźniej zobaczyć i cos z nim zrobić. Bez bolesnych doświadczeń nie moglibyśmy się chyba rozwijać.
Co do bronienia strzepków wiedzy - niczego takiego tutaj nie zauważyłem, wręcz przeciwnie
A co do mętnych argumentw - metność zależy od tego, kto czyta

Full Moon: Kto to jest pan W.?
