przecież rozwój duchowy też jest napędzany pragnieniem osiągnięcia Tego
więc najpierw jest pragnienie a potem pragnienia nie ma - ty jesteś Sprite a ja pragniene - lub odwrotnie- soryy za mój humor
co by było gdybyśmy wogóle nie posiadali pragnień....?
Myślę, że tu zachodzi b. znaczące nieporozumienie, znowu związane z kwestia doboru słów. Dlaczego mielibyśmy pozbywać się pragnień, zabijać je, eliminować?
Wszyscy ludzie duchowi, którzy dla mnie są lub byli ważnymi nauczycielami na mojej "drodze", nauczali, aby
uwolnić się od pragnień, a nie eliminować je.
Człowiek "oświecony/zbawiony", jest wg mnie właśnie wolny od pragnień, tzn akceptuje je w całej ich wspaniałości. Nie jest jednak nimi związany.
Stwierdzenia typu: pragnienia są złe, a brak pragnień jest dobry, to jest be a tamto ok, to po biblijnemu "spożywanie owoców z drzewa poznania/rozróżniania dobrego i złego". Konsekwencje spożywania tych owoców wszyscy znamy
Gdybysmy nie poziadali pragnień, wszechświat przestałby istnieć - przecież jest on jednym gigantycznym pragnieniem istnienia, a my jesteśmy w jego (wszechświata) składnikami.
Kiedy przestajemy być "opętani" przez pragnienia, stajemy się ich bogami, nie są one w stanie nam nic złego zrobić. pojawiają się i znikają jak wszystko, odgrywając przed nami swoje role.
Wszechmogący ciagle pisze, żeby odrzucać to i tamto i siamto i myślę, że to jest bardzo dobre podejście. Odrzucenie w tym przypadku inna nazwa na uwolnienie się. Można też to nazwać zaniechaniem, odangażowaniem się lub zaufaniem wyżej sile (tak długo, ajk pozostaje ona dla nas "wyższa"

).
czy osiągnięcie pustki jest rozwojem, czy raczej zrozumienie czym ona jest i do czego służy
Pustka pustce nierówna
Popatrz sobie na jakąś rzecz, która leży teraz w pobliżu Ciebie, np. długopis.
Patrzysz na długopis i widzisz
jaki on jest (jego długość, kolor, kształt itd.). Możesz też poznac go innymi zmysłami (jaki jest w dotyku, smaku, jakie wydaje dźwięki, kiedy w niego sobie pstrykniesz, nawet jaki ma zapach

). Nie poznajesz jednak zmysłami
długopisu, tylko
jego cechy/
przymioty. To co nazywasz długopisem, to zbiór cech/przymiotów tego długopisu (wiesz
jaki jest, ale nie wiesz,
czym jest). Dotyczy to wszystkiego co nas otacza.
Co więcej, jeśli weżmiesz jakąś cechę tego długopisu (np. jego kolor), to wszystko, co oniej wiesz, to cechy/przymioty tej cechy (nie widziesz, zieleni, tylko widzisz jaka ta zieleń jest). I tak w nieskończoność
Stąd niektórzy mówią, że nic nie istnieje realnie, jest anatha ("pozbawione duszy"), puste. Długopis nie istnieje (dla logiki!!!), istnieją tylko jego cechy.
Przyjrzyj się teraz swojemu ego, tak jak przygladałaś się długopisowi. Ego to stwierdzenia dotyczace tego jaka jesteś (niska/wysoka, gruba/chuda, brunetka/blondynka, dwudziestoletnia/stuletnia itd.). Wszystko, co powiesz o sobie to ego.
Nie opisuje ono ciebie, tylko Twoje cechy. Ty jesteś "pustką", tak jak długopis jest "pustką" (nie jesteś swoimi cechami, tak jak długopis nie jest przeciez cechami długopisu). Daltego niektórzy mówią, że ego jest zbiorem fałszywych wyobrażeń o sobie.
Świat (materia), jest więc światem cech, zjawisk. Co więcej, te zjawiska to wytwory naszych zmysłów (jesli odciełabyś dopływ danych ze wszystkich zmysłów do mózgu, cechy długipisu przestały by istnieć). Dlatego niektórzy mówią, że materia to wytwór zmysłów, a materialny świat znajduje sie w umyśle.
Ale chociaż wszystko jest pustką (czyli nie istnieje), to wszystko istnieje przecież!

W dodatku długopis jest długopisem, a nie np. krową. ta "długopisowość" długopisu albo "prawdziwy długopis" to w hinduizmie "atman długopisu", czyli jego "dusza jednostkowa", długopis, a nie jego cechy. To "pustka" długopisu wyłania z siebie jego cechy, chociaż tymi cechami nie jest "związana".

Wszystko posiada swojego atmana, wszystko jest atmanem.
"Pustka" wg mnie nie oznacza więc niebycia, a wszystko, co mozna powiedzieć o "pustce", nie jest "prawdziwą pustką", tylko jej cechami, z tym, że pustka nie ma cech

. To samo dotyczy zbawienia, nirvany, tao itd.
Pokuszę sie tutaj o stwierdzenie, że nic nie istnieje (bo jest puste), ale wszystko po prostu jest. Kamień jest, wróbelek jest, długopis jest. I nie wiedza o tym. A człowiek poduma troche i powie: Zaraz to przeciez ja jestem! Ja istnieję!
A ja jestem, to po hebrajsku jahwe.
A Jezus mówił: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem", "Ja jestem Alfa i Omega", "Zanim świat powstał, ja jestem" itd.

rozwijać się duchowo aby osiągać wolność....?
czy do osiągnięcia wolności potrzeba się rozwijać ? co rozwijać ?
a może tylko trzeba sobie To przypomnieć , jak można rozwijać i czy wogóle można rozwijać To czym się jest , czy To wogóle da się rozwinąć
Właśnie
