Takie tam

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Ekhmm

Re: Takie tam

Postautor: Ekhmm » 27 października 2009, o 23:09

Dobrze gada : )

Wyobrażasz sobie też casami np. gołą babę - ona tak naprawdę nie istnieje.
Jak to? :D

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: Niewinny » 28 października 2009, o 16:33

rolmops pisze: Dlatego konflikt wewnętrzny jest czymś tak naturalnym jak sikanie czy spanie. W rd chodzi nie tyle o pozbycie się go, co o podziwianie jego "piękna". Na konflikcie znakomicie wyrasta kazdy rodzaj rozwoju (w tym duchowy ;-) ). Jeśli masz w sobie wielkie konflikty, to jaki rozwój z tego wyrośnie? :wow2


NIE CHODZI O OBSERWOWANIU EGO TYLKO POPRZEZ POZBYCIE SIĘ GO.
WTEDY CZŁOWIEK JEST WSZECHMOGĄCY, MOŻE WSZYSTKO.

ps. spanie nie jest naturalne

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: coolfon » 28 października 2009, o 19:13

NIE CHODZI O OBSERWOWANIU EGO TYLKO POPRZEZ POZBYCIE SIĘ GO.
Zdefiniuj "ego" i "pozbycie się go". Myslę, że to wiele wyjaśni i być może nie bedziesz musiał toczyć znowu tego samego sporu z V. D. Costą :-)

WTEDY CZŁOWIEK JEST WSZECHMOGĄCY, MOŻE WSZYSTKO.
Może więc robić co chce mając ego, ha! ;-)

spanie nie jest naturalne :?
Zdefiniuj "naturalne". :-)
Kocham Wieśka

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

: Takie tam

Postautor: Niewinny » 28 października 2009, o 19:27

Nie będę ci nic definiował, rzeczywistość jest poza pustą definicją.
Jak chcesz się oszukiwać to czyń to nadal przecież nikt ci broni.

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: coolfon » 28 października 2009, o 19:33

Nie będę ci nic definiował.
No i klops :->
Kocham Wieśka

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Takie tam

Postautor: Prometeusz » 28 października 2009, o 22:07

Święta prawda i jak dotąd tak samo bezużyteczna jak pozostałe. Drogowskazy to jedno, umiejętne wykorzystanie ich to drugie, i tu pies się pogrzebał.


Skądś to znam. To uczucie frustracji w końcu mnie do czegoś doprowadziło. Porozmawiajmy o tym.
powiedz mi teraz coś czego nie próbowałem,


Próbowałeś wielu, rzeczy zapewne, ja też... Miałem do siebie jakiś żal, że tylu rzeczy spróbowałem i albo nie potrafiłem przy tym wytrwać, albo nie otrzymywałem rezultatów, których się spodziewałem, czasem miałem rezultaty, ale np mi nie wystarczały, byłem niezadowolony, rozczarowany, przeciążony i sfrustrowany, jeszcze innym razem miałem rezultaty które mnie przerastały...
Odpowiedź pojawiła się sama, po długim czasie. Dalej szukam nowych sposobów, wychodzę po nową wiedzę i pomalutku się rozwijam, lecz jakoś odpadła ze mnie gorączka poszukiwań.

Sęk chyba w tym, że moja osobowość nie jest zaprojektowana na zbyt stabilną, szybko traci czymś zainteresowanie i natychmiast potrzebuje zaangażować się w co innego. Trudno za tym nadążyć.

Hehe to forum było jedną z rzeczy w które się bardziej zaangażowałem, nawet jak przez długi czas nikt nic nie pisał na nim ja tutaj powracałem. Dostrzegłem, że są we mnie niektóre rzeczy które są we mnie stabilne. Zastanów się, są w tobie jakieś rzeczy o których byś powiedział, że są stabilne?

jak?


Oto jest pytanie! :-D

Awatar użytkownika
NIKE
Posty: 706
Rejestracja: 11 maja 2009, o 18:32
Reputacja: 0

: Takie tam

Postautor: NIKE » 31 października 2009, o 22:12

hej
zainteresował mnie ten wątek - b ciekawy
ale jedna rzecz mnie nurtuje,( ponieważ ja też cały czas poszukuję prawdziwej siebi...)
piszecie tu o różnych technikach samorozwoju , rozwoju duchowego i......jak mi się zdaje ogromnego wysiłku fizycznego a nade wszystko psychicznego
nie jestem ekspertem ale wydaje mi się ,że TO powinno przyjść lekko, naturalnie, subtelnie niemal niezauważalnie, rozwój duchowy chyba nie powinien być wymuszany - osiąganie czegoś na siłę tylko potęguje agresję i pobudza nieodpowiednie hormony ( adrenalina )
a może się mylę.....?
NIE JESTEM NIKE ...

magia to umiejętne wykorzystanie siły umysłu - to zdolność czerpania mocy z własnego wnętrza ...

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

: Takie tam

Postautor: coolfon » 1 listopada 2009, o 07:12

No właśnie, NIKE.
Ja jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że zdecydowana większość technik i teorii "duchowych", z którymi miałem okazję się zapoznać sprowadza się do odpuszczania sobie wysiłków.
Jezus nauczał, żeby całkowicie zaufać Ojcu, nie troszczyć się o to co na siebie włożyć, nie osoądzać itd. "Mistrzowie" ze starego testamentu w sumie też.
Laozi nauczał, żeby płynąć z zyciem, poddać się całkowicie jego nurtowi razem ze wzlotami i upadkami.
Budda mówił, żeby nie dać się zwieść potrzebom "naprawiania" świata albo siebie, bo to są złudzenia, należy szukać "pustki".
Mitologia grecka sprowadza działanie całego świata i ludzi do poddania się woli bogów.
Mitologia hinduska - do wyzwolenia się od pragnień i pożądań, wejścia w harmonię (sattwę).
Wiem, że to są duże uproszczenia, ale chodziło mi o wycisnięcie jednego nurtu świecącego w każdej "religii". Różnice pomiędzy religiami oczywiście istnieją, ale spowodowane są tym, że "mistrzowie" nauczali na przestrzeni tysięcy lat, w róznych warunkach, różnych ludzi, w różnych kręgach kulturowych itd.

Tak więc myślę, że cały ten rd to zbiór różnorakich sposobów na "uspokojenie się", usuwanie w sobie samym przeszkód do znalezienia (nie osiągnięcia!!!) TEGO ;-)

Ach, przypomniała mi się jeszcze taka wypowiedź jednego z nauczycieli zen dotycząca właśnie rd:
"Na początku myślałem, że drzewa są drzewami, rzeki-rzekami, a góry-górami.
Dzięki praktyce zrozumiałem, że drzewa nie są drzewami, rzeki nie są rzekami, a góry-górami.
Kiedy dostapiłem "oświecenia", zobaczyłem, że drzewa są drzewami, rzeki są rzekami, a góry - górami." :-)

Pozdrawiam
Kocham Wieśka

Ekhmm

: Takie tam

Postautor: Ekhmm » 1 listopada 2009, o 11:29

Tak więc myślę, że cały ten rd to zbiór różnorakich sposobów na "uspokojenie się", usuwanie w sobie samym przeszkód do znalezienia (nie osiągnięcia!!!) TEGO

No, tez tak mysle. Dlatego mistrzowie nigdy nie mowia o osiaganiu oswiecenia/nirvany.

http://foof.most.org.pl/g_teksty/oswiecen.htm

Problem w tym, ze my jestesmy zaprogramowani na ciagle robienie czegos, chocby myslenie, wiec medytacjia jest czyms trudnym, a w rzeczywistosci to po prostu calkowite nic nie robienie( rowniez nie myslenie), ale ze nie mozna zmusic sie do nic nie robienia, powstaje paradoks. :?

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: coolfon » 1 listopada 2009, o 14:31

Heh, tydzień temu skończyłem czytać książkę Agnieszki Kozyry "Filozofia zen", która bardzo mnie "natchnęła".
Przez całe 400 stron przewija się tam hasło "logika paradoksu" i logika "absolutnie sprzecznej samotożsamości". Wprowadzenie tych pojęć do mojego mózgu wiele mi rozjaśniło. Generalnie chodzi o to, że zwykła logika nie jest jedynym obowiązującym myśleniem, jakim musimy się posługiwać.
W Bhagavadgicie wyczytałem kiedyś coś takiego (cytat z pamięci):
"Kto działa nie działając, nie działa w czasie działania, kto pozostaje nieruchomy będąc w ruchu i porusza się będąc nieruchomym ... itp... ten osiągnął prawdziwą jogę."
Sprzeczne to ze sobą jak fix, jednak zgodnie z logiką paradoksu (której klasyczna logika jest tylko jedną częścią), przeciwieństwa się nie wykluczają, tylko są "sprzecznie samotożsame" (wg mnie inna nazwa logiki paradoksu to po prostu jin-jang).
Dlatego cały sęk tkwi w tym, żeby medytować bez medytowania, dążyć bez dążenia, działać nie działając. :-)
No, tez tak mysle. Dlatego mistrzowie nigdy nie mowia o osiaganiu oswiecenia/nirvany.

Raz mówią, a raz nie, zależy kogo się czyta. Myślę, że to jest raczej kwestia doboru słów. Zresztą wg mnie oświecenie się osiąga przez nieosiąganie :-) Za chwilę postaram się napisac o co mi chodzi.
Problem w tym, ze my jestesmy zaprogramowani na ciagle robienie czegos, chocby myslenie, wiec medytacjia jest czyms trudnym,

A ja myslę, że to żaden problem - przecież każda cząsteczka we wszechświecie jest zaprogramowana na robienie czegoś. Nie ma nic niewłaściwego w mysleniu. Umysł został nam dany do tego, żeby myślał, tak jak siusiak został nam dany do siusiania. Powstrzymywanie się od myślenia może być dobre w wielu sytuacjach (np. żeby się uspokoić lub lepiej zobaczyć jakąś konkretną myśl bez przysłaniania jej innymi), jest to jednak jak powstrzymywanie sikania - tepiej troche potrzymać i zajść do WC niż zlać się w spodnie, jednak zbyt częste i zbyt długie trzymanie jest szkodliwe. :-)
Pamiętam, że czytałem kiedyś o podobnej rzeczy w rozmowach Nisargadatty Maharaja. Mówił o tym tak (cyt. z pamięci):" Umysł jest z natury niespokojny. Nie można uczynic go stabilnym. Zostaw umysł w spokoju. Umysł jest jak woda w której odbija sie księzyc - chociaż odbicie księżyca sie ciągle zmienia i porusza, to księzyc jest ciągle taki sam." Ty jesteś księżycem, jego odbicie to Twoje ego.
nie mozna zmusic sie do nic nie robienia, powstaje paradoks

Rzeczywiście, zmuszanie się to własnie robienie i to jest paradoks :-) . Ale nic niewłaściwego w paradaksach nie ma. Paradoks to coś, co "nie miesci się" w naszych logikach, jak wiele innych rzeczy.

Myślę, że to jest tak, że przytrafiają się nam w zyciu różne rzeczy - nie tylko wydarzenia, ale także myśli, różne emocje, osoby, miejsca itd (generalnie całe życie nam sie przytrafia). Jednak wszystko, co się pojawia, to znika, zmienia się, jest niestabline, jest jak zjawa, iluzja. Świat, który istniał 100 lat temu już nie istnieje, zmienił się. Świat, który istniał sekundę temu także. Rolmops, który istniał 15 lat temu nie istnieje. Rolmops sprzed sekundy także. cokolwiek rolmops robił sekundę temu - ja tego nie zrobiłem, ponieważ sekundę temu mnie (który jestem teraz) nie było. Dla logiki po prostu nie istnieję. Nie piszę nawet tego tekstu. A przecież istnieję i piszę, kurde! :-)
Dlatego mówię, że wszystko jest i nie jest jednocześnie takie jakie jest i nie jest :-) , jest czarne i białe. Każdy jest buddą i nikt nie jest buddą. Absolutnie sprzeczna samotożsamość. Logika paradoksu.

Jak nic nie robić będąc zaprogramowanym na robienie?
1. Zaufać Ojcu albo
2. Płynąć z życiem albo
3. Znaleźć "pustkę" albo
4. Poddać się woli bogów albo
5. Wyzbyć się pragnień (ciśnięcia, żę chcę coś zrobić).
Wybierz co chcesz, to wszystko to samo. Niech robienie odbywa się samo (i tak sie odbywa samo, chcesz tego czy nie). Niech myślenie się odbywa tak jak chce.
Każda myśl jest spowodowana niezliczoną ilością przyczyn w całym wszechświecie. Absolutnie wszystko dzieje się samo (z punktu widzenia naszego umysłu).
Z mojej wiedzy wynika, że medeytacje można podzielic na 2 kategorie:
1. "Medytacje -ćwiczenia" - mają na celu osiagnięcie czegoś, nabycie nowej umiejetności (np. lewitacji, telepetii itd., tak jak ćwiczenia na siłowni mają zwiekszyc nasze muskuły). Sa tutaj rózne pozycje i techniki.
2. "Medytacja - niemedytacja" - "zaniechanie" wszystkiego, pozwalanie żeby działo się samo. Nie ma tu pozycji ani technik, nie ma nawet medytacji :-) Wszystko sie po prostu dzieje i już - zdarzają się radości i smutki, zycie i śmierć, sraczka i zatwardzenia. Wydaje mi się, że osoba "oświecona" przyjmuje to wszystko po prostu bez obwiniania siebie za to, że jest taka jak jest i pprzytrafia sie jej to, co sie przytrafia. Dalej żyje swoim życiem, ale jednocześnie jest już jakby troche obok. Nie cierpi z powodu cierpień, nie pragnie nawet, gdy pragnie. Wszystko co ją spotyka jest po prostu efektem niezliczonej liczby przyczyn powstałych w całej przestrzeni wszystkiego co istnieje i istniało (prawo karmy). Tak jak noworodek. Totalnie niewinny, nieważne co robi. Jeden noworodek ma tygodniowy "staż" zycia, inny ma 80 lat stażu. Oba noworodki są "buddami".

PS Zagadka: Wyobraź sobie, że na chwilę Twój mózg się wyłączył . Co możesz powiedzieć o sobie? :-D

Ekhmm

Re: Takie tam

Postautor: Ekhmm » 1 listopada 2009, o 16:13

Myślę, że to jest tak, że przytrafiają się nam w zyciu różne rzeczy - nie tylko wydarzenia, ale także myśli, różne emocje, osoby, miejsca itd (generalnie całe życie nam sie przytrafia).

Niektorzy pytaja: czy mozesz powiedziec, jaka bedzie twoja nastepna mysl? Nie, czyli wszystko dzieje sie samo, bo nie podejmujemy decyzji, decyzje podejmujemy za pomoca myslenia, jednak nie ma tam zadnego kontrolujacego/podejmujacego wybor, jakie mysli i uczucia sie pojawia.

"Kto działa nie działając, nie działa w czasie działania, kto pozostaje nieruchomy będąc w ruchu i porusza się będąc nieruchomym ... itp... ten osiągnął prawdziwą jogę."
A ja gdzies wyczytalem :) i nawet ma to swoja logike( a raczej stoi ponad logika): "Kto w czynnosci WIDZI biernosc, a w biernosci czynnosc, ten jest prawdziwym mistrzem".

Przychodzi taki moment, kiedy cała wiedza wydaje się bezsensowna. Jest to moment, gdzie świadomość przechodzi przeistoczenie – od filozofii do religii; od bezużytecznych, stęchłych teorii do wiecznie żywego źródła życia.

Z linka, ktory przytoczylem wyzej. Mialem taki moment, kiedy to co jest w tym cytacie mialo dla mnie absolutny sens, kazda mysl klamie, kazda, nawet taka: "Chmury są na niebie". Nie mam tu na mysli klamstwa w sensie logicznym, tylko ...hmm, nie wiem jak to opisac, kazda mysl zakrzywia rzeczywistosc, albo widzisz mysli, albo widzisz rzeczywistosc. Kiedy widzisz rzeczywistosc i pojawi sie mysl, wtedy mozna dostrzec to co napisalem.

To taka prosta rzecz, którą powtarzam. Bądź tu‑i‑teraz, a przydarzy ci się oświecenie. Już się przydarzyło – musisz je jedynie rozpoznać. Przydarzyło się nawet przed twoimi narodzinami. Przydarzyło się równocześnie z twoim życiem. Sama twoja egzystencja jest oświecona. Wystarczy zwrot do wewnątrz, przemiana i rozpoznanie.
Kolejny paradoks, oswiecenie jest 'latwe' i jednoczesnie strasznie 'trudne'. Jeszcze sie nie przydarzylo, a kiedy je odkryjesz, stwierdzisz, ze zawsze byles oswieconym.

Jestem na etapie kiedy wszystkie te duchowe teksty, rowniez to co piszesz przestaly miec dla mnie sens (tzn. intelektualnie pojmuje w czym rzecz, ale zgubilem gdzies zrozumienie intuicyjne, czyli nie czuje tego), wiec sobie nie pogadamy. ;)
Ostatnio zmieniony 1 listopada 2009, o 16:37 przez Ekhmm, łącznie zmieniany 2 razy.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: Niewinny » 1 listopada 2009, o 16:35

czego to wy niewyczytaliście

Ekhmm

: Takie tam

Postautor: Ekhmm » 1 listopada 2009, o 16:48

Czytalo sie to i owo.
PS. twoja odpowiedz, jak zwykle pomocna ;-)
Moglbys chociaz podpowiedziec, cieplo-zimno.
Ostatnio zmieniony 1 listopada 2009, o 16:58 przez Ekhmm, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Takie tam

Postautor: coolfon » 1 listopada 2009, o 16:51

intelektualnie pojmuje w czym rzecz, ale zgubilem gdzies zrozumienie intuicyjne, czyli nie czuje tego
A ja mam dokładnie na odwrót, czuję to, ale nie rozumiem o czym piszę :-D
Jakbys był dziewczyną, to napisałbym, że znakomicie sie uzupełniamy, ale tak to się wstydzę :oops: ;-)
Kocham Wieśka

Ekhmm

: Takie tam

Postautor: Ekhmm » 1 listopada 2009, o 16:59

No widzisz, pech.


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 81 gości