Problemy z otoczeniem i zmianą zachowania, brak celów.

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Prometeusz » 28 kwietnia 2015, o 14:23

W tabeli są przykłady racjonalnych i nieracjonalnych myśli z terapii racjonalno-emotywnej, Która obecnie wchodzi w skład terapii poznawczo-behawioralnych, które mają udowodnioną skuteczność.

Obserwacja i akceptacja, bez ulegania to najlepszy sposób zapobieganiu dewiacji. Tłumienie seksualności to sposób właśnie na zaprogramowanie się na dewiacje. Niczego nie trzeba rozładowywać albo tłumić. Impulsy z ciała same wygasają. To co trzeba zrobić to nauczyć się z nimi radzić. Kontrola impulsów to nie jest coś co przychodzi w jeden dzień. Trzeba jednak pracować nad tym, a może stać to się źródłem wielkiej siły. :)

Cały czas mówimy o sytuacji w której nie ma prostego, natychmiastowego rozwiązania. Skupienie się na sobie i na problemie podnosi stres, a to zaburza procesy myślowe i poznawcze. Żeby ruszyć, trzeba najpierw zwolnić pedał gazu. Emocje i motywacja podążają za skupieniem. W omawianej sytuacji trzeba się przemóc, by wyjść z kontekstu w którym człowiek się zmaga. Podświadomość cały czas pracuje nad jego rozwiązaniem. Więc jeśli zwolnimy tą energię, która idzie na nieproduktywne myśli, może okazać się, że problem się sam rozwiązał.

Ty Kocur mówisz o sytuacji w której mamy bezpośredni wpływ na coś. Wtedy rzeczywiście, trzeba sprawę załatwić i iść dalej. Nie zostawiać tego. Tutaj moim zdaniem lepiej się sprawdzi strategia, którą przedstawiłem, czyli zaradzenie objawom, aby można było się dostać do przyczyny i wtedy ją zmienić.

Myśli tworzy mózg, on jest generatorem, a tworzy je na zasadzie pozbawionego kontroli automatu. Ja mówię o ignorowaniu myśli nieracjonalnych i wzmacnianiu konstruktywnych sposobów myślenia i działania. Racjonalne to takie, które wspierają nas w działaniu i prowadzą do zdrowych reakcji emocjonalnych (niekoniecznie pozytywnych bo może to być smutek, żal, troska). Nieracjonalne to takie, które nas blokują, osaczają, ogólnie prowadzą do niezdrowych reakcji takich jak depresja, poczucie winy, wściekłość czy strach.

Trzeba zdać sobie sprawę co jest faktycznym zdarzeniem, a co jest przekonaniem na jego temat, następnie zbadać konsekwencje na podstawie powyższych stwierdzeń. Zadając sobie pytania, czy to co teraz myślimy nam pomaga, zyskujemy świadomość, tego co może być irracjonalne, następnie trzeba świadomie wzmacniacz racjonalne myśli i zachowania.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 28 kwietnia 2015, o 15:03

Full Moon
w którym miejscu napisałem, że lepiej siedzieć w domu i użalać się nad sobą? :shock: Teraz Ty zareagowałeś jak kobieta :D Niczego takiego nie pisałem, a wręcz przeciwnie.

Full Moon pisze:Są to przykłady racjonalnych i nieracjonalnych myśli z terapii racjonalno-emotywnej, Która obecnie wchodzi w skład terapii poznawczo-behawioralnych, które mają udowodnioną skuteczność.


Ze skutecznością jest ten problem, że nie uwzględnia ona rozwoju, moralności tylko subiektywne samopoczucie pacjenta. Z częścią tego co tam jest się zgadzam i znam to z książek NLP. Część to po prostu uproszczenie, manipulacyjna motywacja. Widzę to trochę tak, że po lewej stronie są skrajne poglądy a po prawej racjonalizacja, która jest przecież uznana przez psychologię za mechanizm obronny ego.

Full Moon pisze:Mówiłeś o tłumieniu seksualności, a nie o tłumieniu dewiacji.


No ale w tym konkretnym przypadku seksualność i dewiacja to to samo. Przedtem pisałeś, że nie ma nic złego w seksie z samochodem ;)
Full Moon pisze:Obserwacja i akceptacja, bez ulegania to najlepszy sposób zapobieganiu dewiacji.

Skąd taki pomysł? Jak ma wyglądać ta obserwacja i akceptacja, która zapobiega dewiacji?

Full Moon pisze:Tłumienie seksualności to sposób właśnie na zaprogramowanie się na dewiacje.


Skąd ten pogląd?

Full Moon pisze:Niczego nie trzeba rozładowywać albo tłumić. Impulsy z ciała same wygasają. To co trzeba zrobić to nauczyć się z nimi radzić. Kontrola impulsów to nie jest coś co przychodzi w jeden dzień. Trzeba jednak pracować nad tym, a może stać to się źródłem wielkiej siły.


j.w. Jak niby impulsy wygasają?

Full Moon pisze:Cały czas mówimy o sytuacji w której nie ma prostego, natychmiastowego rozwiązania. Skupienie się na sobie i na problemie podnosi stres, a to zaburza procesy myślowe i poznawcze. Żeby ruszyć, trzeba najpierw zwolnić pedał gazu. Emocje i motywacja podążają za skupieniem. W omawianej sytuacji trzeba się przemóc, by wyjść z kontekstu w którym człowiek się zmaga. Podświadomość cały czas pracuje nad jego rozwiązaniem. Więc jeśli zwolnimy tą energię, która idzie na nieproduktywne myśli, może okazać się, że problem się sam rozwiązał.


Ja proponuję żeby w pierwszej kolejności pogodzić się z tym co jest i tego nie wypierać. Podświadomość pracuje nad rozwiązaniem czegoś niemożliwego. Chodzi o to, że moja podświadomość szukała wcześniej rozwiązania problemu jakim jest zła seksualność, która uniemożliwiała mi miłość do kobiety. W zamian pogodziłem się z tym, że nie da się pozbyć seksualności i że relacja, na której mi zależało jest niemożliwa. Zmieniłem szukane na dane a za szukane wstawiłem sobie myśl, która nie ma konkretnego celu tylko brzmi "co dalej mogę z tym zrobić?". I wtedy zaczęły napływać myśli, że po prostu muszę przestać myśleć nad rozwiązaniem tego problemu i szukać przyjemności gdzie indziej. Dopiero wtedy się tak da. Byczek szuka nadal rozwiązania problemu seksualności więc nie ma szans pogodzić się z brakiem kobiety i seksu. I nie pomoże w tym żadne działanie bo w jego głowie inne działania nie mają sensu.

Full Moon pisze:Ty mówisz o sytuacji w której mamy bezpośredni wpływ na coś. Wtedy rzeczywiście, trzeba sprawę załatwić i iść dalej. Nie zostawiać tego. Tutaj moim zdaniem lepiej się sprawdzi strategia, którą przedstawiłem, czyli zaradzenie objawom, aby można było się dostać do przyczyny i wtedy ją zmienić.


Przyczyną są najprawdopodobniej geny albo sytuacja z dzieciństwa, do której nie dotrzemy. Mamy przecież wpływ na to o czym myślimy. Na zmianę przekonań. I tym należy zająć się najpierw a dopiero potem działać.

Full Moon pisze:Siedzenie i zamartwianie się, tłumienie swoich uczuć, branie narkotyków... Co Ty Kocur doradzasz...

Przecież nie doradziłem nic takiego. Jedynie napisałem o tym, że mi pomaga jaranie blantów w rozsądnych ilościach ;) No i seksualność warto stłumić jeśli jest ona źródłem cierpienia. Nie na siłę tylko zmniejszając ważność tego, kasując myśli, że to coś fajnego - tu racjonalizacja naturalnie pomaga a przedtem odczuwałem dysonans poznawczy kiedy myślałem racjonalnie o seksie i złych preferencjach.

Full Moon pisze:Tworzy je mózg, on jest generatorem, a tworzy je na zasadzie pozbawionego kontroli automatu. Ja mówię o ignorowaniu myśli nieracjonalnych i wzmacnianiu konstruktywnych sposobów myślenia i działania. Racjonalne to takie, które wspierają nas w działaniu i prowadzą do zdrowych reakcji emocjonalnych (niekoniecznie pozytywnych bo może to być smutek, żal, troska). Nieracjonalne to takie, które nas blokują, osaczają, ogólnie prowadzą do niezdrowych reakcji takich jak depresja, poczucie winy, wściekłość czy strach.

Trzeba zdać sobie sprawę co jest faktycznym zdarzeniem, a co jest przekonaniem na jego temat, następnie zbadać konsekwencje na podstawie powyższych stwierdzeń. Zadając sobie pytania, czy to co teraz myślimy nam pomaga, zyskujemy świadomość, tego co może być irracjonalne, następnie trzeba świadomie wzmacniacz racjonalne myśli i zachowania.

Tu się zgadzamy w 100% :) To jest metoda RTZ albo The Work. Polecam te metody na początek a potem wytworzy się świadomy nawyk filtrowania informacji pod kątem racjonalności, korzystności, dobra.

Full Moon pisze:Masz po prostu nieracjonalne przekonania na ten temat.

Nie zgadzam się. One są jak najbardziej racjonalne. Czysta logika, matematyka, woda, ziemia i hemoglobina ;)

Full Moon pisze:To uważasz, że lepiej już siedzieć w domu i się nad sobą użalać. Albo wmawiać sobie, że coś nas nie dotyczy?


Uważam, że lepiej rozwijać swój intelekt, zjeść sobie coś dobrego, pokopać w piłkę, pobiegać, iść na rower, bilard albo paintballa, pograć w CSa, oglądnąć coś fajnego, obejrzeć mecz, w sobotę iść na browar z chłopakami, wieczorem zapalić lolka, zarabiać pieniądze, poznawać ludzi, tworzyć z nimi relacje i pomagać im. Kiedy przychodzi ochota na seks, myśli o związkach to wtedy chwilowa dysocjacja i z 3 osoby spojrzenie na siebie jak na obraz w kinie. Godzenie się z tym, że nie można tego osiągnąć a więc ta myśl jest nieracjonalna i chcę żeby mózg mi jej nie pokazywał. Kiedy pojawia się takie pragnienie seksu, miłości to po prostu kieruję koncentrację w inne miejsce, myślę sobie, że to nie jest moja wina ale nie zmienię tej sytuacji a skoro kontrola jest na zewnątrz to nie będę tego rozkminiał i się tym przejmował. Tyle ;)

aa no i ważne jest dążenie do źródła swoich pragnień. Robię tak - pragnę seksu i miłości z kobietą. Gdzie jest odpowiedzialność? Na zewnątrz. Problem niemożliwy do rozwiązania i nie mam odpowiedzialności za swoją przyjemność bo miłość jest najważniejsza. Popatrz co się dzieje w głowie. Biorę przekonanie, że miłość jest najważniejsza i przesiewam je przez filtry RTZ i The Work. Miłość nie jest najważniejsza. Jaką potrzebę główną zaspokaja miłość? Przyjemność, szczęście. A więc szczęście i sens życia jest skojarzony z miłością a to jest niemożliwe do osiągnięcia a odpowiedzialność jest na zewnątrz. I tutaj kluczowe - jak mogę osiągnąć szczęście i przyjemność bez miłości do kobiety i tak żeby odpowiedzialność była u mnie? Tu przychodzą inne rozwiązania. Dopiero na tym etapie przyjdą, kiedy podważę sens miłości i zorientuję się, że nie chodzi mi o kobietę i miłość tylko o szczęście i przyjemność i połączenie tego z poczuciem, że to jest dobre i ma sens. We wzorcach i emocjach można pogrzebać jak w softwarze kompa ;)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Prometeusz » 28 kwietnia 2015, o 16:50

Moralność wynika z racjonalności. To są nieodłączne rzeczy. Skuteczność tej terapii polega na wzroście racjonalności, a co za tym idzie moralności. Subiektywne zadowolenie pacjenta jest konsekwencją.

Oba te zachowania - seks dziećmi i z samochodem - stanowią dewiacje, ale niosą ze sobą różne konsekwencje. Dopiero z konsekwencji wynika czy zachowanie jest moralne czy nie.

Seks z grubszymi osobami nie nazwałbym dewiacją. Dla mnie to preferencja. Jeśli chodzi o aspekt międzyludzki, nie wiem czemu otyłość miałaby w czymś przeszkadzać. Choroba jak każda inna.

Jest taka zasada: pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Jeśli przeszkadza Ci sprawa z otyłością możesz ludzi edukować, stworzyć stowarzyszenie, dawać przykład. Lecz nie możesz nikogo do niczego zmuszać. To by było właśnie niemoralne.

Ja mówię by Byczek nie tworzył sobie sztucznych barier, jakie Ty mu stawiasz, tylko by zaczął pracować nad sobą rozwinął też inne aspekty życia. Jeśli odmawianie sobie takiej rzeczy wywołuje w nim niemoc, to nie ma sensu by sobie odmawiał. Wręcz przeciwnie, działając w tym kierunku może przy okazji rozwiązać swój problem, rozwinąć się, pomóc innym. Preferencje z czasem mogą ulec zmianie, ale to wymaga doświadczenia i pracy.

Skoro jest głęboko przekonany o szkodliwości bycia otyłym, ale podobają mu się otyłe. To niech wejdzie w taki związek. Niech będzie przykładem akceptacji, zrozumienia, motywacji i delikatnie niech aktywizuje tą koleżankę to bycia szczuplejszą, lepszą wersją siebie. Takie coś może sprawić, że sam razem z nią transformuje się. A jeśli nie to przynajmniej będą mieli zaspokojone swoje potrzeby w takiej formie jakiej są. Nie ma w tym nic niemoralnego.


Sposób radzenia sobie z impulsami w tym seksualnością:

Mindfulness

Skupienie się na zwykłym fakcie obserwacji odczucia, zaakceptowanie go, ale nie reagowanie. Akceptujemy to tak jak pojawienie się fali na morzu. Jest to po prostu obiekt, który wyłania się z naszej świadomości. Nie na okrągło, wtedy kiedy jest ono uporczywe, albo systematycznie co jakiś czas. W innych momentach można zająć się czymś innym wtedy to będzie znikać z pola naszej świadomości.

Tłumienie to inaczej wypieranie treści świadomych do nieświadomości, któremu często towarzyszy nabywanie nieprzystosowawczych przekonań w dłuższej perspektywie odbija się to czkawką. Tak jest z osobami grubymi, które wmawiają sobie, że nie są grube i jeszcze bardziej tyją. Tłumienie pewnych rzeczy może powodować, że pojawi się sytuacja w której stracimy nad sobą kontrolę, a nasze motywacje nie będą dobre, bo będzie za nimi duża podświadoma presja.

Impulsy wygasają bo neuroprzekaźniki się zużywają.

Na ludzką psychikę działają dwie rzeczy. Punkt odniesienia jaki sobie człowiek obierze i kontekst w jakim się znajduje. Ty mówisz o zmianie punktu odniesienia (i to moim zdaniem w nie właściwym kierunku), a ja widzę, że zmiana punktu odniesienia na ten moment może być nie bardzo możliwa, szczególnie w kierunku pozytywnej zmiany, więc sugeruje by zmienił kontekst, poczuł się inaczej, spojrzał na sprawy z dystansu i będąc otoczony innymi czynnikami. Teraz myśli on destrukcyjnie i jest to u niego nawykowe, a rzeczywistość wokół niego to potwierdza. Dlatego próby zmiany na tym polu będą bardzo toporne. Zmiana kontekstu prawdopodobnie zadziałałaby natychmiast. Przeważnie jednak przy takiej zmianie przydaje się kopniak w dupę i zero litowania się. :D

Nie znam tych metod, które wymieniłeś, ale takie podejście to jako pierwsze zostało zaproponowane właśnie przez terapie racjonalno-emotywną, którą skrytykowałeś przed chwilą. :D Te The Work to pewnie marketingowa imitacja/kserokopia tego.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 28 kwietnia 2015, o 18:41

Full Moon pisze:Wynikało to z tego co pisałeś, patrz na reakcje i odpowiedzi Byczka. Dopiero w tym poście dopisałeś inne rzeczy, co zresztą pokrywa się z tym o czym ja od początku mówię.

Wcześniej to pisałem. Reakcja Byczka jest typowa dla alkoholizmu więc za to bym się nie obwiniał. "Siedzę i piję wódkę w pracy" - to może mam mu jeszcze przynieść browara na popitę? :D

Full Moon pisze:Moralność wynika z racjonalności. To są nieodłączne rzeczy. Skuteczność tej terapii polega na wzroście racjonalności, a co za tym idzie moralności. Subiektywne zadowolenie pacjenta jest konsekwencją.


Niekoniecznie. Wywalenie sumienia też może w konsekwencji zwiększyć zadowolenie. Ludzie w wielu sytuacjach nie zastanawiają się nad moralnością a powinni. Drobne rzeczy mogą zadecydować o czyimś losie. Chociażby to jaki daje się przykład młodszym i głupszym. Trzeba analizować wszystkie możliwe do przemyślenia za i przeciw żeby móc myśleć racjonalnie.

Full Moon pisze:Filtrujesz to co Ci nie odpowiada przez swoje nieracjonalne wyobrażenia i poglądy.


Jakie nieracjonalne wyobrażenia i poglądy? Takich się z życia pozbywam.

Full Moon pisze:Bo nie ma. Tak jak seks dziećmi obie stanowią dewiacje, ale niosą ze sobą różne konsekwencje. Dopiero z konsekwencji wynika czy zachowanie jest moralne czy nie.

Sprawa jest zdecydowanie głębsza. Moim zdaniem upraszczasz. Jeśli ktoś ma jakąś dewiację i realizowanie tego popędu byłoby niemoralne to należy pozbyć się dewiacji a nie akceptować ją. Jeśli to jest niby moralne bo nie wyrządza krzywdy ale robi z kogoś wyrzutka społecznego i pozbawia go innych korzyści to też warto walczyć z czymś takim.

Full Moon pisze: Seks z grubszymi osobami nawet nie jest dewiacją. Jest preferencją. Ty w trakcie tego tematu zracjonalizowałeś sobie wiele spraw związanych z otyłością. Póki Byczek nie wywiera presji w stronę pogłębiania się choroby, a jedynie czerpie korzyści z przebywania z osobą, która wydaje mu się atrakcyjna, to nie ma w tym absolutnie nic niemoralnego.


Otyłość to choroba. Otyłość jest zła. Z tym się walczy, wspiera się osoby w schudnięciu. Z otyłością wiążą się poważne problemy psychiczne, które chcemy przecież rozwiązać. Jeśli Byczek chce żeby kobieta czuła się z nim dobrze i się rozwijała to zależy mu na tym żeby schudła. Jego upodobanie tworzy barierę bo zależy mu na tym żeby była chora. Podoba mu się chory wygląd. To nie jest dewiacja? Oczywiście, że jest bo zdrowy stan się nie podoba a chory jest pociągający. Kłóci się interes bycia z kobietą, którą uważa się za cudowną z interesem jej zdrowia, jej rozwoju. Trzeba podjąć decyzję czy uważam nadwagę za złą czy za nic nie znaczącą pierdołę a kobiety z nadwagą za lepsze od szczupłych. Gdyby Byczek chciał tylko zamoczyć to masz rację, że wszystko jedno czy zrobi to z grubą czy z chudą ;)

Taka modelka plus size np postępuje niemoralnie bo promuje niezdrową sylwetkę. Zamiast motywować do schudnięcia i dbania o zdrowie może spowodować, że młode kobiety wezmą z niej przykład zamiast wziąć go np z Chodakowskiej czy innej fitnesski. Wokół nadwagi w kobiecej głowie tworzą się mechanizmy obronne, z którymi jak najbardziej można pracować i pomóc tej osobie schudnąć zamiast mówić, że wszystko jest ok. Nie robienie niczego z nadwagą to to samo jak picie piwa i mówienie, że to dobre. Swoją drogą to też niemoralne ale lubię np takie piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=cNfVRKAAfuo

Full Moon pisze: Jest taka zasada: pozwól sobie być sobą, a innym być innymi. Jeśli przeszkadza Ci sprawa z otyłością możesz ludzi edukować, stworzyć stowarzyszenie, dawać przykład. Lecz nie możesz nikogo do niczego zmuszać. To by było właśnie niemoralne


A czy ja mówię o zmuszaniu? Ale zobacz jak edukować kogoś i motywować do schudnięcia skoro samem u podobają mi się kobiety w tym stanie, z którym powinno się walczyć? Na dodatek to stan przejściowy więc nie można stworzyć bardziej trwałej relacji. I co Byczek odejdzie od kobiety jak schudnie? A co byś powiedział jakby kobieta odeszła od kolesia bo przestał dobrze zarabiać? Albo inaczej - co byś powiedział gdyby kobieta zostawiła faceta bo przestał pić piwo a jej alkoholizm kojarzył się z męskością?

Full Moon pisze:Ja mówię by Byczek nie tworzył sobie sztucznych barier, jakie Ty mu stawiasz, tylko by zaczął pracować nad sobą rozwinął też inne aspekty życia.


Nie stawiam mu żadnych barier. Sam przyszedł z takim problemem a ja miałem taki sam i mówię mu jak go rozwiązałem. Właśnie o tym mówię żeby zaczął rozwijać inne aspekty życia. Facet po prostu nie może płakać z powodu braku cipki bo za prawdziwym facetem to cipki się same oglądają i dążą do kontaktu z nim.

Full Moon pisze:Jeśli odmawianie sobie takiej rzeczy wywołuje w nim niemoc, to nie ma sensu by sobie odmawiał.


A jak odstawienie browara wywołuje w nim niemoc i ratuje się wódeczką to może też nie ma sensu żeby sobie odmawiał?

Full Moon pisze:. Wręcz przeciwnie, działając w tym kierunku może przy okazji rozwiązać swój problem, rozwinąć się, pomóc innym. Preferencje z czasem mogą ulec zmianie, ale to wymaga doświadczenia i pracy. Np. Skoro jest głęboko przekonany o szkodliwości bycia otyłym, ale podobają mu się otyłe. To niech wejdzie w taki związek. Niech będzie przykładem akceptacji, zrozumienia, motywacji i delikatnie niech aktywizuje tą koleżankę to bycia szczuplejszą, lepszą wersją siebie. Takie coś może sprawić, że sam razem z nią transformuje się. A jeśli nie to przynajmniej będą mieli zaspokojone swoje potrzeby w takiej formie jakiej są. Nie ma w tym nic niemoralnego. Lecz możesz to sobie racjonalizować dalej.


To jakieś science fiction. Wolę racjonalizować niż rezygnować z racjonalizmu. Jak będzie ją motywował i spierał w schudnięciu skoro podoba mu się dopóki nie schudnie? Równie dobrze mogą mu się zacząć podobać faceci jak wejdzie z jakimś w bliższy kontakt :lol: Tak to nie działa. Preferencje seksualne zależą od genów i tego jak ukształtują się w dzieciństwie. Nie wiem jak Byczek ale ja np nie wyobrażam sobie być ze szczupłą kobietą.

Full Moon pisze:Skupienie się na zwykłym fakcie obserwacji odczucia, zaakceptowanie go, ale nie reagowanie. Akceptujemy to tak jak pojawienie się fali na morzu. Jest to po prostu obiekt, który wyłania się z naszej świadomości. Nie na okrągło, wtedy kiedy jest ono uporczywe, albo systematycznie co jakiś czas. W innych momentach można zająć się czymś innym wtedy to będzie znikać z pola naszej świadomości.

Nie przekonuje mnie to do końca. Wiem np, że jak coś sobie wkręcam to tak jest i wolę sterować świadomością i mieć kontrolę niż akceptować zło w sobie. W przypadku bodźców seksualnych brak reakcji oznacza wzrastanie bodźca aż wymusza on podjęcie działania. Tak jak głód i pragnienie. Z pozostałymi myślami można tak robić ale wg mnie nie z seksem. Przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia.

Full Moon pisze:To nie pogląd. Tłumienie to inaczej wypieranie treści świadomych do nieświadomości, często towarzyszy temu nabywanie nieprzystosowawczych przekonań. W dłuższej perspektywie odbija się to czkawką. Tak samo jest z osobami grubymi, które wmawiają sobie, że nie są grube i jeszcze bardziej tyją.

Tak samo tłumienie pewnych rzeczy może powodować, że pojawi się sytuacja w której stracimy nad sobą kontrolę, a nasze motywacje nie będą dobre, bo będzie za nimi duża podświadoma presja.

Ale ja nie mówię o wypieraniu tylko o przyjęciu do wiadomości faktu, że mam takie ograniczenie. Właśnie gdybym sobie powiedział, że w tych preferencjach nie ma nic złego byłbym jak ten grubas, który myśli, że jest chudy i dalej tyje. Kiedyś to akceptowałem i w efekcie zaczęły mi się podobać grubsze kobiety niż na początku. Człowiek powinien mieć kontrolę i tworzyć swoją postać wg tego co myśli, że jest dobre ale wtedy nie może być tak, że jakieś zewnętrzne czynniki mogą nas zmienić na gorsze.

Full Moon pisze:Neuroprzekaźniki się zużywają.

W jaki sposób?
Full Moon pisze:Z tego co pamiętam, to Twoim "problemem" była skłonność do materialistycznych kobiet, przy jednoczesnym pragnieniu stworzenia trwałego związku opartego o miłość i zaufanie. Zorientowałeś się, że nie ma możliwości by zaspokoić obie potrzeby na raz. Postanowiłeś zostawić temat i skupić się na czymś innym co może przynieść Ci przyjemność. Jest to dokładnie to o czym mówię. Poradziłeś sobie z problemem, ale poprzez nierobienie z tego problemu.


A nie. To też był problem bo uważam, że pod każdym względem kobiety, które mi się podobają są złe. Głównym problemem też była waga a zły charakter to kolejne utrudnienie.

Full Moon pisze:Problem Byczka jest innego rodzaju. Problemem nie są dla niego grube kobiety. Tylko jego przekonania na temat tego co jest moralne a co nie. Ty mu w tym nie pomagasz.

No więc to taki sam problem tylko, że problemem nie są przekonania na temat moralności tylko złe upodobanie. Pomagam mu zaakceptować to żeby mógł to następnie olać i zająć się innymi sprawami.

Full Moon pisze:Na ludzką psychikę działają dwie rzeczy.


Wg mnie więcej :D

Full Moon pisze:Na ludzką psychikę działają dwie rzeczy. Punkt odniesienia jaki sobie człowiek obierze i kontekst w jakim się znajduje. Ty mówisz o zmianie punktu odniesienia (i to moim zdaniem w nie właściwym kierunku), a ja widzę, że zmiana punktu odniesienia na ten moment może być nie bardzo możliwa, szczególnie w kierunku pozytywnej zmiany, więc sugeruje by zmienił kontekst, poczuł się inaczej, spojrzał na sprawy z dystansu i będąc otoczony innymi czynnikami. Teraz myśli on destrukcyjnie i jest to u niego nawykowe, a rzeczywistość wokół niego to potwierdza. Dlatego próby zmiany na tym polu będą bardzo toporne. Zmiana kontekstu prawdopodobnie zadziałałaby natychmiast. Przeważnie jednak przy takiej zmianie przydaje się kopniak w dupę i zero litowania się.


Ale jaki kontekst? Praca nad wzorcami nie musi być łatwa ale jest rozwojowa. Zmiana kontekstu to stwierdzenie, że pewnym sensie lepiej jeść g*wno. A mówiłeś, że to ja relatywizuję ;)

Full Moon pisze:Nie znam tych metod, które wymieniłeś, ale takie podejście to jako pierwsze zostało zaproponowane właśnie przez terapie racjonalno-emotywną, którą skrytykowałeś przed chwilą. Te The Work to pewnie marketingowa imitacja/kserokopia tego.

Z tego co widzę to jest to bardzo podobne. The work jest z 1968 a ta terapia z 1955 ale podejrzewam, że twórczyni the work nie słyszała o tej terapii. Bo to de facto są oczywistości. RTZ to praktycznie to samo: http://www.jestesnajwazniejszy.pl/life- ... achowania/ Najbardziej odpowiada mi forma RTZ i The Work a w przypadku terapii, o której piszesz skrytykowałem nie tyle samą metodę co relatywizację z prawej kolumny.

Full Moon pisze:Fakt, logika poszła u Ciebie do przodu i to widzę. Stosujesz też sensowniejsze argumenty, korzystasz z lepszych modeli. Lecz to co mi się wydaje to, to że nie dostrzegasz jeszcze całości i czasem nie bardzo wiesz o czym mówisz. Wychodząc z niewłaściwych przesłanek i nie mając obrazu całości nie dojdziemy do wniosków, które będą prawidłowe.

Czyli nigdy nie dojdziemy do prawidłowych wniosków bo nigdy nie wiadomo jaki jest obraz całości ani ile z tej całości wiemy. Nawet mając obraz całości nie wiemy czy nie ma niczego co pominęliśmy ;) A nie wiem o jakiej całości Ty piszesz i czego nie dostrzegam. Być może jest tak jak piszesz ale możliwe, że dostrzegam coś czego to Ty nie dostrzegasz ;)

Full Moon pisze:To jest ok. Byle na siłę nie wciskać sobie głupot. O tym ja też mówię, tylko przedstawiłem jeszcze dwie dodatkowe drogi, które miały by większą siłę, bo doszłoby jeszcze konkretne działanie i nieblokowanie się tam gdzie nie trzeba.

Czyli co konkretnie?
Full Moon pisze:Generalnie tak. Ale strasznie to komplikujesz i gmatwasz Po za tym, to jest sprzeczne do twojej opinii o kobietach w związkach. Choć pewnie tego nie dostrzegasz i nie będziesz skłonny tego dostrzec.

Wydaje mi się, że ten akapit jest właśnie uproszczeniem i sednem. Co jest sprzeczne do mojej opinii o kobietach w związkach? Bo nie bardzo rozumiem co masz na myśli więc nie wiem jak mam to dostrzec ;)

Full Moon pisze:PS. Mam wrażenie, że Ty każdego chcesz przegadać nie jakością, a ilością. Mnożysz niepotrzebnie, wątków i treści i powstają takie monstra jak te powyżej. Wg. źle się na to odpowiada i źle się to czyta. Jest to typowa strategia kobiet. phe

To tylko takie wrażenie bo u mnie to nie strategia tylko tak wychodzi. Po prostu to są skomplikowane sprawy a są też inne sprawy, na które wypowiadam się bardzo krótko i prosto. Tutaj po prostu dotykam bardzo wielu rzeczy bo mówimy o pewnej złożonej całości gdzie jedne elementy oddziałują na drugie. Mnie samego wkurwia to, że nie umiem tego uprościć. Mógłbym ale wtedy nie przekażę odpowiedniej ilości informacji i ludzie będą wyciągać dziwne wnioski. Mój sposób pisania wynika z przyzwyczajenia do ludzkiej głupoty (nie odbierzcie tego personalnie bo to po prostu nawyk) i wielowątkowości poruszanych tematów. Cytaty nieraz też sporo zajmują. Opisałem sedno tego problemu w wątku: viewtopic.php?f=34&t=2973
Ale widzisz, żeby napisać coś w skrócie trzeba posłużyć się jakąś terminologią, która może być różnie zinterpretowana.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 28 kwietnia 2015, o 21:40

Byczek
dołuje Cię niemożliwość osiągnięcia celu, który jest zapisany w Twoim umyśle jako sens. W ten sposób dowiadujesz się, że nie masz sensu żyć bo jesteś zboczony. Chcesz potwierdzić, że Twój cel w głowie jest dobry ale wiesz, że to nie jest możliwe. Przez to czujesz, że nie należysz do tego świata i to Cię nie dotyczy bo ludzie żyją w matriksie i robią zwykłe rzeczy a dla Ciebie one są głupie bo zależy Ci tylko na miłości. Zobacz jaki to świetny stan - już przerosłeś większość, która nie zastanawia się nad takimi rzeczami. Znikło Ci pojęcie piękna bo to co Ci się podoba jest brzydkie. Ale popełniasz błąd przejmując się tym co myślą inni. Może to jest przeszkoda? pie**** innych i pogódź się z tym, że będą się z Ciebie śmiali. Zrób coś czego się wstydzisz np wyjdź na ulicę w czapce z wiatrakiem, kręć się w kółko i śpiewaj "lalalalala" :D Pozwól ludziom źle myśleć na swój temat.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 29 kwietnia 2015, o 01:26

Jak wiesz, że to chory, nieprawidłowy stan to po jakimś czasie przestaje się to podobać a taka kobieta traci na wartości. Idź na BS i tam masz najlepszą terapię. Możesz ponarzekać na laski, zrzucić na nie całe zło i w ten sposób obrzydzisz je sobie i nie będziesz miał potrzeby bycia z kobietą. Albo traktuj je jak worek na spermę (żeby nie było ja tak nie uważam ale może to i dobra terapia na taki problem). Tam też się dowiesz, że społeczeństwo jest głupie więc nie ma sensu zdobywać ich uznania (to akurat prawda).

Też chciałbym być zdrowy i mieć właściwe upodobania i chciałbym żeby moja kobieta też taka była żeby móc mówić o realnej wartości. Tylko, że to nie jest tak naprawdę aż tak ważne. Ludzie nie powiedzą Ci jak żyć bo nie wiedzą i dlatego nie masz konkretnego rozwiązania. Powiedzą Ci czego masz nie robić bo to szkodzi ale nie powiedzą dlaczego miałbyś sobie nie szkodzić. Mógłbyś usłyszeć np, że masz odstawić piwo bo pijąc nie zostaniesz piłkarzem. Bycie piłkarzem jest wtedy ważniejsze od picia. Alkoholik może wyjść z nałogu jak np zależy mu na rodzinie albo karierze. Rozumiem, że Tobie brakuje powodu, dla którego miałbyś żyć kiedy wyeliminujesz przyjemności bo są złe i szkodzą. Ja na tym etapie odstawiałem to w głowie i myślałem o tym co dalej kiedy tego nie będzie. Jest puste życie. Jest np zdrowie wynikające z dbania o siebie ale co dalej wynika ze zdrowia? Żyjesz sobie jak roślinka i nie możesz chcieć bo to szkodzi, a na dodatek musisz pracować i coś robić. Udawać, że jest dobrze ale w głębi cierpieć albo cały czas narzekać. Albo co gorsza żyć jak zwykły przeciętny głupek i powtarzać te same czynności, które są przykrym obowiązkiem - iść do roboty, jeść, spać i nie mieć siły myśleć.

Kiedy byłem dzieckiem pytałem innych po co się żyje. Odpowiadali, że po to aby założyć rodzinę i mieć dzieci (miłość), inni mówili o obowiązkach a inni tylko o przyjemnościach. Nikt nie powiedział nic sensownego ale lukę wypełniał kościół. W gimnazjum podważyłem te nauki bo były nielogiczne. Szukałem duchowości i było spoko. Ale zacząłem mieć problemy przez wiedzę psychologiczną i przez tą całą pseudo duchowość czyli ezoterykę. Wierzyłem właśnie w istnienie naturalnego stanu, jakiejś boskiej przyjemności, która powinna płynąć z samego istnienia i w tym celu trzeba się wszystkiego pozbyć. Nie ma takiego stanu. Dlatego postanowiłem, że będę robił co chcę i jeśli przez to szybciej umrę to trudno bo nie żyję po to żeby żyć tylko po to żeby czerpać z życia przyjemności. Obowiązki służą zapewnieniu sobie przyjemności, które są nagrodą i to jest ok. Lepiej przeżyć fajnie 5-10 lat niż żyć dłużej ale nie wiedząc po co i nie mając z tego żadnej przyjemności. Z tego pkt widzenia możesz znaleźć dziewczynę, która Ci się podoba i jesteś pewien, że nie chce i nigdy nie będzie chciała się odchudzać bo woli żyć 10 lat zamiast 60 ale lubi sobie dobrze zjeść zamiast katować się otrębami i sałatką :) W sumie przekonujący argument tylko musisz jeszcze taką znaleźć. Ja to chyba tego i tak nie zrobię bo wiem, że bym ją przekonał do zdrowszego życia.

Aha no i jeszcze trzeba się pozbyć ambicji i chęci rozwoju bo jak zaakceptujesz siebie takiego to już się nie będziesz mógł rozwijać, tworzyć swojej postaci i myśleć o moralności. Ale wygląda na to, że nie mamy na nic wpływu bo jesteśmy sumą poprzednich skutków, za które nie jesteśmy odpowiedzialni.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Prometeusz » 29 kwietnia 2015, o 13:22

No cóż, macie swój tunel rzeczywistości. Aby Wam się żyło w nim szczęśliwie. :ok :kwiatek



<<< Jak ktoś chce przebywać w takim towarzystwie :lol: ......

Ja mam swoje upodobania i własny rozum. :arrow: 8-) :ok

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 29 kwietnia 2015, o 18:05

9:30 - Korwin dobrze mówił, że kobieta lubi być lekko zgwałcona ;) I tylko ta laska wydaje mi się kobieca z całego tego zestawu. Reszta idealnie pasuje do teorii, że kobiety są dzisiaj męskie a faceci są cipkami w rurkach ;) No ale czy tak nie było zawsze, że brzydka kobieta zachowuje się bardziej po męsku? Moje zdanie jest takie, że jak laska jest brzydka to wytwarza mechanizm obronny w postaci bycia niezależną, nowoczesną, wyzwoloną kobietą a facet, którego cipki olewają jest prawdziwym mężczyzną, który nie potrzebuje kobiety, czuje się lepszy od lasek tylko dlatego, że ma kutasa i oczywiście rozwija się i kocha w sobie boską iskierkę. A wracając do tematu filmu to z tą na leżaku bym się dogadał jak facet z facetem :D
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Prometeusz » 29 kwietnia 2015, o 18:40

Kobiety olewają faceta z 3 powodów:

- Nie ma społecznej marki.
- Nie ma hajsu lub "potencjału finansowego".
- Nie ma gadki.

Jak masz markę, to będziesz miał większe branie, jak nie to nic nie szkodzi, wiesz na czym stoisz. Hajs możesz zarobić. Gadkę można wyćwiczyć.

Tylko teraz pytanie:

Czy chcesz być zadowolonym i przy okazji mieć laskę lub nie (kwestia wyboru, sytuacji itp.)?
Czy chcesz być wydmuszką, która będzie dogadzać kobiecie tylko po to by uzyskać jakieś okruchy zainteresowania?

Tutaj nigdy nie było mowy o poczuciu wyższości. Stwierdzamy tylko fakt, że do zadowolenia mężczyźnie nie potrzebna jest kobieta. Czasem jej towarzystwo może go wkurzać np. mnie czasami.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 29 kwietnia 2015, o 19:09

Full Moon
przyznaj, że jakaś cipka Cię skrzywdziła albo nie masz powodzenia :D

Full Moon pisze:Kobiety olewają faceta z 3 powodów:


Wg mnie jest więcej powodów ;)

Full Moon pisze:- Nie ma społecznej marki.


Czym jest społeczna marka? Wg mnie pojęcie z d***.

Full Moon pisze:- Nie ma hajsu.


Stereotyp a poza tym nic dziwnego, że jak facet nie ma hajsu to w oczach kobiety jest gorszy. Podobnie jak brzydka laska jest gorsza w oczach faceta.

Full Moon pisze:- Nie ma gadki.


Ja mam 10/10 i uważam, że to cecha do wyuczenia. Jak ktoś nie potrafi rozmawiać to niech się nauczy jeśli ma jaja. Jak facet nie ma gadki to nie dość, że nie zamoczy ani nie stworzy związku to nie będzie miał także kumpli = niska samoocena i pogrążanie się w letargu.

Full Moon pisze:Czy chcesz być wydmuszką, która będzie dogadzać kobiecie tylko po to by uzyskać jakieś okruchy zainteresowania.

Pokazanie skrajności mające na celu dać rozmówcy wybór - albo nie potrzebujesz kobiety i nawet jej towarzystwo Cię wkurza albo jesteś wydmuszką i chcesz uzyskać okruchy zainteresowania. Kierujesz się w tej wypowiedzi bardziej emocjami niż rozumem ;) Pierwsza opcja jest gejowska a druga jest typowa dla takiego gościa: https://www.youtube.com/watch?v=tMln_Cyivu4

Full Moon pisze:Chyba, że jest się cipką i szuka się w kobiecie chodzącej pochwy + drugiej mamusi.

A może szuka się miłości? Albo po prostu osoby, która zaspokoi moje potrzeby bliskości, seksu a ja zaspokoję jej potrzeby? ;)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 29 kwietnia 2015, o 21:55

Byczek pisze:Kocur
czytasz mi w myślach!

Założę się, że trafiłem mniej więcej w połowie ;)

Byczek pisze:Ja nie dam rady pozbywać się moralności i przestać się rozwijać...


Nie chodzi o pozbywanie się moralności na amen i zaprzestaniu rozwoju. Ale czemu służy moralność? Życiu w społeczeństwie. Postępujesz dobrze dla innych bo sam chcesz być dobrze traktowany. Ale warto wiedzieć, że nie możesz być odpowiedzialny za wszystko co Cię spotkało i to co robisz ;) Teraz też nie będziesz się rozwijał bo będziesz pił, więc?

Byczek pisze:Przeraża mnie myśl, że mogę być tylko skutkiem przypadkowej ewolucji


Warto się z tym pogodzić. Lepsze to niż gdyby Bóg kazał Ci cierpieć.

Byczek pisze:To co ja mogę teraz zrobić? Mam 20 lat a czuję się jak zmęczony życiem staruszek, który już nie może planować i liczyć na szczęście


Nie ma co liczyć na szczęście. Trzeba o nie walczyć.

Byczek pisze:Full Moon
gdyby laski leciały na hajs to miałbym powodzenie


Nie lecą na sam hajs ale podobają im się ci sami faceci, którzy są zdolni do zrobienia hajsu. Laski nie są aż takimi materialistkami - to stereotyp. Ale faktem jest, że lecą często na facetów z hajsem bo ci faceci mają cechy, które dają im hajs. Przedstawię Ci to matematycznie bo tak mi jest najwygodniej. Laski lubią facetów z cechą X. Cecha X pomaga facetom zarówno podrywać laski jak i zarabiać hajs. Proste ;) Raczej zahukana cipka nie zagada do laski i nie zarobi hajsu bo ten sam defekt wpływa na obie te umiejętności.

Wymyśliłem coś. Byczek z czym kojarzą Ci się kobiety z nadwagą a z czym szczupłe? Full Moon jakbyś mógł to odpowiedz na to samo pytanie (jako zdrowy chłop, dla porównania) :D Może da się to zmienić na poziomie skojarzeń i emocji? Mi się kojarzy tak - grubsze dostrzegły ten absurd zachowań społecznych, które są typowe jakby ktoś tych ludzi zaprogramował. Grube osoby mają gorzej, szczególnie kobiety. Tylko, że z pkt widzenia medycyny gruby chłop to porażka a kobieta... też ale dużo mniej niż facet. Gruby chłop jest niemęski bo ma więcej estrogenów i ma otyłość brzuszną, która szkodzi organom dużo bardziej niż kobieca sylwetka gdzie otyłość odkłada się na udach i pośladkach w pierwszej kolejności. Szczupłe kobiety kojarzą mi się z zimnem a grubsze z ciepłem. Okrągłe kształty kojarzą mi się z kobiecością a chude kobiety są jak dzieci i mężczyźni. Nie stanie mi faja przy szczupłej lasce bo jej ciało wygląda prawie tak jak moje. Chude kojarzą mi się z podporządkowaniem się społeczeństwu kosztem wyrzeczeń (diety i treningi - trening = męskość). No i jeszcze grubsze kojarzą mi się z hedonizmem. Ale ja poza tym lubię kobiety z twarzami 10/10 - ciepłe, empatyczne, miłe ale też niestety ekstrawertyczki, dusze towarzystwa (czyli materialistki). W moim przypadku to skomplikowany problem ale tak naprawdę nie znam nikogo kto by miał takie upodobanie i czuję się przez to dziwakiem w tym aspekcie.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 1 maja 2015, o 20:28

Podejrzewam, że czujesz poprawę bo zapłaciłeś ;)
Byczek pisze:Wyszło, że stoję z boku i obserwuję siebie i emocje jak coś z zewnątrz

A to można inaczej? Utożsamiając się z emocjami stajesz się biorobotem sterowanym przez popędy, na które nie masz wpływu. Oceniając rozwijasz się.

Byczek pisze:Powiedział, że nie jestem sobą tylko swoim superego

Zapytaj go co to znaczy być "sobą" i czemu to źle, że starasz się być najlepszą wersją siebie?
Byczek pisze:Nie mam kontaktu ze swoimi emocjami bo próbuję znaleźć ich źródło przez psychologiczne teorie. Mam wyrzucić z głowy psychologię bo zdrowy człowiek zaczyna chorować kiedy w to wierzy!

Z tym się częściowo zgodzę ale teorie pomagają właśnie w spojrzeniu na siebie z boku. Pewne teorie są totalnie głupie ale wiele się zgadza.

Byczek pisze:zadawać sobie pytania dlaczego czuję taką emocję co się pojawia.

Zadawaj ale podejrzewam, że odpowiedzi będzie wiele, w zależności od przyjętego modelu.

Byczek pisze:. Emocji nie da się zmieniać bo najpierw jest bodziec potem emocja potem interpretacja.

A po interpretacji jest emocja wynikająca z interpretacji i przyjętego modelu. Warto po prostu zdać sobie sprawę, że nie opłaca się na tym koncentrować.

Byczek pisze:puszyste dziewczyny kojarzą mi się z miłością i seksem a chude z feministkami, chorobami i modą. A czemu pytasz?

Czy te skojarzenia są racjonalne? Spróbuj zadać sobie pytania czy to prawda czy jest to tylko halucynacja. Przecież to grube powinny się kojarzyć z chorobą.

Byczek pisze:Chcę się rozwijać z kobietą ale wtedy będzie szczupła. Zdrowa dieta nie sprawi jej problemu i będzie uprawiać sport. Nie będzie potrzebowała jedzenia do przyjemności.

Tak właśnie jest. Rozwiń się tak żebyś nie potrzebował kobiety do przyjemności. To oczywiście zajebista sprawa ale skoro się nie da to pogódź się z tym, że będziesz szczęśliwy bez kobiety.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Prometeusz » 1 maja 2015, o 20:32

Byczek

Widocznie potrzebowałeś wydać 200zł by dostać wskazówkę by odstawić alkohol i być bardziej mindful (wyjść z głowy). :-> Ubytek kasy Cię trochę orzeźwił :lol:

Chyba zacznę pobierać opłaty za czytanie moich wypowiedzi. :D

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 1 maja 2015, o 20:39

Zapłata = podświadomość jest zmotywowana żeby zadziałało bo w przeciwnym razie wyszedłbyś sam przed sobą na frajera, że wydałeś 200 zł bez sensu :D Rady dawane za darmo zazwyczaj nie działają ;)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Jak znaleźć cele?

Postautor: Kocur » 1 maja 2015, o 23:36

Byczek pisze:Oswajam się z myślą, że wszyscy jesteśmy zwierzętami!

:ok

Byczek pisze:Bo się nie da.

Da się.

Byczek pisze:Odkryłem, że chcę miłości ale chcę żeby dziewczyna była puszysta więc nie jestem zdolny żeby kochać. Chcę dawać miłość a nie umiem kochać :( Dobry seks liczy się tak samo jak rozwój dziewczyny i jest konflikt między tymi celami. Nie mogę z tego powodu planować bo przyszłość kojarzy mi się z cierpieniem dziewczyny albo moim i nie ma kompromisu :(


Przecież wcześniej też wiedziałeś ;) Niezły ten terapeuta jeśli przekonał Cię, że to dzięki niemu odkryłeś ten konflikt :D

I co masz zamiar z tym zrobić? Co mówi terapeuta? Sam jestem ciekaw bo wg mnie ten konflikt nie ma rozwiązania. To tak jakbyś chciał podzielić przez zero albo wyobrazić sobie jaki dźwięk ma niebieski kolor. Tu musisz zmienić kontekst. Tak jak pisałem - zamiast szukać rozwiązania tego działania wstawiasz to jako daną, której nie zmienisz i zadajesz sobie pytanie co dalej można z tym zrobić. Przychodzi odpowiedź, że się nie da to ją podważaj i szukaj do skutku ;)

Byczek pisze:Wiem! I teraz już się kojarzą :( W tym samym momencie co podoba mi się dziewczyna zaczynam czuć przyjemność i szczęśćcie ale pojawia się stres i smutek i niszczą przyjemność. Najfajniejsza wartość w moim życiu kojarzy mi się ze złem i cierpieniem Nad tym mamy teraz pracować...


Najfajniejsza wartość w końcu przestanie być w ten sposób najfajniejszą wartością i poszukasz sobie innej. Ja już praktycznie przestaję czuć pożądanie i oczekuję, że po jakimś czasie całkowicie zaniknie.

Byczek pisze:To z czego mam się cieszyć?

A czemu miałbyś się cieszyć tylko z miłości?

Z tego wszystkiego można wyciągnąć meritum - żeby wiedzieć czego chcesz nie możesz musieć. Ale co jeśli chcesz tego czego nie możesz? To jest zarys ogólny problemu. Rozwiążemy tę zagadkę a problem możesz sobie podstawić do wzoru i przyjąć analogiczne rozwiązanie do tego, które tu wyjdzie :D
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości