Full Moon pisze:Wynikało to z tego co pisałeś, patrz na reakcje i odpowiedzi Byczka. Dopiero w tym poście dopisałeś inne rzeczy, co zresztą pokrywa się z tym o czym ja od początku mówię.
Wcześniej to pisałem. Reakcja Byczka jest typowa dla alkoholizmu więc za to bym się nie obwiniał. "Siedzę i piję wódkę w pracy" - to może mam mu jeszcze przynieść browara na popitę?
Full Moon pisze:Moralność wynika z racjonalności. To są nieodłączne rzeczy. Skuteczność tej terapii polega na wzroście racjonalności, a co za tym idzie moralności. Subiektywne zadowolenie pacjenta jest konsekwencją.
Niekoniecznie. Wywalenie sumienia też może w konsekwencji zwiększyć zadowolenie. Ludzie w wielu sytuacjach nie zastanawiają się nad moralnością a powinni. Drobne rzeczy mogą zadecydować o czyimś losie. Chociażby to jaki daje się przykład młodszym i głupszym. Trzeba analizować wszystkie możliwe do przemyślenia za i przeciw żeby móc myśleć racjonalnie.
Full Moon pisze:Filtrujesz to co Ci nie odpowiada przez swoje nieracjonalne wyobrażenia i poglądy.
Jakie nieracjonalne wyobrażenia i poglądy? Takich się z życia pozbywam.
Full Moon pisze:Bo nie ma. Tak jak seks dziećmi obie stanowią dewiacje, ale niosą ze sobą różne konsekwencje. Dopiero z konsekwencji wynika czy zachowanie jest moralne czy nie.
Sprawa jest zdecydowanie głębsza. Moim zdaniem upraszczasz. Jeśli ktoś ma jakąś dewiację i realizowanie tego popędu byłoby niemoralne to należy pozbyć się dewiacji a nie akceptować ją. Jeśli to jest niby moralne bo nie wyrządza krzywdy ale robi z kogoś wyrzutka społecznego i pozbawia go innych korzyści to też warto walczyć z czymś takim.
Full Moon pisze: Seks z grubszymi osobami nawet nie jest dewiacją. Jest preferencją. Ty w trakcie tego tematu zracjonalizowałeś sobie wiele spraw związanych z otyłością. Póki Byczek nie wywiera presji w stronę pogłębiania się choroby, a jedynie czerpie korzyści z przebywania z osobą, która wydaje mu się atrakcyjna, to nie ma w tym absolutnie nic niemoralnego.
Otyłość to choroba. Otyłość jest zła. Z tym się walczy, wspiera się osoby w schudnięciu. Z otyłością wiążą się poważne problemy psychiczne, które chcemy przecież rozwiązać. Jeśli Byczek chce żeby kobieta czuła się z nim dobrze i się rozwijała to zależy mu na tym żeby schudła. Jego upodobanie tworzy barierę bo zależy mu na tym żeby była chora. Podoba mu się chory wygląd. To nie jest dewiacja? Oczywiście, że jest bo zdrowy stan się nie podoba a chory jest pociągający. Kłóci się interes bycia z kobietą, którą uważa się za cudowną z interesem jej zdrowia, jej rozwoju. Trzeba podjąć decyzję czy uważam nadwagę za złą czy za nic nie znaczącą pierdołę a kobiety z nadwagą za lepsze od szczupłych. Gdyby Byczek chciał tylko zamoczyć to masz rację, że wszystko jedno czy zrobi to z grubą czy z chudą ;)
Taka modelka plus size np postępuje niemoralnie bo promuje niezdrową sylwetkę. Zamiast motywować do schudnięcia i dbania o zdrowie może spowodować, że młode kobiety wezmą z niej przykład zamiast wziąć go np z Chodakowskiej czy innej fitnesski. Wokół nadwagi w kobiecej głowie tworzą się mechanizmy obronne, z którymi jak najbardziej można pracować i pomóc tej osobie schudnąć zamiast mówić, że wszystko jest ok. Nie robienie niczego z nadwagą to to samo jak picie piwa i mówienie, że to dobre. Swoją drogą to też niemoralne ale lubię np takie piosenki:
https://www.youtube.com/watch?v=cNfVRKAAfuoFull Moon pisze: Jest taka zasada: pozwól sobie być sobą, a innym być innymi. Jeśli przeszkadza Ci sprawa z otyłością możesz ludzi edukować, stworzyć stowarzyszenie, dawać przykład. Lecz nie możesz nikogo do niczego zmuszać. To by było właśnie niemoralne
A czy ja mówię o zmuszaniu? Ale zobacz jak edukować kogoś i motywować do schudnięcia skoro samem u podobają mi się kobiety w tym stanie, z którym powinno się walczyć? Na dodatek to stan przejściowy więc nie można stworzyć bardziej trwałej relacji. I co Byczek odejdzie od kobiety jak schudnie? A co byś powiedział jakby kobieta odeszła od kolesia bo przestał dobrze zarabiać? Albo inaczej - co byś powiedział gdyby kobieta zostawiła faceta bo przestał pić piwo a jej alkoholizm kojarzył się z męskością?
Full Moon pisze:Ja mówię by Byczek nie tworzył sobie sztucznych barier, jakie Ty mu stawiasz, tylko by zaczął pracować nad sobą rozwinął też inne aspekty życia.
Nie stawiam mu żadnych barier. Sam przyszedł z takim problemem a ja miałem taki sam i mówię mu jak go rozwiązałem. Właśnie o tym mówię żeby zaczął rozwijać inne aspekty życia. Facet po prostu nie może płakać z powodu braku cipki bo za prawdziwym facetem to cipki się same oglądają i dążą do kontaktu z nim.
Full Moon pisze:Jeśli odmawianie sobie takiej rzeczy wywołuje w nim niemoc, to nie ma sensu by sobie odmawiał.
A jak odstawienie browara wywołuje w nim niemoc i ratuje się wódeczką to może też nie ma sensu żeby sobie odmawiał?
Full Moon pisze:. Wręcz przeciwnie, działając w tym kierunku może przy okazji rozwiązać swój problem, rozwinąć się, pomóc innym. Preferencje z czasem mogą ulec zmianie, ale to wymaga doświadczenia i pracy. Np. Skoro jest głęboko przekonany o szkodliwości bycia otyłym, ale podobają mu się otyłe. To niech wejdzie w taki związek. Niech będzie przykładem akceptacji, zrozumienia, motywacji i delikatnie niech aktywizuje tą koleżankę to bycia szczuplejszą, lepszą wersją siebie. Takie coś może sprawić, że sam razem z nią transformuje się. A jeśli nie to przynajmniej będą mieli zaspokojone swoje potrzeby w takiej formie jakiej są. Nie ma w tym nic niemoralnego. Lecz możesz to sobie racjonalizować dalej.
To jakieś science fiction. Wolę racjonalizować niż rezygnować z racjonalizmu. Jak będzie ją motywował i spierał w schudnięciu skoro podoba mu się dopóki nie schudnie? Równie dobrze mogą mu się zacząć podobać faceci jak wejdzie z jakimś w bliższy kontakt

Tak to nie działa. Preferencje seksualne zależą od genów i tego jak ukształtują się w dzieciństwie. Nie wiem jak Byczek ale ja np nie wyobrażam sobie być ze szczupłą kobietą.
Full Moon pisze:Skupienie się na zwykłym fakcie obserwacji odczucia, zaakceptowanie go, ale nie reagowanie. Akceptujemy to tak jak pojawienie się fali na morzu. Jest to po prostu obiekt, który wyłania się z naszej świadomości. Nie na okrągło, wtedy kiedy jest ono uporczywe, albo systematycznie co jakiś czas. W innych momentach można zająć się czymś innym wtedy to będzie znikać z pola naszej świadomości.
Nie przekonuje mnie to do końca. Wiem np, że jak coś sobie wkręcam to tak jest i wolę sterować świadomością i mieć kontrolę niż akceptować zło w sobie. W przypadku bodźców seksualnych brak reakcji oznacza wzrastanie bodźca aż wymusza on podjęcie działania. Tak jak głód i pragnienie. Z pozostałymi myślami można tak robić ale wg mnie nie z seksem. Przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia.
Full Moon pisze:To nie pogląd. Tłumienie to inaczej wypieranie treści świadomych do nieświadomości, często towarzyszy temu nabywanie nieprzystosowawczych przekonań. W dłuższej perspektywie odbija się to czkawką. Tak samo jest z osobami grubymi, które wmawiają sobie, że nie są grube i jeszcze bardziej tyją.
Tak samo tłumienie pewnych rzeczy może powodować, że pojawi się sytuacja w której stracimy nad sobą kontrolę, a nasze motywacje nie będą dobre, bo będzie za nimi duża podświadoma presja.
Ale ja nie mówię o wypieraniu tylko o przyjęciu do wiadomości faktu, że mam takie ograniczenie. Właśnie gdybym sobie powiedział, że w tych preferencjach nie ma nic złego byłbym jak ten grubas, który myśli, że jest chudy i dalej tyje. Kiedyś to akceptowałem i w efekcie zaczęły mi się podobać grubsze kobiety niż na początku. Człowiek powinien mieć kontrolę i tworzyć swoją postać wg tego co myśli, że jest dobre ale wtedy nie może być tak, że jakieś zewnętrzne czynniki mogą nas zmienić na gorsze.
Full Moon pisze:Neuroprzekaźniki się zużywają.
W jaki sposób?
Full Moon pisze:Z tego co pamiętam, to Twoim "problemem" była skłonność do materialistycznych kobiet, przy jednoczesnym pragnieniu stworzenia trwałego związku opartego o miłość i zaufanie. Zorientowałeś się, że nie ma możliwości by zaspokoić obie potrzeby na raz. Postanowiłeś zostawić temat i skupić się na czymś innym co może przynieść Ci przyjemność. Jest to dokładnie to o czym mówię. Poradziłeś sobie z problemem, ale poprzez nierobienie z tego problemu.
A nie. To też był problem bo uważam, że pod każdym względem kobiety, które mi się podobają są złe. Głównym problemem też była waga a zły charakter to kolejne utrudnienie.
Full Moon pisze:Problem Byczka jest innego rodzaju. Problemem nie są dla niego grube kobiety. Tylko jego przekonania na temat tego co jest moralne a co nie. Ty mu w tym nie pomagasz.
No więc to taki sam problem tylko, że problemem nie są przekonania na temat moralności tylko złe upodobanie. Pomagam mu zaakceptować to żeby mógł to następnie olać i zająć się innymi sprawami.
Full Moon pisze:Na ludzką psychikę działają dwie rzeczy.
Wg mnie więcej

Full Moon pisze:Na ludzką psychikę działają dwie rzeczy. Punkt odniesienia jaki sobie człowiek obierze i kontekst w jakim się znajduje. Ty mówisz o zmianie punktu odniesienia (i to moim zdaniem w nie właściwym kierunku), a ja widzę, że zmiana punktu odniesienia na ten moment może być nie bardzo możliwa, szczególnie w kierunku pozytywnej zmiany, więc sugeruje by zmienił kontekst, poczuł się inaczej, spojrzał na sprawy z dystansu i będąc otoczony innymi czynnikami. Teraz myśli on destrukcyjnie i jest to u niego nawykowe, a rzeczywistość wokół niego to potwierdza. Dlatego próby zmiany na tym polu będą bardzo toporne. Zmiana kontekstu prawdopodobnie zadziałałaby natychmiast. Przeważnie jednak przy takiej zmianie przydaje się kopniak w dupę i zero litowania się.
Ale jaki kontekst? Praca nad wzorcami nie musi być łatwa ale jest rozwojowa. Zmiana kontekstu to stwierdzenie, że pewnym sensie lepiej jeść g*wno. A mówiłeś, że to ja relatywizuję ;)
Full Moon pisze:Nie znam tych metod, które wymieniłeś, ale takie podejście to jako pierwsze zostało zaproponowane właśnie przez terapie racjonalno-emotywną, którą skrytykowałeś przed chwilą. Te The Work to pewnie marketingowa imitacja/kserokopia tego.
Z tego co widzę to jest to bardzo podobne. The work jest z 1968 a ta terapia z 1955 ale podejrzewam, że twórczyni the work nie słyszała o tej terapii. Bo to de facto są oczywistości. RTZ to praktycznie to samo:
http://www.jestesnajwazniejszy.pl/life- ... achowania/ Najbardziej odpowiada mi forma RTZ i The Work a w przypadku terapii, o której piszesz skrytykowałem nie tyle samą metodę co relatywizację z prawej kolumny.
Full Moon pisze:Fakt, logika poszła u Ciebie do przodu i to widzę. Stosujesz też sensowniejsze argumenty, korzystasz z lepszych modeli. Lecz to co mi się wydaje to, to że nie dostrzegasz jeszcze całości i czasem nie bardzo wiesz o czym mówisz. Wychodząc z niewłaściwych przesłanek i nie mając obrazu całości nie dojdziemy do wniosków, które będą prawidłowe.
Czyli nigdy nie dojdziemy do prawidłowych wniosków bo nigdy nie wiadomo jaki jest obraz całości ani ile z tej całości wiemy. Nawet mając obraz całości nie wiemy czy nie ma niczego co pominęliśmy ;) A nie wiem o jakiej całości Ty piszesz i czego nie dostrzegam. Być może jest tak jak piszesz ale możliwe, że dostrzegam coś czego to Ty nie dostrzegasz ;)
Full Moon pisze:To jest ok. Byle na siłę nie wciskać sobie głupot. O tym ja też mówię, tylko przedstawiłem jeszcze dwie dodatkowe drogi, które miały by większą siłę, bo doszłoby jeszcze konkretne działanie i nieblokowanie się tam gdzie nie trzeba.
Czyli co konkretnie?
Full Moon pisze:Generalnie tak. Ale strasznie to komplikujesz i gmatwasz Po za tym, to jest sprzeczne do twojej opinii o kobietach w związkach. Choć pewnie tego nie dostrzegasz i nie będziesz skłonny tego dostrzec.
Wydaje mi się, że ten akapit jest właśnie uproszczeniem i sednem. Co jest sprzeczne do mojej opinii o kobietach w związkach? Bo nie bardzo rozumiem co masz na myśli więc nie wiem jak mam to dostrzec ;)
Full Moon pisze:PS. Mam wrażenie, że Ty każdego chcesz przegadać nie jakością, a ilością. Mnożysz niepotrzebnie, wątków i treści i powstają takie monstra jak te powyżej. Wg. źle się na to odpowiada i źle się to czyta. Jest to typowa strategia kobiet. phe
To tylko takie wrażenie bo u mnie to nie strategia tylko tak wychodzi. Po prostu to są skomplikowane sprawy a są też inne sprawy, na które wypowiadam się bardzo krótko i prosto. Tutaj po prostu dotykam bardzo wielu rzeczy bo mówimy o pewnej złożonej całości gdzie jedne elementy oddziałują na drugie. Mnie samego wkurwia to, że nie umiem tego uprościć. Mógłbym ale wtedy nie przekażę odpowiedniej ilości informacji i ludzie będą wyciągać dziwne wnioski. Mój sposób pisania wynika z przyzwyczajenia do ludzkiej głupoty (nie odbierzcie tego personalnie bo to po prostu nawyk) i wielowątkowości poruszanych tematów. Cytaty nieraz też sporo zajmują. Opisałem sedno tego problemu w wątku:
viewtopic.php?f=34&t=2973Ale widzisz, żeby napisać coś w skrócie trzeba posłużyć się jakąś terminologią, która może być różnie zinterpretowana.