Ksenia pisze:Można wszystkich oszukać, ale nie można okłamać siebie, bo listonosz puka do naszych drzwi wiele razy. Jeżeli ktoś nie chce odebrać przesyłki i śni udając świętego, to wiadomość powraca pod postacią zrządzeń losu...
A jeśli ktoś jest narcyzem? Albo schizofrenikiem?
Rozpoznanie prawdy przez niego jest prawie niemożliwe.
żyje sobie taki we własnym świecie jakby pod kloszem.
Narcyz oszukuje się na wiele różnych sposobów i uwielbia okłamywać innych i kimś manipulować.
Lubi być podziwiany i przerabiać innych na swoje poglądy,które mogą być dla niego elementem silnie wartościującym.
Zręcznie ukrywa swoje własne wady i zaciera swoje błędy gdyż dla niego bardzo ważne jest aby dobrze się prezentować przed innymi.
Nie potrafi zrozumieć innego punktu wiedzenia i jest bardzo stronniczy,a jego spojrzenie na świat bardzo subiektywne,mocno ograniczone.
Dysponuje prawdami i racjami absolutnymi nawet w kwestiach trudno rozstrzygalnych.
Broni swoich racji za wszelką cenę i lubi odwracać kota do góry ogonem.
Takim dobrym rozpoznaniem czy ktoś jest narcyzem czy nie jest to jakie ma on relacje międzyludzkie.
Na dłuższą metę narcyz jest nie do zaakceptowania.
Miałem takiego kolegę który rozmaitymi sposobami próbował narzucić skrajnie antyżydowskie poglądy i trzeba było się zgadzać prawie we wszystkim a przede wszystkim w tej kwestii.
Lubiał innym doradzać i być mentorem i miał wiedzę(zainteresowanie psychologią wzięte ze studiów) lecz sam nie mógł sobie sam ze sobą radzić.
Kto miał inne poglądy od niego to ten był głupcem.
A prawda jest taka że głupiec jest zawsze pewny.
Tak więc czy taki ktoś nie może okłamywać siebie?
On może nie zdawać sobie sprawy z własnego stanu.
Pułapka bez wyjścia tak naprawdę.



Ale dyskutując na jakiś temat często ośmieszam czyjeś wypowiedzi - nigdy rozmówcę. Coś na takiej zasadzie, że dyskutuję z katolikami to porównuję ich Boga do latającego potwora spaghetti czy innych zeusów, czy dyskutując z socjalistami używam podobnych argumentów do Korwina.