Cztery etapy transformacji świadomości

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 19 lipca 2014, o 18:11

Kiedy będę naprawdę wolna, to mój świat będzie zbyt pełny, żeby o tym mówić.
Skoro jestem zwyczajna, to jeszcze coś Wam napiszę o moich doświadczeniach.

U mnie czucie opieki polegało na tym, że w podbramkowych sytuacjach prosiłam o coś Górę. Dosyć często dostawałam odpowiedź i pomoc, a wtedy dopiero miałam wiarę, że jestem wspierana i prowadzona. Tak jak piszesz FM, czułam TO, bo mój świat zmieniał się na lepsze.

Kiedyś otrzymałam wróżbę mówiącą o tym, żebym wszystko co wiem zaczęła wykorzystywać w praktyczny sposób. Staram się więc praktykować i żyć świadomie.

Podam jeden przykład z mojej integracji lęków:
Już byłam na dosyć fajnym etapie wyciszenia i bardzo z siebie dumna i cała w skowronkach.
Niestety, albo stety, kilka razy zadzwoniła wychowawczyni mojej córki ze skargami (pyskowanie i wagary), a potem ksiądz (pyskowanie na religii).
Po tym, jak rano do południa dzwonił telefon stacjonarny zaczęłam go odbierać z lękiem. Czułam szybsze bicie serca wskazujące na moje zdenerwowanie. Uspokajałam się, jeśli było wszystko w porządku.
Bardzo mnie to deprymowało i uczciwie stwierdziłam, że tak być nie może. Trzeba coś z tym zrobić.
Po takim kolejnym telefonie, na świeżo będąc w tym rozedrganiu, położyłam się na łóżku i zaczęłam głęboko i świadomie oddychać. Zadałam sobie dodatkowo pytanie, co to za pierwsza emocja była za tym lękiem i o co tu w ogóle chodzi?
Po 10min., na 1 s. widzę taki obraz: moja mama jak byłam małym dzieckiem mówi do mnie : ,,jesteś niedobra”
To wystarczało, aby zawsze chcieć w moim przypadku być dobrym. Tak bardzo się starać być we wszystkim dobrym, że zakrawało to na perfekcjonizm. Akurat w sytuacji z telefonem chciałam być oczywiście dobrą matką. Bo przecież, co to za mama, która nie umie dobrze wychować swojego dziecka. Tak bardzo chciałam być we wszystkim idealna, że jak zintegrowałam (czyli odpamiętałam, przyjrzałam się i zrozumiałam o co tu chodziło) tą pierwszą emocję to po prostu się zaśmiałam na głos.
Od tamtej pory żaden telefon nie wprawia mnie w zdenerwowanie i legł w gruzach też przy okazji mój perfekcjonizm.
Przecież nie muszę zawsze być dobra i wszytko robić idealnie. Życie przestałam traktować tak bardzo serio. Staram się nie popychać rzeki.
Obecnie moja córka skończyła studia i przyjemnie wspomina wagary. :)

Dokopywanie się do pierwszych i wypartych sytuacji emocjonalnych to powolne odgruzowywanie dzieciństwa i wychodzenie ze studni uwarunkowań na Światło.
Czasem to podnoszenie ciężkich kamieni emocjonalnych, a często zamiatanie śmiesznych liści, ale największym błędem jest czekanie z założonymi rękoma na cud.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 19 lipca 2014, o 18:34

:ok

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 20 lipca 2014, o 01:35

Kocur pisze:
JAR pisze:Wiara zamyka drogę do poznania i wolności.


Nie zamyka bo w pewnym momencie człowiek dochodzi do wniosku, że nie ma obiektywnej jednej obowiązującej prawdy - tzn jest ale człowiek nie jest w stanie jej poznać bo zawsze będzie to subiektywna cząstka. Coś podobnego do fizyki kwantowej - sam fakt obserwacji wpływa na zachowanie się obiektu a u człowieka działa to jeszcze lepiej bo wystarczy przyjąć inny punkt widzenia żeby inaczej popatrzeć na tą samą sprawę, tego samego człowieka.
...

A dlaczego musi istniec "obowiązująca prawda" ? Skąd wiesz, ze takowa w ogóle jest?
Nie można wiarą uzasadnić przydatności wiary;)
To dobry przykład, ze wiara zamyka drogę do wolności.
Wiara w religiach ma zastapić człowiekowi jego Wolę, by w ten sposób łatwiej było nim manipulować.
Wyznawca religii musi wierzyć, że nad nim zawsze jest "ktoś" i ma być temu "ktosiowi" poddany.
A to podstawowe ograniczenie wolności... Albo się jest wolnym albo poddanym.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 20 lipca 2014, o 05:11

Ksenia fajnie napisane :)

JAR pisze:A dlaczego musi istniec "obowiązująca prawda" ? Skąd wiesz, ze takowa w ogóle jest?



Prawda zawsze istnieje a człowiek może ją częściowo odkrywać. Prawda nie może nie istnieć co jest chyba jasne :P

JAR pisze:Wiara w religiach ma zastapić człowiekowi jego Wolę, by w ten sposób łatwiej było nim manipulować.
Wyznawca religii musi wierzyć, że nad nim zawsze jest "ktoś" i ma być temu "ktosiowi" poddany.
A to podstawowe ograniczenie wolności... Albo się jest wolnym albo poddanym.


Wydaje mi się, że dla Ciebie wiara = katolicyzm czy religia a ja traktuję Boga bezosobowo. Też do końca nie wierzę ale w pewnym okresie mojego życia wierzyłem i dzięki temu byłem szczęśliwy. To był moment, w którym porzuciłem wiarę w katolicyzm i przeczytałem "Przebudzenie". Pierwsza medytacja nawet uzdrowiła mnie z przewlekłej choroby na krótko (objawy wróciły kiedy zacząłem o tym mówić a ludzie nie wierzyli i ja uwierzyłem ludziom w to, że poprawa była tylko iluzją). Potem pochłonęły mnie przyziemne sprawy, które nie układały się za dobrze aż w końcu przyszły te negatywne teorie z tej złej strony świata duchowego rozwoju. I tu właśnie brak wiary spowodował negatywne konsekwencje.

Wiara jest niezbędna w życiu ponieważ większości rzeczy tak naprawdę nie wiemy i musimy uwierzyć w to, że jest dobrze. Nie mamy nawet możliwości weryfikacji istnienia świadomości u innych ludzi czy zwierząt. Ateista tak krytykujący wiarę musi w to uwierzyć czyli jest hipokrytą i dlatego wiara w Boga jest dla człowieka naturalna i nie powoduje sprzeczności. Człowiek odrzucający wiarę popełnia błąd logiczny. Mniejszy błąd niż człowiek pojmujący wiarę dogmatycznie i studiujący Biblię ale jednak błąd :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 20 lipca 2014, o 11:46

Kocur, myślę, że Tobie chodzi o taką wiarę, że jakbyś miał jakieś ataki ze strony duchowej lub innej i poprosiłbyś Boga o pomoc, to od razu wszystko by się uspokoiło.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 20 lipca 2014, o 13:00

Kocur pisze:
JAR pisze:A dlaczego musi istniec "obowiązująca prawda" ? Skąd wiesz, ze takowa w ogóle jest?



Prawda zawsze istnieje a człowiek może ją częściowo odkrywać. Prawda nie może nie istnieć co jest chyba jasne :P

Nie. Mylisz rzeczywistość z prawdą. Rzeczywistość jest jedna i jest, jaka jest.
Prawda istnieje jedynie w przeciwieństwie do nieprawdy.

Kocur pisze:
JAR pisze:Wiara w religiach ma zastapić człowiekowi jego Wolę, by w ten sposób łatwiej było nim manipulować.
Wyznawca religii musi wierzyć, że nad nim zawsze jest "ktoś" i ma być temu "ktosiowi" poddany.
A to podstawowe ograniczenie wolności... Albo się jest wolnym albo poddanym.


Kocur pisze:Wydaje mi się, że dla Ciebie wiara = katolicyzm czy religia a ja traktuję Boga bezosobowo. Też do końca nie wierzę ale w pewnym okresie mojego życia wierzyłem i dzięki temu byłem szczęśliwy. To był moment, w którym porzuciłem wiarę w katolicyzm i przeczytałem "Przebudzenie". Pierwsza medytacja nawet uzdrowiła mnie z przewlekłej choroby na krótko (objawy wróciły kiedy zacząłem o tym mówić a ludzie nie wierzyli i ja uwierzyłem ludziom w to, że poprawa była tylko iluzją). Potem pochłonęły mnie przyziemne sprawy, które nie układały się za dobrze aż w końcu przyszły te negatywne teorie z tej złej strony świata duchowego rozwoju. I tu właśnie brak wiary spowodował negatywne konsekwencje.

Wiara jest niezbędna w życiu ponieważ większości rzeczy tak naprawdę nie wiemy i musimy uwierzyć w to, że jest dobrze. Nie mamy nawet możliwości weryfikacji istnienia świadomości u innych ludzi czy zwierząt. Ateista tak krytykujący wiarę musi w to uwierzyć czyli jest hipokrytą i dlatego wiara w Boga jest dla człowieka naturalna i nie powoduje sprzeczności. Człowiek odrzucający wiarę popełnia błąd logiczny. Mniejszy błąd niż człowiek pojmujący wiarę dogmatycznie i studiujący Biblię ale jednak błąd :)

To, w jaki sposób traktujesz Boga (osobowo lub nieosobowo) jest jedynie Twoim wyobrażeniem a nie rzeczywistością. Po prostu, wierzysz, że Bóg jest taki. Jedną wiarę zastąpiłeś drugą. To, że dużo rzeczy nie wiem, nie jest dowodem na istnienie Boga czy potrzeby wiary, ze on istnieje. Po propstu trzeba odrzucić strach przed nieznanym ;) Wtedy otwiera się droga do poznania.
Z wiary w Boga ludzie wierzący robią sobie polisę ubezpieczeniową ze strachu przed tym, co będzie w przyszłości. Strach człowieka przed nieznanym jest problemem a nie jaki jest Bóg i czy jest. I tak będzie to, co będzie ;)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 20 lipca 2014, o 16:21

Ksenia tak i taką wiarę miałem. Wtedy było super, niby w moim życiu nie działo się nic ciekawego ale byłem szczęśliwy bo słuchałem sobie muzyki, rozmawiałem z ludźmi, cieszyłem się dobrym jedzeniem, ładną pogodą i cały świat wydawał mi się taki mistyczny. Myślałem, że ten stan będzie trwał już na zawsze ale przestałem w to wierzyć kiedy inni zaczęli sprowadząć mnie na ziemię. Tak naprawdę wygląda na to, że jedynym moim problemem, z którego powstały inne pierwotnie była nadmierna ufność i słuchanie tego co mówią ludzie zamiast wiary sobie. Człowiek powinien wierzyć sobie i Bogu a innym ludziom tylko kiedy się z nimi zgadza (czyli sobie :D ) natomiast z innymi powinno się budować relacje oparte na szacunku i miłości a nie na wspólnym zdaniu i każdy powinien przyjąć za dogmat to, że nie powinno się krytykować innych z powodu odmiennej opinii.

JAR pisze:Nie. Mylisz rzeczywistość z prawdą. Rzeczywistość jest jedna i jest, jaka jest.
Prawda istnieje jedynie w przeciwieństwie do nieprawdy.


Prawda = rzeczywistość
Nieprawda = nierzeczywistość

Więc moim zdaniem Ty się mylisz skupiając się na jakichś definicjach zamiast na tym o co chodzi :)

JAR pisze:Z wiary w Boga ludzie wierzący robią sobie polisę ubezpieczeniową ze strachu przed tym, co będzie w przyszłości. Strach człowieka przed nieznanym jest problemem a nie jaki jest Bóg i czy jest. I tak będzie to, co będzie ;)


Nie, ja się nie godzę z tym, że będzie co będzie bo to jest równoznaczne z poddaniem się i upadkiem. Lepiej wierzyć, że ze strony Boga nie może mnie spotkać nic złego a zło wynika z tego, że nie wierzę i losowych przypadków (czy jak kto woli karmy). Z tym 2 należy się pogodzić a na to pierwsze mamy wpływ. Zawsze w coś wierzysz czy to w Boga czy w jego brak, niezależnie od tego co jest do udowodnienia. Wiara w Boga jest korzystniejsza niż jej brak więc chyba wszystko jasne :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 20 lipca 2014, o 18:05

Proponuję zakończyć przepychanki o Bogu, bo i tak nikt go nie widział.
Jako ,,wiedźma" mam miotłę i zamiatam... :lol:
Jak będzie za mało, to pamiętajcie od czego pochodzi moje imię duchowe.

Kocur, opowiedz jakie praktyki duchowe, czy też kursy Ci zaszkodziły?

Zacznijmy śmiało mówić co jest be, a co cacy wg. nas ,,rozwojowców".
Może takie otwarte postawienie sprawy więcej pomoże czytającym te posty.
Mam wielotetnią praktykę, więc niejedno widziałam. Nie zarabiam na duchowości i zależy mi tylko na prawdzie.

,,Nigdy nie pozbędziemy się tego, o czym milczymy."

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 20 lipca 2014, o 18:26

Jak będzie za mało, to pamiętajcie od czego pochodzi moje imię duchowe.


Obrazek

:D :D :D :D :D :D :D :D :D :ok

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 20 lipca 2014, o 18:41

Super!!! Ale się z siebie :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: naśmiałam :ok

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 20 lipca 2014, o 21:48

Ksenia pisze:U mnie czucie opieki polegało na tym, że w podbramkowych sytuacjach prosiłam o coś Górę. Dosyć często dostawałam odpowiedź i pomoc, a wtedy dopiero miałam wiarę, że jestem wspierana i prowadzona. Tak jak piszesz FM, czułam TO, bo mój świat zmieniał się na lepsze.

Co rozumiesz jako "górę"? I dlaczego uważasz, że byłaś wspierana?

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 21 lipca 2014, o 00:28

Ksenia pisze:Kocur, opowiedz jakie praktyki duchowe, czy też kursy Ci zaszkodziły?

Zacznijmy śmiało mówić co jest be, a co cacy wg. nas ,,rozwojowców".
Może takie otwarte postawienie sprawy więcej pomoże czytającym te posty.
Mam wielotetnią praktykę, więc niejedno widziałam. Nie zarabiam na duchowości i zależy mi tylko na prawdzie.

,,Nigdy nie pozbędziemy się tego, o czym milczymy."



Myślę, że nie powinienem o tym pisać bo każdy sam powinien do tego dojść a lepiej jest skupiać się na pozytywach :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 21 lipca 2014, o 08:19

No dobra JAR, skoro ciągniesz mnie za język, trochę poopowiadam jak to byłam wspierana przez Górę...Mogę podać wiele przykładów, ale moje ego za bardzo by wybujało...

Przypomniała mi się sytuacja sprzed 15 lat, jak prawie pół roku byłam bez pracy.

Postanowiłam że będę szukać pomocy duchowej w medytacji. Miałam dużo czasu, więc codziennie siadałam i prosiłam o jakąś myśl wskazującą jak mogę znaleźć fajną pracę. A tu Góra się uparła i cisza. Ani be, ani me ani kukuryku.

Wtedy mówię: Boże będę po 3 godz. dziennie tak siedzieć i prosić cię o inspirację aż się zlitujesz i coś mi powiesz. Jak to wypowiedziałam, to po jakimś czasie usłyszałam w głowie: ,,Popatrz na lilie…”
No i efekt był taki, że się bardzo zdenerwowałam i wpadłam w monolog bardzo narzekający: Tak, to mówicie, że mam nic nie robić, a nawet będę bogatsza od Salomona. Ja potrzebuję dobrej pracy a tu zong, taka odpowiedź to psu na buty…
i w ten deseń…
Białe lilie też skojarzyły mi się z oczyszczaniem.
Jak wspominam ten czas bezczynności zawodowej to właściwie był to najpiękniejszy okres mojej relaksacji, medytacji i pisania afirmacji.
Chodziłam na rebitrhingi. Zintegrowałam szok porodowy i poznałam wspaniałych ludzi.
Nie mogąc pogodzić się z myślą, że nie mam pracy (byle jakiej nie chciałam), poprosiłam o pomoc mojego rebithera. A on wziął do ręki różczkę i zadał pytanie:
,, Czy powinnam sama szukać pracy”. Ku mojemu zdziwieniu wyszło że nie.
Oczywiście wtedy to już ręce mi opadły. Na pocieszenie dalej wyszło, że praca sama przyjdzie. Na mój chłopski rozum to jakoś ciężko było mi w to uwierzyć.

W końcu rozluźniłam się i dałam na luz. Przestałam myśleć o pracy skoro znaki na niebie i ziemi mówiły mi, że mam się nie martwić.
Kwintesencją tego jest to, że po dwóch miesiącach moja znajoma dała mi cynk o fajnej pracy i o dziwo od razu mnie do niej przyjęto. Do dzisiaj tam pracuję.

Czasem trzeba odpuścić i zaufać większej Sile. Ona wie co robi, wie co dla nas jest najlepsze i potrzebne.

Dla mnie Bóg, Wyższa Siła, Góra, Jaźń, Atman... oznaczają coś co spaja wszystko i znajduje się we wszystkim. Nazewnictwo nie jest dla mnie istotne. Często denerwuje mnie tylko symboliczne, enigmatyczne i lakoniczne przekazywanie komunikatów. Dochodzić do prawdy i tak muszę sama...

Trzej górale spostrzegli jeża.
- Jeden rzekł: o kolcok,
- Drugi na to: e tam.., przecież to iglok,
- Trzeci dorzucił: no co wy: szpilcoka nie poznajecie...

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 21 lipca 2014, o 11:10

Kocur, opowiedz jakie praktyki duchowe, czy też kursy Ci zaszkodziły?


hmm... Ja tam chodziłem i na zajęcia chrześcijańskie w tym różnych wyznań i na buddyjskie i na psychologiczne, na woodstocku trochę z Krishnowcami pogadałem. Też bardzo mi się podoba kultura żydowska, choć tą znam tylko z filmów. Z tego wszystkiego wyniosłem coś pozytywnego. Choć cały czas wiedziałem, że to tylko gra, nie musiałem wierzyć w to co Ci ludzie wierzyli, żeby tak samo się dobrze bawić :D Cała sztuka polega na tym by nie brać tego na serio. Ja to traktuje jak przedszkolną zabawę w "stary niedźwiedź mocno śpi" :D

Rebirthingu nie znam, idea mi się nawet podoba. Lecz ja wolę być samotnym wilkiem i czerpać ze wszystkiego, ale za bardzo nie wiązać się w żadne grupy. :) :kwiatek
Często denerwuje mnie tylko symboliczne, enigmatyczne i lakoniczne przekazywanie komunikatów.


Mam podobnie :) To co boskie niech zostanie dla "boga" i nas samych. Między sobą więcej skorzystamy posługując się precyzyjnym językiem. Z tym, że rozumiem, jak ktoś lubi łączyć różne pisarskie i inne artystyczne elementy w swojej wiedzy. Ja na przykład na zawsze pozostanę fanem Williama Blake'a :roll:

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 21 lipca 2014, o 11:37

Kocur pisze:
Co? To są przeważnie wolni ludzie a najmniej wolni są asceci, księża, ludzie zajmujący się rozwojem duchowym wyrzekający się wszystkiego, w tym swoich pragnień.


Storo tak piszesz to chyba nierozumiesz co znaczy prawdziwa wolnosc.
Prawdziwa wolnosc jest w twoim wnetrzu a nie na zewnatrz.
Mozesz wiec zyc sobie w jakims systemie a mimo to byc wolnym.
Wolnym ludziom wiele nie trzeba, i nawet inni ludzie im sa niepotrzebni zeby czuc sie szczesliwym, wolnym.
Na pewnym etapie przywiazania same znikaja i masz to gdzies kto o tobie cos pomysli i nie potrzebyjesz chwaly, adoracji ani pocieszenia,nikt cie nie musi kochac ani ci kadzic.
Ktos moze wylac na ciebie wiadro pomyj,ale to nic nie dziala,swiat zewnetrzny nie dziala.Poprostu plyniesz samoistnie.Wolnosci juz nie poszukujesz ,szczescia juz nie poszukujesz bo to wszystko juz jest .
Cieszysz sie z sam z soba.Moze nie byc wokol ciebie ludzi a ty nie czujesz sie samotny .
Potrzebujesz niewiele.
Na reszte odpowiem albo i nie pozniej.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości