Prawda a rozwój duchowy.

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Prometeusz » 27 czerwca 2014, o 10:00

Kiedy człowiek ma perspektywę nie-ja to znika ważność. :kwiatek



mam obowiązek rozwoju miłości do innych bo są mną


To nie obowiązek, po prostu stojąc przed lustrem (świata) otrzymywać będziesz to, co będziesz dawać.

Za bardzo w tym śnie też nie można się zanurzać bo utonie się w wirze wariantów


Mniej więcej tak.

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 65
Rejestracja: 17 lipca 2014, o 06:23
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Praktyk » 18 lipca 2014, o 09:03

Jeżeli chodzi o strach przed śmiercią, to z pewnością lepiej mają osoby wierzące. Ja staram się coraz bardziej zbliżać do Pana Boga, a power jaki dostaję dzięki temu sprawia, że nie tylko, że nie boję się śmierci, ale wręcz nie mogę się już doczekać. Bliskość z Panem Bogiem jest fascynująca i odrzucam cały świat, aby tylko tę bliskość z Nim utrzymać.

Pozdrawiam
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.

http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 13 sierpnia 2014, o 13:22

Doszedłem do takich wniosków:
Prawda istnieje. Jest mierzalna i obiektywna ale jest nam dane poznawać tylko jej wycinki. Prawdą jest stwierdzenie 2+2=4, prawdą jest to, że trawa jest zielona, słońce świeci itd. Istnieje też prawda odbierana subiektywnie np Maciek jest mordercą - prawda obiektywna, Maciek jest zły to już subiektywna ocena. Zbiór subiektywnych ocen na jakiś temat to wyznacznik tego co ludzie sądzą na dany temat i nie ma to nic wspólnego z prawdą.

Zgodnie z fizyką kwantową obserwacja wpływa na obiekt. Wyciągając taką część prawdy i podkładając pod taką teorię swoje wnioski i rozwój duchowy można przewrócić świat do góry nogami. "świat jest taki jaki widzisz" - to nieprawda. Taki jest Twój subiektywny odbiór świata, który nie ma nic wspólnego z prawdą. Jest iluzją. Jeśli miliard osób będzie widzieć tak samo błędnie to nadal to będzie błąd. To przeczy fizyce kwantowej i wpływie obserwacji ale są też momenty, w których siłą umysłu wywołujemy realne zmiany w postrzeganym obiekcie.

Jak to interpretować? Kiedy obserwuję najmniejszą cząsteczkę wystrzeloną z działa to kiedy zatrzymamy czas cząsteczka znajduje się w tzw superpozycji czyli możemy określić jej położenie tylko w przybliżeniu. Z tego pkt widzenia działo jednocześnie wystrzeliło i nie wystrzeliło. Paradoks. I teraz najważniejsze - fizycy kwantowi wysnuli wniosek, że ich obserwacja wpływa na cząsteczkę. A czemu nie jest tak, że przy tak małych cząsteczkach nie da się dostrzec prawdy i fizycy widzą tylko swoją iluzję? I tak samo my patrzymy na swój świat w umyśle. Widzimy obiektywne zjawiska przez pryzmat swojej obserwacji.

Skąd się bierze moja obserwacja? Jest oparta o filtry, którymi kieruje się mój mózg. Wzorce wyuczone w dzieciństwie przejęte od otoczenia i własna unikatowa reakcja, która nie wiadomo skąd się bierze. Ludzki mózg może być lepiej lub gorzej dostosowany do życia. Można mieć lepszą lub gorszą intuicję, bardziej lub mniej trafne skojarzenia, być lepiej lub gorzej przystosowanym do świata, bardziej lub mniej atrakcyjnym dla innych ludzi. Obserwując świat mogę to w przybliżeniu przewidzieć i porównać się z innymi. To jak widzę siebie wpływa na to jak widzą mnie inni ale niekoniecznie w oczekiwany sposób. Wyższa samoocena w zdrowym środowisku jest doceniana i szanowana a w toksycznym może być uważana za przejaw egoizmu i bycia złym. Inni ludzie swoją obserwacją nie mają na mnie żadnego wpływu ani ja samą obserwacją nie wywieram wpływu na nikogo.

Żyjemy tu i teraz i tak naprawdę opieramy swoje poglądy o swoje ego i jego ochronę. Kiedy człowiek uświadamia sobie "myślę więc jestem" do razu odwraca sobie w głowie to zdanie i myśli "nie myślę więc mnie nie ma" i powstaje strach przed śmiercią. Człowiek istnieje więc nie wyobraża sobie śmierci i nicości. Tworzy sobie obrazy Boga, życia po śmierci. Mózg jest w stanie wszystkie te teorie przyjąć i chronić nimi ego. Problem w tym, że to są teorie odwracające rzeczywistość, oddalające od tu i teraz, zakrzywiające, zniekształcające obraz świata i całe nasze postępowanie.

Po śmierci nie ma nic? "nicość nie istnieje, nie wyobrażam jej sobie". To, że człowiek nie jest w stanie sobie czegoś wyobrazić wcale nie oznacza, że tego nie ma. Nicości nie ma z definicji ale to oznacza, że po prostu mnie nie będzie. Mnie czyli świadomości, która domyślnie utożsamia się z ciałem, myślami i emocjami. Kiedyś nie wyobrażałem sobie, że można mieć inną percepcję czasu a podczas OOBE, które trwało wg mnie kilka godzin a tak naprawdę trwało kilka minut zrozumiałem, że nic nie jest pewne. Przecież dawniej powiedziałbym, że to niemożliwe.

Człowiek rodzi się i od razu kojarzy świat ze strachem i zagrożeniem. Jeśli subiektywnie odczuje się porzucone przez matkę oznacza to dla niego problemy psychiczne w późniejszym życiu. Później jest cały okres wychowania na to żeby dziecko nauczyło się złych wzorców, przejęło złość od rodziców itd. Potem jest szkoła, która wprowadza dodatkowy stres i narzuca obowiązki co z kolei rodzi bunt. Życie nie jest łatwe i przedstawiane jako wyścig szczurów nie jest zbyt sensowne. Ludziom wmawia się co mają robić, w co wierzyć, co lubić itd i to wszystko odwołuje się do pierwotnego poczucia zagrożenia, którego jesteśmy nauczeni unikać i tłumić poprzez szybkie konsumpcyjne życie bez czasu i refleksji i przeważnie bez miłości. Tylko wymagają i mówią jaki masz być i czego ci nie wolno oraz zachęcają do kupna nowych produktów żebyś poczuł się szczęśliwy. Daj na tacę, kup sobie nowe buty, samochód, kobietę. Oglądnij ustawiony mecz w telewizji, który od lat komentuje ten sam nieudolny komentator, kup sobie ekologiczne warzywa GMO i wypij herbatę z chlorowaną wodą. Wypij chemicznie modyfikowane piwo, zapal nasączonego chemią papierosa i połóż się koło agresywnej żony, która odwraca się tyłem bo za mało zarabiasz a ją boli głowa, na którą wzięła sobie już chemiczną tabletkę. W niedzielę idź do kościoła gdzie ci powiedzą, że Bóg cię kocha ale nie jesteś godzien i twoja wina, zjedz sobie na wspólny obiad z rodziną schabowe, po których rośnie cholesterol a wieczorem napij się wódki z kumplami żeby odreagować w śmierdzącym pubie. Bo w poniedziałek znów do pracy gdzie zabiorą ci połowę pensji i będziesz robił jak osioł. A jako przeciwieństwo zestawia się przebudzenie duchowe polegające na odrzucaniu tych pragnień, które w przeciętnym trybie życia przynoszą ból.

Mówi ci się, że wszystko nie jest twoje tylko zakodowane i przejęte od społeczeństwa. Masz się tego wyzbyć i rozwijać duchowo czyli odrzucić wszystkie cechy, które ciebie definiują i powodują, że masz zdrową samoocenę. Bo te cechy są złe, nie pasują do praw wszechświata. A jednocześnie mówi się o wyjściu z dualizmu i wierze w Boga co już jest całkowitym pomieszaniem w umyśle.

Jesteśmy tutaj nie wiadomo dlaczego i w jaki sposób powstaliśmy. Najtrafniejsza jest teoria ewolucji ale zawiera takie luki, że odrzucam ją jako nieprawdziwą i nielogiczną. Pytanie dlaczego gatunki silniejsze od słabszych czyli pośrednie ogniwa ewolucyjne nie przetrwały a przetrwały te słabsze? Przykładowo małpy muszą być słabsze od tego co wyewoluowało z małpy a było przed człowiekiem. Dlaczego teraz nie mamy mnóstwa organizmów pośrednich tylko tak jasno sprecyzowane gatunki aż tak różniące się od siebie? To jest nielogiczne. Kreacjonizm jeszcze bardziej. Więc zostaje inteligentny projekt - ewolucja jest prawdą ale nie zachodzi przypadkowo tylko jest sterowane przez jakąś wyższą inteligencję. Nie nazwę jej bogiem bo gdyby bóg istniał musiałby być moim wrogiem. Zło na świecie, wady i patologię tłumaczę tym, że ta inteligencja nie jest maksymalną inteligencją tylko cały czas się rozwija i ewoluuje. Dlatego ja mogłem urodzić się tutaj i nie pasować do zasad wszechświata bo widocznie tej inteligencji nie zależy na tym żebym pasował i miał dobrze - liczą się tylko jej nieznane nam cele.

Naturalny dla człowieka jest czysty umysł i życie tu i teraz. Można jednak wprowadzić dowolną teorię, której nie da się obalić i namieszać ludziom w głowach. Wmawia się ludziom boga a nie ma się na to dowodów. Czy to nie jest kłamstwo? Czy nie powinno się mówić dzieciom prawdy o tym, że boga nikt nigdy nie widział ale ludzie wierzą bo tak niektórym łatwiej? Niektórym łatwiej a może niektórym to psuje życie? A może takich ludzi z tej ostatniej grupy jest więcej? Człowiek wymyślił Boga żeby ten chronił jego ego. To jest kolejna ucieczka przed samym sobą i tworzenie iluzji, która jest chyba najbardziej niebezpieczna bo tworzy logiczne sprzeczności i zmusza ludzi dobrych i empatycznych do bezdusznych osądów "bóg cię za to ukarze, pójdziesz do piekła", "chorujesz to sam sobie jesteś winny, taką masz karmę", "bóg stworzył ciebie jako nieprawidłową jednostkę z problemami, nie pomaga ci ale cię kocha. To twoja wina że się na niego zamykasz". Postanowiłem, że za takie coś od teraz zawsze prawy prosty i lewy sierpowy a jako wytłumaczenie powiem, że widocznie Bóg tak chciał i taka karma, ten człowiek sam sobie jest winien, że dostał w gębę :)

To ten kto mówi o jakiejś prawdzie ma za ZADANIE to udowodnić. Jeśli tego nie zrobi a tylko mówi to znaczy, że mówi nieprawdę. Im bardziej się zarzeka i jest pewien tym bardziej ja mogę być pewien żeby go nie słuchać. A odczucia? To tylko sztuczki mózgu, który wierzy w takie rzeczy. Pole informacji poprowadzi Cię po najgorszych zakamarkach świata astralnego jeśli mu na to pozwolisz i w to uwierzysz.

I teraz na koniec znów kluczowe pytanie - skoro tak łatwo można odrzucać nieprawdę (przez zainteresowania ezoteryką zatraciłem na jakiś czas taką zdolność) to skąd brać prawdę?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 13 sierpnia 2014, o 15:26

Przeczytałem całość ale nie będę cytował (pomijając dwa ostatnie), odniosę się z pamięci.

Twierdzisz że to co widzimy jest względne, a że obiektywna prawda jest inna.
Niby racja, tylko skąd wiesz czym by była obiektywna prawda gdyby ciebie nie było, może w ogóle by nie istniała?
Może twój subiektywny punkt widzenia jest właśnie obiektywnym? Bo jak chcesz zmierzyć obiektywny skoro sam akt pomiaru wpływa na wynik?

Piszesz o fizyce ale pamiętaj że fizyka to tak naprawdę nasz opis tego jak co działa, i nic więcej.
Twierdzisz że są jakieś stałe fizyczne których nie można zmienić? To by było sprzeczne z tym co twierdzisz, bo skoro obserwowana rzeczywistość jest względna to zaobserwowanie tej stałości także było by względne.

Poza tym ciągle wychodzisz z błędnego założenia że 1+1=2
Rozkmiń to:
coś DODAĆcoś = COS

W tym COS jest zawarte coś, coś ale także SIŁA która wykonała operację dodawnia, po uwzględnieniu tej siły 1+1 nigdy nie da 2 bo wtedy wychodziło by na to że jedynki połączyły się same bez użycia siły.

Kocur pisze:To ten kto mówi o jakiejś prawdzie ma za ZADANIE to udowodnić. Jeśli tego nie zrobi a tylko mówi to znaczy, że mówi nieprawdę. Im bardziej się zarzeka i jest pewien tym bardziej ja mogę być pewien żeby go nie słuchać. A odczucia? To tylko sztuczki mózgu, który wierzy w takie rzeczy. Pole informacji poprowadzi Cię po najgorszych zakamarkach świata astralnego jeśli mu na to pozwolisz i w to uwierzysz.


Jak można COKOLWIEK udowodnić skoro sam piszesz że obserwowana rzeczywistość jest względna, no k***a ogar chłopie.
Można co najwyżej wytłumaczyć i ewentualnie kogoś przekonać do swoich racji.

Kocur pisze:to skąd brać prawdę?


Stąd:
viewtopic.php?f=11&t=2792

Napisałem ją wprost, to że dajesz się omamić iluzji wpływa na całe twoje życie pozdro.
To że tych zjawisk nie ma to taka samoistna siła, bo to żeby były to rzecz NIEMOZLIWA której nikt nie zmieni.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 13 sierpnia 2014, o 15:34

PPRAWWDA pisze:skąd wiesz czym by była obiektywna prawda gdyby ciebie nie było, może w ogóle by nie istniała?
Może twój subiektywny punkt widzenia jest właśnie obiektywnym?


Takich hipotez można tworzyć nieskończoność i to w nieskończoną ilość razy. A może fabuła Harryego Pottera dział się naprawdę? A może istnieje Bóg Jahwe? A może rzeczywiście Bóg wybrał żydów jako naród wybrany? Można mnożyć w nieskończoność i psuć sobie głowę.

PPRAWWDA pisze:Bo jak chcesz zmierzyć obiektywny skoro sam akt pomiaru wpływa na wynik?



Nie wpływa na prawdę tylko na Twój punkt widzenia. Gdybyś podszedł bez żadnego założenia to byś nic nie wybadał. To oznacza tylko to, że człowiek nie ma zdolności poznawczych żeby odkryć całą prawdę ale działa przeciwko człowiekowi a nie przeciwko prawdzie.

PPRAWWDA pisze:Piszesz o fizyce ale pamiętaj że fizyka to tak naprawdę nasz opis tego jak co działa, i nic więcej.
Twierdzisz że są jakieś stałe fizyczne których nie można zmienić? To by było sprzeczne z tym co twierdzisz, bo skoro obserwowana rzeczywistość jest względna to zaobserwowanie tej stałości także było by względne.


Niekoniecznie jest tak, że każda obserwacja jest względna. Istnieje też bezwzględność, którą można mierzyć i potwierdzamy to różnymi punktami widzenia i pomiaru.

PPRAWWDA pisze:Poza tym ciągle wychodzisz z błędnego założenia że 1+1=2
Rozkmiń to:
coś DODAĆcoś = COS

W tym COS jest zawarte coś, coś ale także SIŁA która wykonała operację dodawnia, po uwzględnieniu tej siły 1+1 nigdy nie da 2 bo wtedy wychodziło by na to że jedynki połączyły się same bez użycia siły.


Nie ma żadnej siły, która to połączyła. My liczymy a nie dodajemy coś realnie co oznacza, że w umyśle dokonujemy takiej operacji, która opisuje działanie 1+1=2

PPRAWWDA pisze:
Jak można COKOLWIEK udowodnić skoro sam piszesz że obserwowana rzeczywistość jest względna, no k***a ogar chłopie.
Można co najwyżej wytłumaczyć i ewentualnie kogoś przekonać do swoich racji.



Z logiki możesz wyciągać wnioski, które są następnie dowodami.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 13 sierpnia 2014, o 15:48

Kocur pisze:Takich hipotez można tworzyć nieskończoność i to w nieskończoną ilość razy. A może fabuła Harryego Pottera dział się naprawdę? A może istnieje Bóg Jahwe? A może rzeczywiście Bóg wybrał żydów jako naród wybrany? Można mnożyć w nieskończoność i psuć sobie głowę.


Jasne że można, ale sam to robisz.
To że podważasz wszystko nie znaczy że tego że twojego podważenia nie można podważyć.
Co do HP to kiedyś kminiłem nawet że jest prawdziwy, tz. ukryty przekaz :D :D


Kocur pisze:Nie wpływa na prawdę tylko na Twój punkt widzenia. Gdybyś podszedł bez żadnego założenia to byś nic nie wybadał. To oznacza tylko to, że człowiek nie ma zdolności poznawczych żeby odkryć całą prawdę ale działa przeciwko człowiekowi a nie przeciwko prawdzie.


No na prawdę to w sumie nic nie może wpłynąć, bo jest prawdziwa :D

Kocur pisze:Niekoniecznie jest tak, że każda obserwacja jest względna. Istnieje też bezwzględność, którą można mierzyć i potwierdzamy to różnymi punktami widzenia i pomiaru.


Ale przecież to nie jest żadna bezwzględność, tylko względność.
Pomijam już to że nie ustalisz DOKŁADNEGO punktu położenia w żadnym układzie odniesienia co najwyżej przybliżony, ale nawet gdybyś ustalił dokładnie to gdzie tu bezwzględność? To co najwyżej będzie dokładnie dla ciebie, chyba że to masz na myśli pisząc bezwzględność.

Kocur pisze:Nie ma żadnej siły, która to połączyła. My liczymy a nie dodajemy coś realnie co oznacza, że w umyśle dokonujemy takiej operacji, która opisuje działanie 1+1=2


Liczysz czyli używasz siły umysłu, proste.

Kocur pisze:Z logiki możesz wyciągać wnioski, które są następnie dowodami.


Ale nie są PRAWDA (a z ogonkiem, polskie znaki sie psuja)
Te wnioski to po prostu twoje rozkminy.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 13 sierpnia 2014, o 16:04

PPRAWWDA pisze:Jasne że można, ale sam to robisz.
To że podważasz wszystko nie znaczy że tego że twojego podważenia nie można podważyć.



Cały czas opierasz się na tym, że wszystko można podważyć. Można ale nie znaczy, że tak jest prawidłowo.

PPRAWWDA pisze:Co do HP to kiedyś kminiłem nawet że jest prawdziwy, tz. ukryty przekaz :D :D



No bo jest masońska i gnostyczna symbolika nawet w imionach postaci :P Dlatego wg mnie Harry Potter jest tak samo prawdopodobny i prawdziwy jak Biblia :)

PPRAWWDA pisze:Ale przecież to nie jest żadna bezwzględność, tylko względność.
Pomijam już to że nie ustalisz DOKŁADNEGO punktu położenia w żadnym układzie odniesienia co najwyżej przybliżony, ale nawet gdybyś ustalił dokładnie to gdzie tu bezwzględność? To co najwyżej będzie dokładnie dla ciebie, chyba że to masz na myśli pisząc bezwzględność.



Pewne rzeczy po prostu zakładamy, że są prawdą nie mając 100% potwierdzenia. Bo obserwujemy, że te teorie opisują rzeczywistość. Na mikroskopie widzimy bakterie i wirusy i już wiemy, że są one prawdziwe a nie, że szatan odpowiada za to. Ale znowu można powiedzieć, że skąd wiadomo, że szatan ty mnie steruje. No nie wiadomo ale zakładamy, że nie steruje tak samo jak nie robi tego pan Mietek ani różowy jednorożec.

PPRAWWDA pisze:
Liczysz czyli używasz siły umysłu, proste.


Ale ta siła nie wpływa na wynik działania, które jest jakby odizolowane od tej siły. Dodaje 1 do 1 i mam 2 czyli równą siłę tych dwóch połączonych jedynek bez tej mojej siły, która to dodała. I w ten sposób właśnie uzyskujemy wartości bezwzględne.

PPRAWWDA pisze:
Ale nie są PRAWDA (a z ogonkiem, polskie znaki sie psuja)
Te wnioski to po prostu twoje rozkminy.


To co jest prawdą? Moje rozkminy często są prawdą. Np kminię sobie, że jak zajaram bata to będę miał po nim wenę twórczą i to się sprawdza. Jeśli kminię, że nie będę miał weny a zajaram to wena i tak jest bo takie jest działanie tej substancji na umysł. Czyli to jest prawda, że dana substancja oddziałuje na mózg standardowo w dany sposób. Są ludzie, którzy reagują inaczej i są to wtedy wyjątki potwierdzające regułę. Czyli prawdą są pewne działające reguły, które sprawdzają się w większości przypadków ale są od nich wyjątki.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 13 sierpnia 2014, o 16:43

Kocur pisze:To co jest prawdą?


Napisałem ją w temacie "Wykrycie globalnego spisku".
Ludzie błędnie myślą że prawdą jest coś co wydaje się realne, ale przez tą iluzję można przejrzeć.
Naprawdę nasz rozum można bardzo mocno oszukać.
Prawda to coś więcej niż OBIEKTYWIZM.
Wiesz że pisanie o prawdzie na niewiele się zdaje? Zwłaszcza gdy podałem wam ją na tacy (ale sam też ją otrzymałem).

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 13 sierpnia 2014, o 16:49

No właśnie nic konkretnego tam nie napisałeś.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 13 sierpnia 2014, o 19:21

Kocur pisze:No właśnie nic konkretnego tam nie napisałeś.


Napisałem prawdę która blokuje dostęp do świata magii.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 13 sierpnia 2014, o 20:32

Mógłbyś to rozwinąć i wytłumaczyć punkt po punkcie?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 13 sierpnia 2014, o 22:41

Kocur pisze:Mógłbyś to rozwinąć i wytłumaczyć punkt po punkcie?


Tam to wytłumaczyłem na tyle na ile to możliwe.
A od strony technicznej to tak:

Wierząc że te wszystkie najstraszniejsze rzeczy miały miejsce blokujesz sobie jakby możliwość czarowania, a znając prawdę że są iluzją jakby nadal dostrzegasz piękno świata i czerpiesz mane.

Możliwe że to też celowa iluzja żeby ludzie nie mieli dostępu do magi.

Po prostu strach cię ogranicza a gdy już wiesz że te rzeczy były na niby to się nie boisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 14 sierpnia 2014, o 00:21

Ale to może lepiej się na tym nie skupiać niż wmawiać sobie, że to iluzja. I wiedzieć, że jeśli ja będę myślał odpowiednio to mnie to nie spotka.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Niewinny » 14 sierpnia 2014, o 23:46

Kocur pisze:Ale to może lepiej się na tym nie skupiać niż wmawiać sobie, że to iluzja. I wiedzieć, że jeśli ja będę myślał odpowiednio to mnie to nie spotka.


Wy sobie wmawiacie że to wydarzyło się naprawdę.
Pomyśl w śnie masz cały świat który "jest na niby", taką iluzje można też bez problemu zrobić w rzeczywistości i nikt (poza magami wysokiego szczebla jak ja) się nie pozna.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Prawda a rozwój duchowy.

Postautor: Kocur » 15 sierpnia 2014, o 02:08

No można zrobić ale dopóki my nie jesteśmy takimi magami to ciężko jest w to uwierzyć na słowo a udowodnić się tego nie da.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości