Teoria wielkiego bólu

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 28 czerwca 2014, o 15:37

Full Moon pisze:
Dżast pisze:
Full Moon pisze:To czy ktoś zachowa się dobrze, czy też w porządku, czy też niedobrze i nie w porządku to są twoje oceny. Te automatyzmy mogą też prowadzić do zachowania, które uznasz za w porządku, ale czy wtedy będzie to miało związek z twoim uświadamianiem innych? Z logicznego punktu widzenia - żadnego. Ani z twoim uświadamianiem, ani z ideami które głosisz, to będzie po prostu reakcja.

No, ale nie zaprzeczam, że mogą być też sytuacje w których zadziała świadomy wybór (chociaż tego nie da się ocenić).


Nie ważne dlaczego ktoś zachowa się w porządku, ważne że to zrobi.


Dla kogo i dlaczego ważne? :)


Dla nas samych, i dla miłości.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 11:53

Dżast pisze:Dla nas samych, i dla miłości.


A skąd to wiesz, że ważne? Może nie ważne.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 29 czerwca 2014, o 12:37

Full Moon pisze:
Dżast pisze:Dla nas samych, i dla miłości.


A skąd to wiesz, że ważne? Może nie ważne.


Wiem bo tym jestem.

A skąd a skąd a po co a dlaczego a czy na pewno a może inaczej.
Wiesz że takie dążenie do "prawdy ostatecznej" nie ma sensu.
Miłość jest prawdą ostateczną.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 13:11

To nie jest dążenie do prawdy ostatecznej. Pytam normalnie, skąd to wiesz. Np. mówić nauczyłeś się od rodziców i innych ludzi. Więc ta informacja też skądś musiała się znaleźć w twoim umyśle. Kiedy i gdzie sobie uświadomiłeś, że "tym jesteś" i co wywołało tą ważność u Ciebie?

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 29 czerwca 2014, o 13:56

Full Moon pisze:To nie jest dążenie do prawdy ostatecznej. Pytam normalnie, skąd to wiesz. Np. mówić nauczyłeś się od rodziców i innych ludzi. Więc ta informacja też skądś musiała się znaleźć w twoim umyśle. Kiedy i gdzie sobie uświadomiłeś, że "tym jesteś" i co wywołało tą ważność u Ciebie?


:lol:
Ja tego nie wiem.
Ja tym jestem.

I daruj sobie pytanie:
Skąd wiesz że tym jesteś?

NIE WIEM
JESTEM

Zrozum jedno FM, pytanie skąd to wiesz nie ma końca, no po prostu k***a nie ma to szaleństwo nigdy się nie kończy, po prostu szkoda na to życia, równie dobrze możesz liczyć do nieskończoności.

A teraz zrozum drugie FM, to kwestia szczerości nie żaden wybór Ja, eM A Gie I Ka, Ekskalibur

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 17:12

Wiem bo tym jestem.
(...)
Ja tego nie wiem.
Ja tym jestem.


Gdzie tu szczerość?

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 29 czerwca 2014, o 17:15

Full Moon pisze:
Wiem bo tym jestem.
(...)
Ja tego nie wiem.
Ja tym jestem.


Gdzie tu szczerość?


Full Moon pisze:
Skoro są dogmaty a ty chcesz akceptować świat takim jakim jest to musisz też akceptować te dogmaty.


Nie muszę. :) To jest tylko pułapka językowa.


No wie Pan (Pani?) Moderatorze, hehehe.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 17:24

Wpadłeś we własną pułapkę? ;-)

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 29 czerwca 2014, o 17:26

Przecież to ty piszesz żeby nie czepiać się słówek po czym sam to robisz.

A właśnie sam czy sama? bo w profilu nie ma.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 17:43

Dla mnie to nie jest pułapka językowa, tylko dopasowywanie sobie treści w zależności od sytuacji, czyli przeczenie samemu sobie.

Wszyscy "tym czymś" jesteśmy, ale z tego nie wynika to co piszesz, z tego nic nie wynika. To są myśli, przyswojone skądś. I dla mnie to jest właśnie brak szczerości, na rzecz kreowania jakiegoś stylu ego.

"Pójdę spalę się w ogniu, zrobię to dla siebie i dla miłości". To tak nie działa niestety. Kiedy zginiesz, nie dostaniesz już informacji zwrotnej, wyparujesz. A idea to tylko informacja krążąca po neuronach. Człowiek stworzył ideę, tak samo jak stworzył boga i inne takie... Samo pojęcie może pełnić jakąś funkcję, ale nie jest rzeczywistością. A prawdziwa szczerość to właśnie przyznanie się do niewiedzy.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 29 czerwca 2014, o 20:20

Ja nie mogę zginąć.

Możesz uważać że jesteśmy tylko kupą mięsa która może co najwyżej mieć poglądy że jest nieśmiertelna, że jest miłością itp. twoja sprawa mi nic do tego.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: aartefax » 29 czerwca 2014, o 21:47

Full Moon pisze:
Jeśli chodzi o zakochanie to nie koniecznie musi to być miłosna ślepota. Bo przecież tak na prawdę nie mamy jednej osobowości tylko wiele i całkiem możliwe, że partner na początku rzeczywiście był czarujący, troskliwy, wyrozumiały, kochany - tylko potem jakaś chemia czy nastawienie się zmieniły i wyszły niepożądane cechy.


Tak masz rację i tak czasem bywa i nie wszystko jest przewidywalne.Jednak uważam też że zależy to od dojrzałości i świadomości.
Nie każdy wyrasta z dziecka.Doświadczenia życiowe powinny niby nas czegoś uczyć powinniśmy wyciągać jakieś wnioski lecz często tak nie jest.
Emocje zawsze były złym doradcą.Wyczucie, intuicja to też nie każdy to ma na odpowiednim poziomie- jednak to łatwiejsze niż jakiś głębszy wgląd.

Full Moon pisze:Jeśli chodzi o to o czym pisze Dżast to uważam, że to nie tylko dogmatyzm :-P . To też gadanie po próżnicy :-) , bo nikt z nas nie może mieć pewności jak się zachowa w skrajnych sytuacjach, nawet mimo posiadania określonych poglądów. Są w nas różne automatyzmy, które przejmują kontrolę w pewnych sytuacjach np. dużego szoku, czy silnego stresu itd.


Właściwie to każdy z nas trochę tego ma, ale są przypadki szczególne gdzie już nie ma pola manewru.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 29 czerwca 2014, o 22:29

Ja nie mogę zginąć.

Możesz uważać że jesteśmy tylko kupą mięsa która może co najwyżej mieć poglądy że jest nieśmiertelna, że jest miłością itp. twoja sprawa mi nic do tego.


Możesz poczytać o tym co mówiłem o "Ja" w innych wątkach.

Cały temat to i tak tylko ekwilibrystyka słowna. Bo jak tu przekonać kupę mięsa, która jest zaprogramowana tylko na jeden pogląd. ;-) Dla mnie to rodzaj ping ponga. :ok

aartefax pisze:Tak masz rację i tak czasem bywa i nie wszystko jest przewidywalne.Jednak uważam też że zależy to od dojrzałości i świadomości.
Nie każdy wyrasta z dziecka.Doświadczenia życiowe powinny niby nas czegoś uczyć powinniśmy wyciągać jakieś wnioski lecz często tak nie jest.
Emocje zawsze były złym doradcą.Wyczucie, intuicja to też nie każdy to ma na odpowiednim poziomie- jednak to łatwiejsze niż jakiś głębszy wgląd.


Zgadza się. Ja tylko dodałem, że może być też drugi aspekt, obok tego "percepcyjnego". :)
Emocje mogą być dobrym doradcą, ale tylko wtedy gdy pierwszeństwo ma rozum. Tzn. w pewnych momentach sytuacja przerasta nasz świadomy osąd, ale podświadomość może podsunąć dobre rozwiązanie. Lecz nie dzieje się to wtedy, kiedy wcześniej nie włożymy energii w świadome przeanalizowanie sprawy.

Sprawy miłosne to w ogóle odrębny rozdział. Nie ma w tym racjonalności, ale w sumie, nie zawsze musi być. ;-)

aartefax pisze: Właściwie to każdy z nas trochę tego ma, ale są przypadki szczególne gdzie już nie ma pola manewru.


Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem. Ja powtórzę, to co na początku powiedziałem, uważam, że niekiedy może być dobry powód by postąpić tak jak Dżast mówi. Lecz nie wynosiłbym tego do absolutyzmu, raczej jako jedna z opcji do wyboru. :->

:kwiatek

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 30 czerwca 2014, o 13:21

Full Moon pisze:On przedstawił naukowo udowodniony fakt i wykazał dziurę w myśleniu osób wierzących w życie po śmierci. Oczywiście o samym, życiu po śmierci to nie mówi wiele, za to mówi bardzo dużo o podstawie (czyli jej braku) do wierzenia w takie coś.


A dziura w myśleniu osób wierzących w brak życia po śmierci?
Skąd w ogóle wzięła się myśl że umieramy? Chyba od bólu chociaż nie wiem w jaki sposób.

Dziura w myśleniu osób wierzących w śmierć może wyglądać choćby następująco:

Ilość jakiejkolwiek energii która istnieje wynosi 1, czyli cała istniejąca energia (wszystko co powstało jest stałe, ilość cząstek fundamentalnych jest stała) a więc nie można umrzeć można co najwyżej zmienić postać nawet jako ciało fizyczne będziemy dalej istnieć po prostu w innej formie, tak samo jak istnieliśmy zanim się urodziliśmy.

Ktoś mógłby zarzucić że wraz ze śmiercią mózgu zginie nasza świadomość, tylko jaki jest sens wierzyć w to że nasza świadomość (pełnia informacji) czyli de facto my przepadamy skoro przeczy to logice że nadal jesteśmy tylko w zmienionej formie.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 30 czerwca 2014, o 14:51

Dżast pisze:
Full Moon pisze:On przedstawił naukowo udowodniony fakt i wykazał dziurę w myśleniu osób wierzących w życie po śmierci. Oczywiście o samym, życiu po śmierci to nie mówi wiele, za to mówi bardzo dużo o podstawie (czyli jej braku) do wierzenia w takie coś.


A dziura w myśleniu osób wierzących w brak życia po śmierci?
Skąd w ogóle wzięła się myśl że umieramy? Chyba od bólu chociaż nie wiem w jaki sposób.

Dziura w myśleniu osób wierzących w śmierć może wyglądać choćby następująco:

Ilość jakiejkolwiek energii która istnieje wynosi 1, czyli cała istniejąca energia (wszystko co powstało jest stałe, ilość cząstek fundamentalnych jest stała) a więc nie można umrzeć można co najwyżej zmienić postać nawet jako ciało fizyczne będziemy dalej istnieć po prostu w innej formie, tak samo jak istnieliśmy zanim się urodziliśmy.

Ktoś mógłby zarzucić że wraz ze śmiercią mózgu zginie nasza świadomość, tylko jaki jest sens wierzyć w to że nasza świadomość (pełnia informacji) czyli de facto my przepadamy skoro przeczy to logice że nadal jesteśmy tylko w zmienionej formie.


Tylko, że to co określasz życiem po śmierci, życiem po śmierci nie jest w sposób w jaki większość osób to pojmuje. W dodatku nie tłumaczy to zasadności sposobu postępowania jaki przedstawiłeś.

Życie nie umiera, życie "trwa" (wydarza się) dalej w innej formie. Znika obraz wirtualny nazywany ja.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości