sprawa jest prosta:
Nie ma Ciebie, nigdy nie było i nigdy nie będzie.
Jest rzeczywistość, jest doświadczanie rzeczywistości.
Ale nie ma Ciebie. Ty tylko myślisz że jesteś. To tylko złudzenie.
Złudzenie które zawładnęło homo-sapiens.
Kaczka, czy żaba też doświadcza rzeczywistości, bez świadomości, że istnieje i idzie jej całkiem nieźle. Organizm doświadcza rzeczywistości i żyje w harmonii z naturą bez samo-świadomości. Samo-świadomość jest zbędna.
Żebyś mógł się wyzwolić musisz najpierw zrozumieć to teoretycznie. Ja już zrozumiałem, teraz czas na trudniejszą część
Trzeba to naprawdę ZOBACZYĆ
tego nie udało mi się jeszcze dokonać
ale wiem że się uda.
Skup się na stwierdzeniu: "Myśliciel jest myślą."
Twoje 'poczucie siebie' to tylko myśl, to tylko idea, to tylko myśl o tym że jesteś. Głęboko zakorzeniona.
Tak naprawdę Ciebie NIE MA
to jest rzeczywistość
NIE MA CIEBIE
uświadom to sobie
Wrażenie, że doświadczasz rzeczywistości jest tylko wrażeniem. Rzeczywistość nie jest przez nikogo doświadczana. Rzeczywistość jest doświadczaniem.
Rzeczywistość jest. kropka.
nie traktuj tego jako ideę tylko jako rzeczywistość.
jako fakt.
spróbuj obrać taki punkt widzenia.
naprawdę cie nie ma. tu i teraz. w rzeczywistości. Jest mózg i ciało, które nie mają 'władcy', kierowcy ciała, który kontroluje to wszystko, ego to iluzja. Nie masz kontroli. ciało jest zależne od umysłu, reakcje umysłu są zależne od genów, środowiska w którym przebywa itd. Człowiek o etykiecie "[tu-wpisz-swoje-imie]" nie jest kontrolowany przez 'suwerenną' jednostkę. po prostu jest.
"JA" jest usterką umysłu. Uświadom to sobie. Mówiąc 'uświadom to sobie' zachodzi paradoks, bo Ciebie tak naprawdę nie ma. Nie ma tego, który mógłby to sobie uświadomić. Jednak nie da się tego inaczej przekazać, gdyż jest to wada naszego języka (jak i również angielskiego itd.)
Zamiast "uświadom to sobie", bez użycia "ja" można powiedzieć: "niech zajdzie uświadomienie nieistnienia "ja" w umyśle organizmu o etykiecie "[tu-wpisz-swoje-imie]" " ale tak też jest chyba niepoprawnie. Paradoksy są winą wad języka i błędnego postrzegania rzeczywistości przez homo-sapiens. W Rzeczywistości paradoksów nie ma. Natura jest perfekcją.
"Myśliciel jest myślą." Niczym więcej.
Wyjdziesz ponad tę myśl - odkryjesz prawdę. Tylko jak to zrobić? :P
Nie-istnienie ego (łac. ego - 'ja') uświadomili sobie już dawno dawno np. buddyści Zen, a współcześnie ludzie tacy jak: Ramana Maharshi, Adyashanti, Papaji, Jed McKenna, Douglas Harding (który nazywa to istnieniem 'bez głowy"
http://www.headless.org/experiments.htm), U.G. Krishnamurti oraz Jiddu Krishnamurti, czy chociażby Echart Tolle.
Niestety 'duchowi' guru nie przekonają racjonalnego, sceptycznego współczesnego człowieka-niedowiarka.
To co go przekona to LOGIKA - i to da się logicznie wytłumaczyć, bez żadnych mistycznych koanów, które wprowadzają tylko zamieszanie, a które są w pełni zrozumiane po oświeceniu.
Człowiek o imieniu Ciaran Healy (będzie naprawdę znany za parę lat)
http://twitter.com/#!/ciaranhealy odkrył, że 'poszukującego' można "nakłonić" do oświecenia poprzez obrzucanie go odpowiednio ułożonymi pytaniami na temat istnienia "ja" (każdy przypadek jest indywidualny, każdemu trzeba zadawać odpowiednio inne pytania). Chodzi o to, żeby poszukiwacz używał swojej głowy do rozkminiania i odpowiednim tokiem rozumowania doszedł do prawdy.
Problem z współczesnymi 'guru' jest taki, że dają odpowiedź na talerzu, przez co poszukujący przeważnie 'wierzą' w te 'prawdy' i im z tym dobrze, zamiast naprawdę ich doświadczać.
Na marginesie dodam, że wraz z przyspieszającą ewolucją umysłu ludzkiego, ewoluuje również język którym się porozumiewamy.
Z czasem będzie nam coraz łatwiej racjonalnie wytłumaczyć prostemu człowiekowi, że go nie-ma.
Nie ma Ciebie - fakt, który może odmienić ludzkość.
Ego jest źródłem cierpienia na tym Świecie.
Czy to nie ironia, że źródłem cierpienia jest coś czego w rzeczywistości nie-ma?!
Zadawajcie pytania jak coś jest niejasne. Mam nadzieję, że będzie ich dużo

'Robert' popraw mnie jeśli gdzieś się mylę.
ps. jest jeszcze jeden problem z duchowymi 'guru'. Często używają zwrotu "prawdziwe ja", "wyższe ja", "ja-absolutne" i niestety to oddala ludzi od przebudzenia. Naprawdę. Wprowadza zamieszanie.
O wiele silniej dotrze do nich stwierdzenie "THERE IS NO YOU" nie ma żadnego "ja". żadnego 'prawdziwego ja'.
Chodzi o to, żeby poprzez analizowanie dotrzeć w pewne rejony umysłu, w których nie było się nigdy wcześniej. Chodzi o to, żeby dopuścić taką możliwość i ją głęboko przeanalizować.
"Prawdziwe ja", "wieczne ja" to pewna przenośnia, bardzo źle interpretowana, jestem za tym, żeby przestać jej używać.
Pozdrawiam.