KRZYŻ
Re: KRZYŻ
a czym jest dla Ciebie krzyż iwonaroma?
skoro zadałaś takie pytanie musisz mieć w tym jakiś cel
może podzielisz się z nami swoją opinią o krzyżu?
skoro zadałaś takie pytanie musisz mieć w tym jakiś cel
może podzielisz się z nami swoją opinią o krzyżu?
NIE JESTEM NIKE ...
magia to umiejętne wykorzystanie siły umysłu - to zdolność czerpania mocy z własnego wnętrza ...
magia to umiejętne wykorzystanie siły umysłu - to zdolność czerpania mocy z własnego wnętrza ...
Re: KRZYŻ
NIKE, ciekawie podaje interpretację krzyża Osho, linia pozioma - czas (przeszłość - przyszłość), pionowa - wymiar duchowy. W wymiarze duchowym ślicznie widoczne 9 stopni rozwoju, 6 poniżej "skrzyżowania", 3 powyżej.
od dołu: kosmiczna nieświadomość, zbiorowa nieświadomość, zbiorowa nieświadomość jednostkowa, nieświadomość umysłowa, podświadomość, świadomość, nadświadomość, zbiorowa nadświadomość, kosmiczna nadświadomość (nirwana)
Z innych relacji - człowiek jest krzyżem. I tu (ponieważ wszystko łączy się ze wszystkim) pasuje to do int. Osho. Ręce człowieka istnieją w czasie, działają.
Kto wkracza w wymiar duchowy musi zacząć od dołu. Kręgosłup jest fizycznym odbiciem drogi. Serce - skrzyżowaniem dróg, więc przyjmie, zniesie wszystko. I działanie, i lewą rękę i prawą, i seks, i myśli, etc.etc.
Kto dojdzie powyżej skrzyżowania, już nie spadnie no, chyba że zejdzie z własnej woli.
Wyjście z krzyża czakramem korony daje nirwanę.
Mnie osobiście krzyż zawsze kojarzył się z latawcem
No i w sumie, kto przekroczy, ten lata ;))
od dołu: kosmiczna nieświadomość, zbiorowa nieświadomość, zbiorowa nieświadomość jednostkowa, nieświadomość umysłowa, podświadomość, świadomość, nadświadomość, zbiorowa nadświadomość, kosmiczna nadświadomość (nirwana)
Z innych relacji - człowiek jest krzyżem. I tu (ponieważ wszystko łączy się ze wszystkim) pasuje to do int. Osho. Ręce człowieka istnieją w czasie, działają.
Kto wkracza w wymiar duchowy musi zacząć od dołu. Kręgosłup jest fizycznym odbiciem drogi. Serce - skrzyżowaniem dróg, więc przyjmie, zniesie wszystko. I działanie, i lewą rękę i prawą, i seks, i myśli, etc.etc.
Kto dojdzie powyżej skrzyżowania, już nie spadnie no, chyba że zejdzie z własnej woli.
Wyjście z krzyża czakramem korony daje nirwanę.
Mnie osobiście krzyż zawsze kojarzył się z latawcem
No i w sumie, kto przekroczy, ten lata ;)): KRZYŻ
Ja tam nie skupiam sie na jakis drogach, parametrach, wyznacznikach empirycznych, bo to wlasciwe powierzchnia. Na dzien dzisiejszy, nie komplikuje sobie sprawy, pewnym orientacyjnym wyznacznikiem jest "stosunek do nieznanego". Nie chce mi sie rozszerzac tego pojecia, kto sie orientuje to zalapie odrazu o co chodzi.
Krzyz natomiast jest dla mnie symbolem przezwyciężenia bólu. Swietnie o tym pisze E. tolle w Cisza przemawia - oto frament:
Nic nie może być bardziej normalne, niż niechęć do cierpienia. Jednak, jeżeli potrafisz odrzucić tę niechęć i pozwolisz bólowi być, może zauważysz wówczas subtelne oddzielenie od bólu, niejako przestrzeń pomiędzy tobą i bólem. Wtedy cierpienie jest świadome i zgodne z twoją wolą. Kiedy cierpisz świadomie, ból fizyczny szybko wypala ego, bowiem ego składa się w przeważającej części z oporu. To samo dotyczy skrajnej, fizycznej niepełnosprawności.
"Oddajesz cierpienie Bogu" - to inne określenie tego procesu.
Nie trzeba być Chrześcijaninem, żeby zrozumieć głęboką prawdę zawartą w symbolu krzyża.
Krzyż jest narzędziem tortur. Jest wyrazem ekstremalnego cierpienia, ograniczenia i bezsilności, jakie istotę ludzką mogą spotkać. I nagle ta istota ludzka poddaje się, cierpi z własnej woli, świadomie, co zostało wyrażone słowami: "Nie moja, lecz Twoja wola niech się spełni". I wtedy krzyż, instrument tortur pokazuje swoje ukryte oblicze: jest także świętym symbolem, symbolem duchowym.
To, co wydawało się przeczyć istnieniu jakiegokolwiek transcendentalnego wymiaru życia, poprzez poddanie się, staje się brama do niego
Krzyz natomiast jest dla mnie symbolem przezwyciężenia bólu. Swietnie o tym pisze E. tolle w Cisza przemawia - oto frament:
Nic nie może być bardziej normalne, niż niechęć do cierpienia. Jednak, jeżeli potrafisz odrzucić tę niechęć i pozwolisz bólowi być, może zauważysz wówczas subtelne oddzielenie od bólu, niejako przestrzeń pomiędzy tobą i bólem. Wtedy cierpienie jest świadome i zgodne z twoją wolą. Kiedy cierpisz świadomie, ból fizyczny szybko wypala ego, bowiem ego składa się w przeważającej części z oporu. To samo dotyczy skrajnej, fizycznej niepełnosprawności.
"Oddajesz cierpienie Bogu" - to inne określenie tego procesu.
Nie trzeba być Chrześcijaninem, żeby zrozumieć głęboką prawdę zawartą w symbolu krzyża.
Krzyż jest narzędziem tortur. Jest wyrazem ekstremalnego cierpienia, ograniczenia i bezsilności, jakie istotę ludzką mogą spotkać. I nagle ta istota ludzka poddaje się, cierpi z własnej woli, świadomie, co zostało wyrażone słowami: "Nie moja, lecz Twoja wola niech się spełni". I wtedy krzyż, instrument tortur pokazuje swoje ukryte oblicze: jest także świętym symbolem, symbolem duchowym.
To, co wydawało się przeczyć istnieniu jakiegokolwiek transcendentalnego wymiaru życia, poprzez poddanie się, staje się brama do niego
"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca."
Joseph Conrad
Joseph Conrad
Re: KRZYŻ
Ciekawy, ciekawy ten fragment. Wg mojej aktualnej wiedzy (popartej doświadczeniem własnym! nie cudzym) cierpienie w krzyżu egzystuje do skrzyżowania, począwszy od serca w zwyż cierpienia już nie ma. ale...może się mylę, to mój nowy stan, więc się okaże
)
to co ten fragment mówi o ego jako o oporze wg mnie jest prawdą.
NIE - to ego. NIE NIE NIE NIE NIE NIE - to diabeł. (6 ;) razy nie). "Nie" do serca nie ma dostępu, to to co mistycy chrześcijańscy mówią, iż diabeł nie dostanie się do serca, do sacrum.
powyżej skrzyżowania jest już prosta droga, bez wachnięć lewo, prawo (ręce, działanie, konieczność działania)
wobec cierpienia innych serdeczny dystans, wobec własnego - bierna obserwacja i świadomość, że się skończy, co ma sie skończyć, a przetrwa, co ma przetrwać.
JAR! i tak rodzić się może garbaty los ;))
)to co ten fragment mówi o ego jako o oporze wg mnie jest prawdą.
NIE - to ego. NIE NIE NIE NIE NIE NIE - to diabeł. (6 ;) razy nie). "Nie" do serca nie ma dostępu, to to co mistycy chrześcijańscy mówią, iż diabeł nie dostanie się do serca, do sacrum.
powyżej skrzyżowania jest już prosta droga, bez wachnięć lewo, prawo (ręce, działanie, konieczność działania)
wobec cierpienia innych serdeczny dystans, wobec własnego - bierna obserwacja i świadomość, że się skończy, co ma sie skończyć, a przetrwa, co ma przetrwać.
JAR! i tak rodzić się może garbaty los ;))
Re: KRZYŻ
iwonaroma pisze:Ciekawy, ciekawy ten fragment. Wg mojej aktualnej wiedzy (popartej doświadczeniem własnym! nie cudzym)
A skad wiesz, co jest moje a co cudze? po tym fragmencie?
Cos mi to Osho zalatuje..iwonaroma pisze: NIE NIE NIE NIE NIE NIE - to diabeł. (6 ;)
"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca."
Joseph Conrad
Joseph Conrad
Re: KRZYŻ
iwonaroma pisze:Ciekawy, ciekawy ten fragment. Wg mojej aktualnej wiedzy (popartej doświadczeniem własnym! nie cudzym) cierpienie w krzyżu egzystuje do skrzyżowania, począwszy od serca w zwyż cierpienia już nie ma. ale...może się mylę, to mój nowy stan, więc się okaże)
to co ten fragment mówi o ego jako o oporze wg mnie jest prawdą.
NIE - to ego. NIE NIE NIE NIE NIE NIE - to diabeł. (6 ;) razy nie). "Nie" do serca nie ma dostępu, to to co mistycy chrześcijańscy mówią, iż diabeł nie dostanie się do serca, do sacrum.
powyżej skrzyżowania jest już prosta droga, bez wachnięć lewo, prawo (ręce, działanie, konieczność działania)
wobec cierpienia innych serdeczny dystans, wobec własnego - bierna obserwacja i świadomość, że się skończy, co ma sie skończyć, a przetrwa, co ma przetrwać.
JAR! i tak rodzić się może garbaty los ;))
Bez NIE nie ma TAK. Nie jest prawdą, że powyżej serca nie ma już wyboru. A jeślii jest wybór jest i cierpienie.
Bez jednego nie ma drugiego ani nie ma pełni.
Powyżej serca też jest TAK i NIE.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości