Szkoła i nudne, mało atrakcyjne życie.

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Szkoła i nudne, mało atrakcyjne życie.

Postautor: catharsis » 3 stycznia 2007, o 16:52

Witam!
Nienawidze chodzić do szkoły. Piękna afirmacja...Ale taka jest prawda. Może wydaje się to Wam śmieszne, ale dla mnie stanowi to ogromny problem. Chodze tak sporadycznie do niej, że niektórzy nauczyciele mówia mi, żebym uważała bo bede nieklasyfikowana. Z roku na rok mam coraz gorsze oceny. Jak w podstawówce miałam same piatki tak teraz w liceum mam średnią ledwo ponad 3 :( Nie znam do konca przyczyny tej mojej nie checi, ale myslę, ze jest to zwiazane z tym, ze w klasie nie mam żadnych bliskich mi osób ... tzn. nie wiem jak to powiedziec, ale czuje ze sa całkiem inni niz ja, wiem ze kazdy człowiek jest inny, ale oni są pogrązeni niemal totalnie w iluzji spoleczenstwa. Czuje osamotnienie w ich towarzystwie. Kiedys ogolnie czulam się osamotniona, nie mialam przyjaciół, ale zmieniło się to. A szkoła własnie kojarzy mi się z tamtym, kiedy osamotnienie towarzyszyło mi niemal zawsze.
Po za tym nie lubie się tez uczyć...ale znowu nie tak do końca...chciałabym się uczyć tego co mnie interesuje i uczyć się dla siebie ... a w tej chwili nie czuje tego. Czuje się zmuszana. Cięzko jest mi sie zabrac za nauke. Jestem teraz w maturalnej klasie. Ciesze się, że wreszcie skoncze tą szkołe...mam już jej po dziurki w nosie. Jednak brak mi sił by ją kończyć. Musze włożyc w to duży wysiłek. Szczególnie zeby poprawic oceny (jestem w tej chwili zagrozona z 2 przedmiotów i zanowu 2 dni na wagarach jestem :( )....
Po za tym, życie wydaje mi się mało interesujące, mało atrakcyjne. Nie mam pojecia co z nim robić. Póki co atrakcyjne wydaja mi się imprezy ze znajomymi (wiem ze to płytkie, ale po latach osamotnienia mam teraz ogromną ochote wreszcie imprezowac z ludzmi chociaz o odrobine zblizonych pogladach lub zainteresowaniach do moich.)
Ogólnie przez wiekszość czasu chodze przygnebiona, rano nie mam za bardzo ochoty wstawać z łóżka, bo po co...żeby zjeść, siąsc przed kompem itp. ? Źle mi się żyje :(
To narazie tyle, bo jakos urwał mi się wątek. Mam nadzieje, że ktos z Was mi pomoże. Powie coś, zainspiruje, doradzi. Jakbym opisała cos niejasno to czekam na pytania.
Pozdrawiam serdecznie.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 4 stycznia 2007, o 17:19

Witam :)

Na początek powiem jedną rzecz: Aktualny system nauczania nie jest optymalny. Co więcej nie jest zgodny z naturalnością człowieka. Nigdy go nie popierałem i raczej nie będe popierał.
Dlatego nie będę Ci proponował afirmacji szkoła jest dobra i kocham ją. To się mija z celem. :)

Na początek najważniejsze, byś wiedziała co chcesz w życiu robić i jaki masz cel. Potem wystarczy, byś robiła wszystko pod względem tego określonego celu. W tym wypadku, jesli do tego celu życia będzie Ci potrzebna szkoła, to ją warto skończyć. Znając cel swego życia i dążąc do niego, każda rzecz którą robisz wydaje się celowa i sensowna. Kiedy będziesz znała cel, szkoła może wydać się pomocą do osiągnięcia tego życiowego celu. Wtenczas nie będziesz niechętna, ponieważ będziesz widziała, że szkoła daje Ci korzyści. Dzięki niej osiągniesz cel (np pójdziesz na wymarzone studia i zyskasz wymarzoną pracę). Przy takim nastawieniu wszystko inne będzie szło coraz łatwiej, ponieważ będziesz entuzjastycznie do wszystkiego podchodziła.

Jeśli chcesz iść dalej na studia i uczyć się tego co lubisz, to raczej warto byś skończyła tą szkołę. Szczególnie wiedząc, że to ostatni rok. Więc już z górki. Chwila i jesteś wolna :)

Jeśli do Twojego celu nie potrzebujesz szkoły, możesz ją od teraz porzucić. Wypisać się i pójść swoją drogą. Jesteś w końcu wolna. Ważne byś robiła to, co przynosi Ci satysfakcję. Jeśli czujesz, że opuszczając szkołę narobisz sobie jeszcze więcej problemów, to taka decyzja jest niekorzystna. Teraz tylko warto ze sobą uzgodnić, czego chcę i dążyć do tego. Wydaje się proste, w praktyce może okazać się trochę bardziej skomplikowane.

Warto uzyć odpowiednich afirmacji:

1. Na znajomość sensu życia. -> "Doskonale znam swój sens życia. Wszystko co robię ma sens i jest potrzebne. Wiem co chcę osiągnąć i osiągam to z łatwością. Doskonale wiem czego chcę. Moje życie ma głęboki sens."

2 .Łatwość życia -> "Moje życie jest łatwe i lekkie. Wszystko przychodzi mi z łatwością. Mam pełno energii do spełniania własnych marzeń. Nauka jest dla mnie prosta i jasna. Zapamiętuję wszystko z łatwością. Z łatwością zdaję każdy egzamin i dostaję bardzo dobre oceny."

3. Na samontość -> "Zawsze spotykam właściwe osoby. Otaczają mnie przyjaźni ludzie. Z łatwością znajduję prawdziwch przyjaciół, którzy mają podobne zainteresowania. Otwieram się na właściwego dla mnie partnera."


Najważniejsze są te z numerem 1. To sens życia. Znając go, będziesz wiedziała gdzie dążysz. Pozostałe też są ważne, na rozwiązywanie aktualnych problemów.
Korzystaj z tych afirmacji, które czujesz. (Więcej o afirmacjach i sposobach korzystania -> http://www.rozwojduchowy.net/artykuly/kategoria/4.html )

To narazie tyle. Jeśli będziesz miała jakiekolwiek pytania, to śmiało pisz :)

Pozdrawiam ciepło
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Awatar użytkownika
Izis
Posty: 108
Rejestracja: 6 stycznia 2007, o 17:37
Reputacja: 0
Płeć: K
Kontaktowanie:

Postautor: Izis » 7 stycznia 2007, o 12:44

catharsis pisze:Po za tym nie lubie się tez uczyć...ale znowu nie tak do końca...chciałabym się uczyć tego co mnie interesuje i uczyć się dla siebie ... a w tej chwili nie czuje tego.

no i tak pisząc stwierdzam, ze jesteś normalna, co obecnie jest rzadko spotykane. Piszesz to, co czujesz. Stać Cię na szczerość, a to wielkość, nie słabość. Trudno mi cokolwiek powiedzieć, ale wiesz rozumie Cię i Twoje zdanie na temat obecnego szkolnictwa jest jak najbardziej prawdziwe. Tak jest. Mam za sobą "szkołę", ale wiesz, też widze wiele w życiu, co powinno wyglądać inaczej - czasem z tym walczę, czasem buntuje się przeciwko temu, ale powoli dochodze do zrozumienia, że to wszystko tak dłużej nie może wyglądać i zmieni się, wiem, ale wszystko w swoim czasie. Jak na razie dobrze, że są takie miejsca jak to, w którym można podyskutować na wiele spraw - ważnych spraw, choć nie dla wszystkich. Ale nie ważne, co inni myślą - Ty dla siebie zawsze powinnaś być najważniejsza i liczy się to, co Ty sama czujesz, a nie to, co inni mówią, czy sądzą na Twój własny temat, to nieważne, naprawdę...
Izis

Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Postautor: catharsis » 10 stycznia 2007, o 22:00

Jedną z przyczyn jest właśnie moje pomieszanie. Często właśnie nie wiem sama czego chce. Więc myślę, że afirmacja, że doskonale wiem czego chce i że zawsze wiem o co mi chodzi będą w tej chwili najodpowiedniejszymi afirmacjami.

Izis, masz rację. Najważniejsze to być sobą i nie przejmować się za bardzo zdaniem innych, jeśli sama czuję się dobrze z tym co robie, jaka jestem. To dodaje mi w pewnych sytuacjach wręcz skrzydeł...gdy robie coś czego inni nie robią, że mogę to robić :) Lubię być indywidualistką :-D

hanuta
Posty: 7
Rejestracja: 17 grudnia 2006, o 10:56
Reputacja: 0

Re: Szkoła i nudne, mało atrakcyjne życie.

Postautor: hanuta » 14 stycznia 2007, o 12:14

catharsis pisze:Witam!
Nienawidze chodzić do szkoły. czuje ze sa całkiem inni niz ja, wiem ze kazdy człowiek jest inny, ale oni są pogrązeni niemal totalnie w iluzji spoleczenstwa. Czuje osamotnienie w ich towarzystwie.
Po za tym nie lubie się tez uczyć..chciałabym się uczyć tego co mnie interesuje i uczyć się dla siebie Czuje się zmuszana.
Póki co atrakcyjne wydaja mi się imprezy ze znajomymi

:-) musialam sie usmiechnac do tego co piszesz , bo zobaczylam siebie .... widzisz wcale nie jestes taka inna jak myslisz , ja juz dwadziescia pare lat temu to przezywalam tak samo jak ty dzisiaj ... I jest takich jeszcze wiecej i zawsze byli ...
Bierz sie za afirmacje i aby do konca ... Mnie sie jakos udalo , do dzis nie wiem jak , chyba dzieki mojemu osobistemu urokowi , bo w tamtych latach nie mialam pojecia o afirmacjach i nie mialam tak wspanialych mozliwosci wypowiedzenia sie i zobaczenia , ze nie jestem taka sama w tym co mysle i mowie ... Zycze ci powodzenia i wiele cierpliwosci dla siebie samej , trzymam kciuki aby ci sie powiodlo i abys znalazla to czego szukasz :) Ja znalazlam

Awatar użytkownika
Dwako
Posty: 42
Rejestracja: 3 października 2006, o 20:49
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

Postautor: Dwako » 16 stycznia 2007, o 19:47

Witaj catharsis :). Jestem w trakcie czytania książki "Poradnik Rozwoju Duchowego" Leszek Żądło, natrafiłem na fragment który może okazać się trafną inspiracją:

W ogólniaku przyszła mi myśl: "ponieważ nikt nie wie wszystkiego, to i ja tego nie muszę, a więc uczę się tylko tego, co mi będzie potrzebne". Stąd tylko krok do lepszego pomysłu: "Głowa to nie śmietnik! Uczę się tylko tego i tylko w takich ilościach, jakie konieczne są ze względu na to, co bedę robił i ze względu na wymagania moich nauczycieli".
Działało tak, że podczas gdy inni "wkuwali - jak leci", ja zajmowałem się rozwojem moich hobby. Na egzaminach (z wyjątkiem tego, który miał mnie przekonać, że nie tędy droga), czy innych sprawdzianach, nie dawałem się "zagiąć", choć niektórym się to marzyło. A dziś ci, którzy ze mną rozmawiają, dziwią się, że odpowiadam na każde pytanie. Zastanawiają się: "czy jest coś, czego ten facet nie wie?". A jest tak, że po prostu nie pytają mnie o to, czego nie wiem, bo mnie (a może też im) jest to do nieczego niepotrzebne! To działało i działa tak, że zamiast obciążać umysł bzdurami, dawno odrzuconymi (lecz przez twórców programów szkolych uznanymi za wartościowe) poglądami, jestem teraz gotów bez obciążeń i zahamowań przyjmować najnowocześniejsze koncepcje naukowe i filozoficzne!
Działania afirmacji w sferze nadświadomości, podobnie jak i działania modlitwy nie sposób wyjaśnić. Istotne jest, że działają, ale tylko wtedy, gdy są zgodne z naturalnym biegiem wszechświata (można rzec Prawdą). Na nas samych oddziałują, gdy otwieramy się na przyjęcie ich skutków. Ale działają nie tylko na nas, ale i na otoczenie.
Siła modlitwy lub afirmacji wypowiadanej z miłością jest o wiele większa od siły jaką dysponuje człowiek [...]

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego! :)

Annagret

Postautor: Annagret » 17 stycznia 2007, o 10:48

Rozumiem cię doskonale, też kiedyś się tak czułam ( byłam w podobnej sytuacji) .
Uważam, że najlepiej się uczyć togo co nas interesuje i to rozwijć , myślę że napewno jest taki przedmiot w którym czzujesz że możesz się czymś wykazać, podzielić się swoją wiedzą i tym się zajmij przede wszystkim. Ponadto muszisz się zastanowić co chcesz robić, jeśli np. chcesz studiować kiedyś ten wymarzony kieunek który cię interesuje to warto byłoby zdać maturę, ale nauki do niej nie traktować jak czegoś okropnego tylko kolejnego kroku który przybliża cię do celu. Co do osamotnienia to spróbuj się rozejrzeć być może w twojej szkole jest ktoś podobny do ciebie , ktoś kto czuje się tak samo jak ty, czasami wystarczy się tylko rozejrzeć.
A i jeśli idzie o imprezy, to wspaniale jeśli się bawisz i tym cieszysz, ale jeśli mają być one lekarstwem na samotność to one niczego nie zmienią. Zastanów się też czy są dla ciebie korzystne, czy po nich czujesz sie ok, czy też wyczerpana, zdołowana, - jak się czujesz po tych imrezach? Warto robić to co jest dla nas korzystne.
I pamiętaj, że jesteś już teraz boskodoskonala, masz w sobie bardzo wiele możliwości, jesteś młodą cudowną osobą i masz prawo cieszyć i bawić się tym życiem. :kwiatek

Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Postautor: catharsis » 14 lutego 2007, o 17:18

Buu i znowu nawalam - 3 dni wagarów i maturka na karku :( Co z tego, że powiem sobie to czy tamto jak i tak nie wpływa to na moje odczucia. Kurcze, co jest przyczyną tej mojej niechęci do szkoły .... :?: :roll: Odpowiedzieć muszę sobie sama ...tylko, że ta przyczyna jest głęboko schowana i trudno tam dotrzeć a tak długo już się staram. Wiem, że dla jednych to błahostka i mogą się śmiać ze mnie, ale ja czuje to co czuje...niestety.

___________________________________________________________________

http://kino5.pl/pl,3718.html link polecajacy, zarejestruj sie:)

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 14 lutego 2007, o 19:07

Po prostu wiesz, że to Ci nie jest potrzebne. Nie jest to nic złego. Jednak to tylko myśli umysłu.

Warto tu zrozumieć, że cokolwiek robisz może być dla Ciebie korzystne. Spójrz na szkołę z nowej perspektywy - samego doświadczenia. Spotykasz się z ludźmi, rozmawiasz, piszesz, czytasz, w każdym tym doświadczeniu możesz się bawić - znaleźć siebie. Cokolwiek robisz, działaj lekko, a zarazem z uwagą. Tak jak dziecko, które się bawi przedmiotem. Zupełnie prosto i niewinnie. Obserwuj tą rzeczywistość, badaj ją z ciekawością. Badaj ją od nowa, a dokładniej wejdź w nią całkowicie (poprzez uważność).
W takim układzie już nie będzie nudno i niepotrzebnie. Każde doświadczenie jest nowe i ciekawe samo w sobie. Wystarczy tylko inaczej na nie spojrzeć.

Jest to taka medytacja życia. :)
Warto spróbować zmienić podejście do doświadczenia i doświadczać bardziej jak dziecko. Spróbować doświadczyć na nowo.

Jeśli faktycznie uznasz całą sobą, że nie chcesz tego doświadczać - zmień swoje doświadczenie lub poślij modlitwę o zmianę doświadczenia na lepsze. Twoja rzeczywistość zmieni się zgodnie z najlepszym wzorem. :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Gaik Kwitnący
Posty: 57
Rejestracja: 30 stycznia 2007, o 22:36
Reputacja: 0

Postautor: Gaik Kwitnący » 15 lutego 2007, o 23:55

Jak wiekrzośc osób które tutaj napisały przezyłam nieco zblizone problemy.nie dzieli mnie od nich bardzo wiele czasu a konsekwencje nadal odczuwam i poswiecam uwage na zastanawianie sie nad tamtym okresem,okresem szkolnym..
Wydaje mi siue że do wszystkigo w zyciu trzeba dojrzec..wszystko ma swój czas.nie u kazdego poszczególne doznania zyciowe maja szanse przyjsc w tym samym czasie i nie dla każdego wszystko jest odrazu proste,oczywiste..Mysle że problem celu,własnego miejsca wsród ludzi,stosunek do świata i spłecznych norm..to cos co wymaga szczegolnej uwagi .Nie jest łatwo przeciwstawic się presji ze strony otoczenia.Skoro nie lubisz szkoły powinnas byc zadowolona że nie chodzisz do niej czesto ale coś sprawia że cie to martwi..Dlaczego?
Odnosząc się do afirmacji uważam że jeżeli wewnetrznie czujesz że nie wiesz czego chcesz,czujesz sie zagubionaw pewien sposób sfrustrowana własnym stanem psychicznym powtarzanie sobie że jest inaczej może nie przyniesc efektu..ja w takich sytuacjach poprostu odrzucałam afirmacje które sobie wymyslałam..Jestem osoba która nie odwraca się od negatywnych uczuc ,a stara sie poszukiwac ich przyczyny..stawiajac sobie taki cel mozna podjac np takie działanie..wyobraz sobie która ma odmienny stosunek do tego co stanowi twoj problem.nie lubisz szkoly,czujesz że cie odpycha.Wyobraź sobie że z radoscia do niej chodzisz.Zobacz siebie jak codziennie wstajesz ,z ochotą do niej idziesz,jestes przygotowana na każdą lekcje,zobacz w wyobraxni jak pilnie i zapałem się do nich przygotowujesz, a potem spytaj siebie jakie masz odczucia w zwiazku z taka sobą..moze uda ci się poczuć zakamuflowane uczucia.pod znudzeniem i niechecia moze kryc się wiele np strach przed sukcesem lub porazka,odmienny od narzucanego w sytuacji szkolnej sposób funkcjonowania organizmu lub psychiki ..to nie jest proste..natrafisz cos co bedzie wymagało dalszych podrózy w głab siebie,potem kolejnych..wykombinowałam to kiedys intuicyjnie i nigdy nikomu nie opisywałam dlatego nie wiem czy to co pisze wogóle ma sens...
Ja żałuje że zmuszono mnie do przystapienia do matury.Uległam bedac nieporzygotowana a w duszy pragna dobrze się przygotowac gdy bede juz na to gotowa..Do tej pory tak wstydze sie tego swiadectwa że musze dac upowaznienie do odbioru go z jednej uczelni na która równiez dałam się poprostu namówic ,w celu zaniesienia za jakis czas na inna która swiadomie ,sama chce skończyć.Jezeli czegos żałuje to nie jest to napewno brak celu i motywacji w tamtym okresie..

Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Postautor: catharsis » 17 lutego 2007, o 02:29

Dlaczego mi z tym źle? Bo wszyscy mnie dookoła krytykują z tego powodu, wpychają czarne wizje, że jak nie bede wykształcona to nic w życiu nie osiagnę itp, ze bede zmiatać ulice, albo poprostu zarabiać na ulicy :-( no i jak tam mi mówią to trudno jest mi pozostawać obojetna do ich słów i zaczyna się martwić, powątpiewać w siebie. Ogólnie zero jakiegoś zrozumienia mnie, dopiero tutaj na forum okazało się, że jednak ktoś mnie rozumie, że wcale nie jestem taka odosobniona ze swoim problemem, że ktoś miał podobnie. I ogólnie bardzo Wam dziękuję, że jesteście :-D :przytul :kwiatek ;-)

___________________________________________________________________

http://kino5.pl/pl,3718.html link polecajacy, zarejestruj sie:)

Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Postautor: catharsis » 24 kwietnia 2007, o 21:05

Udało się :) Skończyłam szkołę :mrgreen: Jeszcze tylko matura(jestem dobrej myśli - ZDAM! :-D )....Ale zdałam i wcale nie na samych dwójach :mrgreen: Mimo tych wszystkich łez, cierpienia, stresu....Jak sobie przypominam co ja przeżywałam....Ale już wszystko w porządku....Ze szkoły wyniosłam duuużo wiedzy, ale nie książkowe lecz tej ważniejszej .... wiedzy o sobie. Poznałam bardziej siebie, zrozumiałam, szkoła okazała się naprawdę dobrą Szkołą ;-) Teraz o wiele częściej sie uśmiecham i czuję się ...szczęśliwa? Hehe, aż sama się dziwie tej zmianie która we mnie zaszła :) A taka jedna koleżanka powiedziała nawet, że odmłodniałam :mrgreen: Czuje wdzięczność...Dziękuje wszystkim, sobie, Bogu....To był bardzo dobry pomysł, żeby założyć ten temat tutaj, na tym forum. Dzięki niemu poznałam pewną osobę, która w pewien sposób przyczyniła się do zaakceptowania przeze mnie mojej sytuacji...no i zrozumienie..od Was i od niej...

A teraz wiosna i to cudownie pachnące powietrze aaaahhhhhh :mrgreen: :aniol :kwiatek

Pozdrawiam cieplutko ! :-)

___________________________________________________________________

http://kino5.pl/pl,3718.html link polecajacy, zarejestruj sie:)

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 25 kwietnia 2007, o 10:04

catharsis, Wiatr, wiosna, życie :kwiatek :przytul
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Awatar użytkownika
ZLY-DUCH
Posty: 10
Rejestracja: 8 sierpnia 2009, o 15:41
Reputacja: 0

Re: Szkoła i nudne, mało atrakcyjne życie.

Postautor: ZLY-DUCH » 9 sierpnia 2009, o 12:35

Doskonale Cię rozumiem, mam takie same zdanie o szkole, z tym wyjątkiem, że śmieją się ze mnie, że ubieram się jak chłopak i niemodnie. Ja mam poprostu taki styl. Nie rozumiem tej nieakceptacji inności, hmmm. A z tą szkołą, to też chciałabym się uczyć tylko tego co mnie interesuje i w jakiej ilości mi odpowiada. Tak samo według mnie powinne być inne metody zapamiętywania niektórych rzeczy z lekcji, np. czytani przy ulubionej muzyce, mi bardzo pomaga :) (chociaż słucham tylko Marilyna Mansona i heavy metalu, hehe) Szkoda tylko, że mam jeszcze do przejścia 2 lata w gimnazjum, 4 w technikum i studia, ehhhh....
Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi, jak mam żyć....

Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Re: Szkoła i nudne, mało atrakcyjne życie.

Postautor: catharsis » 6 listopada 2009, o 19:35

Ja obecnie jestem już na 3 roku studiów (udało się! :D), ale problem nie minął tak zupełnie. Studia są zaoczne, więc tylko w weekend jeżdżę i to nie każdy, jednak nadal nie jest pięknie. Co do obcowania z ludźmi ... rzadko się spotykamy więc nie mam z nimi problemów jak w liceum, spotkałam tam pozytywna osobą z ktorą można normalnie rozmawiac wiec nie jezdze z lekiem ze wszyscy sa wrogo nastawieni ( pisze osobę w liczbie pojedynczej, bo w tej mojej małej grupce ktora dotarła do 3 roku wiekszosc osob ma dziwne ego i widac ze bardzo udaja kogos kim nie sa, chca pokazac jacy to sa zajeb** itp. - nie zebym byla wrogo nastawiona po prostu nie trzeba od razu z kazdym sie zaprzyjazniac racja? w sumie to wiekszosc ludzi na tym globie taka jest, chyba ze to ja tylko na takich trafiam heh, niewazne). Czasem jednak z podswiadomosci wylaniaja sie leki z liceum kiedy to wszyscy byli wrogo nastawieni do mnie bo "wagaruje" - ale z tymi lekami potrafie sobie radzic jakos. Gorzej jest z ta nauką - niby sama wybralam sobie kierunke studiów, ale ciezko jest mi przysiasc do nauki. Ostatnio natrafiłam na to http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja i tak to wyglada jakby opisywali mnie :). To, ze znalazlam to, nie rozwiazuje sprawy oczywiscie, ale nazwanie problemu i zgromadzenie informacji o nim pomaga w jego zrozumuieniu i rozwiazaniu. Zawsze czułam ze to, ze ciezko jest mi sie zabrac za cokolwiek to nie jest takie ot lenisto...zawsze bylo to powiazane z jakims lekiem. To ze natrafilam na ta str troche pomoglo mi zrozumiec sama siebie i pomoglo nie czuc sie tak winna ze jestem "leniwa". Może komus też to pomoze w zrozumieniu i otwarciu serca na siebie :) pozdrawiam i zycze powodzenia wszystkim borykającym się z problemem szkoły!

___________________________________________________________________

http://kino5.pl/pl,3718.html link polecajacy, zarejestruj sie:)


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości