Rozmowa... Pomoc?

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
kubzlud
Posty: 29
Rejestracja: 16 grudnia 2009, o 01:11
Reputacja: 0

Rozmowa... Pomoc?

Postautor: kubzlud » 17 stycznia 2010, o 14:47

Potrzebuje pomocy.

Gubię się i sam nie wiem gdzie jestem. Czasem czuje że jest pięknie a czasem czuję jakbym nie miał mózgu i był kimś malutkim. Nie czuje ciepła miłości, a Bardzo go potrzebuje. Czemu nie mogę go czuć lub po prostu go nie dostrzegam? Czuje się sam wśród ludzi których nie obchodzi miłość, piękno, życie... Przez co i mnie zaczyna zależeć na tym coraz mniej.

A i co to do cholery lata przed moimi oczami? Czasem widzę różne kreski, wzorki przed oczami i one są ze mną zawsze niektóre są przezroczyste inne ciemne (tych jest mniej ok 2-3) Czasem zmieniają kształty. Najczęściej je widzę gdy patrzę na jasne przedmioty. Ale wiem że są przy mnie zawsze.

Nie będę owijał w bawełnę po prostu mi smutno.

Awatar użytkownika
coolfon
Posty: 295
Rejestracja: 12 kwietnia 2009, o 20:26
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: coolfon » 17 stycznia 2010, o 15:16

kubzlud pisze:Gubię się i sam nie wiem gdzie jestem. Czasem czuje że jest pięknie a czasem czuję jakbym nie miał mózgu i był kimś malutkim. Nie czuje ciepła miłości, a Bardzo go potrzebuje. Czemu nie mogę go czuć lub po prostu go nie dostrzegam? Czuje się sam wśród ludzi których nie obchodzi miłość, piękno, życie... Przez co i mnie zaczyna zależeć na tym coraz mniej.

Rozwiąż ten test i zobaczymy co dalej :) http://abcdepresja.pl/pierwsza-pomoc-rozwiaz-test
Takimi psychologicznymi sprawami najbardziej interesuje się na tym forum chyba Full Moon, wiec polecam faceta, bo się zna po prostu i pomocny jest. :)
Ja tylko ze swojej strony napiszę, że wszystkich ludzi obchodzi miłość, piękno ,życie itd. Ty po prostu zacząłeś szukać tych rzeczy, a oni nie wpadli jeszcze na taki pomysł.
kubzlud pisze:A i co to do cholery lata przed moimi oczami? Czasem widzę różne kreski, wzorki przed oczami i one są ze mną zawsze niektóre są przezroczyste inne ciemne (tych jest mniej ok 2-3) Czasem zmieniają kształty. Najczęściej je widzę gdy patrzę na jasne przedmioty. Ale wiem że są przy mnie zawsze.

To mogą być jakieś zjawiska ze świata astralnego, na których się nie znam albo objawy jaskry, o której wiem jeszcze mniej :)
Kocham Wieśka

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: Prometeusz » 17 stycznia 2010, o 17:41

kubzlud

Piszesz o tym, że potrzebujesz pomocy, takiej która umożliwi Ci osiągnięcie lepszego samopoczucia oraz poukłada sytuacje, których obecnie doświadczasz.

Chciałbym, abyś wiedział, iż czytając twój post i teraz odpowiadając na niego czuję się jakoś wewnętrznie zaangażowany. Bo chciałbym po jakimś czasie przeczytać o tym, że zdołałeś w swoich doświadczeniach znaleźć radość, pewnego rodzaju piękno i sens. Czułbym się pewniej jakbym wiedział dokładniej co Ci w duszy gra.

Czy Ci pomogę? Nie wiem, jednak twoje słowa dotarły do mnie i nie wyleciały drugim uchem, może świadomość tego doda Ci otuchy, żywię co do tego głęboką nadzieję.



Piszesz o tym, że chciałbyś się znaleźć w miejscu, o którym wiesz że„jest twoje”, które znasz i które stało by się dla ciebie punktem wyjścia do rozwoju i poznawania świata. W którym znalazłbyś ludzi radosnych, dzielących wraz z tobą lepsze i gorsze chwile, jak ta teraz, którzy potrafią dostrzegać uroki życia, co by się i tobie udzieliło. Potrzebujesz ciepła miłości, dostrzec je i czuć cały czas wokół siebie. Mieć wartości na których Ci zależy i walczyć o nie.


Powiem Ci „witaj w klubie”. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem, to co tu pisałeś, a jeśli tak to wiedz, że podzielam twoje pragnienia. To co mówi coolfon jest istotne, niektórzy jeszcze nie zaczęli szukać tego co w głębi serca tak naprawdę pragną, zadowalają się swoją wygodną szarością. Chciałbym abyś potraktował swój post jako pierwszy krok w drodze do upragnionego świata. Uważam, że poruszyłeś tą wielką maszynę – wyraziłeś swoje pragnienie, oczekiwania. Jeśli się nie zatrzymasz wszystko z czasem pójdzie w dobrym kierunku.


Gdyby, ktoś mnie teraz przeniósł do upragnionego miejsca, prawdopodobnie bym z niego uciekł, nie było „moje”, było by dla mnie nieznane. Również chciałbym wyjść z już teraz z tego co obecnie mnie dotyka, odmienić w jednym momencie przeszły los. Lecz nie mam takiej boskiej mocy, nawet jeśli mam to boję się z niej skorzystać. W takim wypadku co dalej mam robić? Przychodzą mi na myśl pewne potężne przekonania, które sam staram się sobie wpoić i które pragnę tobie przekazać.

Po pierwsze daj sobie czas, przy okazji dając sobie ufność. Sytuacja się zmieni, bo to podstawowe prawo wszechświata – wszystko się zmienia. Wszystko co musisz zrobić to dać sobie czas, puścić chęć ucieczki od „teraz”, albo uciekania od swoich marzeń. To jest pewnego rodzaju napięcie, nic nie zrobisz na siłę, teraz, co by zmieniło twoją sytuacje, a co by przede wszystkim zmieniło twoje odczucia co do niej. Najważniejsze, aby to napięcie ustąpiło ufności, że naturalna zmiana przyniesie upragnione rezultaty.


Po drugie wiedz, że wszystko robi (dzieje) się samo. Świat wydarza się teraz, czy tego chcesz, czy nie. Możesz walczyć, możesz się buntować, ale to nie zmieni „działania”. Mówię „świat”, lecz mam również na myśli ciebie. Przypomnij się, sobie rzeczy w które włożyłeś energię, a które już zrobiłeś, to się wydarzyło, już ciebie nie obciąża to się stało samo. Uwierz, będziesz robił to co właściwe, czasem będziesz wkładał w to energię, czasem twoje działania będą dawać ci energię, ale to będzie działo się samo… to będzie działało, bo działanie-ruch-istnienie jest naturą tego co doświadczasz – tobą. Więc pozostaje Ci akceptacja. ..


Zaakceptuj tych ludzi których masz wokół siebie, zaakceptuj ich wpływ na ciebie, i uświadom sobie to, że oni walczą-buntują się, lecz Ty już nie, oni mają swoje historie, które ukształtowały ich tak jak ukształtowały, nawet jak mają dobre intencje – a domyślam się, że mają, to tak samo jak ty nie potrafią zmienić się z dnia na dzień. Zaakceptuj swoje słabości jak i słabości innych, miejsce swojego życia. Spójrz na to innym okiem, „kto(co) tu wybierał?” wszystko się stawało aż do tego momentu.


Wchodź tu regularnie przez jakiś czas i czytaj te trzy akapity. Nie myśl o nich tak jak ja, znajdź swój sposób na rozumienie tych spraw, myśl o tym, daj sobie przykłady, odnieś to do różnych dziedzin. Znajdź jakąś jedną małą pozytywną myśl i jej się trzymaj.



Co do oczu jeśli to nie jakaś choroba, co dobrze by było jak byś sprawdził u lekarza, to jeśli ci to nie przeszkadza w widzeniu to zignoruj to po prostu.

Dziękuję Ci za to że pojawiłeś się tutaj, otwierając przed nami drogę, do lepszego zrumienia Cię, i za to przeczytanie mojej odpowiedzi, która i dla mnie była kolejnym krokiem.

Zechciałby dalej wpisywać tu swoje spostrzeżenia i pisać o tym czego doświadczasz?

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: Niewinny » 17 stycznia 2010, o 19:46

W sytuacji gdy komuś jest źle nie ma dobrych rad więc po co dawać jakąkolwiek ?

Awatar użytkownika
Ehwaz
Posty: 5
Rejestracja: 17 stycznia 2010, o 19:25
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: Ehwaz » 17 stycznia 2010, o 20:04

Może zabrzmi to paradokslanie, ale ja uważam, że takie objawy nie są niczym strasznym. Każdy z nas ma (lub prawie każdy) do popracowania z samooceną i masą podświadomych sfer. Dlatego też sa momenty, kiedy jest lepiej, a czasem pozornie bez powodu-nie. Co do ludzi dookoła...skoro sa tak chłodni jak mówisz zastanów się co w takim razie robisz między nimi, a jak dojdziesz do wniosku, że są to zupełnie niekontruktywne znajomości...zostaw je. Sama mam takie historię za sobą - na początku ciężko, ale do pełnego-nie naleje. Co do mroczków i kształtów jakie widzisz, mogą to być postacie z astrala, Opiekunowie, duchy przyrody, myślokształty itp. To, że je widzisz to nic złego, gorzej jeśli one mają na Ciebie właśnie depresyjny wpływ...
To co wczoraj - było
To co jutro - będzie
To co DZIŚ - tym się zajmuje!

Awatar użytkownika
FreeGhost
Posty: 149
Rejestracja: 17 stycznia 2010, o 16:20
Reputacja: 0
Płeć: M

: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: FreeGhost » 17 stycznia 2010, o 21:22

kubzlud pisze:Gubię się i sam nie wiem gdzie jestem.

Witam

Doskonale cie rozumiem i powiem ci nie jesteś sam. Doświadczam często podobnych stanów i to co napisze to tylko mój punkt widzenia wynikający z mojego doświadczenia. Według mnie bezradność i zagubienie to jeden z naturalnych stanów człowieka. Kiedyś miałem bardzo głęboką depresję i potrafiłem godzinami rozmyślać nad sposobami szybkiego skończenia ze sobą. Uratował mnie kumpel bo zabił się pierwszy i tak trafiłem na drogę „rozwoju”.
Żeby nie zanudzać niepotrzebnymi informacjami powiem tylko, że pod każdym moim problemem, dołem, kompleksem, wybuchem złości w koniec z końców dokopywałem się do głębokiego stanu bezradności i zagubienia, jak również potężnego oporu i obrony przed tym doświadczeniem. Doskonała obroną przed poczuciem bezradności okazała się złość i agresja która dawała iluzoryczne poczucie siły i kontroli. Im bardziej wybuchałem tym bardziej jak się później okazywało czułem się w danej sytuacji bezradny i zagubiony.
Nie ma nic złego w czuciu własnego zagubienia i bezradności, a wręcz odwrotnie przy dobrych wichrach ja znajduje w nim ulgę i wybawienie.
Jesteśmy uwarunkowani przez przodków, że trzeba sobie ze wszystkim radzić. Trochę mi zeszło za nim naprawdę pozwoliłem sobie zaistnieć w totalnej bezradności i własnym uczuciu zagubienia, dla niego samego , dla samego stanu czucia - zwykłego uczucia jakim jest bezradność i zagubienie.
Jak się przejdzie przez wszystkie własne i przejęte od innych lęki na temat bycia bezradnym to sam stan bycia w przestrzenia zagubienia i bezradności jest kojący. Odnajdujesz tam niewinność dziecka które nie wie , nie rozumie, nie widzi, nie zna, nie umie. I nawet ci do głowy nie przychodzi, że musisz coś wiedzieć umieć, rozumieć itd. Nie wiem dlaczego ale czuję wtedy totalne poczucie bezpieczeństwa opieki i miłość Ojca-Matki w jednym.
A najdziwniejsze jest to, że kiedy w tym stanie ja nie wiem, nie znam, nie rozumiem to On doskonale wie, zna i rozumie i nie musze wiedzieć tego, po prostu się dzieje samo.
Oczywiście to nie jest tak, że doświadczam tego non stop, po prostu zdarzają się takie chwile.
W większości po prostu czuje się tak samo zagubiony i bezradny jak wszyscy tylko, że już nie szukam tak panicznie wyjścia z tego doświadczenia wewnętrznego.
kubzlud pisze:czasem czuję jakbym nie miał mózgu i był kimś malutkim.

Czasami doświadczam stanu jak bym był punktem i nie ma niczego więcej, czy to cos podobnego?
kubzlud pisze:Nie czuje ciepła miłości, a Bardzo go potrzebuje.

Mam takie dziwne i ciekawe jednocześnie doświadczenie związane z brakiem miłości. Kiedyś czułem ten brak i myślałem, że mi go zaspokoi związek, a konkretnie no jak mnie w końcu ktoś pokocha!!! Niestety dostawałem paraliżu emocjonalnego na sama myśl o zbliżeniu się do dziewczyny wiec troszkę czasu minęło za nim w końcu przebrnąłem przez ten temat i poznałem tą jedyną.
W związku na początku było różnie i jakoś tak wychodziło ze ten brak przerodził się w brak seksu.
Zaliczałem się to tych facetów którym się cos po drodze posrało bo SEX=Miłość. Nie ma seksu – czyli już mnie nie kocha, nie chce i cały wzorzec odrzucenia rozrywa ci wnętrzności :) A może też przez to, że zbliżenie dawało ten komfort i ulgę, że przez krótki czas nieczułem tego stanu jakby ssania na doświadczenie tego czegoś. Coś we mnie cierpiało z pragnienia, jakby usychało i aż piszczało z bólu za tym doświadczeniem – wydawało mi się ze chodzi o miłość –
Trochę zeszło za nim odkryłem, że sex nie łata tej pustki, chociaż jak teraz na to patrzę to po prostu moja wrażliwość się zwiększyła i przez to głębiej zacząłem doświadczać czego mi tak naprawdę brak, za czym tak naprawdę piszczy z bólu moja istota, dusza.
Teraz kiedy mam kochającą żonę od której doświadczam masę miłości, a która jest dla mnie jak najlepszy przyjaciel i wie o mnie rzeczy o których wolał bym zapomnieć :). I jest dziecko, które jak się pojawiało otworzyło we mnie potężny, nowy wymiar miłości o której w ogóle kiedyś bym siebie nie podejrzewał, że tak mogę i w ogóle jestem zdolny doświadczać – tu cały czas jestem w szoku. To po mimo tego wszystkiego jest pewien wymiar we mnie gdzie coś we mnie cierpi, usycha i czasami aż piszczy z bólu za… I już wiem, że nie ma tego w tym materialnym świecie, ani na tej planecie.
kubzlud pisze:A i co to do cholery lata przed moimi oczami? Czasem widzę różne kreski, wzorki przed oczami i one są ze mną zawsze niektóre są przezroczyste inne ciemne (tych jest mniej ok 2-3) Czasem zmieniają kształty. Najczęściej je widzę gdy patrzę na jasne przedmioty. Ale wiem że są przy mnie zawsze.

To akurat chyba wiem o czym mówisz, troszkę to wygląda jak byś kontem oka patrzył na życie pod mikroskopem. Mam też kilka takich kresek które jak patrzę na jasne światło, albo białą ścianę to je widzę. Niektóre z nich to po prostu zwykłe drobiny kurzu na oku przy mrugnięciu oka zmieniają położenie, albo znikają. A te stałe (o ile o tym samym mówimy, bo u mnie nie jestem w stanie na to popatrzeć bezpośrednio, tak jakby to uciekało przed bezpośrednim spojrzeniem na to, ale nie poza obręb widzenia) to po prostu są pewne zmiany w oku. Prawdo podobnie jakieś pęknięte naczynia, widzę je takie same cały czas, te same wzory od dzieciństwa. Możliwe ze każdy to ma, tylko nie każdy zauważa. To że je niektóry widzą może się też wiązać z wadą wzroku (krótkowidz, dalekowidz). Jednak nie sadzę, że to jakieś astrale :))
kubzlud pisze:Czuje się sam wśród ludzi których nie obchodzi miłość, piękno, życie... Przez co i mnie zaczyna zależeć na tym coraz mniej.

Tu popieram radę kolegi zmień towarzystwo, tu na forum na pewno nie ma takich ludzi, których by to nie obchodziło :)
“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.

Awatar użytkownika
jaida
Posty: 23
Rejestracja: 11 grudnia 2009, o 21:34
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: jaida » 17 stycznia 2010, o 22:15

Zagubiona istota pośród wersów płynących liter
tęsknota za pięknem, co duszę formowała,
dziś pragnie, bliskości, zaznać ciepła ludzkiego ciała...(stworzyło się dla Ciebie:)

Piszesz:
Nie czuje ciepła miłości, a Bardzo go potrzebuje.

A jak sobie wyobrażasz tę miłość? Próbowałeś jej nadać jakieś realne kształty postaci? Bo wiesz, miłość może czaić się pośród nocy w pięknie lodem spowitych gałęziach wierzby; może być w mocnym podaniu ręki przyjaciela, w delikatnym uśmiech ofiarownym Ci na ulicy przez przypadkową osobę. Czy takiej miłości Ci brak? A jeśli nie to jakiej? Czego pragniesz?

Czemu nie mogę go czuć lub po prostu go nie dostrzegam? pytasz.
No właśnie czemu kabzlud? Sam możesz znaleźć odpowiedź na to pytanie. Miłość nade wszystko jest w nas i tam trzeba najpierw ją poczuć.
Myślisz, że jesteś "sam wśród ludzi których nie obchodzi miłość, piękno, życie... "? A co jeśli Ci powiem, że sam nie jesteś, że ja też jak wody potrzebuje piękna i miłości i że takich jak ja są pewnie miliony. Inna sprawa, że nie każdy z nich ma odwagę o to walczyć, tego szukać, czy choć głośno wypowiedzieć. Ty już zrobiłeś ten pierwszy krok. Teraz spróbuj poczuć czego i od kogo pragniesz doświadczać. Jestem z Tobą całą mocą pozytywnych myśli. Powodzenia!

Awatar użytkownika
kubzlud
Posty: 29
Rejestracja: 16 grudnia 2009, o 01:11
Reputacja: 0

: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: kubzlud » 18 stycznia 2010, o 16:45

Serdecznie Dziękuje Wszystkim!

Zaraz po napisaniu tej wiadomości wrócił mi dobry humor! Nawet ich nie czytałem, może odebrałem je inaczej ;) Od niedawna spotykam się z dziewczyną i czuję że to jest to! Free Ghost Też miałem pewne blokady emocjonalne co do związków ale jak widać żadna blokada się nie ostanie przy energii miłości. ;)

Cieszę się że zrobiłem pierwszy krok, dzięki czemu zyskałem potężnych przyjaciół ;)

Dzięki za rady co do Kresek i Kropek które widuje!

PS. Posprzątałem cały pokój i powyrzucałem niepotrzebne graty! (Jestem z siebie dumny) ;)

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: Niewinny » 18 stycznia 2010, o 19:43

Plusem tego jak się p***li jest to że człowiek nie ma gdzie uciec.
Gdy zyskuje pozorny spokój (choć na szczęście w wielu przypadkach nieosiągalny) to znowu zaczyna zapominać o tym jakim jest śmieciem aż do czasu gdy znowu coś się wydarzy.

Chociaż jak już mówiłem nie będziecie mieli nigdy lepszego momentu i warunków by coś zrobić niż teraz.

Nie będziesz nigdy bardziej gotowy niż jesteś teraz, nie zmienisz siebie, nie przygotujesz się, nie odrzucisz uprzedzeń.

Jedynie teraz możesz coś zmienić, nie kiedy indziej.

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: SAM » 18 stycznia 2010, o 21:35

Wygrasz gdy twoj nastepny krok bedzie twojom przeszlosciom... ;-)
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Awatar użytkownika
kubzlud
Posty: 29
Rejestracja: 16 grudnia 2009, o 01:11
Reputacja: 0

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: kubzlud » 19 stycznia 2010, o 00:24

Nie chcę nigdzie uciekać ;)

Nie chce niczego wygrać.

Żyj szczęśliwie.

Żyj i daj żyć innym.

Awatar użytkownika
jaida
Posty: 23
Rejestracja: 11 grudnia 2009, o 21:34
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: jaida » 19 stycznia 2010, o 00:38

Wygrana lub przegrana to kwestia interpretacji.
Jeśli kabzlud czujesz szczęscie tu i teraz to chyba jesteś na całkiem pięknej ścieżce :->

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: SAM » 19 stycznia 2010, o 10:42

NIE KOCHAJ MNIE! LECZ SIEBIE!

TAK TEZ KOCHASZ MNIE...


wszyscy sie zapatrzyli na wygrana i przegrana , na dualizm, a nikt nie zauwazyl nastepnego kroku ktory i tak zostal juz wykonany :aniol
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Awatar użytkownika
kubzlud
Posty: 29
Rejestracja: 16 grudnia 2009, o 01:11
Reputacja: 0

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: kubzlud » 20 stycznia 2010, o 23:15

Może po prostu pogadamy? Co tam u was słychać? ;)

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Rozmowa... Pomoc?

Postautor: villah » 7 marca 2010, o 18:34

jajco hahahaha


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 24 gości