Costa, to Twoj drugi chyba post z ktorym sie w wiekszosci zgadzam.
Przytłacza cię podświadomość. Postrzegasz jako błąd coś co było dla ciebie przez całe życie czymś normalnym.
Ty się na razie nie koncentruj bo tego nie chcesz ale skupiaj się. Skup siebie, swoje Ja jako obserwatora wszystkich myśli, odczuć, wszystkich obiektów które postrzega twoja świadomość. Wbijaj się w nią. Na tym polega medytacja.
Slowa supienie i koncentracja to synonimy, wiec zeby nie wprowadzac w blad radzilbym ich nie stosowac w tym konteksci, bo oznaczaja to samo.
Nie pozwól żeby życie robiło z ciebie niewolnika. Ty masz być królem rzeczywistości. Jak jesteś zmęczony to 1 godzina medytacji jest nieporównywalnie bardziej wydajna niż 8 godzin snu. Tylko naucz się wyciszać, kontrolować umysł i po prostu go nie używać ... teraz jak widzisz podświadomość po krótkiej chwili spokoju od razu pcha się do pracy i zawala cię twoimi programami które sam napisałeś.
Dokladnie, prawdziwa medytacja jest o niebo lepsza niz 12 godzin snu. Nie da sie tego nawet porownac. Puszczaja wtedy wszystkie blokady, ktore siedza w podswiadomosci, a ktore powoduja to, ze cialo zuzywa duzo, duzo wiecej energii niz w rzeczywistosci potrzebuje, medytacja to rozpuszcza, wtedy mozna poznac, ze medytujemy naprawde.
Kontrola umyslu, to dziwne sformuowanie. Umysl to mysl, w jaki sposob kontrolujesz swoje mysli? Innymi myslami? Oczywiscie mozna na zawolanie zmusic siebie, aby przestac myslec, jednak to nie medytacja, tylko wysilek umyslu.
Medytacja jest wtedy, gdy twoja SWIADOMOSC, czyli w gruncie rzeczy TY, dostrzega, ze nie jestes swoim tokiem myslowym, czyli EGO i oddziela sie od mysli, pozwalajac im swobodnie plynac, majac jednak poczucie dystansu i poczucie, ze nie jest myslami.
Nie mozna sie wbic w medytacje probujac medytowac, rowniez rozwiazywanie tak zwanych przeszkod podczas medytacji nic nie pomoze, lepiej byc swiadomym tego co jest teraz, bez celu, cokolwiek to jest i tak jak napisal Costa "nie zasypiac", tak mi podpowiada doswiadczenie, najlepsze efekty mialem wlasnie w takich sytuacjach. Mi sluzy rowniez to, gdy poloze sie i nie probuje medytowac, wtedy najblizej do stanu medytacyjnego, a kiedy probuje medytowac, to nigdy nie wychodzi. Problemem medytacji jest to, ze nie mozna jej kontrolowac (moim zdaniem). Jest calkowicie naturalnym i pozbawionym wysilku stanem. Umysl nie moze go osiagnac.
PS. Nie jestem mistrzem medytacji, a szkoda.