Medytacja kończąca wiedzę
Medytacja kończąca wiedzę
Permanentny stan zawieszenia między wrażeniem a decyzją poznania jest czystym doświadczaniem tego, co jest.
Medytacja kończąca wiedzę
Wiedza z drzewa poznania dobra i zła
Każdorazowa decyzja poznania jest ukrytym pragnieniem zagarnięcia, zawładnięcia, zatrzymania energii emocji by móc z nią nieustannie obcować. W ten sposób emocja natychmiast przekształca się w uczucie. Paradoksem jest tkwiące w człowieku przekonanie, że ta potrzeba wynika z deficytu energetycznego w jego psychice. Tak naprawdę jednak to fałszywe odczucie wynika z tego, że człowiek żyje zmysłami a nie duchem. Zmysły cielesne ożywają tylko w odpowiedzi na bodziec zewnętrzny. Jest to naturalny mechanizm przetrwania tkwiący w ciele ludzkim i jest zasilany wyłącznie z zewnątrz. Dlatego cały problem polega na tym, że rozum wszedł ze swoją logiką między potrzeby ciała a jego decyzje ich zaspokajania. Rozum sam w sobie nie jest temu winny ale dusza człowieka, która w swej naturze jest duchowa zaciemniając rozum zapragnęła wejść do świata zmysłowego i nim zawładnąć. Stąd w człowieku tli się nieustanny konflikt zawsze wtedy, gdy dusza za pomocą rozumu stara się opanować nieokiełznane emocjonalne reakcje łącząc je w uczucia, którymi będzie się mogła energetycznie karmić. W ten sposób za pomocą rozumu dusza stworzyła sobie sztuczną potrzebę posiadania czegoś więcej niż jest w stanie przyswoić. Dlatego też za każdym razem, gdy sięga ona po wiedzę musi użyć wyobraźni emocjonalnej za pomocą serca i rozumowej za pomocą logiki jednocześnie by wykreować sobie oczekiwany stan bycia czymś więcej niż ona sama jest. Problem jest jednak w tym, że dusza ma wartość jakościową a nie ilościową i nie może sama dzielić się ani nic nie może dodawać do swojej jedności. Dopiero gdy człowiek dostrzeże ten złowrogi mechanizm w nim tkwiący zaczyna odstępować od pogoni za wiedzą. Dopiero wtedy pojawiają się wewnętrzne fenomeny i oświecenia duszy. Bodźce nie są tu problemem. Problemem jest szukanie w nich treści by je móc poznać.
Każdorazowa decyzja poznania jest ukrytym pragnieniem zagarnięcia, zawładnięcia, zatrzymania energii emocji by móc z nią nieustannie obcować. W ten sposób emocja natychmiast przekształca się w uczucie. Paradoksem jest tkwiące w człowieku przekonanie, że ta potrzeba wynika z deficytu energetycznego w jego psychice. Tak naprawdę jednak to fałszywe odczucie wynika z tego, że człowiek żyje zmysłami a nie duchem. Zmysły cielesne ożywają tylko w odpowiedzi na bodziec zewnętrzny. Jest to naturalny mechanizm przetrwania tkwiący w ciele ludzkim i jest zasilany wyłącznie z zewnątrz. Dlatego cały problem polega na tym, że rozum wszedł ze swoją logiką między potrzeby ciała a jego decyzje ich zaspokajania. Rozum sam w sobie nie jest temu winny ale dusza człowieka, która w swej naturze jest duchowa zaciemniając rozum zapragnęła wejść do świata zmysłowego i nim zawładnąć. Stąd w człowieku tli się nieustanny konflikt zawsze wtedy, gdy dusza za pomocą rozumu stara się opanować nieokiełznane emocjonalne reakcje łącząc je w uczucia, którymi będzie się mogła energetycznie karmić. W ten sposób za pomocą rozumu dusza stworzyła sobie sztuczną potrzebę posiadania czegoś więcej niż jest w stanie przyswoić. Dlatego też za każdym razem, gdy sięga ona po wiedzę musi użyć wyobraźni emocjonalnej za pomocą serca i rozumowej za pomocą logiki jednocześnie by wykreować sobie oczekiwany stan bycia czymś więcej niż ona sama jest. Problem jest jednak w tym, że dusza ma wartość jakościową a nie ilościową i nie może sama dzielić się ani nic nie może dodawać do swojej jedności. Dopiero gdy człowiek dostrzeże ten złowrogi mechanizm w nim tkwiący zaczyna odstępować od pogoni za wiedzą. Dopiero wtedy pojawiają się wewnętrzne fenomeny i oświecenia duszy. Bodźce nie są tu problemem. Problemem jest szukanie w nich treści by je móc poznać.
Medytacja kończąca wiedzę
Treść myśl przestaje być aktywna tzn. nie dociera do świadomości, gdy umysł przez uwagę zostaje pochłonięty intuicyjnym dostrzeżeniem ścieżek myśli jako struktury z których emanuje treść myśli jako produkt uboczny jej szybkiego przemieszczania się. Dlatego myśl wpierw musi być bardzo swobodna, bez jakiejkolwiek cenzury by uwolniła się jej ruchliwość tak wyraźnie by sobą ukazać kształt, strukturę a nie treść.
Medytacja kończąca wiedzę
Wrażenie wchodzi w człowieka, myśl wychodzi
Właściwa uwaga wychwytuje brzmienie wrażenia i myśli. Wrażenie bowiem generuje wibrację emocji a myśl generuje ją poprzez ruch. Wrażenie wprawia w ruch uwagę a następnie pobudza myśl do ruchu według tej wibracji. Ruch więc wchodzi w człowieka przez wrażenie i wychodzi przez energię myśli. Jeśli ten proces jest zakłócony przez opóźnienie powstaje pamięć emocjonalna choć wydaje się ona być pamięcią intelektualną. Wrażenie jest materią myśli zaś ruch jej formą.
Właściwa uwaga wychwytuje brzmienie wrażenia i myśli. Wrażenie bowiem generuje wibrację emocji a myśl generuje ją poprzez ruch. Wrażenie wprawia w ruch uwagę a następnie pobudza myśl do ruchu według tej wibracji. Ruch więc wchodzi w człowieka przez wrażenie i wychodzi przez energię myśli. Jeśli ten proces jest zakłócony przez opóźnienie powstaje pamięć emocjonalna choć wydaje się ona być pamięcią intelektualną. Wrażenie jest materią myśli zaś ruch jej formą.
Medytacja kończąca wiedzę
Nie może być poszukiwane źródło wrażenia przez uwagę chociażby zmysły jasno wskazywały na to, co je wzbudziło. W momencie wrażenia człowiek staje na rozdrożu aktów pierwotnych. Gdy potrafi się zaprzeć samego siebie będzie współuczestniczył w całym procesie reakcji na wrażenie, ale nigdy nie zakończy na konkluzji "no takie to jest". Nie ma bowiem znaczenia do jakich celów wrażenie podąża ale to, że jest żywą energią, w której nie ma uświadomionej treści.
Medytacja kończąca wiedzę
Gdyby prześledzić wrażenie, które jest materią myśli to, gdy ono powstaje jest całkowitą emocją czyli posiada pełnię energii oddziaływania. Wraz z upływającym liniowym czasem ta energia wygasa dlatego, że rozprowadza się po całym ciele. Może ona jednak być zastopowana w momencie, gdy człowiek postanawia posiąść wiedzę o nim. Wtedy cała energia wibracji emocji jest zużyta na stworzenie nieruchomych struktur w mózgu, które są pamięcią. To tak jakby lejący się strumień wody natychmiast zmrozić na lód. Wiedza powstaje wtedy, gdy uwaga skierowana jest na rozum i przejmuje jego naturę, sposób egzystowania. Rozum zaś jest funkcją zmysłowego ciała, które cały czas przewiduje co się stanie "potem" i dlatego potrzebuje wydobyć z myśli jej treść. Jest to mechanizm obronny przed śmiercią, która mu cały czas grozi choć samo ciało, a z nim i mózg doświadczenia śmierci nie znają jako końcowego efektu cierpienia. Ten mechanizm jest oczywiście pożyteczny i konieczny dla ciała, ale tylko wtedy, gdy ciało rządzi się swoimi prawami bez naszej świadomości. Wtedy zmysły i cała biologia ludzka działa optymalnie. Gdy podłącza się do tego wola wtedy reakcje ciała są jakby przyspieszone, gdyż treść myśli, która powstaje jako nieruchoma pamięć przez mózg jest traktowana jako zagrożenie z powodu braku ujścia zatrzymanej energii. Stąd mózg przez rozum spieszy się by się otrząsnąć z tej bańki energetycznej.
Jeżeli natomiast energia wrażenia pozostaje nietknięta i zostawiona sama sobie to człowiek zaczyna doświadczać umysłem wrażenie istnienia, najbardziej pierwotny akt. I wcale samoświadomość istnienia nie jest czymś statycznym, bo człowiek w niej doświadcza swojego podtrzymywania w istnieniu przez Boga. Bóg stworzył wszystko z niczego przez Słowo. Choć nieruchome, gdy tworzące przez Boga to ruchome gdy stwarzające z niczego. Jak napisał Arystoteles o Absolucie: Nieruchomy Poruszyciel. Człowiek zaś doświadcza wrażenia istnienia nie poprzez zmianę treści myślenia o tym, ale poprzez bystrą spostrzegawczość uwagi wobec zmian zachodzących w doświadczaniu istnienia. I to jest właśnie mądrość ukryta.
Jeżeli natomiast energia wrażenia pozostaje nietknięta i zostawiona sama sobie to człowiek zaczyna doświadczać umysłem wrażenie istnienia, najbardziej pierwotny akt. I wcale samoświadomość istnienia nie jest czymś statycznym, bo człowiek w niej doświadcza swojego podtrzymywania w istnieniu przez Boga. Bóg stworzył wszystko z niczego przez Słowo. Choć nieruchome, gdy tworzące przez Boga to ruchome gdy stwarzające z niczego. Jak napisał Arystoteles o Absolucie: Nieruchomy Poruszyciel. Człowiek zaś doświadcza wrażenia istnienia nie poprzez zmianę treści myślenia o tym, ale poprzez bystrą spostrzegawczość uwagi wobec zmian zachodzących w doświadczaniu istnienia. I to jest właśnie mądrość ukryta.
Medytacja kończąca wiedzę
Kluczowa rola cierpliwości by z nasienia wyrosło drzewo.
By wrażenie mogło przejść swą naturalną drogę bez ludzkiego działania musi zaistnieć zasada niedziałania. Jest nią cierpliwość. Cierpliwość nie jest kwestią woli. Cierpliwość jest podejściem do sprawy przez wiarę. Mianowicie kiedy rozumiem proces powstawania i absorbcji wrażenia to, gdy ono powstaje i odczuwam pierwsze poruszenia w sobie to już zastosowałem zasadę niedziałania. Jednak, gdy nie jestem zadowolony z rezultatów staram się za pomocą woli wyciągnąć dodatkowo z wiedzy, która wystąpiła po wrażeniu dodatkowych stanów emocjonalnych oczekując wystąpienia wtórnego wrażenia, tym razem z treści a nie z emocji, którą niesie. To zaś jest wolitywną próbą opanowania zniecierpliwienia rozumu. Cierpliwość jest w opozycji do tego. Jeśli bowiem przyjmuje się świadomie postawę niedziałania z powodu jej bezkonfliktowości a nie efektowności to, cokolwiek by rozum nie wyczyniał nie ma on już wpływu na naszą postawę. Wiara w to jest cierpliwością, której wynikiem jest to, że wszelkie procesy w mózgu, które rozumowi wydają się dążeniem do treści nie mają już mocy sprawczej umocowywania konfliktów w strukturze naszej sieci neuronowej. Dla rozumu więc, któremu wydaje się, że wszystko musi być świadome, w tym i niedziałanie, nie jest dostępny proces wynikający z funkcjonowania wiary. Mianowicie taki, że całe doskonalenie spostrzeżeń wrażeniowych odbywa się podświadomie w umyśle i jest zakodowane hasłem nie do odczytania dla rozumu. Im większa jakość spostrzeżeń tym mniejszy udział rozumu w postrzeganiu jego rezultatów. Dlatego tak wielu zniechęciło się na drodze duchowego rozwoju, zmęczonych wolitywnym dyscyplinowaniem rozumu.
By wrażenie mogło przejść swą naturalną drogę bez ludzkiego działania musi zaistnieć zasada niedziałania. Jest nią cierpliwość. Cierpliwość nie jest kwestią woli. Cierpliwość jest podejściem do sprawy przez wiarę. Mianowicie kiedy rozumiem proces powstawania i absorbcji wrażenia to, gdy ono powstaje i odczuwam pierwsze poruszenia w sobie to już zastosowałem zasadę niedziałania. Jednak, gdy nie jestem zadowolony z rezultatów staram się za pomocą woli wyciągnąć dodatkowo z wiedzy, która wystąpiła po wrażeniu dodatkowych stanów emocjonalnych oczekując wystąpienia wtórnego wrażenia, tym razem z treści a nie z emocji, którą niesie. To zaś jest wolitywną próbą opanowania zniecierpliwienia rozumu. Cierpliwość jest w opozycji do tego. Jeśli bowiem przyjmuje się świadomie postawę niedziałania z powodu jej bezkonfliktowości a nie efektowności to, cokolwiek by rozum nie wyczyniał nie ma on już wpływu na naszą postawę. Wiara w to jest cierpliwością, której wynikiem jest to, że wszelkie procesy w mózgu, które rozumowi wydają się dążeniem do treści nie mają już mocy sprawczej umocowywania konfliktów w strukturze naszej sieci neuronowej. Dla rozumu więc, któremu wydaje się, że wszystko musi być świadome, w tym i niedziałanie, nie jest dostępny proces wynikający z funkcjonowania wiary. Mianowicie taki, że całe doskonalenie spostrzeżeń wrażeniowych odbywa się podświadomie w umyśle i jest zakodowane hasłem nie do odczytania dla rozumu. Im większa jakość spostrzeżeń tym mniejszy udział rozumu w postrzeganiu jego rezultatów. Dlatego tak wielu zniechęciło się na drodze duchowego rozwoju, zmęczonych wolitywnym dyscyplinowaniem rozumu.
Medytacja kończąca wiedzę
Ruch myśli może być przypadkowy. Ruch emocji nigdy takim nie jest.
Medytacja kończąca wiedzę
Relacja człowieka do grzechu w kontekście rozumu i umysłu
1J 1:8 "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy."
Trzeba rozróżnić między "mieć grzech", a go popełniać. W tym wypadku chodzi stałą dyspozycję do grzechu, która zagnieżdżona jest w ciele zmysłowym jako grzech materialny i jest ożywiana za każdym razem, gdy dusza skierowuje swoją uwagę na rozum i tym samym przyjmuje mentalność grzechową.
J 9:41 "Jezus powiedział do faryzeuszy: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal."
Jezus mówi do faryzeuszy, że są widomi, bo rozumem znają Prawo. Grzech ich trwa nadal gdyż mówiąc "widzimy" przyjmują, że ich rozumowa wiedza o grzechu z Prawa pozwala im zachować siebie od grzechu podczas, gdy w ten sposób służą jeszcze bardziej grzechowi przez rozum, którego funkcjonowanie wywodzi się z ciała.
Rz 3:9 "Żydzi, i poganie są pod panowaniem grzechu"
Żydzi są pod panowaniem grzechu gdyż poznają grzech rozumem przez Prawo podczas, gdy nie jest możliwym widzieć siebie grzesznikiem za pomocą rozumu bo grzech jest postrzegany jakby na zewnątrz. Poganie zaś mają wiedzę o grzechu przez sumienie, które jest odczytywane przez rozum i nawet nie podejrzewają, że są w pułapce myśli. Podczas gdy właściwie doświadczają grzechu przez emocję płynącą z sumienia to myśl jest chimeryczna i chwiejna i odrzuca winę woli na rzecz niewłaściwego podejścia. Poganie przyjmują, że moralnie można się poprawiać moralnie ucząc się na błędach.
Rz 3:20 "Przez Prawo jest tylko większa znajomość grzechu."
Prawo z jednej strony uściśla granice grzechu, ale dla rozumu jest to sposobność do wyciągnięcia wniosków o możliwości ścisłego uniknięcia grzechu w określonych formach zachowania według tych granic.
Rz 5:13 "I przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa."
Prawo spisane i pojmowane według litery wyznacza granice grzechu formalnego dla rozumu. Gdy nie ma wiedzy rozumowej o grzechu z Prawa nie może zaistnieć formalne oskarżenie o grzech. Grzech jednak był i przed Prawem, bo istniał on w człowieku materialnie nie przyjmując jeszcze formy według Prawa.
Rz 5:21 "Grzech osadził swoje jedynowładztwo w śmierci"
Gdyby nie śmierć, grzech materialny umknąłby uwadze człowieka. Stąd upadłe anioły nie doświadczając materialnej śmierci formalnie nie uznają u siebie grzechu z powodu braku odczuwania jego materialnej konsekwencji.
Rz 6:2 "Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal?"
Nie chodzi tu o grzeszność materialną ale formalną. Dlatego jeśli ktoś umarł dla grzechu formalnie to choć żyje w nim, to już nie dla niego, materialnie.
Rz 6:7 "Kto umarł, został wyzwolony z grzechu."
Wyzwolić się od grzechu można jedynie przez śmierć formalną czyli przez zmianę sposobu bytowania. Gdyby śmierć materialna wyzwalała z grzechu musiałaby nastąpić anihilacja materialna, substancjalna tego, kto grzeszy. Takiej śmierci (formalnej) może człowiek doświadczyć jedynie w ciele somatycznym poprzez jego śmierć dla rozumu, a więc niejako formalną anihilację związku z nim.
Rz 6:23 "Zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana – to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym."
Zapłatą w tym wypadku jest żołd żołnierski wypłacany regularnie za służbę. Jeśli więc dusza ludzka w rozumie, a więc i w ciele zmysłowym pokłada ufność na osiąganie życia to nieustannie styka się ze śmiercią tej nadziei przy każdej zapłacie za grzech, nigdy nie osiągając życia wyzwolonego z wpływu śmierci. Łaska zaś przyjęta umysłem usuwa oścień trwania śmierci w świadomości.
Rz 7:8 "Z przykazania czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie całe pożądanie. Bo gdy nie ma Prawa, grzech jest w stanie śmierci."
Przykazanie dostępne dla rozumu oddziaływa na jego grzech niemożności znalezienia panaceum na śmierć w której trwa przez ciało zmysłowe. Dokonuje tego w ten sposób, że poprzez poznanie go daje mu nadzieję a następnie przez nieudaną próbę wypełnienia przykazania rozum traci nim zainteresowanie i szuka bezcelowego pożądania by uzyskać pozorne chociaż spełnienie nadziei. Dla rozumu tak naprawdę nie ma różnicy między przykazaniem "nie pożądaj" a pragnieniem "pożądaj" gdyż liczy się wyłącznie ruch ku czemuś, co można osiągnąć na zasadzie: to jest prawdziwe, co jest osiągalne.
Rz 7:9 "Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie – grzech ożył,"
Gdy ktoś nie zna Prawa żyje wyłącznie według sumienie na podstawie praktycznego rozumu. Grzech trwa w nim materialnie, ale nie formalnie. Gdy zaś zostaje poznane Prawo przez przykazanie grzech ukazuje się rozumowi w swojej formie ukrywając się za pożądliwością. Choć jest nazwany grzechem to jest traktowany jako pożądliwość.
Rz 7:11 "Grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć."
Rozum zostaje uwiedziony przez grzech poprzez nazwę obojętnie czy w pozytywnym czy negatywnym znaczeniu. Ożywa zaś przez samo zwrócenie na siebie uwagi.
Rz 7:13 "To właśnie grzech, by okazać się grzechem, przez to, co dobre, sprowadził na mnie śmierć, aby przez związek z przykazaniem grzech ujawnił ogromną swą grzeszność."
Przykazanie nie kusi człowieka, ale wykazuje stan grzechu, w którym człowiek żyje według swego rozumu.
Rz 7:14-23 Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
Rozumem nie można poznać w sobie grzechu materialnego, gdyż to sam rozum jest jego narzędziem. Może tego dokonać jedynie człowiek wewnętrzny, somatyczny za pomocą umysłu, który tą prawdę poznaje intuicyjnie i przyczynowo z cierpienia duszy.
Rz 7:25 "Umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu."
Umysł idzie za tym, co daje mu pokój, ciało zmysłowe zaś za tym, co daje mu fizyczne bezpieczeństwo przed śmiercią co jest jednocześnie i szukaniem komfortu życia w grzechu i ucieczką przed konsekwencją grzechu a nie przed samym grzechem.
Rz 8:2 "Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci."
Prawo grzechu polega na tym, że wiem więc pożądam. Prawo śmierci polega na tym, że wiem, że pożądam więc pragnę w nim żyć. Prawo zaś Ducha polega na tym, że nie wiem więc nie pożądam. Nie pożądam więc pragnę tego pokoju.
Rz 8:3 "Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ było osłabione przez ciało zmysłowe, [tego dokonał Bóg], posławszy Swojego Syna w podobieństwie do grzesznego ciała zmysłowego i z powodu grzechu potępił grzech w ciele"
Prawo nie mogło zwyciężyć grzechu gdyż zasadzało się na mocy samego rozumu zaś grzech na mocy ciała, któremu służy rozum. Ciało zmysłowe Syna Bożego nie znało grzechu, gdyż Jego rozum nigdy nie był pobudzony do działania intencją poznania siebie moralnym. Który grzech był powodem potępienia grzechu materialnego w ciele? Został potępiony ten grzech, który w swej konsekwencji zadał śmierć nie za działanie duszy przez rozum w ciele zmysłowym ale za jej niedziałanie. Bóg dopuścił do konsekwencji grzechu, by wykazać Sobie jako sędziemu, że jest on niezależnie od okoliczności nawet w samej swojej formie nieokiełznanie niesprawiedliwy i grzeszy przeciwko samemu sobie przez niekonsekwencję. Odtąd już to nie rozum jest wyznacznikiem grzechu według litery Prawa, ale niewiara w moc okazanej przychylności Boga, względem osądu grzechu materialnego w człowieku.
Rz 8:10 "Skoro Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia."
Duch ma życie nie sam z siebie ale dlatego, że ma łączność z Bogiem Żywym i Dawcą Życia przez Jego Syna, który mieszka Swoim umysłem w człowieku.
Rz 14:23 "Wszystko, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem."
Człowiek o słabym umyśle musi iść wpierw za przekonanym rozumem choć tkwi on w grzechu formalnym ciała zmysłowego, gdyż jeśli wiara jest zbyt słaba człowiekiem musi kierować przykazanie Prawa albo sumienie za pomocą rozumu. Dusza musi kierować się tym, co jej przynosi pokój a nie coraz większy niepokój, gdyż jest to wbrew naturze duszy.
1Kor 15:56 "Ościeniem śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo."
Śmierć w świadomości ciała zmysłowego pobudza do aktywności rozum, który miałby jej przeciwdziałać choć jest on do tego niezdatny bo działa zgodnie z naturą śmierci formalnej. Rozum zaś w zamian uświadamia ciału zmysłowemu tym silniejsze jego dążenie do śmierci na podstawie Prawa.
2Kor 5:21 "On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą."
Chrystus nie znał grzechu rozumem, gdy umierał na krzyżu. Umierał bez grzechu rozumu i dlatego to sam grzech został w umyśle Chrystusa ukrzyżowany w dążeniu połączenia ze swoim skutkiem - śmiercią. My zaś w Nim czyli w umyśle Chrystusa stajemy się sprawiedliwością Bożą.
Ga 3:22 "Pismo poddało wszystko pod [władzę] grzechu, aby obietnica (dziedzictwa) dostała się dzięki wierze Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą."
Wiara Jezusa Chrystusa w Jego umyśle była ponad władzą Pisma egzekwującego Prawo bo nigdy Jego wiara nie odwoływała się do własnego rozumu.
1P 4:1 "Skoro Chrystus cierpiał w ciele, wy również w tę samą postawę się uzbrójcie w umyśle, że kto poniósł mękę na ciele zmysłowym, ustał w dążeniu do grzechu"
Nie ustanie w dążeniu do grzechu ten, kto chce w nim ustać w rozumie, bo rozum sam gna ku grzechowi. W nim bowiem teza i antyteza się przyciągają przez pragnienie posiadania o sobie wiedzy, a przez to zneutralizowania powstałego między nimi napięcia.
1J 1:9 "Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,[Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nami oczyści nas z wszelkiej nieprawości."
Człowiek jeśli wyznaje własne grzechy to może to uczynić jedynie za pomocą rozumu, gdyż dusza tylko jemu może przyznać winę swojej ciemności. W ten sposób rozum oskarżając siebie przyznaje, że jest przyczyną grzechu duszy.
1J 1:8 "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy."
Trzeba rozróżnić między "mieć grzech", a go popełniać. W tym wypadku chodzi stałą dyspozycję do grzechu, która zagnieżdżona jest w ciele zmysłowym jako grzech materialny i jest ożywiana za każdym razem, gdy dusza skierowuje swoją uwagę na rozum i tym samym przyjmuje mentalność grzechową.
J 9:41 "Jezus powiedział do faryzeuszy: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal."
Jezus mówi do faryzeuszy, że są widomi, bo rozumem znają Prawo. Grzech ich trwa nadal gdyż mówiąc "widzimy" przyjmują, że ich rozumowa wiedza o grzechu z Prawa pozwala im zachować siebie od grzechu podczas, gdy w ten sposób służą jeszcze bardziej grzechowi przez rozum, którego funkcjonowanie wywodzi się z ciała.
Rz 3:9 "Żydzi, i poganie są pod panowaniem grzechu"
Żydzi są pod panowaniem grzechu gdyż poznają grzech rozumem przez Prawo podczas, gdy nie jest możliwym widzieć siebie grzesznikiem za pomocą rozumu bo grzech jest postrzegany jakby na zewnątrz. Poganie zaś mają wiedzę o grzechu przez sumienie, które jest odczytywane przez rozum i nawet nie podejrzewają, że są w pułapce myśli. Podczas gdy właściwie doświadczają grzechu przez emocję płynącą z sumienia to myśl jest chimeryczna i chwiejna i odrzuca winę woli na rzecz niewłaściwego podejścia. Poganie przyjmują, że moralnie można się poprawiać moralnie ucząc się na błędach.
Rz 3:20 "Przez Prawo jest tylko większa znajomość grzechu."
Prawo z jednej strony uściśla granice grzechu, ale dla rozumu jest to sposobność do wyciągnięcia wniosków o możliwości ścisłego uniknięcia grzechu w określonych formach zachowania według tych granic.
Rz 5:13 "I przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa."
Prawo spisane i pojmowane według litery wyznacza granice grzechu formalnego dla rozumu. Gdy nie ma wiedzy rozumowej o grzechu z Prawa nie może zaistnieć formalne oskarżenie o grzech. Grzech jednak był i przed Prawem, bo istniał on w człowieku materialnie nie przyjmując jeszcze formy według Prawa.
Rz 5:21 "Grzech osadził swoje jedynowładztwo w śmierci"
Gdyby nie śmierć, grzech materialny umknąłby uwadze człowieka. Stąd upadłe anioły nie doświadczając materialnej śmierci formalnie nie uznają u siebie grzechu z powodu braku odczuwania jego materialnej konsekwencji.
Rz 6:2 "Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal?"
Nie chodzi tu o grzeszność materialną ale formalną. Dlatego jeśli ktoś umarł dla grzechu formalnie to choć żyje w nim, to już nie dla niego, materialnie.
Rz 6:7 "Kto umarł, został wyzwolony z grzechu."
Wyzwolić się od grzechu można jedynie przez śmierć formalną czyli przez zmianę sposobu bytowania. Gdyby śmierć materialna wyzwalała z grzechu musiałaby nastąpić anihilacja materialna, substancjalna tego, kto grzeszy. Takiej śmierci (formalnej) może człowiek doświadczyć jedynie w ciele somatycznym poprzez jego śmierć dla rozumu, a więc niejako formalną anihilację związku z nim.
Rz 6:23 "Zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana – to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym."
Zapłatą w tym wypadku jest żołd żołnierski wypłacany regularnie za służbę. Jeśli więc dusza ludzka w rozumie, a więc i w ciele zmysłowym pokłada ufność na osiąganie życia to nieustannie styka się ze śmiercią tej nadziei przy każdej zapłacie za grzech, nigdy nie osiągając życia wyzwolonego z wpływu śmierci. Łaska zaś przyjęta umysłem usuwa oścień trwania śmierci w świadomości.
Rz 7:8 "Z przykazania czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie całe pożądanie. Bo gdy nie ma Prawa, grzech jest w stanie śmierci."
Przykazanie dostępne dla rozumu oddziaływa na jego grzech niemożności znalezienia panaceum na śmierć w której trwa przez ciało zmysłowe. Dokonuje tego w ten sposób, że poprzez poznanie go daje mu nadzieję a następnie przez nieudaną próbę wypełnienia przykazania rozum traci nim zainteresowanie i szuka bezcelowego pożądania by uzyskać pozorne chociaż spełnienie nadziei. Dla rozumu tak naprawdę nie ma różnicy między przykazaniem "nie pożądaj" a pragnieniem "pożądaj" gdyż liczy się wyłącznie ruch ku czemuś, co można osiągnąć na zasadzie: to jest prawdziwe, co jest osiągalne.
Rz 7:9 "Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie – grzech ożył,"
Gdy ktoś nie zna Prawa żyje wyłącznie według sumienie na podstawie praktycznego rozumu. Grzech trwa w nim materialnie, ale nie formalnie. Gdy zaś zostaje poznane Prawo przez przykazanie grzech ukazuje się rozumowi w swojej formie ukrywając się za pożądliwością. Choć jest nazwany grzechem to jest traktowany jako pożądliwość.
Rz 7:11 "Grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć."
Rozum zostaje uwiedziony przez grzech poprzez nazwę obojętnie czy w pozytywnym czy negatywnym znaczeniu. Ożywa zaś przez samo zwrócenie na siebie uwagi.
Rz 7:13 "To właśnie grzech, by okazać się grzechem, przez to, co dobre, sprowadził na mnie śmierć, aby przez związek z przykazaniem grzech ujawnił ogromną swą grzeszność."
Przykazanie nie kusi człowieka, ale wykazuje stan grzechu, w którym człowiek żyje według swego rozumu.
Rz 7:14-23 Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
Rozumem nie można poznać w sobie grzechu materialnego, gdyż to sam rozum jest jego narzędziem. Może tego dokonać jedynie człowiek wewnętrzny, somatyczny za pomocą umysłu, który tą prawdę poznaje intuicyjnie i przyczynowo z cierpienia duszy.
Rz 7:25 "Umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu."
Umysł idzie za tym, co daje mu pokój, ciało zmysłowe zaś za tym, co daje mu fizyczne bezpieczeństwo przed śmiercią co jest jednocześnie i szukaniem komfortu życia w grzechu i ucieczką przed konsekwencją grzechu a nie przed samym grzechem.
Rz 8:2 "Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci."
Prawo grzechu polega na tym, że wiem więc pożądam. Prawo śmierci polega na tym, że wiem, że pożądam więc pragnę w nim żyć. Prawo zaś Ducha polega na tym, że nie wiem więc nie pożądam. Nie pożądam więc pragnę tego pokoju.
Rz 8:3 "Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ było osłabione przez ciało zmysłowe, [tego dokonał Bóg], posławszy Swojego Syna w podobieństwie do grzesznego ciała zmysłowego i z powodu grzechu potępił grzech w ciele"
Prawo nie mogło zwyciężyć grzechu gdyż zasadzało się na mocy samego rozumu zaś grzech na mocy ciała, któremu służy rozum. Ciało zmysłowe Syna Bożego nie znało grzechu, gdyż Jego rozum nigdy nie był pobudzony do działania intencją poznania siebie moralnym. Który grzech był powodem potępienia grzechu materialnego w ciele? Został potępiony ten grzech, który w swej konsekwencji zadał śmierć nie za działanie duszy przez rozum w ciele zmysłowym ale za jej niedziałanie. Bóg dopuścił do konsekwencji grzechu, by wykazać Sobie jako sędziemu, że jest on niezależnie od okoliczności nawet w samej swojej formie nieokiełznanie niesprawiedliwy i grzeszy przeciwko samemu sobie przez niekonsekwencję. Odtąd już to nie rozum jest wyznacznikiem grzechu według litery Prawa, ale niewiara w moc okazanej przychylności Boga, względem osądu grzechu materialnego w człowieku.
Rz 8:10 "Skoro Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia."
Duch ma życie nie sam z siebie ale dlatego, że ma łączność z Bogiem Żywym i Dawcą Życia przez Jego Syna, który mieszka Swoim umysłem w człowieku.
Rz 14:23 "Wszystko, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem."
Człowiek o słabym umyśle musi iść wpierw za przekonanym rozumem choć tkwi on w grzechu formalnym ciała zmysłowego, gdyż jeśli wiara jest zbyt słaba człowiekiem musi kierować przykazanie Prawa albo sumienie za pomocą rozumu. Dusza musi kierować się tym, co jej przynosi pokój a nie coraz większy niepokój, gdyż jest to wbrew naturze duszy.
1Kor 15:56 "Ościeniem śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo."
Śmierć w świadomości ciała zmysłowego pobudza do aktywności rozum, który miałby jej przeciwdziałać choć jest on do tego niezdatny bo działa zgodnie z naturą śmierci formalnej. Rozum zaś w zamian uświadamia ciału zmysłowemu tym silniejsze jego dążenie do śmierci na podstawie Prawa.
2Kor 5:21 "On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą."
Chrystus nie znał grzechu rozumem, gdy umierał na krzyżu. Umierał bez grzechu rozumu i dlatego to sam grzech został w umyśle Chrystusa ukrzyżowany w dążeniu połączenia ze swoim skutkiem - śmiercią. My zaś w Nim czyli w umyśle Chrystusa stajemy się sprawiedliwością Bożą.
Ga 3:22 "Pismo poddało wszystko pod [władzę] grzechu, aby obietnica (dziedzictwa) dostała się dzięki wierze Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą."
Wiara Jezusa Chrystusa w Jego umyśle była ponad władzą Pisma egzekwującego Prawo bo nigdy Jego wiara nie odwoływała się do własnego rozumu.
1P 4:1 "Skoro Chrystus cierpiał w ciele, wy również w tę samą postawę się uzbrójcie w umyśle, że kto poniósł mękę na ciele zmysłowym, ustał w dążeniu do grzechu"
Nie ustanie w dążeniu do grzechu ten, kto chce w nim ustać w rozumie, bo rozum sam gna ku grzechowi. W nim bowiem teza i antyteza się przyciągają przez pragnienie posiadania o sobie wiedzy, a przez to zneutralizowania powstałego między nimi napięcia.
1J 1:9 "Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,[Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nami oczyści nas z wszelkiej nieprawości."
Człowiek jeśli wyznaje własne grzechy to może to uczynić jedynie za pomocą rozumu, gdyż dusza tylko jemu może przyznać winę swojej ciemności. W ten sposób rozum oskarżając siebie przyznaje, że jest przyczyną grzechu duszy.
Medytacja kończąca wiedzę
Niesienie krzyża
Można nieść swój krzyż ale można też nieść wiedzę o swoim krzyżu. Różnica między tymi dwoma podejściami polega na sposobie doświadczenia jarzma i ciężaru krzyża. Jarzmo (gr. ζυγος) określa sposób współdziałania między ciałem a duszą zaś ciężar (gr. φορτιον) to ściśle określony, nie dający się „przerzucić” na kogoś innego bagaż do przeniesienia. Od sposobu pracy przyjętego brzemienia zależy jakość jego oddziaływania na człowieka. Od ciężaru zaś zależy jakość zaangażowania się w jego niesienie.
W zasadzie są dwa sposoby podejścia do swojego krzyża. Człowiek może nieść bezpośrednio swój ciężar lub może też nieść wiedzę o swoim ciężarze.
Wiedza o krzyżu wyklucza współdziałanie ciała i duszy, gdyż ciało niezależnie od duszy bierze całość na swoje barki kierując się rozumem. Wtedy też zaczyna wymyślać wyobrażenie o swoim krzyżu a to go wyolbrzymiając, a to go bagatelizując. Skutkiem tego jest duża chwiejność i niekonsekwencja człowieka bo ciało samo z siebie nie stanie się przeciwnikiem swoich słabości i każdą z nich usprawiedliwi sobie za pomocą rozumu. Wynikiem tego jakość zaangażowania się w niesienie krzyża spada do poziomu niemal zerowego, bo polega tylko na bieżącym reagowaniu na życiowe niedogodności fizyczne i psychologiczne, które zakłócają beztroskę korzystania z życia.
Pojmując w umyśle swój krzyż będziesz umiejętnie odrzucał zbędny jego ciężar pochodzący z rozumu. Jeżeli natomiast chcesz nieść wiedzę o swoim krzyżu będziesz za pomocą rozumu dodawał sobie ciężaru udręk wynikających z lepszego poznania swoich słabości i wymyślania sobie: "co tu jeszcze unieść" by mieć wymówkę by nic nie nosić. Jarzmo krzyża jest zależne od współdziałania umysłu i rozumu. Im mniejsze ego wynikające z przypisywania znaczenia rozumowi tym większa swoboda odrzucania przez umysł zbędnego ciężaru i tym sprawniejsze niesienie tego, co konieczne przy pomocy rozumu. Ideałem jest gdy rozum angażuje się bez udziału woli (nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa), co spełnia definicję prawdziwej jałmużny.
Można nieść swój krzyż ale można też nieść wiedzę o swoim krzyżu. Różnica między tymi dwoma podejściami polega na sposobie doświadczenia jarzma i ciężaru krzyża. Jarzmo (gr. ζυγος) określa sposób współdziałania między ciałem a duszą zaś ciężar (gr. φορτιον) to ściśle określony, nie dający się „przerzucić” na kogoś innego bagaż do przeniesienia. Od sposobu pracy przyjętego brzemienia zależy jakość jego oddziaływania na człowieka. Od ciężaru zaś zależy jakość zaangażowania się w jego niesienie.
W zasadzie są dwa sposoby podejścia do swojego krzyża. Człowiek może nieść bezpośrednio swój ciężar lub może też nieść wiedzę o swoim ciężarze.
Wiedza o krzyżu wyklucza współdziałanie ciała i duszy, gdyż ciało niezależnie od duszy bierze całość na swoje barki kierując się rozumem. Wtedy też zaczyna wymyślać wyobrażenie o swoim krzyżu a to go wyolbrzymiając, a to go bagatelizując. Skutkiem tego jest duża chwiejność i niekonsekwencja człowieka bo ciało samo z siebie nie stanie się przeciwnikiem swoich słabości i każdą z nich usprawiedliwi sobie za pomocą rozumu. Wynikiem tego jakość zaangażowania się w niesienie krzyża spada do poziomu niemal zerowego, bo polega tylko na bieżącym reagowaniu na życiowe niedogodności fizyczne i psychologiczne, które zakłócają beztroskę korzystania z życia.
Pojmując w umyśle swój krzyż będziesz umiejętnie odrzucał zbędny jego ciężar pochodzący z rozumu. Jeżeli natomiast chcesz nieść wiedzę o swoim krzyżu będziesz za pomocą rozumu dodawał sobie ciężaru udręk wynikających z lepszego poznania swoich słabości i wymyślania sobie: "co tu jeszcze unieść" by mieć wymówkę by nic nie nosić. Jarzmo krzyża jest zależne od współdziałania umysłu i rozumu. Im mniejsze ego wynikające z przypisywania znaczenia rozumowi tym większa swoboda odrzucania przez umysł zbędnego ciężaru i tym sprawniejsze niesienie tego, co konieczne przy pomocy rozumu. Ideałem jest gdy rozum angażuje się bez udziału woli (nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa), co spełnia definicję prawdziwej jałmużny.
Medytacja kończąca wiedzę
Akceptacja bezsilności wobec swego nieporządku jest pilnowaniem, by nie wprowadzać zamiast tego swego porządku. Gdy pozwalasz doświadczać na sobie bezradności dziecka w zamian otrzymujesz jego beztroskę.
Medytacja kończąca wiedzę
Nigdy nie przyjmuj żadnej rzeczywistości jako oczywistości. Rutyna nie jest życiem. W rutynie nie ma życia. W rutynie człowiek oczekuje, że życie coś mu przyniesie. Nigdy zaś nie zobaczy, że to odczucie życia jest wszystkim czego potrzebuje.
Medytacja kończąca wiedzę
Umysł panuje nad rozumem i ciałem przez ducha
Tylko umysł funkcjonuje i jest aktywny na poziomie duchowym a więc jedynie ta władza człowieka może poznawać prawdę intuicyjnie. Umysł panuje nad wszystkimi władzami duszy. To on może sądzić rozum ale rozum nie może sądzić umysłu. Jeśli zaś może sądzić rozum to i serce przynależne emocjom ciała. Na czym polega ten bezpośredni sąd? Polega mianowicie na zdolności wyodrębnienia z myśli i emocji ich ruchu. To zaś pozwala na zachowanie wolności od ich celowości. Celowość bowiem jest świadomością końca wiedzy i śmiercią emocji. Poznanie natury śmierci jest trwaniem w życiu.
Tylko umysł funkcjonuje i jest aktywny na poziomie duchowym a więc jedynie ta władza człowieka może poznawać prawdę intuicyjnie. Umysł panuje nad wszystkimi władzami duszy. To on może sądzić rozum ale rozum nie może sądzić umysłu. Jeśli zaś może sądzić rozum to i serce przynależne emocjom ciała. Na czym polega ten bezpośredni sąd? Polega mianowicie na zdolności wyodrębnienia z myśli i emocji ich ruchu. To zaś pozwala na zachowanie wolności od ich celowości. Celowość bowiem jest świadomością końca wiedzy i śmiercią emocji. Poznanie natury śmierci jest trwaniem w życiu.
Medytacja kończąca wiedzę
Nie ujrzysz spokojnie płynących myśli dopóki nie pozwolisz tak samo płynąć wszelkim swoim emocjom. Im mniejsze ego tym spokojniejszy ruch i jakościowo doskonalszy ogląd. Musi następować zmiana jakościowa od wychwytywania siebie przez ulotną myśl do oglądania w niej siebie.
Medytacja kończąca wiedzę
Tylko przez intuicyjny ogląd ruchu myśli i emocji jesteśmy w stanie pojąć, co dociera do naszego umysłu. Inaczej cała nasza wiedza opiera się na martwej logice rozumu.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości