Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 31 października 2015, o 12:22

1. Są takie życia, które generują więcej cierpienia niż przyjemności. Dla żyjącej jednostki są wtedy 3 wyjścia:
a) cierpieć i tak dożyć
b) poszukać sposobu na poprawę
c) zakończyć żywot

2. Są takie życia, które generują otoczeniu takiej osoby więcej cierpienia niż przyjemności. Są 3 wyjścia:
a) zostawić taką osobę i niech generuje cierpienie
b) poszukać sposobu na poprawę
c) zakończyć żywot tej osoby lub odciąć ją od społeczeństwa

Niestety 2. to nie tylko przypadki osób idących do więzienia. Tu właśnie możemy mówić o rozwoju duchowym, ale są osoby, które nie mogą się rozwijać, bo mają konflikt rozum vs serce. Jeżeli konfliktu nie da się rozwiązać, to jest tylko jedno rozwiązanie - zakończenie żywota. Bo alternatywą jest ascetyzm, który jest cierpieniem. Czy jest choć jeden argument na to, że dla takiej osoby lepsze jest jednak życie?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

kalina03
Posty: 27
Rejestracja: 21 października 2015, o 14:25
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: kalina03 » 31 października 2015, o 15:27

W moim przypadku poszukiwanie zakończyło się fiaskiem, doprowadziło to do rezygnacji z dalszych działań. Stagnacja, życie bez polotu sprawia, że rośnie we mnie bunt przeciwko ludzkości :evil: Mam wrażenie, że już nic nie jest w stanie załagodzić wojny, która panuje między moim wewnętrznym i zewnętrznym światem. Czy w takiej sytuacji pozostaje tylko zakończenie ? Od swoich myśli nie uciekniesz, co jeżeli to będzie ślepa uliczka z której nie będzie już odwrotu ?

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 31 października 2015, o 19:51

Od myśli można nawet uciec, ale nie od moralności.

Sytuacja bez odwrotu - taka może jest teraz? Jedyne co zostaje to zakończenie, albo dalsza wegetacja ze świadomością, że jeśli chcę być dobry i wartościowy to muszę stać się ascetą i wtedy nie wolno mi czerpać z niczego przyjemności.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 4 listopada 2015, o 13:25

Ciekawi mnie jeszcze Wasza opinia na temat tego czy moralność ma w ogóle sens. Czy jest ważna? Ostatnio panuje jakiś trend w "duchowości" na rezygnację z moralności poprzez odrzucenie koncepcji dobra i zła. W zamian człowiek ma się skupić na "tu i teraz". No i ja uważam, że to jest błąd, a moralność jest bardzo ważna. Uważam też, że bardzo ważna jest miłość i porządek we własnych emocjach (szczęście). W moim przypadku nie da się tego pogodzić, więc mam cofnąć się do poziomu zwierzęcia, które nie myśli o tym co jest dobre, a co złe?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Prometeusz » 4 listopada 2015, o 17:36

A gadałeś o tym ze znajomym Filozofem? Może on by Ci wyłożył kawę na ławę :D

W tym temacie jest mnóstwo podejść i z każdym podejściem dana osoba jakoś żyje. Poczytaj, poobserwuj, wypróbuj lub zapomnij.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 4 listopada 2015, o 18:14

Nie gadam z takimi ludźmi o swoich problemach, bo wstyd. Co innego forum.

Nie chodzi o to czy jest mnóstwo podejść, tylko które jest właściwe. I w moim przypadku to oznacza ascetyzm, a to odbiera sens życiu.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Prometeusz » 4 listopada 2015, o 19:08

Tutaj poruszasz temat moralności. O tym chyba możesz porozmawiać. A to, że masz syf w bańce przez te rozmyślania to inna mańka w którą nie musisz się skręcać.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: nikt » 4 listopada 2015, o 19:45

Kocur- moralność to takie pojęcie plastelina :)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 4 listopada 2015, o 20:52

Full Moon
syf w bańce to wina akurat tego na co wpływu nie mam i sam wiesz co to, bo o tym pisałem. O moralności można pogadać, ale są pewne imperatywy, które nie podlegają dyskusji.

nikt
czyli jak ktoś zabije Cię dla kasy, to w tym przypadku moralność to pojęcie - plastelina? :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: nikt » 4 listopada 2015, o 21:18

Kocur pisze:nikt
czyli jak ktoś zabije Cię dla kasy, to w tym przypadku moralność to pojęcie - plastelina? :)


:) .to co piszesz,to jest właśnie jeden z elementów ugniatania ;-)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 4 listopada 2015, o 21:47

Tak sobie można napisać o wszystkim :D
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Prometeusz » 5 listopada 2015, o 11:58

Kocur pisze:Tak sobie można napisać o wszystkim :D


O wszystkich czysto abstrakcyjnych pojęciach. Odpowiedz Kocur sobie na pytanie, gdzie by istniała moralność, gdyby nie było jeszcze języka.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Kocur » 5 listopada 2015, o 12:55

Moralność nie wymaga języka i jest prostym pojęciem, które nie wymaga wyższej abstrakcji. Za pomocą języka możesz jedynie opisać moralność. Z resztą nie wiem jak Ty, ale ja mam oddzielone myśli od języka i najpierw coś całościowo rozumiem, a dopiero potem to opisuję i dopiero w trakcie mówienia dowiaduje się w jakie słowa mój mózg to ubiera. Język różni się w zależności od tego czy rozmawiam z profesorem, czy z kolegą z bloku, ale zrozumienie jest to samo.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: Prometeusz » 5 listopada 2015, o 14:02

Według definicji:
Moralność – zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe. Moralność jest jednym ze społecznych systemów normatywnych (systemów norm społecznych, zasad). Zwykle jednocześnie istnieje kilka konkurencyjnych (i po części zgodnych, po części różnych) systemów normatywnych, funkcjonujących w obrębie kultury.

>>> do tego wymagany jest język bo bez niego nie ma kultury, społeczeństwa i nie określisz zasad i norm. Nie masz podstaw by stwierdzić co jest dobre, a co złe.

To, że nie werbalizujesz procesów myślowych nie oznacza, że one nie korzystają z języka. Język to coś więcej niż aparat mowy, jest to system znaczeń, a przy rozumieniu czegoś posługujesz się znaczeniami nawet jak to dzieje się nieświadomie.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Kiedy moralność oznacza ascetyzm...

Postautor: nikt » 5 listopada 2015, o 21:46

Kocur- tak jak napisał Full,każda społeczność kreuje(plastelina :) ) jakieś zasady moralne.
Przestrzegać je,ignorować lub działać w sprzeczności wobec nich jest wyborem jednostki, wliczając w to konsekwencje takich wyborów np.poczucie winy,odrzucenie,izolację itd.).
Ty też sam powinieneś takiego wyboru dokonać :) .


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości