Byczek pisze:Chcę kobiety a nie mogę :( Mam jedno pragnienie ale wiem, że go nie osiągnę. Po co mam robić inne rzeczy skoro nie służą zaspokojeniu pragnienia?
Ok podsumujmy - masz problem bo Twoje naturalne pragnienie jest tłumione przez racjonalne myśli. Załóżmy, że rodzisz się z pragnieniem żeby jeść g*wno ale wiesz, że to złe i cierpisz bo nie możesz się najeść smacznego gówienka

Co robisz? Albo jesz g*wno i wiesz, że to złe a potem rzygasz i chorujesz albo rezygnujesz z jedzenia gówna i cierpisz bo nie możesz robić tego co lubisz. To jest poważny problem i on nie ma prostego rozwiązania. Dobro i zło opiera się o przyjemność a ta oparta jest o spełnianie pragnień i świadomość w tym momencie, że w przyszłości będę mógł zaspokajać te pragnienia. Na tym opierają się ćwiczenia z osią czasu. Wyobrażasz sobie oś czasu i tam są umiejscowione plany na przyszłość. Jeśli teraz wiesz, że przyszłość będzie negatywna cierpisz już teraz. Prosta sprawa. Wiele ludzkich przypadków to po prostu halucynacje na osi czasu - przyszłość jest czarna, tragiczna a w rzeczywistości tak nie jest. Trzeba wtedy usunąć te przekonania bo są błędne. Gorzej jeśli obawa jest realna, racjonalna. Wtedy jedyne co możesz zrobić to zaprzestanie myślenia o przyszłości. Przestań planować i zajmij się tym co jest teraz. Mi pomogło uświadomienie sobie, że nie ma wyjścia z tej sytuacji i jestem tego na 100% pewien. Nie ma Boga, który czegoś ode mnie wymaga albo stworzył mnie żebym czerpał przyjemność ale nigdy nie z tego na co mam ochotę. I tak umrę i jestem tu przez przypadek. Nie jestem ważny więc kwiat ze mną. Nie myślę o przyszłości bo nie ma tam pozytywów a tych szukam tu i teraz ale nie za wszelką cenę.
Byczek pisze:Nie chcę być szczęśliwy bez powodu! Nie chcę uznać, że moje przyjemności są złe ale wiem, że tak jest
Skoro tak jest to pomyśl co dalej zrobić z tym faktem. Nie uciekaj od tego faktu. Nie masz wyjścia - musisz to zaakceptować. Pomyśl sobie, że nie tylko Ty tak masz. Jeśli wierzysz w Boga to musisz zaakceptować fakt, że Bogu nie zależy na ludzkim szczęściu. Jeśli Tobie zależy na przyjemności i szczęściu to pomyśl co możesz zrobić żeby czuć się dobrze.
Byczek pisze:ja chcę dać kobiecie miłość :(
A dzieci w Afryce chcą jeść, chorzy w szpitalach chcą wyzdrowieć a biznesmen chce nowego rolls royca. To czego chcesz nie liczy się dla nikogo.
Byczek pisze:Co to za poziomy świadomości?
Taki model poziomów świadomości. W tym momencie to nieważne.
Byczek pisze:Ja mam konflikt emocji z myślami i jestem bardzo wrażliwy. Czuję jakbym nie był cały czas tą samą osobą! Czasem jestem agresywny i wtedy wszystko rozwalam. Szukam zaczepki i ryzyka ale nie czuję strachu. Rano jechałem ulicą 150 km/h żeby sprawdzić czy się boję ale nie poczułem adrenaliny. Przy ludziach jestem wesoły i udaję szczęśliwego a w domu czuję pustkę i mam depresję :( Nie wiem kiedy jestem sobą i co powinienem robić...
Dobrze. Widzę, że świadomość rośnie. Wyszedłeś już poza stereotypowe postrzeganie człowieka jako spójnej całości, stałej osobowości. Zauważyłeś, że raz jesteś taki a raz inny - to Cię nie definiuje.
http://brutal.blog.onet.pl/2010/02/23/kim-jestes/Full Moon pisze:Nie korzystać z towaru - tylko cieszyć się sytuacją kontaktu.
Haha, zjeść g*wno i się oblizać ciesząc się ze smakowitej potrawy ;)
Full Moon pisze:Nie pozbywać myśli - tylko uświadomić sobie skąd pochodzą i nie stawiać ich na piedestale. Zignorować je i robić swoje.
No właśnie - skąd pochodzą? Tego nie wiadomo poza tym, że tworzy je mózg a świadomie mamy wpływ na część myśli ale nie na wszystkie. Niektóre warto zignorować a inne są bardzo ważne. Trzeba nauczyć się to oceniać.
Full Moon pisze:Konflikt "ja" - polega na nadmiernym skupianiu się na sobie, na siedzeniu w swojej głowie. Jest to zamknięcie psychiczne, mechanizm obronny przed entropią psychiczną jaźni. W swojej podstawie jest to samonapędzający się problem, bo wystarczy wyjść i zacząć coś robić, a psychika z powrotem wejdzie na swoje zdrowe tory. Konflikt jest tylko w głowie, nie istniejący realnie, trzeba wyjść ze swojego zamkniętego świata, aby to zrozumieć.
Oj nie. Taki konflikt nieraz skutecznie uniemożliwia robienie czegokolwiek. Wszystko robimy w jakimś konkretnym celu. Musi istnieć motywacja. Jak ktoś ma taki konflikt to motywacja jest ujemna. Przyczyną nie jest skupianie się na sobie - to jest skutek zaistnienia problemu i człowiek skupia się na sobie i tym problemie żeby go rozwiązać ale zaczyna czuć, że się nie da. W tym momencie trzeba najpierw znaleźć rozwiązanie tego problemu, inną motywację a dopiero wtedy można coś robić i kontrolować emocje, sterować myślami.
Full Moon pisze:Tłumienie seksualności - jest najlepszą drogą do dewiacji. Każdy mężczyzna ma okresy kiedy jest pobudzony seksualnie. Trzeba to po prostu obserwować i akceptować. Nie trzeba za tym podążać i nie trzeba tego tłumić.
Tłumienie dewiacji chyba już większej szkody nie spowoduje. Obserwować i akceptować? Hmm a ile masz lat? Śmiem twierdzić, że w pewnym wieku to jest niemożliwe. Można to albo rozładować uprawiając seks albo tłumić. W przeciwnym razie cały czas myślałbym o seksie a to nie jest korzystne. Można ewentualnie zajarać bata i włączyć tłusty hip hop ;)
Full Moon pisze:Racjonalne modele nie opierają się o astralne rzeczy.
Emocje są jednym z motywatorów i demotywatorów. Ta tabelka wygląda jak broszura jakiegoś miszcza NLP ;)