Wzniosły25 pisze:Hah MAM TO SAMOUwierz Mi. Też Konflikt wewnętrzny . I też tak mam Że moje życie nie ma sensu. Ale Powiedz Mi Co Byś chciał robić ? Co kochasz?
I zmierzaj do tego. Wez się w garść nie pozwól aby Było gorzej każdy człowiek Jest coś wart. Nie w mówisz mi że życie nie ma sensu. Chodzi Oto abyś sam nadał Mu SENS !
Stary Wiem jak Jest TRUDNO z Takim stanem świadomości. Mówisz że jest Konflikt ale skoro jest konflikt to jest coś dobrego w Tobie I coś walczy z czymś co CI Nie POZWALA żyć tak jak byś chciał.
Musisz Zaufać własnemu INSTYNKTOWI I SERCU Dusza zadba O resztę
JA też teraz walczę ale się Nie Poddam Bo życie Jest za Piękne ;)
Problemy z otoczeniem i zmianą zachowania, brak celów.
-
Wzniosły25
- Posty: 43
- Rejestracja: 23 kwietnia 2015, o 00:00
- Reputacja: 0
- Płeć: M
Re: Jak znaleźć cele?
Byczek
Re: Jak znaleźć cele?
Wzniosły25 pisze: Nie w mówisz mi że życie nie ma sensu
Nikt Ci tego nie wmówi ale ja Ci to udowodnię ;) Co powiesz na to, że nic nie ma sensu? Picie piwa nie ma sensu, seks nie ma sensu, miłość nie ma sensu, życie nie ma sensu, jedzenie mc donalda nie ma sensu, zdrowe odżywianie nie ma sensu, zarabianie pieniędzy nie ma sensu, bieda nie ma sensu. Sens to tylko urojenie tworzone przez ludzki umysł. Urojenie, iluzja, zniekształcenie. Nie istnieje i nigdy nie będzie istniała żadna wiedza o sensie. Pojęcie sensu jest oparte o wiarę. Jest to kompletny bezsens, absurd.
Każdy z nas ma w mózgu taką część nazwaną interpretatorem rzeczywistości. Ów interpretator podejmuje nieracjonalne decyzje na podstawie uczuć, emocji a następnie przekazuje do świadomości strumień danych z gotowym usprawiedliwieniem logicznym podjętej decyzji. Im mądrzejszy umysł tym logiczniejsze i spójniejsze są jego konfabulacje. Ludzie naprawdę wierzą w te wymysły zinterpretowane już po fakcie.
Czym jest sens? Jest to odpowiedź na pytanie "po co?". Kiedy mamy sens już nie pytamy "po co?". Ale... większość ludzi to tępy plebs. Buractwo i ciemnota umysłowa. Plebs nie zadaje sobie pewnych pytań, które są niewygodne bo zburzyłoby im to strefę komfortu. Plebs zastępuje wiedzę wiarą. Wiedza ma to do siebie, że ogranicza ludzi. Nie ma wyboru między a i b. Wiedza mówi, że jest a albo b i koniec kropka. Wiara daje pozorny wybór. Można wierzyć w dowolną bzdurę i ludziom daje to poczucie bezpieczeństwa działające jak placebo. Tu stajesz przed wyborem pigułki jak Neo w matriksie. Wybierasz placebo tworzące urojenia na temat rzeczywistości albo pigułkę prawdy, po której przestajesz wierzyć i widzisz taki świat jaki powinieneś zaobserwować. Dopiero kiedy znasz prawdę możesz tworzyć na jej podstawie przekonania, które są mapą. Nie wierzysz w nie tylko posługujesz się nimi pomocniczo. Ale i tak nie masz 100% wiedzy o prawdzie. Być może mamy jej tylko jakiś promil.
Sens to przyjemność. Wszyscy dążymy do przyjemności czyli do dobra i wtedy czujemy sens. Ale życie nie bierze pod uwagę naszego planu i pragnień. Może stać się inaczej niż chcemy i wtedy jest bez sensu. Przeważnie tak się dzieje. Uważam, że gdyby istniał sens zakładałby on stałość szczęścia. To jest utopia, niemożliwość. Wielu już próbowało stworzyć uniwersalny sens przez co ludzie byli ograniczani i nieszczęśliwi (np komunizm). Sztuczna idea mająca nadać sens staje się zniewoleniem np katolicyzm.
Czy logika ma sens? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy użyć logicznego myślenia. Logika nie doprowadzi do sensu bo tworzy błędne koło. Czy życie ma sens? Nie odpowiemy na to pytanie ponieważ wszyscy żyjemy i nie ma możliwości ocenić sens życia nie żyjąc. To tak jakbyśmy zapytali heroinistę czy ćpanie ma sens w momencie kiedy jest on naćpany. Poszczególne elementy nie mają sensu tak jak sensu nie ma śrubka bez czegoś do czego jest przykręcona albo jak pokrowiec do telefonu bez samego telefonu albo sam telefon bez karty.
Wzniosły25 pisze:Musisz Zaufać własnemu INSTYNKTOWI I SERCU Dusza zadba O resztę
Nie. Żadnemu instynktowi, żadnemu sercu. Logice też nie. Byczek - nie ufaj nikomu i niczemu. Tak bym radził.
Wzniosły25 pisze:byczek
Jeżeli chodzi O dziewczyny to zmień TYP tych dziewczyn inaczej nie ma wyjścia. Będziesz w kółko miał zle. Więc DOKONAJ ZMIAN ;)
Nie da się. To jest niemożliwe. Choć myślę, że sposób istnieje ale póki co nie znamy tego sposobu. Nikt go nie zna, nauka nie potrafi z tym nic zrobić.
Byczek jeśli przestaniesz wierzyć w to, że coś ma sens i realną wartość to zejdzie Ci spora część tego bólu. Nie będzie idealnie ale powróci Ci zdrowie psychiczne i logiczne myślenie. Problem polega na tym, że szukasz SENSU i co gorsza szukasz go NA ZEWNĄTRZ. Nie dość, że sens nie istnieje to masz zewnętrzną kontrolę - jesteś sterowany zdalnie przez cudze myśli. I nie ma w tym żadnej ezoteryki ani nic z tych rzeczy. Po prostu wierząc w to co Ci mówią pozbywasz się swojej największej zdolności - tworzenia tego w co wierzysz czyli kreowania swojego świata. Wierzysz, że życie samo w sobie ma sens? Wierzysz w Biblię. Wierzysz w myśl, że musisz być z kobietą. Wierzysz w myśl, że musisz pić piwo. Myśl to coś co możesz zmieniać. Więc czemu przejmujesz się myślami zamiast je zmieniać?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Jak znaleźć cele?
https://zenforest.wordpress.com/2009/11 ... medytacje/
Wzniosły25
Byczek
przeczytajcie. Wy wierzycie w istnienie jakiegoś sensu i przez to cierpicie.
https://www.youtube.com/watch?v=4ZEqladUJt4 oglądnijcie ;)
Full Moon ludzie to plebs. Zakrzywiają rzeczywistość pod swoje przekonania. Niejaki Brzytwa pisał, że kobiety mają inną budowę mózgu niż mężczyźni i to w zupełności wystarczyło mu do stwierdzenia, że są niemoralne, głupsze itd. Ale żeby było śmieszniej kobiety powołują się na dokładnie te same badania żeby mówić, że ich mózgi są lepsze a kobiety są bardziej empatyczne od mężczyzn. Wg mnie jedyne co można stwierdzić to to, że mózgi kobiet i mężczyzn są różne. Żaden nie jest lepszy ani gorszy. Chociaż starając się patrzeć obiektywnie wydaje mi się, że te wyniki są na korzyść kobiet. Podobnie jest z hormonami płciowymi - testosteron powoduje gorsze rzeczy niż kobiece hormony. Natomiast jeśli chodzi o stabilność mężczyźni mają sporą przewagę. Kobiety są dużo bardziej podatne na zewnątrzsterowność.
Wzniosły25
Byczek
przeczytajcie. Wy wierzycie w istnienie jakiegoś sensu i przez to cierpicie.
https://www.youtube.com/watch?v=4ZEqladUJt4 oglądnijcie ;)
Full Moon ludzie to plebs. Zakrzywiają rzeczywistość pod swoje przekonania. Niejaki Brzytwa pisał, że kobiety mają inną budowę mózgu niż mężczyźni i to w zupełności wystarczyło mu do stwierdzenia, że są niemoralne, głupsze itd. Ale żeby było śmieszniej kobiety powołują się na dokładnie te same badania żeby mówić, że ich mózgi są lepsze a kobiety są bardziej empatyczne od mężczyzn. Wg mnie jedyne co można stwierdzić to to, że mózgi kobiet i mężczyzn są różne. Żaden nie jest lepszy ani gorszy. Chociaż starając się patrzeć obiektywnie wydaje mi się, że te wyniki są na korzyść kobiet. Podobnie jest z hormonami płciowymi - testosteron powoduje gorsze rzeczy niż kobiece hormony. Natomiast jeśli chodzi o stabilność mężczyźni mają sporą przewagę. Kobiety są dużo bardziej podatne na zewnątrzsterowność.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Jak znaleźć cele?
Kocur
UG zawsze wymiata
Ja miałem spinę z Brzytwą na tle religijnym. Właściwie nie wiem o co.
UG zawsze wymiata
Ja miałem spinę z Brzytwą na tle religijnym. Właściwie nie wiem o co.
Re: Jak znaleźć cele?
Mi na początku UG nie pasował bo ten przekaz jest zbyt konkretny a iluzje chcą się trzymać głowy ;)
Full Moon
a skąd się dowiedziałeś o tamtym forum?
Ja tam miałem spinę z kilkoma gostkami bo niektóre poglądy pewnych ludzi są wręcz chorobliwe. Główna idea, że kobiety są gorsze od mężczyzn jest wg mnie objawem zaburzeń poznawczych i kłopotów z ego. Źródłem tych problemów jest nieumiejętność postępowania z kobietami, zapatrzenie w siebie albo ucieczka z jednej skrajności w drugą - najpierw idealizuje się kobiety a potem niektórzy wpadają w drugą skrajność i ich nienawidzą. Każdy z tych osobników chce być zaakceptowany przez grupę a ja mam raczej odwrotne tendencje. Najgorsze zazwyczaj są dyskusje o religii bo ludzie mają swoje wierzenia, które nimi sterują z zewnątrz. Żeby przekonać kogoś z zewnętrzną kontrolą do wyjścia ze strefy komfortu i przejęcia odpowiedzialności trzeba albo mieć jakiś dar, którego nie mam albo trzeba być nieszczerym i "zejść" na czyjś poziom i z niego dyskutować.
Jeszcze a propos kobiet. Wolę dyskusje i relacje z kobietami ponieważ dziewczyny można przekonać. Przejmują często moje poglądy kiedy mam rację. Czuję, że to co mówię jest słuchane i przyjmowane a nie odrzucane na kanwie jakiejś głupiej męskiej rywalizacji i chęci zabłyśnięcia, posiadania jedynych słusznych poglądów. Nie lubię przemądrzałych kobiet a najgorsze są katoliczki.
Full Moon
a skąd się dowiedziałeś o tamtym forum?

Ja tam miałem spinę z kilkoma gostkami bo niektóre poglądy pewnych ludzi są wręcz chorobliwe. Główna idea, że kobiety są gorsze od mężczyzn jest wg mnie objawem zaburzeń poznawczych i kłopotów z ego. Źródłem tych problemów jest nieumiejętność postępowania z kobietami, zapatrzenie w siebie albo ucieczka z jednej skrajności w drugą - najpierw idealizuje się kobiety a potem niektórzy wpadają w drugą skrajność i ich nienawidzą. Każdy z tych osobników chce być zaakceptowany przez grupę a ja mam raczej odwrotne tendencje. Najgorsze zazwyczaj są dyskusje o religii bo ludzie mają swoje wierzenia, które nimi sterują z zewnątrz. Żeby przekonać kogoś z zewnętrzną kontrolą do wyjścia ze strefy komfortu i przejęcia odpowiedzialności trzeba albo mieć jakiś dar, którego nie mam albo trzeba być nieszczerym i "zejść" na czyjś poziom i z niego dyskutować.
Jeszcze a propos kobiet. Wolę dyskusje i relacje z kobietami ponieważ dziewczyny można przekonać. Przejmują często moje poglądy kiedy mam rację. Czuję, że to co mówię jest słuchane i przyjmowane a nie odrzucane na kanwie jakiejś głupiej męskiej rywalizacji i chęci zabłyśnięcia, posiadania jedynych słusznych poglądów. Nie lubię przemądrzałych kobiet a najgorsze są katoliczki.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Jak znaleźć cele?
Byczek
Zależy co bo niektóre rzeczy to prawda. Podchodzę do tego tak. Większość ludzi to plebs. Więcej jest głupich niż mądrych jak mówi Korwin ;) Ci głupi ustalają religię (albo raczej jest ona ustalona przez spryciarzy ale pisana pod głupków), wybierają rządy, ustalają kanony urody i listy przebojów. Większość kobiet faktycznie zdradza. To puste i tępe suki, egoistki. Podobnie jak większość mężczyzn to zwyczajni idioci i egoiści. Też zdradzają, chleją i robią głupie rzeczy. Mówi się, że w każdej kobiecie k***y 2/3
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem ale gdyby ktoś to sformułował tak, że 2/3 kobiet to k***y to bym się pewnie zgodził. 2/3 mężczyzn to frajerstwo, głupki. Po prostu 2/3 ludzi (w uproszczeniu) to plebs.
Pytasz się po co masz żyć. No właśnie to pytanie zadawałem sobie kiedy czułem się najgorzej. Zakładałem, że istnieje sens. Pytałem "po co?" bo myślałem, że go nie znam. Sens nie istnieje. Jedynym sensem jest Twoja przyjemność. Co możesz zrobić żeby czuć się dobrze? Co robisz, że czujesz się tak źle?
Co trzyma Cię przy Bogu, katolicyzmie? Musisz wierzyć, że to jest sens, cel. Wierzysz, że to jest dobre. Wierzysz, że to jest prawda. Przez taką wiarę rozwalasz sobie świadomość i osobowość. Zabijasz sam siebie przez to, że wierzysz w kocopoły. Napisz mi tu dlaczego uważasz, że katolicyzm jest dobry i dlaczego uważasz, że Bóg jest dobry ok?
Zależy co bo niektóre rzeczy to prawda. Podchodzę do tego tak. Większość ludzi to plebs. Więcej jest głupich niż mądrych jak mówi Korwin ;) Ci głupi ustalają religię (albo raczej jest ona ustalona przez spryciarzy ale pisana pod głupków), wybierają rządy, ustalają kanony urody i listy przebojów. Większość kobiet faktycznie zdradza. To puste i tępe suki, egoistki. Podobnie jak większość mężczyzn to zwyczajni idioci i egoiści. Też zdradzają, chleją i robią głupie rzeczy. Mówi się, że w każdej kobiecie k***y 2/3
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem ale gdyby ktoś to sformułował tak, że 2/3 kobiet to k***y to bym się pewnie zgodził. 2/3 mężczyzn to frajerstwo, głupki. Po prostu 2/3 ludzi (w uproszczeniu) to plebs. Pytasz się po co masz żyć. No właśnie to pytanie zadawałem sobie kiedy czułem się najgorzej. Zakładałem, że istnieje sens. Pytałem "po co?" bo myślałem, że go nie znam. Sens nie istnieje. Jedynym sensem jest Twoja przyjemność. Co możesz zrobić żeby czuć się dobrze? Co robisz, że czujesz się tak źle?
Co trzyma Cię przy Bogu, katolicyzmie? Musisz wierzyć, że to jest sens, cel. Wierzysz, że to jest dobre. Wierzysz, że to jest prawda. Przez taką wiarę rozwalasz sobie świadomość i osobowość. Zabijasz sam siebie przez to, że wierzysz w kocopoły. Napisz mi tu dlaczego uważasz, że katolicyzm jest dobry i dlaczego uważasz, że Bóg jest dobry ok?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Jak znaleźć cele?
Kocur
Znajomy raz za razem dawał mi relacje z tego forum. W końcu tak wyszło, że wszedłem tam, po czym się zarejestrowałem.
Miałem okazje przebywać w różnych grupach w tym kobiecych i mieszanych. Doszedłem do wniosku, że w grupach męskich się lepiej czuję.
Znajomy raz za razem dawał mi relacje z tego forum. W końcu tak wyszło, że wszedłem tam, po czym się zarejestrowałem.
Miałem okazje przebywać w różnych grupach w tym kobiecych i mieszanych. Doszedłem do wniosku, że w grupach męskich się lepiej czuję.
Re: Jak znaleźć cele?
Full Moon
czy ten znajomy nie miał czasem nicku marcel?
Polecał te same książki co Ty i Vipassanę ;) No i był jednym z niewielu piszących sensownie. Marek kiedyś fajnie pisał na swoim blogu jeszcze zanim zaczął walić komerę o związkach. Polecam jego arty o katolicyzmie dla Byczka 
Co to za praca badawcza?
Mi się najlepiej gada z kobietami, które mi się nie podobają. Dużo lepiej słuchają, są dużo bardziej empatyczne niż mężczyźni (przynajmniej takie sprawiają wrażenie), przeważnie nie są tak przywiązane do idei (kobieta stawia relacje ponad szufladkami). Te, które mi się podobają odpadają z wiadomych przyczyn ale już mnie to wali. Mam wrażenie, że kobieta widzi we mnie człowieka a mężczyzna widzi obiekt, który musi robić coś tam żeby był uznany za pozytywny a jak robi inaczej to jest negatywnym obiektem, który przeszkadza. No i ja sam tak postrzegałem większość mężczyzn dopóki nie zacząłem wychodzić umysłem ponad te programy. Tak jeszcze w gimnazjum miałem w głowie taką mapę, która nie uwzględniała empatii. Typowy męski świat obiektów, sytuacji, przestrzeni. Typowe oddanie się jakiejś idei i walka z ludźmi, którzy są przeciwko. A laski zdawały się nawet nie rozumieć o co chodzi w tych ideach jak kibicowanie, patriotyzm, bycie prawicowcem albo lewakiem. I dzisiaj imponują mi laski, które żyją bez tego. Sam się tego uczyłem od kobiet, które mnie otaczają. Wydaje mi się, że do prawidłowego rozwoju trzeba pozbyć się stereotypów o płciach i rozwijać cechy zarówno typowo męskie (chłodna ocena sytuacji, analiza, porównywanie modeli, wizualizacje) i kobiece (empatia, spojrzenie na każdego indywidualnie).
czy ten znajomy nie miał czasem nicku marcel?
Polecał te same książki co Ty i Vipassanę ;) No i był jednym z niewielu piszących sensownie. Marek kiedyś fajnie pisał na swoim blogu jeszcze zanim zaczął walić komerę o związkach. Polecam jego arty o katolicyzmie dla Byczka 
Co to za praca badawcza?

Mi się najlepiej gada z kobietami, które mi się nie podobają. Dużo lepiej słuchają, są dużo bardziej empatyczne niż mężczyźni (przynajmniej takie sprawiają wrażenie), przeważnie nie są tak przywiązane do idei (kobieta stawia relacje ponad szufladkami). Te, które mi się podobają odpadają z wiadomych przyczyn ale już mnie to wali. Mam wrażenie, że kobieta widzi we mnie człowieka a mężczyzna widzi obiekt, który musi robić coś tam żeby był uznany za pozytywny a jak robi inaczej to jest negatywnym obiektem, który przeszkadza. No i ja sam tak postrzegałem większość mężczyzn dopóki nie zacząłem wychodzić umysłem ponad te programy. Tak jeszcze w gimnazjum miałem w głowie taką mapę, która nie uwzględniała empatii. Typowy męski świat obiektów, sytuacji, przestrzeni. Typowe oddanie się jakiejś idei i walka z ludźmi, którzy są przeciwko. A laski zdawały się nawet nie rozumieć o co chodzi w tych ideach jak kibicowanie, patriotyzm, bycie prawicowcem albo lewakiem. I dzisiaj imponują mi laski, które żyją bez tego. Sam się tego uczyłem od kobiet, które mnie otaczają. Wydaje mi się, że do prawidłowego rozwoju trzeba pozbyć się stereotypów o płciach i rozwijać cechy zarówno typowo męskie (chłodna ocena sytuacji, analiza, porównywanie modeli, wizualizacje) i kobiece (empatia, spojrzenie na każdego indywidualnie).
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Jak znaleźć cele?
Skoro celem powinna być śmierć to co stoi na przeszkodzie żeby pić piwo, grać na kompie i robić inne przyjemne rzeczy? Myśli. One przeszkadzają. Myśli i emocje. Czy masz władzę nad swoimi myślami, które pojawiają się w głowie? Nie. Ale masz wpływ na nie. Możesz postanowić sobie, że Twoje myśli będą skupione na pozytywach, szukaniu rozwiązania. Od razu myśli będą inne. Postanawiasz sobie, że coś jest i mniej więcej tak jest ale nigdy nie jest tak żebyś miał 100% kontroli.
Teraz tak. Przez co cierpisz - wierzysz w myśl, że miłość jest najważniejsza. Wierzysz w to, że bez miłości nie opłaca się żyć bo i tak będziesz zawsze nieszczęśliwy. Obwiniasz za to siebie a to problem zewnętrzny. Kiedy obwiniasz siebie albo narzekasz na zły los, że akurat Ciebie to spotkało to jeszcze bardziej potrzebujesz miłości. Potem myślisz, że jej nie będzie i jeszcze bardziej cierpisz. Narzekasz i jeszcze bardziej czujesz, że potrzebujesz miłości. Ja przez takie coś myślałem kiedyś, że mam zawał i zaraz umrę. Ucieszyłem się, że umrę i w mojej głowie powstała euforia. Przeszedł "zawał" bo okazało się, że tamto odczucie było tylko z nerwów. Jak przeszedł zawał to zmartwiłem się, że nie umieram naprawdę i powróciły poprzednie myśli. Serce zaczęło dziwnie bić więc wziąłem browara, który stał koło łóżka, otworzyłem go zapalniczką i wypiłem na raz. To akurat było rano i miałem iść na umówioną terapię. Psycholodzy tutaj nie pomagają bo próbują na siłę wmówić, że trzeba się pogodzić z taką seksualnością i budować "miłość" mimo tego. Taaa, a jakbym miał kontuzję nogi to pewnie by mi mówili żebym pobiegał. No ale wracając do sytuacji - browar mnie nieco uspokoił więc zajarałem lufę, która leżała przygotowana na rano. Już dobrze... emocje przeszły. Poszedłem spać. Kiedy spałem zaczęło mi się śnić, że myślę. Śnił mi się brak miłości i wyobrażenie, że do końca życia będę codziennie żył z taką świadomością. Nauczyłem się wyłączać te emocje i mieć totalną wyjebkę. Dla mojego umysłu było jasne - lęk i depresja to reakcja na myśli. Myśli to adekwatna reakcja na realny problem, którego nie zmienię więc nie da się tego leczyć. No więc szukałem w ezoteryce, Bogu (bo katolicyzm obaliłem jako gimnazjalista chociaż już w podstawówce zaczynałem kumać, że to bełkot). Lęk i depresja to także jakieś stany neuroprzekaźników. Tu jest ważne - skoro to tylko takie stany a myśli mają na to wpływ to mogę jakoś przywołać takie stany. Przypominałem sobie stan po używkach. Na trzeźwo. Wyobrażałem sobie emocję i myśl - dla umysłu zawsze miała jakąś formę. Wyjmowałem ją w wyobraźni z ciała. Pytałem też siebie jaką to pełni funkcję i czy faktycznie tego potrzebuję. Odpowiedź była, że nie potrzebuję. Po pewnym czasie nauczyłem się mieć wyjebkę ale dużo myślałem o kwestiach moralnych, dużo o prawdzie, Bogu i innych pierdołach. Nie wiedziałem co jest prawdą i to mi przeszkadzało. Bo skoro nie mam emocji i celów, które czuję to muszę chociaż mieć rozumowe cele i wiedzę żeby móc się poruszać po świecie. Tu pomógł mi racjonalizm i zdanie sobie sprawy z tego, że to co myślimy, to w co wierzymy to bullshit dopóki nie mamy potwierdzenia. Dlatego podważam swoje myśli (i tak to robiłem) i coś z tego wychodzi - coś przesianego przez racjonalne filtry. Pozbyłem się wielu obciążających umysł pierdół i wierzeń. No ale brakuje nadal celu, prawda? Brakuje sposobu postępowania żeby zmieniać niekorzystne sytuacje. Brakuje trochę pozytywnych emocji wynikających z kontaktu ze światem zewnętrznym i harmonii wewnętrznej. I najśmieszniejsze jest to, że to wszystko wynika z jednego problemu - tego związanego z seksem, miłością. Ktoś może powiedzieć, że to lipa ale kiedy porównam sobie poprzedni stan do obecnego to wyszedłem z najgorszego dna piekła do świata normalnego.
Racjonalny nihilizm i rozbijanie przekonań na części pierwsze plus kontrola emocji bardzo mi pomaga. Brakuje co prawda celu (obiektywny sens nie istnieje a cel można sobie jakoś znaleźć) ale radzę sobie bez tego. Wiem, że nie mam raczej zdolności do niczego praktycznego. Trudno - te zdolności były mi i tak potrzebne tylko po to żeby mieć wartość u kobiet i generalnie u ludzi więc nie mam czego żałować. Póki co mam jednak jakieś cele - realny czyli znalezienie celu. Mniej realny ale chciałbym to rozwiązać - sposób na zmianę preferencji seksualnych czyli coś czego na dziś nikt nie potrafi rozwiązać. Podchodzę do tego czysto zadaniowo, bez emocji. Póki co praktycznie stłumiłem seksualność no bo wiadomo, że teraz nie jest mi potrzebna i tylko przeszkadzała. Czas pokaże co będzie dalej.
Byczku rozpisałem się sporo i więcej Ci już nie pomogę. Jak masz jakieś pytania co do tego co już napisałem to zadawaj ale nic ponad to Ci już nie napiszę.
Teraz tak. Przez co cierpisz - wierzysz w myśl, że miłość jest najważniejsza. Wierzysz w to, że bez miłości nie opłaca się żyć bo i tak będziesz zawsze nieszczęśliwy. Obwiniasz za to siebie a to problem zewnętrzny. Kiedy obwiniasz siebie albo narzekasz na zły los, że akurat Ciebie to spotkało to jeszcze bardziej potrzebujesz miłości. Potem myślisz, że jej nie będzie i jeszcze bardziej cierpisz. Narzekasz i jeszcze bardziej czujesz, że potrzebujesz miłości. Ja przez takie coś myślałem kiedyś, że mam zawał i zaraz umrę. Ucieszyłem się, że umrę i w mojej głowie powstała euforia. Przeszedł "zawał" bo okazało się, że tamto odczucie było tylko z nerwów. Jak przeszedł zawał to zmartwiłem się, że nie umieram naprawdę i powróciły poprzednie myśli. Serce zaczęło dziwnie bić więc wziąłem browara, który stał koło łóżka, otworzyłem go zapalniczką i wypiłem na raz. To akurat było rano i miałem iść na umówioną terapię. Psycholodzy tutaj nie pomagają bo próbują na siłę wmówić, że trzeba się pogodzić z taką seksualnością i budować "miłość" mimo tego. Taaa, a jakbym miał kontuzję nogi to pewnie by mi mówili żebym pobiegał. No ale wracając do sytuacji - browar mnie nieco uspokoił więc zajarałem lufę, która leżała przygotowana na rano. Już dobrze... emocje przeszły. Poszedłem spać. Kiedy spałem zaczęło mi się śnić, że myślę. Śnił mi się brak miłości i wyobrażenie, że do końca życia będę codziennie żył z taką świadomością. Nauczyłem się wyłączać te emocje i mieć totalną wyjebkę. Dla mojego umysłu było jasne - lęk i depresja to reakcja na myśli. Myśli to adekwatna reakcja na realny problem, którego nie zmienię więc nie da się tego leczyć. No więc szukałem w ezoteryce, Bogu (bo katolicyzm obaliłem jako gimnazjalista chociaż już w podstawówce zaczynałem kumać, że to bełkot). Lęk i depresja to także jakieś stany neuroprzekaźników. Tu jest ważne - skoro to tylko takie stany a myśli mają na to wpływ to mogę jakoś przywołać takie stany. Przypominałem sobie stan po używkach. Na trzeźwo. Wyobrażałem sobie emocję i myśl - dla umysłu zawsze miała jakąś formę. Wyjmowałem ją w wyobraźni z ciała. Pytałem też siebie jaką to pełni funkcję i czy faktycznie tego potrzebuję. Odpowiedź była, że nie potrzebuję. Po pewnym czasie nauczyłem się mieć wyjebkę ale dużo myślałem o kwestiach moralnych, dużo o prawdzie, Bogu i innych pierdołach. Nie wiedziałem co jest prawdą i to mi przeszkadzało. Bo skoro nie mam emocji i celów, które czuję to muszę chociaż mieć rozumowe cele i wiedzę żeby móc się poruszać po świecie. Tu pomógł mi racjonalizm i zdanie sobie sprawy z tego, że to co myślimy, to w co wierzymy to bullshit dopóki nie mamy potwierdzenia. Dlatego podważam swoje myśli (i tak to robiłem) i coś z tego wychodzi - coś przesianego przez racjonalne filtry. Pozbyłem się wielu obciążających umysł pierdół i wierzeń. No ale brakuje nadal celu, prawda? Brakuje sposobu postępowania żeby zmieniać niekorzystne sytuacje. Brakuje trochę pozytywnych emocji wynikających z kontaktu ze światem zewnętrznym i harmonii wewnętrznej. I najśmieszniejsze jest to, że to wszystko wynika z jednego problemu - tego związanego z seksem, miłością. Ktoś może powiedzieć, że to lipa ale kiedy porównam sobie poprzedni stan do obecnego to wyszedłem z najgorszego dna piekła do świata normalnego.
Racjonalny nihilizm i rozbijanie przekonań na części pierwsze plus kontrola emocji bardzo mi pomaga. Brakuje co prawda celu (obiektywny sens nie istnieje a cel można sobie jakoś znaleźć) ale radzę sobie bez tego. Wiem, że nie mam raczej zdolności do niczego praktycznego. Trudno - te zdolności były mi i tak potrzebne tylko po to żeby mieć wartość u kobiet i generalnie u ludzi więc nie mam czego żałować. Póki co mam jednak jakieś cele - realny czyli znalezienie celu. Mniej realny ale chciałbym to rozwiązać - sposób na zmianę preferencji seksualnych czyli coś czego na dziś nikt nie potrafi rozwiązać. Podchodzę do tego czysto zadaniowo, bez emocji. Póki co praktycznie stłumiłem seksualność no bo wiadomo, że teraz nie jest mi potrzebna i tylko przeszkadzała. Czas pokaże co będzie dalej.
Byczku rozpisałem się sporo i więcej Ci już nie pomogę. Jak masz jakieś pytania co do tego co już napisałem to zadawaj ale nic ponad to Ci już nie napiszę.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Jak znaleźć cele?
Kocur
Tak znajomy to Marcel.
Ja znałem wcześniej ecoego, ale nie byłem jakimś czytelnikiem ot ktoś sobie piszę felietony w których jest trochę mądrości, trochę lania wody. Marcel namiętnie zaczął mi o nim opowiadać, a potem zaczął mówić o forum. Mi też bardziej podobały się jego felietony na onecie. Już wtedy chyba pokrył dużą część zagadnień, o których teraz pisze. Ja nie jestem jego targetem w każdym razie, ale z forum korzystam.
Zbieram różne doświadczenia, rozglądam się czy kogoś, czy coś ciekawego nie znajdę. Zacząłem grać z chłopakami w szachy. Jakbyś chciał się przyłączyć to zapraszam http://pl.lichess.org/team/bracia-samcy
Doszedłem do wniosków, że kobiety komunikują się na poziomie osobowym, ale w swoich strategiach traktują osoby przedmiotowo. U mężczyzn ta komunikacja szwankuje, ale pod względem strategii relacji międzyludzkich są bardziej skłonni uwzględniać twoje osobowe dobro.
Ja lubię ludzi, którzy mają własne zdanie, w dodatku takie do którego sami doszli i mają bardziej coś do przekazania niż wykazania. Tacy ludzie są bardziej złożeni i ciekawsi. Kobiety też to lubią w facetach, nie liczy się dla nich co facet myśli, ale czy nie jest kukiełką. Kobieta dostosuje się do każdej sytuacji niczym kameleon, aby dostać to czego chce. Dlatego stosuje jeszcze bardziej przy nich zasadę ograniczonego zaufania.
Ostatecznie każdy powinien rozwijać swój własny rodzaj mądrości. Mężczyźni też mają swój sposób na empatię, nie widzę sensu, aby był on taki sam jak u kobiet. Mężczyznat może się skupić na życiu w świecie faktów, przedmiotów i dzięki temu uniknąć plontaniny w świecie gierek psychologicznych, to na dłuższą metę może to być dla niego zaleta, jeśli pójdzie tą drogą.
Tak znajomy to Marcel.
Ja znałem wcześniej ecoego, ale nie byłem jakimś czytelnikiem ot ktoś sobie piszę felietony w których jest trochę mądrości, trochę lania wody. Marcel namiętnie zaczął mi o nim opowiadać, a potem zaczął mówić o forum. Mi też bardziej podobały się jego felietony na onecie. Już wtedy chyba pokrył dużą część zagadnień, o których teraz pisze. Ja nie jestem jego targetem w każdym razie, ale z forum korzystam.
Zbieram różne doświadczenia, rozglądam się czy kogoś, czy coś ciekawego nie znajdę. Zacząłem grać z chłopakami w szachy. Jakbyś chciał się przyłączyć to zapraszam http://pl.lichess.org/team/bracia-samcy
Doszedłem do wniosków, że kobiety komunikują się na poziomie osobowym, ale w swoich strategiach traktują osoby przedmiotowo. U mężczyzn ta komunikacja szwankuje, ale pod względem strategii relacji międzyludzkich są bardziej skłonni uwzględniać twoje osobowe dobro.
Ja lubię ludzi, którzy mają własne zdanie, w dodatku takie do którego sami doszli i mają bardziej coś do przekazania niż wykazania. Tacy ludzie są bardziej złożeni i ciekawsi. Kobiety też to lubią w facetach, nie liczy się dla nich co facet myśli, ale czy nie jest kukiełką. Kobieta dostosuje się do każdej sytuacji niczym kameleon, aby dostać to czego chce. Dlatego stosuje jeszcze bardziej przy nich zasadę ograniczonego zaufania.
Ostatecznie każdy powinien rozwijać swój własny rodzaj mądrości. Mężczyźni też mają swój sposób na empatię, nie widzę sensu, aby był on taki sam jak u kobiet. Mężczyznat może się skupić na życiu w świecie faktów, przedmiotów i dzięki temu uniknąć plontaniny w świecie gierek psychologicznych, to na dłuższą metę może to być dla niego zaleta, jeśli pójdzie tą drogą.
Re: Jak znaleźć cele?
Full Moon
myślę o tym czy nie spisać najważniejszych przemyśleń, które mi pomogły w formie jakiegoś bloga. Może komuś pomogę. Problem z ludźmi jest taki, że oni nie szukają pomocy. Szukają uzasadnienia dla swoich błędów, usprawiedliwienia problemów, wsparcia. Najgorsze jest to, że inni są do tego przyzwyczajeni i przeważnie im to dają i przez to nie rozwiązują prawdziwych problemów osób szukających pomocy. A wiele osób podaje rozwiązania oderwane od rzeczywistości. Wkurwiało mnie np jak miałem problem i mówiłem o tym rodzicom a oni odpowiadali żebym wziął się za coś to nie będę miał czasu o tym myśleć. Najpierw trzeba rozwiązać problem w psychice - naprawić mapę. A dopiero potem rusza się w teren. No i trzeba wiedzieć po co się idzie.
Byczek zatrzymał się na niższym poziomie piramidy potrzeb i nie może przejść wyżej. Hmm ciekaw jestem przyczyny. Ja miałem nieco podobnie ale jednak zupełnie inaczej bo mam te motywacje ale nie miałem siły ich spełniać wiedząc, że w moim życiu nie będzie miłości a kobieta była dla mnie najważniejsza. Wielu facetów tak ma bo to potrzeba wynikająca z genów, biologii. Niemożliwość zaspokojenia takiej potrzeby może powodować, że nie chce się spełniać innych potrzeb. Ale ja miałem jeszcze cele nadrzędne takie jak poukładanie myślowe i znalezienie skutecznych sposobów na radzenie sobie z psychiką. Myślałem wtedy, że połączę coaching z duchowością i sam coś odkryję i to mnie motywowało
Co do kobiet to uważam, że te gierki to tylko dodatek. Mechanizm biologiczny polegający na tym, że chcą mieć silnego faceta. Ja się w tym dobrze odnajduję bo się tego po prostu nauczyłem i ważne tu jest tylko żeby nie grać na tych zasadach ale trzeba je rozumieć i grać na swoich męskich zasadach. Wg mnie najważniejszą umiejętnością jest omijanie pułapek zastawianych przez kobiety i przedstawianie tego co chcę jako ważne a tego co kobieta uznała za ważne najlepiej przedstawić jako pierdołę, która nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest żeby kobieta myślała, że ma władzę ale tak naprawdę facet musi ją mieć
Ja uważam, że płeć nie ma wielkiego znaczenia. Ważniejsze jest wychowanie i indywidualne geny. A co do własnego zdania - to zależy. Wielu facetów myśli, że ma własne zdanie a powtarzają stereotypy albo po prostu głupoty. No a kobiety z własnym zdaniem są wg mnie najgorszym gatunkiem. Ja traktuję kobiety trochę jak duże dzieci ;) Jak są przemądrzałe to należy się klaps 
Full Moon tak swoją drogą to Ty też mimo, że pomogłeś mi na problemy z ezoteryką i zagubieniem to jednak na problem z miłością i kobietami zareagowałeś typowo ;)
myślę o tym czy nie spisać najważniejszych przemyśleń, które mi pomogły w formie jakiegoś bloga. Może komuś pomogę. Problem z ludźmi jest taki, że oni nie szukają pomocy. Szukają uzasadnienia dla swoich błędów, usprawiedliwienia problemów, wsparcia. Najgorsze jest to, że inni są do tego przyzwyczajeni i przeważnie im to dają i przez to nie rozwiązują prawdziwych problemów osób szukających pomocy. A wiele osób podaje rozwiązania oderwane od rzeczywistości. Wkurwiało mnie np jak miałem problem i mówiłem o tym rodzicom a oni odpowiadali żebym wziął się za coś to nie będę miał czasu o tym myśleć. Najpierw trzeba rozwiązać problem w psychice - naprawić mapę. A dopiero potem rusza się w teren. No i trzeba wiedzieć po co się idzie.
Byczek zatrzymał się na niższym poziomie piramidy potrzeb i nie może przejść wyżej. Hmm ciekaw jestem przyczyny. Ja miałem nieco podobnie ale jednak zupełnie inaczej bo mam te motywacje ale nie miałem siły ich spełniać wiedząc, że w moim życiu nie będzie miłości a kobieta była dla mnie najważniejsza. Wielu facetów tak ma bo to potrzeba wynikająca z genów, biologii. Niemożliwość zaspokojenia takiej potrzeby może powodować, że nie chce się spełniać innych potrzeb. Ale ja miałem jeszcze cele nadrzędne takie jak poukładanie myślowe i znalezienie skutecznych sposobów na radzenie sobie z psychiką. Myślałem wtedy, że połączę coaching z duchowością i sam coś odkryję i to mnie motywowało
Co do kobiet to uważam, że te gierki to tylko dodatek. Mechanizm biologiczny polegający na tym, że chcą mieć silnego faceta. Ja się w tym dobrze odnajduję bo się tego po prostu nauczyłem i ważne tu jest tylko żeby nie grać na tych zasadach ale trzeba je rozumieć i grać na swoich męskich zasadach. Wg mnie najważniejszą umiejętnością jest omijanie pułapek zastawianych przez kobiety i przedstawianie tego co chcę jako ważne a tego co kobieta uznała za ważne najlepiej przedstawić jako pierdołę, która nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest żeby kobieta myślała, że ma władzę ale tak naprawdę facet musi ją mieć
Ja uważam, że płeć nie ma wielkiego znaczenia. Ważniejsze jest wychowanie i indywidualne geny. A co do własnego zdania - to zależy. Wielu facetów myśli, że ma własne zdanie a powtarzają stereotypy albo po prostu głupoty. No a kobiety z własnym zdaniem są wg mnie najgorszym gatunkiem. Ja traktuję kobiety trochę jak duże dzieci ;) Jak są przemądrzałe to należy się klaps 
Full Moon tak swoją drogą to Ty też mimo, że pomogłeś mi na problemy z ezoteryką i zagubieniem to jednak na problem z miłością i kobietami zareagowałeś typowo ;)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Jak znaleźć cele?
Uważam się za sceptyka i cały czas próbuję podważać swoje poglądy. Jednak od jakiegoś czasu mimo nieustannych prób to się one nie zmieniają, tylko doprecyzowują. Wiem, że to co wtedy pisałem mogę jeszcze raz z przekonaniem powtórzyć. Nie zmienił mi się punkt widzenia. Dalej jest to zgodne z moją praktyką.
Temat związków oraz relacji międzyludzkich jest długi i szeroki, szkoda o tym gadać po próżnicy, życie zweryfikuje nasze przekonania.
Z domu dobrze wychodzić z poprawną mapą, wiedząc dokąd się zmierza. Choć w zasadzie w błądzeniu też nie widzę nic złego, zawsze to jakieś doświadczenie

Temat związków oraz relacji międzyludzkich jest długi i szeroki, szkoda o tym gadać po próżnicy, życie zweryfikuje nasze przekonania.
Z domu dobrze wychodzić z poprawną mapą, wiedząc dokąd się zmierza. Choć w zasadzie w błądzeniu też nie widzę nic złego, zawsze to jakieś doświadczenie

Re: Jak znaleźć cele?
Full Moon pisze:To fajnie, że się odnajdujesz. W takim razie mamy postęp, bo pisałeś, że się nie odnajdujesz i nie wiesz czego spodziewać się po kobiecie, dlatego nie możesz jej zaufać.
Zgadza się. To było spowodowane "rozwojem duchowym". Myślałem, że aby komuś zaufać potrzeba żeby druga osoba poznała mnie ze wszystkimi wadami i wtedy będzie wiadomo czy mnie lubi ale nikt nie zaakceptuje takiej osoby ;) Ale przecież nie wszystko się mówi i różne rzeczy się robi. Szczególnie przy kobietach gdzie człowiek stara się być najlepszą wersją siebie. Nie chcę mi się teraz o tym myśleć ale podejście ezoteryczne, że wszyscy jesteśmy jednością to nie jest dobry pomysł. Narkotyki, które są rzekomo "duchowe" też nie są takie zajebiste ;) A to był taki okres, że testowałem rożne rzeczy.
Full Moon pisze:Nie wiem, czy moje wypowiedzi były typowe czy nie. Wiem, że to co wtedy pisałem mogę jeszcze raz z przekonaniem powtórzyć. Nie zmienił mi się punkt widzenia. Dalej jest to zgodne z moją praktyką.
Przypomnę Ci, że chodziło o złe upodobania o czym pisze też Byczek (grube kobiety). Swoją drogą to pewien plus bo myślę, że gdybym miał normalne upodobania jak wszyscy to nie doszedłbym do kilku wniosków. Nie patrzyłbym na siebie tak krytycznie i nie zauważyłbym kilku mechanizmów. Myślę też, że miałbym w sobie mniej tolerancji samemu będąc normalnym.
Gry psychologiczne to sposób na zaspakajanie się bez odsłaniania się na bliskość. Wynikają ze strachu przed bliskością i teorii gier. Przy kobiecie człowiek jest ciągle testowany, a jak się zapomni to nie dostanie szturchańca jak od kolegi czy brata, ale wylane zostanie mu na głowę wiadro pomyj.
To tylko pewien etap i tylko kiedy jest się kandydatem na faceta tej kobiety. Z koleżankami potrafię rozmawiać szczerze i bez tych gier i sam korzystam tutaj z pewnych umiejętności. Kumpel nauczył mnie jak budować relację bez tych gier bo przedtem po prostu nauczyłem się od kobiet jak to się robi i się w tym odnajdowałem.
Full Moon pisze:Wychowanie to bardzo ważna sprawa. Wychowanie kobiety polega właśnie aby zablokować jej skrzywienia, to znaczy aby sama nauczyła się je hamować.
Zgadza się ale my też mamy takie skrzywienia i kobieta może pomóc je hamować (w pewnym sensie relacja z kobietą jest lustrem faceta i w ten sposób w praktyce można się sprawdzić, brakuje mi właśnie tego). Kobieta ma tendencję do gier psychologicznych a my mamy tendencje do ignorowania emocji i gier logicznych. No i ten seks. Szczerze mówiąc ja w pełni odczuwam, że jestem poligamiczny. Ale uważam, że monogamia jest najkorzystniejsza dla kultury, a już na pewno dla dzieci, które najlepiej rozwiną się w rodzinie.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Jak znaleźć cele?
Dla mnie skłonność do grubszych pań nie powinna być odbierana jako problem.
Piszę też o tym by nie stawiać kobiety w centrum swojego życia. Tutaj na forum w zasadzie hasłem przewodnim mogłoby być "życie bez centrum". Inne osoby są dla mnie od tego, abym miał z kim dzielić się swoim wewnętrznym szczęściem.
Jak ktoś jest nieszczęśliwy, przykuty do komputera z browarem w ręku i obsesją na punkcie kobiet, których i tak nie chce mieć, to za wcześnie by mówić o jakiś związkach.
Dyskusja na te tematy ciągnie się w wielu miejscach na internecie. Każdy może wyciągnąć coś dla siebie.
Piszę też o tym by nie stawiać kobiety w centrum swojego życia. Tutaj na forum w zasadzie hasłem przewodnim mogłoby być "życie bez centrum". Inne osoby są dla mnie od tego, abym miał z kim dzielić się swoim wewnętrznym szczęściem.
Jak ktoś jest nieszczęśliwy, przykuty do komputera z browarem w ręku i obsesją na punkcie kobiet, których i tak nie chce mieć, to za wcześnie by mówić o jakiś związkach.
Dyskusja na te tematy ciągnie się w wielu miejscach na internecie. Każdy może wyciągnąć coś dla siebie.
Re: Jak znaleźć cele?
Full Moon
tu chodzi o zdrowie, o psychikę tych kobiet. Seks z samochodem jest masakrycznym obciachem i strasznym dziwactwem ale jest moralnie obojętny. Jak komuś to sprawia przyjemność to nie widzę przeciwwskazań ;) Chociaż to pewien wybór między swoim dziwactwem a kontaktem z innymi bo nie sądzę żeby taka osoba miała kolegów i była traktowana na poważnie ;)
Z tym się nie zgodzę. To nie seks z samochodem (nie wiadomo czy to prawda, że istniał taki gość). To żywe kobiety, które mają problem. Należałoby im pomóc, rozwiązać problem, wesprzeć w odchudzaniu a nie mówić, że to jest ok. To niemoralne, niezdrowe, a takie kobiety faktycznie mają coś nie tak z psychiką. Kiedyś prawie każdy mecz w polskiej lidze był kupiony. Wiesz jak się to zmieniło? Wystarczyło zaostrzyć rygor. Założę się, że gdyby grube osoby były nieakceptowane społecznie, niewpuszczane do knajp, komunikacji miejskiej itd po pewnym czasie nikt by nie był gruby. Nie będę pozbywał się moralności, wchodził w związek z wariatką tylko dlatego, że podoba mi się jako obiekt seksualny. Tu nie ma miejsca na poważną dojrzałą relację.
Zgadzam się żeby nie stawiać kobiety ani niczego w centrum życia. Moje centrum jest puste a wszystkie cechy włącznie z ego są nieco dalej. Ale nie zgadzam się, że wszystko potrzebne mamy w sobie. Są sytuacje, w których nie byłbym szczęśliwy. Warto dążyć do tego żeby ich uniknąć. Mężczyzna steruje swoim życiem i wspina się na wyższe levele a buddysta akceptuje wszystko ze strachu przed tym, że mógłby coś zmienić i wziąć odpowiedzialność.
Myślałem o tym czy tego nie napisać - ja bym radził zdecydowanie zmniejszyć ilość pitego piwa bo to depresant. Nie chcę do niczego namawiać ale pomógł mi sam fakt, że nie piję piwa tak często jak kiedyś a jak mam na coś ochotę to palę bata.
Tam ciężko jest mieć inne zdanie. Swoje zdanie ;)
tu chodzi o zdrowie, o psychikę tych kobiet. Seks z samochodem jest masakrycznym obciachem i strasznym dziwactwem ale jest moralnie obojętny. Jak komuś to sprawia przyjemność to nie widzę przeciwwskazań ;) Chociaż to pewien wybór między swoim dziwactwem a kontaktem z innymi bo nie sądzę żeby taka osoba miała kolegów i była traktowana na poważnie ;)
Dlatego robienie problemu z tego, że się lubi grubsze jest po prostu oznaką bycia miękką fają.
Z tym się nie zgodzę. To nie seks z samochodem (nie wiadomo czy to prawda, że istniał taki gość). To żywe kobiety, które mają problem. Należałoby im pomóc, rozwiązać problem, wesprzeć w odchudzaniu a nie mówić, że to jest ok. To niemoralne, niezdrowe, a takie kobiety faktycznie mają coś nie tak z psychiką. Kiedyś prawie każdy mecz w polskiej lidze był kupiony. Wiesz jak się to zmieniło? Wystarczyło zaostrzyć rygor. Założę się, że gdyby grube osoby były nieakceptowane społecznie, niewpuszczane do knajp, komunikacji miejskiej itd po pewnym czasie nikt by nie był gruby. Nie będę pozbywał się moralności, wchodził w związek z wariatką tylko dlatego, że podoba mi się jako obiekt seksualny. Tu nie ma miejsca na poważną dojrzałą relację.
Zgadzam się żeby nie stawiać kobiety ani niczego w centrum życia. Moje centrum jest puste a wszystkie cechy włącznie z ego są nieco dalej. Ale nie zgadzam się, że wszystko potrzebne mamy w sobie. Są sytuacje, w których nie byłbym szczęśliwy. Warto dążyć do tego żeby ich uniknąć. Mężczyzna steruje swoim życiem i wspina się na wyższe levele a buddysta akceptuje wszystko ze strachu przed tym, że mógłby coś zmienić i wziąć odpowiedzialność.
Jak ktoś jest nieszczęśliwy, przykuty do komputera z browarem w ręku i obsesją na punkcie kobiet, których i tak nie chce mnieć, to za wcześnie by mówić o jakiś związkach.
Myślałem o tym czy tego nie napisać - ja bym radził zdecydowanie zmniejszyć ilość pitego piwa bo to depresant. Nie chcę do niczego namawiać ale pomógł mi sam fakt, że nie piję piwa tak często jak kiedyś a jak mam na coś ochotę to palę bata.Co do reszty to mnie już znudziła rozmowa o tym, mam ją non stop na loży, tam też są ludzie z różnymi przekonaniami, każdy wyciąga coś dla siebie.
Tam ciężko jest mieć inne zdanie. Swoje zdanie ;)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 25 gości
