Psychiczny wampiryzm

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Ksenia

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Ksenia » 21 września 2014, o 11:16

Piękne słowa piosenki w wykonaniu Resenberga:

https://www.youtube.com/watch?v=wNOvJ3GM5l4 :aniol

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 21 września 2014, o 14:42

Pomału zbliżamy się do sedna sprawy. :->

Resenberg bardzo dobrze rozpoznał i zrozumiał schemat, dlatego ta metoda może mieć tak dużą efektywność. Natomiast to nie jest cała historia, a jedynie jej fragment i póki się szerszej perspektywy nie zrozumie to mimo posiadania metody BPB będzie nam trudno sobie radzić. Swoją drogą BPB to jest bardzo skuteczna metoda, ale też dość trudna, samo zrozumienie jej często wymaga wyjścia ze swoich znanych ram rzeczywistości. Nie mówię o intelektualnym zrozumieniu, ale prawdziwym zrozumieniu, a więc stosowaniu.

Teoria jest łatwa bądź asertywny i komunikatywny, bez wyrażania agresji i odwołuj się zawsze do "ludzkiej" strony zrozumienia, a w dłuższej perspektywie dostaniesz to samo z powrotem. Jednak, gdyby to było takie proste do zrealizowania, to by nie było tyle książek, warsztatów, seminariów i szkoleń z tego.

Warto omówić to jak Rosenberg rozumie tą metodę, a potem umieścić to w szerszym kontekście.

Najpierw przedstawie wypowiedź R. (w tym poście) a później (w następnych postach) możemy przejść do refleksji.



Tekst, dla tych co nie rozumieją po angielsku.

Zacząłem od pytania - jak to się dzieje, że niektórzy ludzie cieszą się cierpieniem innych. Co czyni przemoc czymś przyjemnym? Gdzie Ludzie czują dumę w karaniu ludzi za inne - złe - poglądy. Jak to jest, że jednocześnie w tym samym społeczeństwie są ludzie, z którymi jest całkiem odwrotnie. Tacy, których cieszy myślenie, że nie ma złych ludzi, których trzeba byłoby karać za złe poglądy, ale czerpią swoją radość w przyczynianiu się do ludzkiego dobrobytu.

Wtedy właśnie dostrzegłem, że w tych przypadkach występuje całkiem inny język i całkiem inna świadomość u części ludzi, którzy zachowują się w sposób pełen przemocy w stosunku do ludzi, którzy zachowują się w pełny współczucia sposób. Postanowiłem spróbować to wyjaśnić. Odpowiedzieć na pytania.

Jaka jest natura komunikacji, która pomaga w komunikować się w sposób, który przyczynia się do poprawiania dobrostanu dobrostanu innych?

Oraz jak się ten proces komunikacji różni u ludzi, którzy stosują przemoc?

Kiedy już opracowałem metodę do komunikowania się bez przemocy, która polega na języku i jego użyciu wspomagającym relacje pełne współodczuwania, wtedy właśnie zacząłem się zastanawiać, gdzie do cholery nauczyliśmy się tego innego podejścia. Więc zacząłem się interesować kiedy to wszystko się zaczęło, kiedy zaczęliśmy myśleć i komunikować się w sposób sprzyjający zwiększaniu się przemocy na naszej planecie.

I oto uczeni i naukowcy jak Walter Wink teolog i jego książka The Powers That Be, oraz wszyscy co podzielali jego punkt widzenia wyśledzili to do czasów 8000 lat temu, gdzie wiele rzeczy się działo i nie będę wchodził teraz w szczegóły. Zrodziły się wtedy zmiany sposobu w jaki się organizowaliśmy w znaczeniu, że kilku ludzi ogłosiło się ważniejszymi od reszty, zaczynając dominować innych. Czasami te przekonania dotyczyły urodzenia mającego powiązanie z bogami, co dawało im przywileje kontroli należne dla władców i królów.

Jakkolwiek to wyglądało, zaczęliśmy żyć w kulturze w której kilku ludzi rościło sobie bycie kimś ważniejszym/wyższym od innych. To właśnie wymagało języka dominacji. Języka w którym możesz zakwalifikować ludzi stosowanie do tego kim byli. Czy są zdrajcami czy lojalistami, czy są dobrzy, czy są źli, czy normalni, czy nienormalni. Ten rodzaj myślenia idzie wraz z dominacją ponieważ w strukturach opartych o dominacje ludzie twierdzący, że są na górze oświadczyli, że wiedzą co jest dobre, a co złe i używali na mocy tych twierdzeń różnych taktyk takich jak kara i nagroda, poczucie winy, wstyd. Tak więc potrzebowali też języka, który by uzasadniał użycie kary i nagrody, języka będącego usprawiedliwieniem dla stawiania osądów i wskazywania na co jakaś osoba zasługuje, a to jest zależne od tego jak ich ocenisz, czy są dobrzy, czy źli, poprawni lub w błędzie. itd. Więc stało to się 8tys. lat temu na bazie struktur opartych o dominacje.

Wcześniej kiedy żyliśmy w społeczeństwie opartym bardziej na łowiecko-zbierackim stylu było inaczej. Antropolodzy, których badaniom ufam twierdzą, że nie mieliśmy wtedy przemocy w takim stopniu jakim ona jest dzisiaj. Więc komunikacja bez przemocy stara się wrócić do tego o czym ja myślę, że jest o wiele bardziej naturalnym sposobem komunikacji. Wydaje mi się, że ludzkość złapała się w ewolucyjne kleszcze, gdzie utknęliśmy w podstawach, których na nieszczęście uczymy się od tysięcy lat.

Komunikacja bez przemocy pozwala nam znów wrócić do życia, wrócić do bardziej naturalnego sposobu życia, gdzie wszelkie wnioski oparte są o to jakie są nasze potrzeby i jak na służą w ich spełnianiu i w zaspakajaniu potrzeb innych. W przeciwieństwie do tego kto ma racje, a kto jej nie ma, kto jest dobry, a kto jest zły. Raczej dążymy do tego by potrzeby wszystkich się spotkały to jest właśnie język komunikacji bez przemocy.

Trening oparty jest na założeniu, że wszelkie wierzenia i osądy, które ludzie mają prowadzą do dehumanizacji jednych przez drugich i zaprzeczaniu racji innych. Ten język - uważamy - jest zniekształceniem języka potrzeb. Staramy się powiedzieć, że nasze potrzeby są w niebezpieczeństwie, niektóre z nich są w niebezpieczeństwie. Lecz nie mamy języka aby je wypowiedzieć.

Ludzie usprawiedliwiają to w oparciu o to co oni zinterpretują ze słów, które zostały napisane wieki temu - to co biblia mówi, to co koran mówi... Próbują użyć tych dokumentów jako usprawiedliwienia, że oni mają racje, a wszyscy inni się mylą. Więc kiedy jestem mediatorem pomiędzy dwoma grupami, które myślą, że są w stanie wojny między sobą, staram się przełożyć nie spotkane ze sobą potrzeby.

Idąc dalej, pracując z nimi - dwoma plemionami w północnej Nigerii, będących w stanie wojny między sobą to pytam jakie potrzeby w ciągu tych lat się nie spotkały. Jestem pewny, że jeśli uda się nazwać potrzeby wszystkich to będziemy też wstanie dojść do strategi w której potrzeby tych ludzi się spotkają, po obu stronach. Szef grupy chrześcijańskiej wykrzyczał "Ci ludzie to mordercy", z drugiej strony odkrzyknięto "Ci ludzi dominowali nas przez 80 lat". Tak więc zapytałem o potrzeby, a w zamian tego dostałem analizę patologi drugiej strony.

Czasem ta analiza dotyczy formalnych racji "nasz konstytucja mówi", "nieprawda, ona wcale o tym nie mówi". "Biblia mówi to, Koran mówi co innego". Więc kiedy pytam o ludzkie potrzeby ludzie natychmiastowo wchodzą w te intelektualne osądy które uzasadniają ich pozycję. Staram się to konwertować na potrzeby, które słyszę w tych ekspresjach. "Ci ludzie zabijali moich bliskich" "a więc chodzi Ci o to potrzeba poczucia bezpieczeństwa nie została spełniona". Jeśli się pomylę, może mnie on poprawić, ale chodzi o to, że ja szukam potrzeb. Ale akurat zgadłem, co nie było trudne. Więc odpowiedział "to jest dokładnie to co chciałem powiedzieć", wtedy powiedziałem "okey" i teraz starałem się by druga strona rzeczywiście usłyszała tą potrzebę.

Pojawiło się jeszcze kilka komunikatów przemocy z drugiej strony mimo to. Więc nie jest łatwo nawet jak ludzie wyrażą swoje potrzeby. Nie jest łatwo zobaczyć inną osobę, kiedy masz w głowie tylko obraz wroga. Więc musiałem ciężko pracować, aby szef drugiej strony tylko to usłyszał. W końcu zamruczał pod nosem "chcą mieć poczucie bezpieczeństwa".

Okej nawet to robi dużą różnicę. Wychodzimy wtedy po za tą intelektualną analizę uzasadniającą pozycje i komunikujemy się na poziomie ludzkich potrzeb. Wtedy pomagam drugiej stronie dojść do tego jakie są ich potrzeby i by zostały usłyszane przez pierwszą stronę. Wtedy wyskoczył jeden z szefów i powiedział: "jeśli rozmawialibyśmy tak od początku to nie musielibyśmy ze sobą walczyć i się zabijać".

Widzicie? Nie zajęło to długo, nawet w takiej kulturze, by dostrzec niezaspokojone potrzeby, przynajmniej u jednego z szefów. Jeśli potrafisz zobaczyć te potrzeby nie wchodząc w te wszystkie analizy, kto ma racje, a kto jej nie ma - możemy wtedy rozwiązać każdy problem. Nie wystarczy tylko dać jednej stronie wyrazić to co żyje w ich środku, trzeba też sprawić, by druga strona to usłyszała, a to nie jest prosta sprawa, nawet jeśli chodzi jedynie o prosty komunikat. Bo jeśli czyjś mózg został zaprogramowany by diagnozował patologię drugiej strony i nawet jeśli powiem takiemu, że ta osoba potrzebuje bezpieczeństwa, to jest potrzeba, aby wielokrotnie to zostało powtórzone ponieważ jego pierwsza reakcja jest "dlaczego zabiłeś mego syna, nie można ufać tym ludziom, ani są zdolni powiedzieć wszystko"

Więc muszę poświęcić dużo czasu najpierw by poznać jego potrzeby i by on mógł zwyczajnie usłyszeć prostą rzecz, że ten człowiek powiedział, że ma potrzebę bezpieczeństwa, która nie została zaspokojona. Przy okazji - parę osób na tej konferencji było wątpiących, więc miałem jeszcze więcej do zrobienia, tylko po to by dojść do tego punktu. Lecz kiedy do niego dotarliśmy pojawiła się empatia, która umożliwiła zobaczenie w drugiej stronie człowieczeństwa, zobaczenia potrzeb ludzkich bez zaciemniającego obrazu wroga w głowach. To wymaga pełnego zaprezentowania tego co jest żywe w drugiej osobie.

Ksenia

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Ksenia » 21 września 2014, o 15:17

Full, dzięki. Dosyć dużo się napracowałeś. :kwiatek

Niezaspokojone potrzeby rodzą frustrację.

Dobrze byłoby jakby każdy spokojnie wyrażał swoje pragnienia.
Z doświadczenia wiem, że ludzie empatyczni starają się nie ranić innych, bo po prostu jeżeli zrobią nawet nieumyślnie komuś przykrość to czują ją jako ciężar na sercu. Jest im wtedy przykro nie dlatego, że tak wypada, lub bo co powiedzą inni, tylko dlatego, że sami czują się też zranieni. Dopóty, dopóki sytuacja się nie wyjaśni sami też cierpią. I tutaj nie muszą nic wiedzieć o oświeceniu lub poczuciu jedności. Nie muszą pamiętać o żadnych zasadach. To tak jakby kara sama się natychmiast wymierzała.
Myślę, że już zaczynają się rodzić dzieci z takim czuciem..., a dorośli..., cóż dostosują się kiedyś do większości... :aniol

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 21 września 2014, o 16:54

Wszyscy jesteśmy empatyczni, tylko zakodowane są w nas programy, które odciągają nas od naturalnego stanu. Powstały one w wyniku próby przystosowania się do nienaturalnego systemu - kultury i społeczeństwa. Dlatego panuje tu oczywisty konflikt.

Jest jeszcze druga część wywiadu, szkoda byłoby ją przegapić. :)



Ogólnie mówi on tutaj o dialogu wewnętrznym, żeby oprzeć go na myśleniu o potrzebach i wyrozumiałości. Myślenie w kategoriach czarno-białych i dogmatycznych prowadzi do depresji.

Ksenia

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Ksenia » 21 września 2014, o 17:19

Tak z empatią się rodzimy, tylko potem ją można gdzieś zatracić, ale teraz rodzą się dzieci silniejsze i nie gubią tego co jest najważniejsze...

https://www.youtube.com/watch?v=aYKB8fwJY04

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 21 września 2014, o 18:17

Z danych, które znam wynika, że co raz więcej dzieci ma problemy emocjonalne. Rośnie inteligencja, ale jednocześnie dzieci z wyższą inteligencją nie radzą sobie w życiu bo są bombardowane szumem informacyjnym.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: aartefax » 21 września 2014, o 19:14

Kocur pisze:Ja w realu kłócę się tylko z rodzicami ;) A raczej to oni się kłócą ze mną a ja nawet jak zignoruję to już mam łatkę winnego bo nie odpowiadam :D Ale dyskutując na jakiś temat często ośmieszam czyjeś wypowiedzi - nigdy rozmówcę. Coś na takiej zasadzie, że dyskutuję z katolikami to porównuję ich Boga do latającego potwora spaghetti czy innych zeusów, czy dyskutując z socjalistami używam podobnych argumentów do Korwina.


No ale gdzieś napisałeś na samym początku(kilka tyg wcześniej) że reptilianie to pewnik i pisałeś że trochę Cię to denerwowało że koledzy nie wierzą w Twoje doświadczenia.


W katolicyzmie już dawno Stary Testament nie jest traktowany literalnie a jako obrazowa forma przekazu.
Więc teoria ewolucji jest już dawno uznawana.
Bóg nie jest dziadkiem z brodą,ale człowiek dokonywał personifikacji.
Inaczej jest u protestantów i oni traktują przekaz Biblijny literalnie.
A czy możliwe jest żeby jakiś wybitny naukowiec z różnych dziedzin, świetnie znający i rozumiejący Biblię był wierzącym świadomym chrześcijaninem? Potrafił byś go ośmieszyć?



Kocur pisze:Jeśli wierzymy w życie po życiu, którego celem jest oświecenie to oznacza to, że teraz jesteśmy nieoświeceni czyli nieprawidłowi, mamy jakieś obciążenia, złe wzorce a to wszystko jest przejęte od społeczeństwa i tworzy nasze ego - musimy pozbyć się złego ego i złych nawyków żeby być takimi jak powinniśmy być. A za to, że robimy inaczej dopada nas zła karma. Jeśli mówimy o raju i piekle to znaczyłoby również, że jesteśmy oceniani przez jakieś nieme siły i na podstawie tego ego jakie dostaliśmy tu przypadkowo idziemy do piekła albo nieba- to już totalny bezsens. Oczywiście żeby mieć dobrą karmę lub trafić do raju musimy się zachowywać tak jak ktoś (bóg) ustalił, że należy.


A czym jest oświecenie?
Czy to aby nie stan szczęścia i wewnętrznej wolności?

Ludzie mogą być szczęsliwi ot tak po prostu i nie musieli o to specjalnie zabiegać,i gromadzić wiedzy na temat jakiegoś rozwoju.
Wiara w życie po życiu raczej pomoże niż zaszkodzi,a jeśli ktoś tego doświadczył to czy jest mu trudniej czy łatwiej?
Problemów egzystencjalnych nigdy się nie pozbędziesz.No chyba że na krótki czas,ale i tak one powrócą.

Jest łatwiej,ale jak sobie skomplikujesz tę wiarę przez wiarę w karmę,czy na inne sposoby to wtedy rzeczywiście się obciążasz. To tak na podstawie tego co napisałeś kilka tygodni wcześniej.Tak ja to zrozumiałem.

To odnośnie tylko Twojego przypadku gdyż nie uważam żeby sama wiara w karmę miała coś utrudniać,ale też może utrudniać jak sobie zle to wszystko poukładasz.
Jak ktoś wierzy w niebo czy piekło to musi być nieszczęśliwy?
A jak ktoś wierzy w reinkarnację to też ma być nieszczęśliwy?

To nie od tego zależy szczęście tak naprawdę.
Mozesz żyć według jakichś zasad,społecznych wzorców czy też wedle jakiejś religii a być szczęśliwym.
Nie od światopoglądu zależy szczęście,ale od tego jak to wszystko sobie w głowie poukładasz.

Przecież to proste z czyimś szczęściem się nie powinno dyskutować,gdyż ono po prostu jest i jakie to ma mieć znaczenie dzięki czemu?
Można zadać tylko pytanie dlaczego ta osoba jest szczęśliwa.
I nawet powinno się zadać to pytanie jeśli do tego się dąży.

Można też uznać że tylko mój światopoglądzik może prowadzić do szczęścia.

Czyli moje jest najlepsze i nie ma dyskusji.



Kocur pisze:To samo. Nie pasujemy do Boga, czujemy się przy nim gorsi i musimy się dostosować żeby uniknąć kary lub być szczęśliwym.


Przecież wierzący nie porównują się z Bogiem więc nie może istnieć ten problem niedowartościowania przez to że ktoś wierzy.
A jakiś grzech to nie jest też niby jakiś problem skoro można go zmyć.
Czy wierzący z tego powodu mogą być przygnębieni że nie mają boskich mocy?

Ktoś jak czuje się gorszy to przez porównywanie się z innymi.


Przyjęcie pewnych reguł nie musi spowodować że przez to będziesz czuć się mniej wolny.
Raczej bez żadnych reguł stracisz wolność.
Ograniczasz picie alkoholu,swoje lenistwo, siedzenie przed netem,inne nałogi też ograniczasz,przełamujesz swoją niechęć do uprawiania sportu, czy też zdobywania wiedzy.
Ograniczasz też swoje wady.

Jak nie wprowadzisz do swojego życia wytycznych to się musisz prędzej czy pózniej stoczyć.



Kocur pisze:Uwarunkowania, które dostaliśmy w spadku po przodkach i przejęliśmy z kultury jako nieświadome dzieci i postępowanie na ich zasadzie to nie jest wolna wola, za którą mamy być nagradzani lub karani. Jeśli mamy złe uwarunkowania a wierzymy, że mamy wolną wolę i musimy się dostosować to trzeba się wyrzec siebie żeby pasować do wszechświata a wierzymy, że to jacy jesteśmy to nasza wina. Lepiej przyznać zgodnie z prawdą, że faktycznie mamy wolę ale nie jest ona wolna i ewentualne oceny powinny dotyczyć tego o czym wiemy, że jest złe a nie robimy tego dla przyjemności tylko np z zemsty, zawiści, nienawiści.


Nigdy bym tak nie mógł pomyśleć że to jaki ja jestem to moja wina,albo nie mógłbym w to uwierzyć że dostałem jakichś spadek po przodkach oprócz genów.
Mówię o tych dalszych przodkach,bo po rodzicach czy dziadkach to wiadomo.

Z kultury wiele przejmujemy nieświadonie lecz mając świadomość tego co z niej przejeliśmy możemy to akceptować może nam ta kultura odpowiadać.


Kocur pisze:Nasze wbudowane od urodzenia pragnienia są jakie są. Niektórzy nigdy nie będą szczęśliwi bo ich marzenia są nierealne a ich osobowości nie są takie jakby chcieli. Można jednak się zdystansować, przestać tego szukać i czerpać z życia proste przyjemności jak spalenie bata tu podane jako przykład :)
[/quote]

Z marzeniami nierealnymi można być szczęśliwym jednakże często bywa w tych przypadkach że życie nas w odpowiednim czasie kopnie.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: villah » 21 września 2014, o 20:19

Full Moon pisze:. Rośnie inteligencja


W równym stopniu i głupota.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: aartefax » 21 września 2014, o 20:50

A skoro o szczęściu:

http://psycholog-pisze.pl/8-cech-szczesliwych-ludzi/

Dr David Myers, psycholog specjalizujący się w psychologii pozytywnej, przeprowadził szereg badań naukowych, z których wyłania się obraz człowieka szczęśliwego. A konkretniej – ośmiu jego cech. Oto one:

1.Szczęśliwi ludzie lubią siebie. Uważają się za osoby etyczne, inteligentne oraz zdrowe zarówno fizycznie jak i mentalnie. Traktują siebie jako osoby bardziej tolerancyjne, mniej uprzedzone do innych i lepiej dogadujące się z ludźmi.

2.Szczęśliwi ludzie maja poczucie kontroli osobistej. Lepiej panują nad stresem, dzięki czemu są efektywniejsi w pracy i szkole.

3.Szczęśliwi ludzie są optymistami. Dla nich szklanka jest zawsze do połowy pełna. Z każdych trudności wyciągają pozytywne lekcje. Patrzą w przyszłość z radosnym wyczekiwaniem.

4.Szczęśliwi ludzie są ekstrawertyczni. Nie wiadomo do końca, czy to szczęście sprawia, że ludzie są ekstrawertyczni, czy ekstrawersja prowadzi do szczęścia, ale statystycznie osoby szczęśliwe okazywały się bardziej otwarte na innych ludzi i doświadczenia.

5.Szczęśliwi ludzie mają bliskie relacje. Ten punkt wyszedł w badaniach dr Myera bardzo wyraźnie. Małżonkowie są szczęśliwsi od singli, jednak nie chodzi tutaj konkretnie o związek małżeński, ale o bliską, ciepłą, wartościową, ważną relację z druga osobą. Bycie z kimś zaufanym pomaga pokonywać przeciwności losu. Jest nam po prostu łatwiej, gdy ktoś nas wspiera.

6.Szczęśliwi ludzie mają duchowe fundamenty. Duchowość to system wierzeń, który koncentruje się na wartości poszczególnych elementów, dodaje znaczenia doświadczeniom życiowym. Czy jest to wiara w boga, modlitwa, obcowanie z naturą, nie ma to znaczenia. Badania pokazują, że ludzie uduchowieni są dwa razy szczęśliwsi niż ci, którzy w nic nie wierzą.

7.Szczęśliwi ludzie mają zbilansowane życie. Potrafią podzielić swój czas pomiędzy pracę, zabawę, rodzinę, życie duchowe. Znajdują czas i na zabawę i na obowiązki.

8.Szczęśliwi ludzie są kreatywni. Patrzą na problemy z wielu punktów widzenia, by znaleźć kreatywne rozwiązania. Nie spędzają życia na siedzeniu, produkują nowe pomysły i chętnie uczą się nowych rzeczy. Tworzą. Doświadczają. Cieszą się tym.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 22 września 2014, o 00:13

villah pisze:
Full Moon pisze:. Rośnie inteligencja


W równym stopniu i głupota.


Możliwe, jednak nie znam żadnych danych na ten temat. Możliwe że ta krzywa gaussa zmienia się logarytmicznie :)

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: aartefax » 22 września 2014, o 00:21

A wśród tych najbardziej inteligentnych dominuje głupota:


http://www.wykop.pl/ramka/2134880/sposr ... escijanie/
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: villah » 22 września 2014, o 08:44

Chodzi o to że nie istnieje tylko jedna krzywa, krzywa głupoty jest niezależnym kolektywem i rozwija sie indywidualnie. Jeżeli inteligencja rośnie, a głupiec nie potrafi wykorzystać otrzymanych narzędzi, to co moze sie stać. Jeżeli żołnierz nie potrafi posługiwać się w ogóle rewolwerem, a za chwilę dostaje do ręki karabin maszynowy.

W moim umyśle powstała taka myśl/pytanie. Czy rozwój głupoty może wpływać na pozytywny rozwój inteligencji? :-D

ponieważ są to dwie strony jednego medalu, uważał bym że to możliwe :)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 22 września 2014, o 09:25

@Villah zdaje się, że wiem o czym mówisz. :) Używając innej metafory, można mieć bardzo dobry hardwere w swoim PC, a do tyłka softwere i na odwrót. Tak samo jest z umysłem. Ten kto się wychowuje wśród mądrych ludzi ta mądrość na niego spłynie nawet jak będzie głupi. Jak ktoś inteligentny wychował się wśród głupich ludzi to będzie głupio postępował mimo, że teoretycznie będzie mógł w stanie zrozumieć najtrudniejsze zadania matematyczne.

Niestety siła indoktrynacji jest często większa niż poziom IQ. Dla takich ludzi IQ może być nawet przeszkodą, bo mając wyższy IQ to mogą wymyślać zmyślniejsze racjonalizacje dla swoich błędnych przekonań.

Dlatego powtarzam wiele razy, że duchowość nie ma za dużo wspólnego z takimi rzeczami jak poziom IQ czy stan dobrobytu. Budda był przez większość swojego życia biedakiem, a Sokrates spał w beczce. ;-)

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: aartefax » 22 września 2014, o 09:55

Full Moon pisze:Z danych, które znam wynika, że co raz więcej dzieci ma problemy emocjonalne. Rośnie inteligencja, ale jednocześnie dzieci z wyższą inteligencją nie radzą sobie w życiu bo są bombardowane szumem informacyjnym.


Co do pierwszego to zgoda.
Natomiast co do drugiego to musiałbym poznać te badania.

Tu np badania wprawdzie nie dzieci a bardzo młodych osób:

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ilor ... 41765.html

Inne badanie też nie dzieci:

http://www.psychiatria.pl/wiadomosc/sch ... /9650.html
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Psychiczny wampiryzm

Postautor: Prometeusz » 22 września 2014, o 13:45

Inteligencja oczywiście pomaga sobie radzić z trudnościami i osoby inteligentne i które nabyły dobrych kompetencji w szkole np. czytania ze zrozumieniem, lepiej radzą sobie w życiu. Ale to są wszystko badania robione dziesiątki lat temu, gdzie środowisko społeczne było diametralnie różne od tego które jest teraz.

Na przeładowanie informacjami cierpią wszystkie dzieci, nie tylko te inteligentne, te drugie są po prostu przeładowane nimi jeszcze bardziej. Różnica w intelekcie może być przyczyną izolowania się społecznego dziecka, a tym samym nabycie mniejszych kompetencji w zakresie inteligencji emocjonalnej, która w dzisiejszych czasach jest równie istotna jak nie bardziej.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości