Full Moon pisze:
Brak lęku czy strachu w sytuacjach w których inni z uzasadnionych powodów czują lęk i strach jest patologią psychiczną (zaburzeniem psychicznym). Inną sprawą jest umiejętność radzenia sobie z tymi uczuciami.
Można wyćwiczyć brak lęku i jest to pożądane. Lęk ma ostrzegać człowieka przed zagrożeniem i ewolucyjnie już przestaje być potrzebny kiedy mamy rozum informujący o zagrożeniu. Ja bym powiedział, że nadmierny lęk to patologia uniemożliwiająca życie a brak lęku jest pożądany ale nie zawsze jest narzędziem w rękach odpowiedniej osoby bo wielu wykorzystuje to do osiągania nieuczciwej przewagi.
Full Moon pisze:Dziękuję. Ktoś w końcu zauważył mój argument
Ale on dotyczy tego tekstu jak i diagnoz psychologów. Kryteria są tylko pomocniczym modelem a psycholog stawia diagnozę F cośtam i implikuje pacjentowi cechy, których nie miał. A często w ogóle te diagnozy są błędne i różni psycholodzy tej samej osobie postawią inną diagnozę. Testy osobowości, które się rozwiązuje zawierają masę bezsensownych pytań, na które raz odpowiedziałem tak a w innym dniu zaznaczyłbym co innego.
Full Moon pisze:Być może akceptacja to nie najlepszy wyraz. Stąd też takie twoje skojarzenie. W moim rozumieniu jest to stanięcie przed faktem takim jaki on jest, bez dodawania ocen i stosunków emocjonalnych. Ty to nazywać możesz analizą, przy zrównoważeniu. Z tego miejsca wypływa działanie, bo nie jest to tolerancja (ale też nie jest nietolerancja jako kumulowanie uczuć). Bez akceptacji świadomość nie może wzrosnąć.
Faktycznie samo słowo "akceptacja" mi tu nie pasuje. Może lepiej pasuje dystans i obiektywizm ;)
Full Moon pisze:Ooo. Widzę, że od ostatniego nawiązania do tego tematu, przybyło obiektywizmu w twoich wypowiedziachPrzynajmniej ja to tak odbieram
![]()
Metody NLP pomogły

Full Moon
zgadzam się z Arystotelesem a przedtem patrzyłem przez model karmy i oświecenia co było fatalne dla mojej psychiki. Nie ma chyba nic gorszego niż tego typu modele i religia (teraz rozumiem jak bardzo może komuś zaszkodzić katolicyzm, a podejrzewam, że mi też zaszkodził mimo tego, że nie wierzyłem).
Co do schizoidów to nie jest tak, że każdy kto kiedyś wszedł w rozkminianie ezoteryki miał tego objawy?

Ksenia pisze:To dlatego cały system duchowy Jezusa można streścić do jednego słowa: Kochaj. Cały system duchowy Tao streszcza się do jednego: żyj. Cały system duchowy Buddy to: Bądź uważny. To ich następcy zaczęli budować skomplikowane systemy i duch wolności, który kryje się pod słowami : Kochaj, Żyj, czy bądź uważny, został zamknięty w klatkach. A wokół tych klatek rosną piękne pałace astralne, tym wyższe, im walka Światła i Cienia zażarta.
Jedno i drugie tworzy iluzję przebudzenia i stanu miłości. Dlatego lepiej opracować swój system i spójnie o nim opowiadać tak żeby ludziom było jak najłatwiej zrozumieć. Gdybym wcześniej przeczytał to tak jak teraz mogę opisać swoimi słowami to bym nie rozkminiał tylu rzeczy po drodze.
Ja bym to opisał inaczej i chyba prościej ;)


