Richard Dawkins - interpretacje.

Tu można wpisywać wszystko, co nie mieści się w innych kategoriach. :)
aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 15:54

No tak dopisuje się numerki a pózniej mówi mu się że w kolejnych punktach podszywa pejoratywne znaczenie co jest nieuczciwe.

Smieszne jest to jak taką moją wypowiedz można uznać za nieuczciwą.

Natomiast podsumowanie tej wypowiedzi:

Cyt:



"To co Dawkins robi to za częste koncentrowanie swojego ataku na fundamentalistach, podczas gdy jest wielu wierzących którzy nie są fundamentalistami."
Higgs powiedział w swoim wywiadzie dla Hiszpańskiej gazety El Mundo. "Fundamentalizm jest kolejnym problemem. Mam na myśli to, że Dawkins w pewien sposób prawie sam jest fundamentalistą, tylko innego rodzaju."

Zgodził się z niektórymi twierdzeniami Dawkinsa mówiącymi o niekorzystnych konsekwencjach, które są wynikiem religijnych wierzeń. Ale jest niezadowolony z tego, że ewolucyjny biolog podchodzi do rozprawiania się z wierzącymi i mówi, że zgadza się z tymi, którzy postrzegają to podejście za "upokarzające".

W ten sposób:

FM:
Z tego artykułu wynika, że Higgs popiera argumenty Dawkinsa. Nie podoba mu się jedynie, że swojej retoryce atakuje fundamentalizm religijny.


To uczciwe rzetelne podsumowanie FM. :lol:

No nie liczyłbym aż na takie odmóżdżenie forumowiczów.



Full Moon pisze:
Odpowiada szczególnie we wstępie do 2 wydania.


Przykro mi ale nie odpowiada na te kwestie we wstępie drugiego wydania.
Sprawdziłem. :)
Ale wklej.Zawsze można coś podciągnąć i dodać własną interpretację. :)
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 6 września 2014, o 16:20

W krytyce Dawkinsa, którą przytoczyłeś moim zdaniem nie ma nic racjonalnego. Tutaj bardziej ścierają się wzorce kulturowe:
1. Takie w których jedni widzą uprzywilejowane miejsce religii i im to nie przeszkadza.
2. Takie, które chcą zerwać z uprzywilejowanym miejscem religii.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 17:24

Napisałem normalny post moją opinię więc po co komuś wmawiać że coś specjalnie nieuczciwie wypuntowywuje ?

To może lepiej byś końcu wkleił te wypowiedzi Dawkinsa ze wstępu do drugiego wydania.
To chyba łatwiejsze niż przetłumaczenie i wklejenie całego artykułu z wypowiedzią Higgsa.
A czekamy na te wypowiedzi już kilka dni,a ten wstęp przecież aż taki długi nie jest.

Więc w czym problem? :)

Mam nadzieję że dokładnie odnoszące się do mojej wypowiedzi.
Fajnie że już zredukowałeś większość.

No ale jeszcze to pozostało:

Cyt:

''A jeśli ktoś odnalazł się w swojej religii i czuje się z tym szczęśliwy to po co go wyzwalać?
Poza tym jest niemożliwe żeby zaistniał sam ateizm bez żadnej ideologii.''
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 17:38

No ciekwawe dlaczego mój post nie doszedł z Twoją wypowiedzią którą zlikwidowałeś szybko. :-(

Nieracjonalna wypowiedz Higgsa :shock:
No jak on tak mógł skrytykować taką osobistość

Normalnie czysta parodia.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 6 września 2014, o 17:42

Te fragmenty z książki "Bóg Urojony" Dawkinsa, mówią o jego motywacji i też wyjaśniają czemu używa takiej. a nie innej ("łagodniejszej") formy.

Jestem ateistą, muszę jednak stanowczo odciąć się od ostrego, niepotrzebnie złośliwego, nieopanowanego i nietolerancyjnego języka, jakim pisze pan o religii.

Mam wrażenie, że język Boga urojonego jest raczej łagodniejszy i bardziej opanowany niż to, z czym zetknąć się możemy na co dzień, choćby słuchając komentatorów politycznych albo krytyków literackich czy teatralnych. Może być natomiast odbierany jako niewłaściwy i za mocny za sprawą tej dziwacznej, acz powszechnie akceptowanej zasady (odsyłam do wystąpienia Douglasa Adamsa cytowanego w Rozdziale 1.), iż wierzeniom religijnym należy się wyjątkowa pozycja, a wszelki krytycyzm wobec nich jest niedopuszczalny.

Horatio Bottomley członek brytyjskiego parlamentu, zaproponował w roku 1915, by po wojnie Jeśli ktoś znajdzie się w restauracji i odkryje, że obsługiwany jest przez kelnera-Niemca, niech chluśnie mu zupą w twarz; jeśli spotka Niemca-urzędnika, niech rozbije mu głowę kałamarzem". Oto przykład języka nietolerancji (głupi zresztą i retorycznie nieskuteczny nawet w swojej epoce). Proszę porównać powyższy cytat ze zdaniami rozpoczynającymi Rozdział 2. Boga urojonego, które najczęściej cytowane są na dowód mojej "zaczepliwości". Nie mnie oceniać, czy odniosłem sukces, ale wiem, jakie były moje intencje — zależało mi na ostrym, lecz zarazem żartobliwym frontalnym ataku, a nie na jałowym wyzłośliwianiu się. Podczas publicznej lektury mojej książki ten akapit nieodmiennie wywołuje u słuchaczy dobroduszny uśmiech i dlatego oboje z moją żoną Lalłą zawsze posługujemy się nim, by przełamać pierwsze lody. Jeśli miałbym zgadywać, dlaczego taka jest reakcja, to zaryzykowałbym następującą hipotezę — to działa kontrast między tematem, który mógłby być przedstawiony napastliwie, a nawet wręcz wulgarnie, a określeniami, jakie faktycznie padają; mało kto spodziewa się w tym momencie takich rzadko używanych, "uczonych" terminów jak mizogin, dzieciobójca, megaloman czy homofob. Wzorowałem się zresztą w tym momencie na jednym z najdowcipniejszych pisarzy XX wieku — Evelyn Waugh zaś chyba przez nikogo nie może być nazwany autorem napastliwym lub złośliwym (nie przypadkiem zresztą Waugh jest bohaterem jednej z przytaczanych w mojej książce anegdot).

Krytycy teatralni i literaccy bywają wręcz chwaleni za złośliwy ton swoich recenzji, gdy jednak ktoś pisze o wierzeniach religijnych, nawet jasność wywodu przestaje być cnotą, a zaczyna być traktowana jako przejaw agresji i wrogości. Polityk może swojego oponenta wydrwić bezlitośnie i taka zadziorność jeszcze przyniesie mu poklask, ale niech tylko jakiś krytyk religii posłuży się określeniami, które w innym kontekście uznane by zostały co najwyżej za dość bezpośrednie lub szczere, a "dobrze wychowana" publiczność zaciska usta i z niesmakiem zaczyna potrząsać głową. Nawet świecka publiczność; zwłaszcza ta jej część, która lubuje się w rozpoczynaniu wypowiedzi od: "Jestem ateistą, ALE...".


Przejdźmy teraz do ostatniej kategorii moich oponentów. Sam jestem ateistą, ale ludzie potrzebują religii.

"Co chce pan dać w zamian? Kto ukoi pogrążonych w smutku? Jak chce pan zaspokoić ludzkie potrzeby?"


Cóż za protekcjonalizm! "Pan i ja oczywiście jesteśmy zbyt inteligentni i zbyt dobrze wykształceni, by potrzebować religii, ale ta cała reszta, hoi polloi, Orwellowscy prole, półgłówkowate Delty i Epsilony Huxleya — oni jej potrzebują!" Jak słyszę coś takiego, przypomina mi się moja własna "przygoda". Wygłosiłem kiedyś referat na konferencji poświęconej popularyzacji nauki i jej upowszechnianiu, w którym mocno zaatakowałem koncepcję "upraszczania". Po referacie wywiązała się dyskusja i jeden z jej uczestników wstał i zaczął przekonywać, iż upraszczanie jest niezbędne, by "przyciągnąć do nauki kobiety i mniejszości". Sądząc z tonu, ten człowiek uważał się za autentycznego liberała i postępowca. Ja jednak nie mogłem się powstrzymać od myślenia, jak jego wypowiedź odbierają siedzące na sali kobiety i "mniejszości".

Wracając zaś do tezy, że ludzie potrzebują ukojenia, bezpieczeństwa, poczucia komfortu — to prawda, oczywiście, ale czy to nie czysta dziecinada, żądać od Wszechświata, by zapewnił nam poczucie bezpieczeństwa, by dał nam prawo do takich uroszczeń! Isaac Asimov pisał, co prawda, o pseudonauce, ale jego słowa świetnie przystają również do religii: "Zbadaj jakikolwiek fragment pseudonauki, a odnajdziesz tam nie więcej niż koc, pod którym można schować głowę, kciuk, który można possać, czy babciną spódnicę, pod którą można się skryć". To zresztą zadziwiające, jak wielu ludzi nie potrafi wciąż zrozumieć, że "X jest użyteczne", nie oznacza wcale "X jest prawdziwe".


Inne docierające do mnie zarzuty odwoływały się do niezbędności "celu" życia. Oto na przykład fragment jednej z opublikowanych w Kanadzie recenzji:

Ateiści może i mają rację, jeśli chodzi o Boga. Kto wie? Ale z Bogiem czy bez Niego nie ma wątpliwości, że ludzka dusza potrzebuje wiary, iż życie ma jakiś transcendentny cel wykraczający poza samą materię. Można by się spodziewać, że taki arcyracjonalista jak Dawkins powinien uświadomić sobie ten niezmienny aspekt ludzkiej natury [...] Czy Dawkinsowi naprawdę się wydaje, że świat byłby bardziej ludzki, gdybyśmy prawdy i pocieszenia zaczęli szukać w Bogu urojonym, a nie w Biblii?

Otóż czuję się w obowiązku odpowiedzieć autorowi, że — skoro sam pisze o świecie bardziej "ludzkim" — to moja odpowiedź brzmi: "Tak!". Muszę jednak tylko po raz kolejny powtórzyć, że "ukojeniowy" aspekt jakichkolwiek przekonań nie ma żadnego związku z ich prawdziwością. Nie śmiałbym zanegować ludzkiej potrzeby emocjonalnego komfortu i nie śmiałbym też stwierdzić, że wizja świata, jaką przedstawiam w swojej książce, może rzeczywiście pocieszyć chociażby tych, którzy stracili bliską sobie osobę. Pytam natomiast —czy, jeśli ukojenie, jakie daje religia, opiera się na neurologicznie więcej niż nieprawdopodobnej przesłance, iż możemy jakoś przetrwać śmierć własnych mózgów, naprawdę chcemy takiego ukojenia bronić? W każdym razie nie zdarzyło mi się na jakimkolwiek pogrzebie spotkać kogoś, kto zaprzeczyłby, że niereligijne części tej ceremonii (mowy pogrzebowe, ulubione wiersze lub utwory muzyczne zmarłego) są bardziej poruszające niż modlitwy.

Napisał do mnie jeden z czytelników tej książki, doktor David Ashton, lekarz. Napisał o tym, że dokładnie w Boże Narodzenie 2006 nagle zmarł jego ukochany syn, siedemnastoletni Luke. Tuż przed tą tragiczną śmiercią dr Ashton rozmawiał z synem o tworzonej przeze mnie dobroczynnej fundacji, której celem ma być promowanie rozumu i nauki. Luke'owi bardzo się idea fundacji spodobała i podczas pogrzebu, który odbył się na Wyspie Man, doktor Ashton zaproponował, by ci członkowie kongregacji, którzy chcą uczcić pamięć jego syna, coś na nią wpłacili. To, jak powiedział, na pewno zrobiłoby chłopakowi przyjemność. Dostałem trzydzieści czeków, łącznie ponad dwa tysiące funtów; w tym było sześćset funtów ze zbiórki w lokalnym pubie! Chyba wszyscy musieli kochać tego chłopca.

Nigdy nie spotkałem Luke'a, ale niemal się rozpłakałem, czytając opis ceremonii pogrzebowej (poprosiłem nawet o zgodę na opublikowanie go na mojej stronie). Najpierw flecista zagrał solo lament Ellen Valin, potem dwaj przyjaciele Luke'a wygłosili krótkie eulogie, następnie doktor Ashton odczytał wspaniały wiersz Dylana Thomasa Fern Hill ("Kiedy tak byłem młody i pod gałęziami jabłoni swobodny"; jakże wstrząsająca ewokacja utraconej młodości). Na koniec zaś — tu muszę wstrzymać oddech — ojciec Luke'a przeczytał pierwsze zdania z mojego Rozplatania tęczy, zdania, które dawno już zaznaczyłem, by odczytano je na moim własnym pogrzebie:

Umrzemy, i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na arabskiej pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie

Należymy do nielicznych, którzy na tej loterii narodzin trafili szczęśliwy los. Jak można w tej sytuacji mieć czelność skomleć na myśl o nieuchronnym powrocie do stanu, z którego tak wielu nigdy nie miało szansy wyjść?


Zapewne są od tej reguły jakieś wyjątki, ale podejrzewam, że wielu ludzi tak mocno uczepiło się wiary nie dlatego, iż daje im ona pocieszenie, ale z powodu nacisków wychowawczych, jakim byli poddani, i z tego także względu, że wciąż nie uświadomili sobie, że niewierzenie jest również możliwym wyborem. Bez wątpienia dotyczy to także tych, którzy uważają siebie za kreacjonistów — ich po prostu nie nauczono wspaniałej Darwinowskiej alternatywy. Podobnie można podejść do uwłaczającego człowieczej godności mitu o "potrzebie" religii. Na niedawnej (2006) konferencji pewien antropolog (wybitny okaz gatunku, "jestem-ateistą-ale") zacytował Goldę Meir, która, spytana kiedyś, czy wierzy w Boga, odpowiedziała: "Wierzę w Żydów, a Żydzi wierzą w Boga". Nasz antropolog zaproponował własną wersję — "Wierzę w ludzi, a ludzie wierzą w Boga", stwierdził. Ja wolę jednak mówić, że wierzę w ludzi, a ci, gdy tylko zachęci się ich do myślenia i umożliwi dostęp do wiedzy, bardzo często decydują się nie wierzyć w Boga i wieść spełnione, satysfakcjonujące i naprawdę wyzwolone życie.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 6 września 2014, o 17:44

Higgs wyraził swoją opinię, a nie dowód naukowy. A jego opinia dotyczyła kulturowego (nie racjonalnego) podejścia do religii.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 6 września 2014, o 18:11

Wracając do wypowiedzi Dawkinsa:

Założony przez mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą. Czyż to nie przesadny optymizm z mojej strony? Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że do zatwardziałych teistów nie przemówią żadne argumenty, gdyż trwająca od najmłodszych lat indoktrynacja, której metody doskonalone były przez stulecia (pomińmy chwilowo kwestię, czy poprzez ewolucję, czy "inteligentny projekt"), całkowicie ich uodporniła. Jednym z najskuteczniejszych sposobów uodparniania jest po prostu absolutny zakaz sięgania po książki takie jak ta, jako będące nieodwołalnie "dziełem Szatana". Wszakże ufam, że i wśród wierzących nie brak jednostek o otwartych umysłach — których indoktrynacja była nieco mniej perfidna, do których nie trafiła, czy wreszcie tych, którzy byli na tyle inteligentni, by ją przejrzeć. Takim ludziom, wolnym w głębi ducha, potrzeba zwykle tylko nieco zachęty, by porzucić religijny nałóg. Przynajmniej chcę mieć nadzieję, że żaden z czytelników tej książki nie powie nigdy: Nie wiedziałem, że można.

Dodajmy do tego jeszcze to:

Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże — nazywam go "zarzutem z figuranta".


Atakuję to, co w religii najgorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.

"Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę."


Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawda jest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej większości wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami — mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 21:53

Full Moon pisze:Higgs wyraził swoją opinię, a nie dowód naukowy. A jego opinia dotyczyła kulturowego (nie racjonalnego) podejścia do religii.


No pewnie że wyraził swoją opinię na temat Dawkinsa,i określił go pewnego rodzaju fundamentalistą
Ale Ty byś chciał na to dowodu naukowego.
:shock: :shock: :shock:

Oj szkoda że usunąłeś w porę wcześniejszy swój post razem z moim.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 22:08

No to teraz jak już zasypałeś ten wątek wypowiedzią Dawkinsa
( Nie wiem po co, gdyż powinno się przytoczyć konkretne zdania odpowiadające na moje kwestie.)

No i te kolorki.


Ale to doba metoda do zasypania czegoś i uczynienie prostego tematu bardziej skomplikowanym.

No to konkretnie
Cyt:



''A jeśli ktoś odnalazł się w swojej religii i czuje się z tym szczęśliwy to po co go wyzwalać?


Czyli nie należy go wyzwalać.

Tak?

A tu zacytujesz jego wypowiedz która by przeczyła temu co napisałem?

Cyt:
''Poza tym jest niemożliwe żeby zaistniał sam ateizm bez żadnej ideologii.''
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 6 września 2014, o 22:48

Różowy kolor to zarzuty dawane przeciwko książce Dawkinsa. Niebieski to odpowiedź Dawkinsa. Zielony to historia opowiedziana przez Dawkinsa.

Aby wyciągnąć wnioski z książki, trzeba ją najpierw zrozumieć.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 6 września 2014, o 23:36

No masz słabość do kolorków. :)

Lecz co do tych kwestii:

Cyt:

A jeśli ktoś odnalazł się w swojej religii i czuje się z tym szczęśliwy to po co go wyzwalać?
Poza tym jest niemożliwe żeby zaistniał sam ateizm bez żadnej ideologii.
Kraje Skandynawskie są mocno zateizowane ,ale co z tą wolnością?
Przecież wiadomo, że czeka nas socjalizm,ale bez socjalu i nic innego się tu nie ma prawa wylęgnąć.
Taki jest porządek świata


To jakoś tam tylko trochę znajdziemy do pierwszego zdania.


Jednak Dawkins bardziej ogólnie na temat religii się wypowiedział a ten mój przykład dotyczy jednostki.

Są takie przypadki i ja też znam takie osoby które miały ciężkie problemy psychiczne(trudne dzieciństwo,patologiczna rodzina) czy też ich życie było patologią(alkoholizm ,narkotyki,wejście na drogę przestępczą) lecz dzięki wierze z tego wyszły i przez to uzyskały szczęście a życie ich nabrało sens.

Nie problem znalezć tego typu świadectwa.

To są takie przypadki gdzie bez wiary wyjście z czegoś takiego byłoby raczej niemożliwe.
Wątpię w skuteczność psychologa w bardzo trudnych przypadkach -choć to też coś da lecz tylko do pewnego stopnia raczej.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 7 września 2014, o 09:54

Full Moon pisze:[

Bardzo niekonkretne pytanie. Nikt by nie udzielił odpowiedzi. Równie dobrze można zapytać - Polska jest mocno zkatolicyzowana, ale co z tą wolnością? Polacy za wolnością i godnością wyjeżdżają do krajów mniej zkatolicyzowanych i mniej religijnych.

Sam też możesz zaobserwować jak mocno zindoktryzowany jest naród socjalizmem. Podobanie jest z religią i jedno drugiemu sprzyja, bo brak myślenia krytycznego.


Polacy wyjeżdzają nie za wolnością tylko za kasą to oczywiste,a wolności u nas jest o wiele więcej niż tam gdzie zagnieżdził się socjalizm.

I po co na siłę twierdzić że to przez religię?




A co z tą wolnością?
U nas LGBT i Feminizm się nie zakorzenił jeszcze na tyle aby wprowadzać przepisy ograniczające naszą wolność i coś nakazywać.
I jest to przez to że pozycja Kościoła w naszym kraju jest jeszcze dość silna.

I to jest wielki problem dla polityków unijnych.

Ale bez przesady w podstawowych mediach inne wartości są eksponowane.
Tylko w niedziele jest nadawany jakiś program religijny i z okazji np jakiejś kanonizacji i to wszystko.
Możesz bez problemów skorzystać z usług agencji towarzyskiej, sex shopu, czy zakupić jakieś artykuły pornograficzne i wiele innych.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: Prometeusz » 7 września 2014, o 15:07

Jaki to wszystko ma związek z Dawkinsem?

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 7 września 2014, o 23:03

W WB wolność gospodarcza jest większa,i warunki dla przedsiębiorców są lepsze.Mamy jeszcze spadek po komunie.
A my przecież mówimy o zwykłych Polakach wyjeżdżających za granicę więc jadą tam przede wszystkim za chlebem,a nie z powodów że w Polsce nie ma wolności,bo Kościół im ją zabiera.

Jaka ta większa wolność na zachodzie miałaby być większa?

Prawa do adopcji dzieci przez gejów?
Prawo do nieograniczonej aborcji? np w WB do 6 miesiąca.
Parytety dla kobiet? (odpowiednie proporcje w polityce,firmach)

Wolność na zachodzie?
Powoli odchodzi w przeszłość

To dlaczego mówi się o tego typu takich zakazach:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... aid=11367e

Tego typu programy na zachodzie weszły czy będą realizowane:
Cyt:

Tymczasem wiele znanych bajek roją się od stereotypów. Kopciuszek, Czerwony Kapturek, Śpiąca królewna, Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, Jaś i Małgosia wspierają stereotypowe role – dziewczynki są w nich zazwyczaj bierne, strachliwe, i piękne. Bohaterowie z kolei to postaci silne, odważne, które najczęściej ratują bohaterki z opresji.

Ciekawa rozkminka na temat Kopciuszka:

Pozytywnym efektem zaistniałej sytuacji było postawienie paru konstruktywnych i ciekawych pytao:
 czy trzeba mied szczególne predyspozycje do bycia Kopciuszkiem?
 czy może byd więcej niż jeden Kopciuszek?
 czy Kopciuszek jest tylko Kopciuszkiem, czy pełni też inne role?
 czy królewicz musi koniecznie wybrad Kopciuszka na żonę?
 ile księżniczek może byd na balu u królewicza?
 czy królewicza zainteresował tylko piękny wygląd Kopciuszka?
 czy Kopciuszek mógł odmienid swój los?

I do tego dzieci miałyby się uczyć że rodzina homoseksualna to normalka.

Zwyczaj topienia marzanny też jest postrzegany negatywnie.

To z programu równościowe przedszkole o który zabiegają feministki.

O tego typu pomysłach społeczeństwo nie jest informowane.

Opinia naukowców z PANu jest taka;
http://www.rzecznikrodzicow.pl/naukowcy ... rzedszkolu

A ten program może być wprowadzony na podstawie konwencji UE odnośnie przemocy wobec kobiet.

Zakaz krytykowania:
http://parezja.pl/szwecja-zakaz-krytyko ... wisk-lgbt/

http://www.filmweb.pl/news/Szwedzkie+kina+będą+genderowo+poprawne-100312

Albo:

http://alexdegrejt.salon24.pl/480373,ge ... w-natarciu

Czy taki zakaz:

Od dziewięciu lat istnieje zakaz noszenia symboli religijnych w publicznych placówkach oświatowych począwszy od chust muzułmańskich poprzez krzyże po turbany, w przypadku Sikhów.


http://www.rp.pl/artykul/993774.html?print=tak&p=0

Jest też dokument nagranie o tym jak policja traktuje osoby demonstrujące przeciwko małżeństwom homo we Francji

A dlaczego na zachodzie na dużą skalę odbiera się dzieci rodzicom?
Za byle co. A państwo to finansuje.

http://wpolityce.pl/polityka/169059-jug ... i-w-domach
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Richard Dawkins - interpretacje.

Postautor: aartefax » 7 września 2014, o 23:15

Full Moon pisze:
Chwila, chwila... pomijając źródła tych wszystkich rzeczy i ich analizę, o czym moglibyśmy długo rozmawiać, to jaki to ma związek z Dawkinsem? :shock:


No a jakiej odpowiedzi chciałeś usłyszeć na ten post? :shock:

FM:
Cyt:
''Bardzo niekonkretne pytanie. Nikt by nie udzielił odpowiedzi. Równie dobrze można zapytać - Polska jest mocno zkatolicyzowana, ale co z tą wolnością? Polacy za wolnością i godnością wyjeżdżają do krajów mniej zkatolicyzowanych i mniej religijnych.

Sam też możesz zaobserwować jak mocno zindoktryzowany jest naród socjalizmem. Podobanie jest z religią i jedno drugiemu sprzyja, bo brak myślenia krytycznego.''


FM:

cyt:


Full Moon pisze:Co jest problemem? W naszych rozmowach wklejałem już artykuł w którym była mowa, że pieniądze unijne skutecznie zamykają usta księżom. Moim zdaniem na razie politycy unijni robią z Polską co chcą... Nie jesteśmy już autonomicznym państwem.

Swoją drogą to bez znaczenia czy jest hegemonia kościoła czy feministek, unię interesuje ograniczenie wolności gospodarczej i narzucanie socjalizmu. Wykorzystują do tego zarówno kościół jak i feministki.


Co nie ma wojny o gender miedzy Kościołem a feministkami ?
List pasterski czy też wykłady księży na temat ideologii gender.
Kościół wykorzystują do wprowadzenia gender :shock:

Jakoś nieskutecznie jakieś pieniądze unijne zatykają usta księżom.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.


Wróć do „Rozmowy o wszystkim”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości