Full Moon pisze:Między sobą więcej skorzystamy posługując się precyzyjnym językiem. Z tym, że rozumiem, jak ktoś lubi łączyć różne pisarskie i inne artystyczne elementy w swojej wiedzy.
Precyzyjny język prowadzi często do absurdu kiedy ktoś myli ciągi przyczynowo skutkowe.
Osoba A: Jesteś wariatem!
Osoba B: Nieprawda, ty nim jesteś
A: Daję ci dobre rady a ty ich nie słuchasz. Jestem twoim ojcem i chcę dla ciebie dobrze
B: Może i chcesz dobrze ale dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. Myślisz, że masz rację bo jesteś moim ojcem ale przecież nie wszyscy ojcowie mają rację
A: Ale ja mam!
B: Każdy tak mówi. Wariat nie wie, że jest wariatem, myśli o sobie, że jest normalny a na innych projektuje choroby psychiczne oskarżając ich o nie
A: Ale ty mnie teraz oskarżasz czyli wg własnej definicji jesteś wariatem
B: Nie ja mówię o tobie ale ty wszystko odwracasz, wariaci odwracają kota ogonem i nieraz mają świetne zdolności manipulacyjne
A: Ale to ty manipulujesz a ja mówię prawdę
B: Nie to ja mówię prawdę, nie ufam autorytetom tylko sobie co jest prawidłowe a ty próbujesz mnie zmusić do przejęcia twojej wizji prawdy. To jest wariactwo
Patrząc na rozmowę to jest kilka możliwości. Albo zarówno osoba A jak i B są zdrowe tylko ojciec ma problem z ego, myśli że wie wszystko a dziecko jest jego własnością, którą on steruje. Albo osoba A i B są obie chore psychicznie, możliwe też jest to, że A ma rację ale dziecko B jest chore i odwraca to co mówi ojciec. Może być tak, że to ojciec jest chory a dziecko ma wielki problem z fałszywym oskarżeniem. Kto to zweryfikuje? Może przyjść osoba C, np psychiatra i on też jest uwarunkowany stereotypowym myśleniem. Jeśli psychiatra jest beznadziejny to dopasuje swoje wyobrażenie do kryteriów jakiejś choroby, postawi diagnozę ze znakiem zapytania ale myśli o sobie, że jest najlepszy i się nie myli. Któryś z pacjentów będzie stygmatyzowany z powodu błędnych zarzutów i błędnej diagnozy. W ogóle oskarżenie o chorobę psychiczną jest w dzisiejszych czasach bardzo skuteczną bronią żeby kogoś zgnoić. Szpital już się zajmie kimś takim testując na nim nowe niesprawdzone leki a kiedy będzie pogorszenie i gąbka z mózgu wtedy powiedzą "robimy wszystko co w naszej mocy ale choroba postępuje". Załóżmy, że osobą C nie jest psychiatra tylko coach, który mówi "obaj jesteście zdrowi tylko macie konflikt i musicie go rozwiązać". Potem okazuje się, że jedna z osób była chora i zrobiła coś głupiego przez przeoczenie tego coacha. Właśnie tego typu problemy powstają przez to, że człowiek nie wie tak naprawdę co jest prawdą. My jedynie oceniamy prawdopodobieństwo i wierzymy w to co jest wg naszych szacunków najbardziej możliwe. Ludzie jednak robią z tego dogmaty i oceniają innych przez pryzmat swoich śmieci w głowie i to jest przyczyna większości zła na świecie i nieporozumień. Jeśli ktoś nie otwiera się na zdanie innych to nie da się mu niczego wytłumaczyć mimo posługiwania się tym samym językiem i to precyzyjnie. Jeśli ktoś się otwiera na zdanie innych za bardzo to wtedy jego poglądy podważą się i będą zagrożone co jest dobre w przypadku posiadania przez tą osobę złych poglądów i wtedy można je zmienić. Jednak jeśli ktoś posiada dobre poglądy i zostanie zaszczuty przez zniszczone zdemoralizowane społeczeństwo? Jak ocenić kto ma dobre a kto złe poglądy jeśli nie subiektywnie wg kryteriów, które mogą być błędne?
Dlatego dużo lepsze są przypowieści, które mają jakieś przesłanie ale każdy zanalizuje je po swojemu i zrozumie tak, że coś mu to da. Najgorsze są dosłowne prawdy przekazane jak dogmaty a w dzisiejszym świecie ludzie w ten sposób wygłaszają poglądy. Rzadko jest "uważam, że...", "nie zgadzam się z panem, moim zdaniem...". Teraz dyskusja częściej jest taka "opowiada pan bzdury, takich ludzi powinno się leczyć", "pańska propaganda jest szkodliwa", "ja jestem racjonalistą i wierzę w fakty a nie w bzdury" itd. Ludzie tworzą pozór posiadania racji i znania prawdy co podważa i atakuje zdanie innych ludzi, ale wiele ludzi ma błędne zdanie na wiele tematów (większość?). Zawsze jest tu błędne koło i pułapka

aartefax pisze:Storo tak piszesz to chyba nierozumiesz co znaczy prawdziwa wolnosc.
Prawdziwa wolnosc jest w twoim wnetrzu a nie na zewnatrz.
Mozesz wiec zyc sobie w jakims systemie a mimo to byc wolnym.
Wolnym ludziom wiele nie trzeba, i nawet inni ludzie im sa niepotrzebni zeby czuc sie szczesliwym, wolnym.
To są wg mnie szkodliwe idee, przez które ludzie wyrzekają się siebie i prawdziwej wolności żeby uzyskać iluzję wolności jaką jest ascetyzm, samotność - czują się wtedy wyjątkowi, czują więź z Bogiem - a to jest zniewolenie taką okropną wizją wolności. To nie jest prawdziwa wolność tylko skutek negatywnych działań i jakaś rekompensata za nie - teraz można stać się mistrzem i czuć się wolnym i uduchowionym.
aartefax pisze:Na pewnym etapie przywiazania same znikaja i masz to gdzies kto o tobie cos pomysli i nie potrzebyjesz chwaly, adoracji ani pocieszenia,nikt cie nie musi kochac ani ci kadzic.
Ktos moze wylac na ciebie wiadro pomyj,ale to nic nie dziala,swiat zewnetrzny nie dziala.Poprostu plyniesz samoistnie.Wolnosci juz nie poszukujesz ,szczescia juz nie poszukujesz bo to wszystko juz jest .
Cieszysz sie z sam z soba.Moze nie byc wokol ciebie ludzi a ty nie czujesz sie samotny .
Potrzebujesz niewiele.
Tak, może od razu zacznę się z tego powodu odżywiać energią słoneczną i siedzieć na pustyni - wtedy będę mógł się już uważać za pełnoprawnego uduchowionego i Bóg będzie miał dla mnie lepsze miejsce w niebie

