Prentice Mulford

Polecane pozycje
Ksenia

Prentice Mulford

Postautor: Ksenia » 21 lipca 2014, o 09:48

Full Moon przypomniał mi 4 małych książeczkach Mulforda. :kwiatek Są one dostępne na chomikach.
Zdałam sobie sprawę, że to właśnie z nich uczyłam się pozytywnego myślenia... i wiele spraw zrozumiałam.

,,Przeciążamy pamięć nazwiskami, datami, wypadkami i szczegółami, wlokąc ciężar całkiem bezużyteczny, a przez to niszczymy zdolność do przyjmowania nowych wrażeń i pomysłów.
Fotograf potrzebuje zupełnie czystej i jasnej płyty, na której ma utrwalić obraz. Tak i nasza umysłowa płyta musi być czystą i wolną od starych wyobrażeń.
(...)
Odrodzenie nie przyjdzie skutkiem jakichś uchwytnych lekarstw i metod. Nastanie ono jedynie ze zmianą warunków duchowych.
(...)
Mieć zaś uciechę ze wszystkiego jest czerpaniem siły żywotnej z każdej rzeczy, a z nią wszelkiej mocy. W tym leży tajemnica utrzymującego się na wyżynie i doskonalącego się ustawicznie życia."
(...)
Nie istnieje bowiem prawdziwe zdrowie i dzielność bez szlachetnych dążności i czystej myśli. Podniosła myśl tworzy zacną krew." :aniol

Ksenia

Re: Prentice Mulford

Postautor: Ksenia » 30 września 2014, o 20:28

,,Przyciąganie złego.
W miarę naszego usposobienia zawsze przyciągamy ku sobie rzeczy to dobre, to złe, korzystne lub szkodliwe, miłe lub nieprzyjemne. Otóż możliwy jest stan umysłu, który jeśli go ustawicznie zachowamy, da nam majątek, przepych, zdrowie i szczęście.
Celem usposobienia zawsze pogodnego, spokojnego, rezolutnego, skupionego i nagiętego do jakiegoś celu będzie trwałe dobro najpierw dla siebie, potem dla drugich. Jest wszakże odmienny stan umysłu, który jeśli go ustawicznie zachowamy, odbierze nam powodzenie i zdrowie.
O czymkolwiek myślimy, przyciągamy myśli naszym podobne ze świata chwilowo nie znanego. Zatrzymawszy się w myśli przy jakiejś zbrodni, zaraz przyciągamy zbrodnicze postępki z niewidzialnej strony życia. Oto nie dostrzeżone siły przyciągają ku nam uchwytne czynniki zbrodni na pole rzeczywistości. Skoro z zajęciem czytamy w gazecie o zabójstwach, łotrostwach, skandalach i okropnościach na lądzie i morzu, przyciągamy ku sobie niewidzialne widzenia tych zbrodni. Czyniąc tak dzień za dniem, ściągamy na się pewien rodzaj nędz i okropności. Skoro lubisz czytać o czynach złodziei i włamywaczy, to najpierw będziesz ich miał wokoło siebie i w swoim domu. Ty i oni zejdziecie się razem, jesteście bowiem w tym samym prądzie myślowym. A żadna potęga nie jest tak mało odporna jak ta, której działania na nas i samego istnienia nie jesteśmy świadomi.
Czegóż więc z roku na rok dotyka myśl nasza? Aby przy końcu tygodnia otrzymać naszą zapłatę, poza tym nic; aby dostać nowy kapelusz, nową suknię, by odbyć przejażdżkę - poza tym nic; by żyć z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień - poza tym nic. Wielu nie potrafi zatrzymać swego umysłu przy jakimś celu pożytecznym przez całe dwa dni. Tej rzeczy z upragnieniem życzą sobie dziś, innej jutro. Ich siły duchowe dotkną odrobinkę jednej rzeczy, porzucają ją, potem posmakują po trochę następnego kaprysu lub urojenia i to także porzucają. Nie ma tam statecznego postanowienia lub ćwiczenia się w przyciąganiu pewnej szczególnej rzeczy. Oto ludzie, co dokażą bardzo mało, zawsze są biedni, a często słabego zdrowia. Będą chciwie czytali okropności i historie kryminalne. Im dłużej są one rozsnute i więcej minut zatrzymują się przy każdym szczególe, tym bardziej je lubią. Kochają się w dramacie, malującym gwałty i katusze duszy. Olbrzymia przewaga ich siły idzie w tym kierunku. Siła ta musi przyciągnąć jakąś formę złego.
Należy swe skłonności kierować ku rzeczom wyższym. Ich górny prąd myśli styka się w świecie niewidzialnym z wszystkim, co jest dobre, aby go użyć i zakosztować z wieloma więcej przyjemnościami, niż możemy sobie wyobrazić. Oto są "rzeczy wyższe". Pełne zaś okropności i majaków, zbrodni i nędzy, którym ludzie tak wiele dziś poświęcają myśli czyli upodobania, są wyrazem szumowin ludzkich. Każde zło trzeba natychmiast jako takie poznać, a potem dłuższy czas od niechcenia tępić się ono będzie siłą rzeczy.
Chcesz się np. pozbyć choroby lub najnowszej krzywdy, wyrządzonej ci przez kogoś, to nie marudź przy tym, nie biedź się myśląc wciąż o tym i rozpowiadając, gdzie tylko się trafi sposobność. Taki stan umysłu może stać się drugą naturą oraz siłą, która przynosi słabość i ubóstwo.
Ustawiczne stykanie się z nędzą i zbrodnią, ze złem w jakiejkolwiek postaci, lub nawet myśl o tym, wytworzy niezdrowe pożądanie. Zresztą ludzie przy śniadaniu wolą rozmawiać o chorobie i scenach konania niż o zdrowiu, o występkach i okropnościach zamiast o rzeczach wesołych, pogodnych i miłych. Jest to sposób wyciągania pieniędzy z kieszeni, a zdrowia z organizmu.
Przebywać zawsze w atmosferze choroby znaczy ściągać ją na siebie z nieuniknioną pewnością. Z tej przyczyny ci, którzy robili studia nad obłąkaniem, sami zwariowali, jak się to stało z pewnym wybitnym lekarzem kilka lat temu; jak też z jednym naczelnym zarządcą największego krajowego przytułku dla obłąkanych, jak z bardzo wielu innymi, o których słyszymy.
Pożądać czyjejś własności, zaprzątać umysł planami, jak dojść do posiadania drogą spadku - czuć niepokój, zazdrość i nienawiść do tych, co mają udział w takiej własności lub, jak się zdaje, w całości ją posiądą, wodzić tęsknym i zazdrosnym okiem po czyichś dzierżawach, koniach, powozach, domach i innych objawach uchwytnych bogactwa - zacząć przemyśliwać, by wejść w stosunki z jakim bogatym mężczyzną lub kobietą i jak ich sobie zjednać, jak im pochlebić i tak stać się ich ulubieńcem, by skłonić ich do udzielenia swych bogactw - to wszystko przyprawia o stan umysłu, który opóźni nasz związek z największą siłą. Zaniesie nas to w prąd niskiej, stłumionej i ciasnej myśli. A tracimy dużo, dając się porwać złośliwym uprzedzeniom i asystując, chociażby w myśli, małostkowym sprzeczkom.
Tracimy siłę, wdając się z drugimi w rozmowę o treści poziomej i pobudkach lub odczuwaniu niższym od naszego, jak np. plotki, uszczypliwe zdania o czyichś pomyłkach, szukanie słabostek w sprawach, które nas wcale nie obchodzą, i nieuzasadnione wywiady oraz myszkowanie w cudzych prywatnych interesach.
Tamują one wyższe i potężniejsze zamysły, zamysły ku dobru całej ludzkości, widząc jak najmniej z jej pobudek, mówiąc o niej bardzo mało i śląc jej myśli jedynie dobrą wolę, z której wygnaliśmy wszelki ślad goryczy, zawiści lub niechęci.''
Autor: Prentice Mulford
Tytuł: ŹRÓDŁO TWOJEJ SIŁY :kwiatek

Ksenia

Re: Prentice Mulford

Postautor: Ksenia » 30 września 2014, o 20:50

(...)
,,Idee fixe
Przeżuwanie tego samego planu nauki lub zapatrywania, co mamy zdziałać, a czego zaniechać, znaczy tyle, co marnować nasze siły w kieracie mózgowym. Powtarzamy sobie w myśli tę samą rzecz od początku do końca i na odwrót. Wznosimy z tego rzeczywistego, choć niewidzialnego czynnika te same budowy raz po raz. Jedna jest bezużytecznym naśladownictwem drugiej.
Jeśli staramy się zawsze myśleć albo rozmawiać o pewnym szczególnym
przedmiocie, jeśli nigdy o nim nie zapominamy, skoro ustawicznie z nim występujemy w każdym czasie i przy każdej sposobności; jeśli ani w mowie, ani w duchu nie staramy się przystosować do naczelnego tonu rozmowy, toczącej się wokoło nas, gdy nie staramy się wzbudzić zainteresowania, o czym rozmawiają inni; skoro upieramy się mówić tylko o tym, co nas obchodzi, lub wcale nie rozmawiać, narażamy się na niebezpieczeństwo, że się staniemy maniakami, zarozumialcami lub idiotami.
Maniak ściąga na siebie to miano zupełnie słusznie. Przywiązawszy się zapamiętale do jakiejś myśli, postanowił, choć nieświadomie, przeszczepić ją na każdego innego.
Otacza się właściwą tej myśli atmosferą lub pierwiastkiem, który staje się czymś nie mniej rzeczywistym jak to, co możemy widzieć lub uchwycić.
Inni w jego pobliżu odczuwają wpływ tej jedynej myśli i to w sposób nieprzyjemny.
Służy temu zmysł dotąd jeszcze nie nazwany. W używaniu tego zmysłu leży tajemnica naszych korzystnych lub niekorzystnych wrażeń, jakie odnosimy przy pierwszym widzeniu się z jakąś osobą. Przez myśli, jakie promieniujemy, udziela się wokoło pierwiastek, mogący drugich usposobić za nami lub przeciwko nam. Toteż przemawiamy do drugich, choć nasze języki są nieruchome. Budzimy sympatię lub nienawiść, siedząc sami ukryci w naszych pokojach.

Wyłączenie myśli szkodliwych.
Martwienie się jaką stratą czy to przyjaciela, czy jakiej własności, zwątla ducha i ciało. Nic tym nie pomożemy przyjacielowi, którego żałujemy. Jest to raczej szkodliwym, nasze bowiem smutne myśli muszą dosięgnąć swego przedmiotu, choć w sferze drugiego świata, i sprawić tej osobie boleść.
Podobnym błędem jest myśleć nieprzyjaźnie o jakiejś osobie, która nas uraziła czy nam uchybiła. Myśl taka krąży przy nas godzina za godziną, a może dzień za dniem.
W końcu się niezmiernie uprzykrzy, a jednak otrząsnąć się z niej nie możemy. Nudzi nas i gniewa, osłabia i nuży. Nie możemy temu przeszkodzić, lecz krążymy bezustannie w kółko tym samym dręczącym, przykrym, bezcelowym szlakiem. Umysł nasz się wyczerpuje, a z konieczności także i nasze ciało.
Wszystko dlatego, że ściągnęliśmy na się nieprzyjazną myśl drugiej osoby. Myśli ona o nas tak samo jak my o niej. Wysyła w naszą stronę cały szereg wrogich myśli.
Wymierzamy i odbieramy ciosy niewidzialnych żywiołów. Czasami obie strony podtrzymują taką milczącą wojnę niewidzialnymi siłami przez całe tygodnie; a jeśli tak się dzieje, obie ponoszą szkodę. To zmaganie się przeciwnych sił i objawów woli ciąży na nas wszystkich. Cała atmosfera jest nim brzemienna.
Wysiłek, aby zapomnieć nieprzyjaciół lub skierować ku nim tylko przychylne myśli, jest tak samo czynem samoobrony jak podniesienie rąk dla odparcia fizycznego ciosu. Wytrwała myśl przychylna spycha na bok prądy nieprzyjazne, usuwając ich szkodliwość. Słabszy jednak umysł trwa w zapalczywej, niszczącej myśli i staje się jej niewolnikiem.
Zasadą jest, że w obcowaniu ze światem należy wyrobić w sobie przewagę, podobnie jak szermierz musi być pozytywnym wobec drugiego zapaśnika. Natomiast gdy wycofujemy się z czynnego udziału w interesach, trzeba stać się biernym.
Strudzimy się, gdy ustawicznie będziemy, chociaż w myśli, stawiać czoło przeciwnikom w jakim bądź sporze. W polityce czy w zawodach ludzie, którzy najdłużej żyją i mają największe wpływy, zawsze są najmniej przystępni dla tłumu; bo jeśliby się ciągle stykali z różnego rodzaju ludźmi, a tak wchłaniali przeróżne pierwiastki otoczenia, dużo by się z ich siły marnowało.
Siłacze finansowi, jak Jay Gould, unikają ścisku i hałasu giełdy. Żyją w swych domach tylko dla siebie i nie tak łatwo przystępni, wiele zaś interesów załatwiają przez pośredników. Otaczają się murem i trzymają jak w twierdzy, unikają rozhukanych i splątanych fal myślowych, sami zaś przebywają w sferze niezamąconego spokoju, górującej nad wszystkimi kapitałami; w niej też bierze początek ich przenikliwość planowej działalności.
Kto podlega nałogowemu gniewowi, niechaj wie, że nie ma nic gorszego nad oddawanie się tej namiętności chwilę przed zamknięciem powiek do snu, czy to wspominając osoby niemiłe, czy też wprost kierując ku nim nienawistne uczucia.
Duch podlega dalej temu uczuciu, chociaż utraciliśmy świadomość. Jeśli zaś żywimy dobrą wolę ku wszystkiemu, i we śnie uczucie to będzie działało. Gdybyśmy wtedy mogli ujrzeć istotne pierwiastki, jakie stamtąd wypływają z przychylności ku nam, przedstawiłyby się one jako cieniutkie pasemka życia wnikające jako pożywienie.
Gdybyśmy natomiast ujrzeli przeciwne im pierwiastki nienawiści, jaką może wzbudziliśmy w innych, zobaczylibyśmy je jako płynące ku nam czarne żyłki lub promienie jadowitej, niebezpiecznej materii. Gdy wysyłamy naprzeciw podobne im myśli, pomnażamy te niezdrowe moce, owe bowiem wrogie, niebezpieczne czynniki spotykają się, mieszają, odpierają, wracając do swego źródła i żądając ciągle świeżego zasobu siły, by podtrzymać walkę, póki się obie siły nie wyczerpią. Interes własny musi skłonić ludzi, aby nie nienawidzili nikogo. Wycieńcza to ciało i sprowadza chorobę.

Zapomnienie.
Nauczyć się zapominać jest równie pożyteczną rzeczą, jak ćwiczyć swą pamięć.
Każdy żal, każda troska odbiera ci część życia. Jest to siła, użyta do nagromadzenia większej niedoli, aby utrwalić nałóg smucenia się.
Skoro patrzymy w przyszłość, otrząśniemy się z tego i będziemy silniejsi fizycznie niż wprzódy. Gdy zaś głównie patrzymy za siebie, to ostateczny wynik będzie wrogi dla ciała.
W świecie naszym człowiek przedsiębiorczy, dzielny, wybijający się na wierzch, człowiek interesu niewiele czasu spędza na żałosnych wspomnieniach. Gdyby tak czynił, ucierpiałby jego interes. Myśl jego rwie się naprzód. Jest ona więc istotną siłą, która popiera jego przedsięwzięcia. Gdyby trawił czas na smutnych wspomnieniach przeszłości, musiałby cofać się.
Dzisiaj tysiące tysięcy ani myślą o sprawdzaniu charakteru swych myśli. Pozwalają duchowi iść z prądem chwili. Nigdy nie oddają myśli dręczącej: "Nie chcę się tym dłużej zajmować". Nieświadomie domagają się tego, co im na złe wychodzi, a rodzaj myśli, której pozwalają dręczyć umysły, sprowadza chorobę na ciało.
Tysiące tysięcy cieszyłyby się, gdyby mogły zapomnieć o czymś niemiłym.
Zajmowanie się kłopotem, niechęcią, przeszkodą, troską jakiego bądź rodzaju,
zwątla ducha i ciało i osłabia siłę potrzebną, by opierać się trosce. Skłopotana myśl jest jak mętna woda. Tym, czego potrzeba, jest siła do odwrócenia tych mętów, a wpuszczenia świeżej wody.

Myśli główne.
Otaczanie się w duchu najlepszymi myślami wytwarza siłę, która je przyciąga.
Niewłaściwie zowią to ludzie wyobraźnią; tak zwane bowiem imaginacje są rzeczywistością i siłami niewidzialnego pierwiastka. Żyj duchem w pałacu, a stopniowo ciążyć będzie ku tobie atmosfera pałacowa. Gdy jednak nie masz ze swego pałacu żadnej korzyści, pozwól drugim go używać.
Co przede wszystkim należy wiedzieć, to jest, jaką wartość mamy u innych.
Korzyści walka w obronie prawdy nie przynosi. Cięgi można wymierzać w myśli na odległość, mogą one zaszkodzić ciału. Czy jednak zraniwszy ciało, uderzając w nie czy to mięśniami, czy ukrytą siłą wrogą, zrobiliśmy co, aby zmienić usposobienie czyjeś, czy ustrój czyjś nadwerężyliśmy? Nie. Tak działając sprowadzasz na swą głowę przeciwne fale jadu i nienawiści. Naprawiaj więc zło wskazaniem lepszej drogi!
Jeśli mam lepszy dom od twego, to nie będę nastawał na ciebie, byś naśladował mój dom i nie będę zmuszał cię do budowy takiego domu lub nadużywał twego domu.
Lepiej byłoby zaprosić cię do mej siedziby, byś ją obejrzał, a jeśli możesz dostrzec jej wyższość nad twoją, możesz ją naśladować. Skoro jednak nie możesz się jej dopatrzyć, to żadne wysiłki z mej strony nie pomogą ci przejrzeć, dopóki twe oczy nie będą szerzej otwarte.

Kojarzenie się myśli wyższych w społeczeństwie
Każdy wyższy umysł, przepełniony bogactwem idei, musi ulec jakby wewnętrznemu nakazowi, który go zniewala dać wyraz wszelkim formom życia, jego piękności i urokom. Ta konieczność jest prawem natury. Takie umysły są na kształt nagiętych sprężyn, które muszą wyskoczyć. Nie jest to ich powinnością w zwyczajnym tego znaczeniu, ale koniecznością.
Jeśli posiadasz skarbnicę myśli, to musisz z niej wydawać, gdzie się tylko nadarzy
sposobność.
W miarę jak umysły rosną w bogactwo idei, przyciska je ciężar ich własnego bogactwa tak, że starają się go pozbyć na wszystkie strony. Nieraz odnajdą na terenie życiowym wrażliwy organizm, do którego przychodzą same, objawiając mu swą ideę; lub przez jakoweś współdziałanie pewna liczba takich umysłów, pokrewnych celami i pobudkami, może przyjść gromadnie do takiego osobnika, mogą go otoczyć swą własną atmosferą myśli. Takie otoczenie będzie na osobnika działać jak narkotyk.
Umysłowo podnosi go wysoko ponad zwyczajny poziom. Widzi on całe otoczenie chwilowo w świetle wyższego i czystszego życia niż wszyscy inni dokoła niego.
Wchłania on ten wyższy polot, odczuwając jego możną potęgę. Jest w samej rzeczy natchniony, to znaczy, że nim oddycha, czuje się rozradowanym, wprost pijanym, gdyż wypiękniona a potężna idea działa jako bodziec. Taka podnieta jest tylko innym nazwaniem tego, co mienimy "wpływem magnetycznym". Oto mamy tajemnicę pociągu, jaki pewna osoba może czuć ku drugiej. Istota pociągnięta jest w rzeczy samej, wskutek myśli przejmowanej od tej, która pociąga, podniecona, gdy jest bliska niej. W usposobieniu, o jakim wyżej mowa, poeta może dać wyraz myśli tą drogą doń doprowadzonej; również mogą być pod takim wpływem pisane romanse i dokonywane wynalazki i odkrycia. Wodzowie podobnie powodują się nim, otrzymując podnietę do bohaterskich czynów. W świecie przemysłu i finansów działa ta sama zasada." :)

Ksenia

Re: Prentice Mulford

Postautor: Ksenia » 2 października 2014, o 17:20

,,Brzask.
Dlaczego nie możemy utrzymać jednakiej pogody umysłu? Czemu tak bardzo podlegamy chwilom przygnębienia? To dlatego, iż nie żyjemy zgodnie z ideałem życia.
Dopóki ziemskie, grubsze zmysły przeważają, widzimy wszystko ze strony marnej, przeważnie spostrzegamy w ludziach szczegóły odpychające; ociągamy się z wyróżnieniem dobrego, możemy lubić niewielu, gardzimy niemal wszystkimi.
Dopóki czujemy ową silną odrazę, widząc jedynie czyjeś błędy, dopóty rządzi nami takie usposobienie. Jesteśmy skrępowani. Jesteśmy zmuszeni pozwolić sobie imponować dajmy na to uczniowi, którego mamy wychowywać. Następuje odbicie się jednej woli w starciu z przeciwną. Gdy jednak duch ster obejmie, sytuacja się odwraca; wtedy jasno widzimy dobre we wszystkim, czujemy się mniej lub więcej ku wszystkim pociągnięci, a widząc we wszystkich dobre, otrzymujemy je od nich w zamian. Przestają nas tak silnie odpychać szczególne uprzedzenia, kochamy więcej niż nienawidzimy." ;-)


Wróć do „Książki o duchowości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości