Ugh, miałam tego nie robić, ale dobra - dam Wam po 1 przykładzie z obu problemów (jeden związany z pop. życiami, drugi z życiem po śmierci):
Pierwszy przykład:
Dwukrotnie, jak byłam naprawdę młodziutką duszą, inkarnowałam się w pewną rasę, która chciała podbić jak najwięcej terytoriów (szukałam wtedy czegoś w rodzaju potęgi, ale teraz wiem, że prawdziwa potęga jest wewnątrz - wiem, że to oklepana filozofia

). Kiedyś stoczyliśmy wojnę z inną planetą. Na planecie, na której toczyliśmy wojnę, pozostało tylko kilka osób ze swojego gatunku. To była dość długa wojna... Po latach pojmano mnie i torturowano by uzyskać informacje na ten temat, można powiedzieć, że byłam umierająca. Przypadkiem spotkałam jednego z wyżej wspomnianych kosmitów. Powiedział, że jestem ostatnim przedstawicielem mojej rasy (nie wiedziałam o tym odkąd mnie pojmano). Nie chciałam w to uwierzyć, po prostu. Zaczęłam przez to atakować wszystkich itd. (wiem, głupie

). Potem pobrałam część DNA od towarzysza tego mężczyzny by się zregenerować, ale czułam się przez to tylko gorzej - przez niekompatybilne geny umierałam. Pod koniec chciałam tylko zobaczyć Słońce, dawno go nie widziałam. Potem próbowałam popełnić samobójstwo przez te nieszczęsne geny, które pobrałam - to było jak choroba. Po próbie samobójczej ocknęłam się po jakimś czasie cała poraniona. Stwierdziłam, że skoro nadal żyję, to odbuduję z resztek DNA obywateli mojej dawnej planety - no muszę przyznać, że udało mi się - byłam z siebie naprawdę dumna

Dalej byłam trochę zaślepioną ideologiami, jakie mi wtedy wmawiano i też chciałam podbijać planety itp., ale na żadnej jeszcze nie osiedliśmy - odbudowałam wszystko w statku kosmicznym, a potem szło już z górki, choć trwało to dość długo. Jak już byłam "na szczycie" rozwoju stworzonego przeze mnie imperium (?), znowu spotkałam wyżej wspomnianego jegomościa. Znał moje plany i razem z grupą, którą miał przy sobie, pokonał mnie. Nie napiszę jednak w jaki sposób, bo to już tworzy całkiem inną historię. Nie chodzi mi o to, że się tego wstydzę, bo co się stało to się nie odstanie, tylko po prostu musiałabym wtedy pisać jeszcze o innych rzeczach niezwiązanych z tym wcieleniem. W każdym razie po zgonie postanowiłam wcielić się ponownie w tę samą rasę - w głębi serca wiedziałam, że oni jeszcze gdzieś istnieją...
...i miałam rację. Żyło jeszcze kilku przedstawicieli

Trzymaliśmy się razem i "jakoś to było". Urodziłam się - owszem, ponownie - ale wcześniej niż w pop. życiu. Dodatkowo mogliśmy dzięki zaawansowanej technologii podróżować w czasie. Po wielu przygodach nie związanych z planem, który opisałam w tym temacie, cofnięto mnie do czasów tej wojny. Wtedy podczas pożaru dostałam uszczerbku w głowę, ale dzięki niemu dostałam daru jasnowidzenia - widziałam przeszłość i przyszłość. No i przez moje oświecenie zaczęłam dziwnie się zachowywać, więc uznali, że postradałam rozum, ale słuchali moich wizji (zawsze się sprawdzały

). Niestety traktowali mnie przez to jak okaz w zoo

Jeszcze postawili mnie na podwyższeniu i oświetlili je z góry - no było to dość niekomfortowe, a od tego światła szło oszaleć: wyobraźcie sobie, że siedzicie sobie w takim miejscu i ciągle świeci na Was lampa z góry prosto w oczy. Po wygraniu bitwy przewidziałam spotkanie z tym samym człowiekiem (?), którego widziałam w pop. wcieleniu - znowu chciał nas pokonać, miał wtedy nieco inną drużynę do walki. W trakcie konfrontacji z nim widziałam przyszłość - w sensie to, co chciał zrobić "mój" lud i zaczęłam tak manipulować strunami czasu (teoria strun się kłania

), żeby nasz wróg wygrał, choć miał małe szanse. Nasz statek został zniszczony, śmierć przez przygniecenie i pożar była naprawdę bolesna...
Po tym wydarzeniu inkarnowałam się na alternatywnej Ziemi, ale zablokowałam sobie dar jasnowidzenia, żeby znowu nie być dziwadłem wśród innych.
No i tu plan jest taki, że chcę znowu spotkać tą osobę, której pozwoliłam wygrać, po prostu chcę ją dokładniej poznać i w pewnym sensie przeprosić za dawne dzieje

No i chcę odzyskać jasnowidzenie, ale w astralu i innych światach duchowych to pestka
Drugi przykład:
Po śmierci chcę w astralu nauczyć się pewnych zdolności oraz posiąść daną wiedzę, której tutaj nie ma, a potem podróżować po różnych dziwnych światach. Jest tu tego trochę, więc myślę, że na temat drugiego przykładu tyle wystarczy.