Teoria wielkiego bólu
Teoria wielkiego bólu
Witam, opiszę skąd bierze się strach.
Nie wiem skąd ale jesteśmy nauczeni wierzyć że śmierć jest naszym końcem, że po śmierci następuje przejście w nieświadomość jak podczas zasypiania (może dlatego boimy się np. koszmarów czy czegoś).
Strach przed śmiercią to tak naprawdę nasza jedyna prawdziwa obawa która rzutuje na wszystkie inne nasze lęki i obawy a co najgorsze w sposób fizyczny przekłada się na nasze odczuwanie bólu, gdybyśmy wiedzieli od urodzenia że jesteśmy nieśmiertelni że dalej trwamy jako świadomość to nie znali byśmy strachu.
Powiedzmy że świadomość to kompletność informacji.
Warto sobie uzmysłowić że takie wartości jak dobro, miłość, poświęcenie, honor itd. są jak najbardziej prawdziwe i to właśnie one składają się na boga (lub jak kto woli jam jest).
W momencie gdy mamy świadomość że jesteśmy nieśmiertelni to ból nie jest dla nas bólem.
Co zdumiewające nie działa to w ten sposób że nie czujemy bólu, dalej odczuwamy go w pełni i rozumiemy że nasza świadomość, nie wyłącza go nie powoduje że obdzieranie żywcem ze skóry nie jest obdzieraniem żywcem ze skóry to jest tym nadal, ale jest tym bez strachu, jest tym bez zła, jest po prostu obdzieraniem żywcem ze skóry co samo w sobie nie jest złe ani straszne jest po prostu informacją.
Taka uwaga, co innego gdy mamy poświęcić się i cierpieć w imię dobra, wtedy nie uciekamy od tego i dostajemy informację że jesteśmy nieśmiertelnym bogiem który nie zna strachu i nie boi się niczego, To kwestia wyboru, kwestia tego jacy chcemy być, wtedy końcowa informacja jest taka że jesteśmy bogiem.
Co innego gdy chcemy odjebać jakaś głupotę wtedy dostajemy informację że nasz czyn był heroiczny ale nie był odważny bo odwaga działa w służbie dobru, a bóg by raczej nie zadawał sobie bólu bez powodu tylko po to aby przekonać siebie że jest bogiem o czym tak naprawdę wie.
Czyli na chłopski rozum, gdy postawimy się w czyjeś obronie i dostaniemy kose to inaczej będziemy to czuli niż jak sami sobie tą kosę zadamy, nawet gdy rany będą takie same.
Nie wiem skąd ale jesteśmy nauczeni wierzyć że śmierć jest naszym końcem, że po śmierci następuje przejście w nieświadomość jak podczas zasypiania (może dlatego boimy się np. koszmarów czy czegoś).
Strach przed śmiercią to tak naprawdę nasza jedyna prawdziwa obawa która rzutuje na wszystkie inne nasze lęki i obawy a co najgorsze w sposób fizyczny przekłada się na nasze odczuwanie bólu, gdybyśmy wiedzieli od urodzenia że jesteśmy nieśmiertelni że dalej trwamy jako świadomość to nie znali byśmy strachu.
Powiedzmy że świadomość to kompletność informacji.
Warto sobie uzmysłowić że takie wartości jak dobro, miłość, poświęcenie, honor itd. są jak najbardziej prawdziwe i to właśnie one składają się na boga (lub jak kto woli jam jest).
W momencie gdy mamy świadomość że jesteśmy nieśmiertelni to ból nie jest dla nas bólem.
Co zdumiewające nie działa to w ten sposób że nie czujemy bólu, dalej odczuwamy go w pełni i rozumiemy że nasza świadomość, nie wyłącza go nie powoduje że obdzieranie żywcem ze skóry nie jest obdzieraniem żywcem ze skóry to jest tym nadal, ale jest tym bez strachu, jest tym bez zła, jest po prostu obdzieraniem żywcem ze skóry co samo w sobie nie jest złe ani straszne jest po prostu informacją.
Taka uwaga, co innego gdy mamy poświęcić się i cierpieć w imię dobra, wtedy nie uciekamy od tego i dostajemy informację że jesteśmy nieśmiertelnym bogiem który nie zna strachu i nie boi się niczego, To kwestia wyboru, kwestia tego jacy chcemy być, wtedy końcowa informacja jest taka że jesteśmy bogiem.
Co innego gdy chcemy odjebać jakaś głupotę wtedy dostajemy informację że nasz czyn był heroiczny ale nie był odważny bo odwaga działa w służbie dobru, a bóg by raczej nie zadawał sobie bólu bez powodu tylko po to aby przekonać siebie że jest bogiem o czym tak naprawdę wie.
Czyli na chłopski rozum, gdy postawimy się w czyjeś obronie i dostaniemy kose to inaczej będziemy to czuli niż jak sami sobie tą kosę zadamy, nawet gdy rany będą takie same.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
Intuicyjnie-biologicznie odczuwamy, że jesteśmy śmiertelni, stąd właśnie bierze się strach i lęk przed skrajnymi sytuacjami, przed niebezpieczeństwem, zagrożeniem naszej cielesności. To jest zdrowe, pomaga w przetrwaniu.
Jednak jako ludzie mamy też wybór i możemy przełamać instrukcje genetyczne np.
"w imię ......... (czegoś, w miejsce kropek można wpisać co się chce) postąpię tak, a nie inaczej mimo strachu i mimo możliwości, lub pewności utraty życia".
Jeśli przeżyjemy możemy zostać mimo bólu nagrodzeni przez swoją psychikę, jakimś poczuciem dumy, czy satysfakcji. Jeśli nie... no cóż wszyscy wiemy, że kiedyś umrzemy lub zginiemy, w tym wypadku możemy po prostu sobie to wybrać i mieć pewną świadomość w momencie śmierci.
Oglądałem program naukowy w którym podniesiony był argument, że w zasadzie jesteśmy potomkami "tchórzy", którzy kiedy przyszło niebezpieczeństwo spieprzali i w ten sposób byli wstanie przekazać materiał genetyczny dalej. Oczywiście to duże uproszczenie, ale ciężko z tym polemizować. Ci odważni statystycznie pewnie w pierwszej kolejności ginęli.
Jednak jako ludzie mamy też wybór i możemy przełamać instrukcje genetyczne np.
"w imię ......... (czegoś, w miejsce kropek można wpisać co się chce) postąpię tak, a nie inaczej mimo strachu i mimo możliwości, lub pewności utraty życia".
Jeśli przeżyjemy możemy zostać mimo bólu nagrodzeni przez swoją psychikę, jakimś poczuciem dumy, czy satysfakcji. Jeśli nie... no cóż wszyscy wiemy, że kiedyś umrzemy lub zginiemy, w tym wypadku możemy po prostu sobie to wybrać i mieć pewną świadomość w momencie śmierci.
Oglądałem program naukowy w którym podniesiony był argument, że w zasadzie jesteśmy potomkami "tchórzy", którzy kiedy przyszło niebezpieczeństwo spieprzali i w ten sposób byli wstanie przekazać materiał genetyczny dalej. Oczywiście to duże uproszczenie, ale ciężko z tym polemizować. Ci odważni statystycznie pewnie w pierwszej kolejności ginęli.
Re: Teoria wielkiego bólu
Full Moon pisze:Trochę za dużo w tym dogmatyzmu, a za mało realnych faktów.
Intuicyjnie-biologicznie odczuwamy, że jesteśmy śmiertelni, stąd właśnie bierze się strach i lęk przed skrajnymi sytuacjami, przed niebezpieczeństwem, zagrożeniem naszej cielesności. To jest zdrowe, pomaga w przetrwaniu.
Jednak jako ludzie mamy też wybór i możemy przełamać instrukcje genetyczne np.
"w imię ......... (czegoś, w miejsce kropek można wpisać co się chce) postąpię tak, a nie inaczej mimo strachu i mimo możliwości, lub pewności utraty życia".
Jeśli przeżyjemy możemy zostać mimo bólu nagrodzeni przez swoją psychikę, jakimś poczuciem dumy, czy satysfakcji. Jeśli nie... no cóż wszyscy wiemy, że kiedyś umrzemy lub zginiemy, w tym wypadku możemy po prostu sobie to wybrać i mieć pewną świadomość w momencie śmierci.![]()
Kwestia dobra, zła oraz Boga to kolejna sprawa. Mamy kompas w postaci intuicji i rozumu, ale każdy inaczej się nim posługuje, więc tutaj trwają jeszcze debaty.
Jest trochę śmieszne to, że tak naprawdę jesteśmy potomkami "tchórzy", którzy kiedy przyszło niebezpieczeństwo spieprzali i w ten sposób byli wstanie przekazać materiał genetyczny dalej. Oczywiście to duże uproszczenie, ale tak mniej więcej było. Bo Ci odważni w pierwszej kolejności ginęli.
Nie przekonam cię Full że jest inaczej.
Kto ma wiedzieć ten wie.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
Nie przekonam cię Full że jest inaczej.
Tu nie chodzi o przekonywanie się do czegoś. Po prostu jest coś w co wierzysz i tyle. Ja przedstawiłem jak wygląda sytuacja z pkt. widzenia mojej wiedzy. Można to przyjąć albo nie.
Kto ma wiedzieć ten wie.
A kto ma nie wiedzieć, to się nie dowie i z twojego postu... Więc po co było go zakładać? Sorry, ale jestem uczulony na dogmatyzm.
Re: Teoria wielkiego bólu
Full Moon pisze:Nie przekonam cię Full że jest inaczej.
Tu nie chodzi o przekonywanie się do czegoś. Po prostu jest coś w co wierzysz i tyle. Ja przedstawiłem jak wygląda sytuacja z pkt. widzenia mojej wiedzy. Można to przyjąć albo nie.Kto ma wiedzieć ten wie.
A kto ma nie wiedzieć, to się nie dowie i z twojego postu... Więc po co było go zakładać? Sorry, ale jestem uczulony na dogmatyzm.
A czy stwierdzenie "wszystko jest względne", "ile osób tyle zdań" itp. itd. nie jest dogmatyzmem.
Skoro to co napisałem nim jest to co nim nie jest.
Wiesz o co tu chodzi?
O to że pod tą maską kryje się coś więcej niż mięso i kości, pod tą maską kryje się idea a idee są nieśmiertelne i kuloodporne.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
A czy stwierdzenie "wszystko jest względne", "ile osób tyle zdań" itp. itd. nie jest dogmatyzmem.
To zależy w jakim kontekście są to zdania wypowiedziane i co mają sobą wyrażać.
Skoro to co napisałem nim jest to co nim nie jest.
Ten temat zawiera w sobie osąd moralny, który podparty jest argumentacją "bo, tak" oraz zawiera w sobie treści nieweryfikowalne jak np. "bóg".
Wiesz o co tu chodzi?
O to że pod tą maską kryje się coś więcej niż mięso i kości, pod tą maską kryje się idea a idee są nieśmiertelne i kuloodporne.
Tutaj powstrzymam się od dyskusji z frazeologią.
Re: Teoria wielkiego bólu
Full Moon pisze:Ten temat zawiera w sobie osąd moralny, który podparty jest argumentacją "bo, tak" oraz zawiera w sobie treści nieweryfikowalne jak np. "bóg".
A jakakolwiek inna argumentacja była by lepsza, jasne możesz tworzyć łańcuszki że coś jest następstwem czegoś które to "czegoś" jest następstwem czegoś innego a "czegoś innego" jest z kolei konsekwencją czegoś innego ale to wszystko ma swój koniec, w końcu jest punkt który nie jest niczyim innym następstwem, ten punkt jest bo musi.
Pokaż mi jakąkolwiek treść którą można zweryfikować, wszystko zawiera się w twoim osądzie.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
Jeśli do świata i życia podchodzi się na zasadzie skrajnego relatywizmu to rzeczywiście z takiego punktu widzenia wszystko jest panta rei. Choć jeśli na końcu takiego nastawienia umieścimy twierdzenia dogmatyczne, to wychodzi tu stosowanie podwójnych standardów. Czyli norma w kwestiach wiary i religii 
Re: Teoria wielkiego bólu
Full Moon pisze:Jeśli do świata i życia podchodzi się na zasadzie skrajnego relatywizmu to rzeczywiście z takiego punktu widzenia wszystko jest panta rei. Choć jeśli na końcu takiego nastawienia umieścimy twierdzenia dogmatyczne, to wychodzi tu stosowanie podwójnych standardów. Czyli norma w kwestiach wiary i religii
Nie ważne jak podchodzisz ważne abyś żył bez strachu
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
Tylko właśnie są dwa sposoby, chowanie się za dogmatami, albo akceptowanie świata takim jakim jest. Podchodzę do tego w ten sposób, że można wybrać prawie wszystko, ale trzeba mieć świadomość własnego wyboru.


Re: Teoria wielkiego bólu
Dżast pisze:Kto ma wiedzieć ten wie.
KMWTW i CHWDP

Raczej niewiele człowiek wie tak ogólnie
Jeśli chodzi o dogmaty to one nie są złe tylko ich dosłowna interpretacja. Babilon polega głównie na pomieszaniu języków zamiast posługiwania się telepatią. Dzięki temu można kłamać i przez to powstają osądy i błędne interpretacje a ludzie żyją na nieświadomym autopilocie.
Dżast pisze:idee są nieśmiertelne i kuloodporne.
I zniewalające zarazem.
Dżast pisze:Pokaż mi jakąkolwiek treść którą można zweryfikować, wszystko zawiera się w twoim osądzie.
Myślę więc jestem. Poza tym nie ma żadnej prawdy.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Teoria wielkiego bólu
Full Moon pisze:Tylko właśnie są dwa sposoby, chowanie się za dogmatami, albo akceptowanie świata takim jakim jest. Podchodzę do tego w ten sposób, że można wybrać prawie wszystko, ale trzeba mieć świadomość własnego wyboru.
Skoro są dogmaty a ty chcesz akceptować świat takim jakim jest to musisz też akceptować te dogmaty.
Kocur pisze:Dżast pisze:Kto ma wiedzieć ten wie.
KMWTW i CHWDP
Raczej niewiele człowiek wie tak ogólnie
Bo nie musi wiedzieć, jakby wiedział kim jest to reszta nie miała by znaczenia.
Kocur pisze:Jeśli chodzi o dogmaty to one nie są złe tylko ich dosłowna interpretacja. Babilon polega głównie na pomieszaniu języków zamiast posługiwania się telepatią. Dzięki temu można kłamać i przez to powstają osądy i błędne interpretacje a ludzie żyją na nieświadomym autopilocie.
Z telepatią jest rzecz tego typu:
Co zrobić jak ktoś ci co chwila będzie spamował?
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Teoria wielkiego bólu
Skoro są dogmaty a ty chcesz akceptować świat takim jakim jest to musisz też akceptować te dogmaty.
Nie muszę.
To jest tylko pułapka językowa. Akceptuje to, że się pojawiają, że człowiek ma tendencje do myślenia dogmatycznego. Przecież to fakt. Natomiast treść dogmatów, światem nie jest, jest wyobrażeniem o świecie, niczym nie podpartym, w niczym mi nie potrzebnym. 
Re: Teoria wielkiego bólu
Dogmaty też są potrzebne tak jak wszystko na tym świecie. Nic nie jest przez przypadek więc rzeczywiście nie ma co się bać i trzeba się dobrze bawić 

Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Teoria wielkiego bólu
Co wy k***a macie z tymi dogmatami, napisze człowiek jakieś proste zdanie i mu mówią dogmaty, jakiś doktorek czy inny "oświecony" machnie rozprawkę na 1000 stron o tym jak działa ludzka psychika i nie dogmat.
kwiat tam.
Bohaterzy > oświeceni
kwiat tam.
Bohaterzy > oświeceni
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości
