świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
witam! jestem nowa na tym forum.
nowa takze w medytacji,obserwacji to chyba moj 4 ty tydzien. Staram sie pozostawac jak najdłużej swiadoma, problem jednak przychodzi gdy znajduje sie miedzy ludzmi ciezko mi wtedy utrzymac swiadomosc - bo tez trzeba uzywac umyslu podczas rozmowy. Nie wiem czy cos ze mna nie tak, ze tego nie potrafie, tak samo jak z obserwacja mysli - tez nie ma latwo. A moze wraz ze wzrostem swiadomosci wszystkiego sie naucze?
ktos z was moze praktykuje samo obserwacje, vipassane?
napisze szokujace zmiany jakie zaobserwowałam po tych 4tygodniach
- nie reaguje
- ktos cos mowi na "moj" temat, widze to z punktu obserwatora i splywa to po mnie
- nikt nie jest wstanie wyprowadzic mnie z rownowagi
- moja matka twierdzi ze zwariowalam [ wydaje mi sie, nie odpowiada jej to ze nie reaguje tak jak kiedys , stare wzorce sie nie powtarzaja, nie jestem juz nie wolnikiem i to jest dla pewnych osob przyzwyczajonych do starego ja dosyc irytujace]
- odeszlam z pracy bo nie bylam w stanie swiadomie juz pracowac w takim miejscu
-jem uwazniej, ciezej mi jest sie obezrec do momentu kiedy co tydzien obzeralam sie i wymiotowalam
-moi przyjaciele okazali sie jakas iluzja i spedzanie czasu z tymi ludzmi staje sie dla mnie mozolne
-inni ludzie przylaza do mnie , zaczepiaja chca sie znalezc blisko mnie nawet nie znajac
i pewnie wiele innych, ale jak dla mnie to naprawde duzo zmian wciaz czuje strach ktory sie rozpada we mnie, to ego ktore nie chce odejsc..i nie mam nawet z nikim o tym porozmawiac dlatego o tym pisze bo ta droga jest trudna.
nowa takze w medytacji,obserwacji to chyba moj 4 ty tydzien. Staram sie pozostawac jak najdłużej swiadoma, problem jednak przychodzi gdy znajduje sie miedzy ludzmi ciezko mi wtedy utrzymac swiadomosc - bo tez trzeba uzywac umyslu podczas rozmowy. Nie wiem czy cos ze mna nie tak, ze tego nie potrafie, tak samo jak z obserwacja mysli - tez nie ma latwo. A moze wraz ze wzrostem swiadomosci wszystkiego sie naucze?
ktos z was moze praktykuje samo obserwacje, vipassane?
napisze szokujace zmiany jakie zaobserwowałam po tych 4tygodniach
- nie reaguje
- ktos cos mowi na "moj" temat, widze to z punktu obserwatora i splywa to po mnie
- nikt nie jest wstanie wyprowadzic mnie z rownowagi
- moja matka twierdzi ze zwariowalam [ wydaje mi sie, nie odpowiada jej to ze nie reaguje tak jak kiedys , stare wzorce sie nie powtarzaja, nie jestem juz nie wolnikiem i to jest dla pewnych osob przyzwyczajonych do starego ja dosyc irytujace]
- odeszlam z pracy bo nie bylam w stanie swiadomie juz pracowac w takim miejscu
-jem uwazniej, ciezej mi jest sie obezrec do momentu kiedy co tydzien obzeralam sie i wymiotowalam
-moi przyjaciele okazali sie jakas iluzja i spedzanie czasu z tymi ludzmi staje sie dla mnie mozolne
-inni ludzie przylaza do mnie , zaczepiaja chca sie znalezc blisko mnie nawet nie znajac
i pewnie wiele innych, ale jak dla mnie to naprawde duzo zmian wciaz czuje strach ktory sie rozpada we mnie, to ego ktore nie chce odejsc..i nie mam nawet z nikim o tym porozmawiac dlatego o tym pisze bo ta droga jest trudna.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Witaj
więc wsiadłaś do tej łódki 
Jeżeli poszłaś w to "na całość", i próbujesz utrzymać ciągłą świadomość to proponowałbym robić to w odosobnieniu. Jeżeli musisz jednak utrzymać stały kontakt z ludźmi, to w tym czasie nie próbowałbym trzymać umysłu na smyczy.
Ja uważam, że najlepiej poświęcic parę godzin na medytację, a reszta winna być normalna, więc praca, kontakt z ludźmi. Po Twoim poście wnioskuje, że poszłaś na całość, że jest tam w srodku u Ciebie głębokie pragnienie.
Nie próbuj pozbywać się ego, ego nie odjedzie, ono będzie cały czas z tobą tylko z coraz mniejszą intensywności, a co najważniejsze mniejszym wpływem na Ciebie
Ta droga jest trudna, a do samotności powoli się przyzwyczajaj.
Nie zazdroszczę.
Jeżeli poszłaś w to "na całość", i próbujesz utrzymać ciągłą świadomość to proponowałbym robić to w odosobnieniu. Jeżeli musisz jednak utrzymać stały kontakt z ludźmi, to w tym czasie nie próbowałbym trzymać umysłu na smyczy.
Ja uważam, że najlepiej poświęcic parę godzin na medytację, a reszta winna być normalna, więc praca, kontakt z ludźmi. Po Twoim poście wnioskuje, że poszłaś na całość, że jest tam w srodku u Ciebie głębokie pragnienie.
Nie próbuj pozbywać się ego, ego nie odjedzie, ono będzie cały czas z tobą tylko z coraz mniejszą intensywności, a co najważniejsze mniejszym wpływem na Ciebie
Ta droga jest trudna, a do samotności powoli się przyzwyczajaj.
Nie zazdroszczę.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
tak wlasnie ide na calosc..
nie zazdroscisz ale czego jak nie ma naprawde nic do zazdroszczenia w tym przypadku jeszcze nawet w 10% pewnie nie jestem swiadoma..
a samotnosc kochałam od zawsze
nie zazdroscisz ale czego jak nie ma naprawde nic do zazdroszczenia w tym przypadku jeszcze nawet w 10% pewnie nie jestem swiadoma..
a samotnosc kochałam od zawsze
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Kalena pisze:tak wlasnie ide na calosc..
nie zazdroscisz ale czego jak nie ma naprawde nic do zazdroszczenia w tym przypadku jeszcze nawet w 10% pewnie nie jestem swiadoma..
a samotnosc kochałam od zawsze
No cóż, zostaje życzyć Ci powodzenia
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
w tym przypadku jeszcze nawet w 10% pewnie nie jestem swiadoma..
Jest świadomość. Dlaczego pojawia się myśl, że jej nie ma?

"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net
www.RozwojDuchowy.net
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Sidd widze siebie ze wciaz w wielu przypadkach postapuje nadal nieswiadomie.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
A jak wygląda nieświadome działanie? nie możesz działać nieświadomie, można tylko to robić w mniejszym, czy większym stopniu.
Nie próbuj działać całkowicie świadomie, rób to stopniowy, bo nabawisz się nerwicy.
Myśli będą płynęły w Twoim mózgu i po 20 latach praktyk. Daj miejsce także Twojemu umysłowi, może być to sztuka np. malarstwo jakieś hobby, krzyżówki, gazeta, cokolwiek, aby zachować równowagę. Ćwicz umysł, nigdy nie patrz na niego jak na wroga.
Nie próbuj działać całkowicie świadomie, rób to stopniowy, bo nabawisz się nerwicy.
Myśli będą płynęły w Twoim mózgu i po 20 latach praktyk. Daj miejsce także Twojemu umysłowi, może być to sztuka np. malarstwo jakieś hobby, krzyżówki, gazeta, cokolwiek, aby zachować równowagę. Ćwicz umysł, nigdy nie patrz na niego jak na wroga.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
nie swiadome dzialanie to dzialanie mechaniczne.
mozesz jesc mechanicznie, pisac na klawiaturze tez w ten sposob, wstawac siadac..wszystko co robimy swiadomie jest powolne i robione z pelna uwaga, zeby zaden ruch nie zostal ominięty. A gdy robisz cos swiadomie, to nie ma miejsca na mysli, pozostaje obserwator.
mozesz jesc mechanicznie, pisac na klawiaturze tez w ten sposob, wstawac siadac..wszystko co robimy swiadomie jest powolne i robione z pelna uwaga, zeby zaden ruch nie zostal ominięty. A gdy robisz cos swiadomie, to nie ma miejsca na mysli, pozostaje obserwator.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Kalena pisze:nie swiadome dzialanie to dzialanie mechaniczne.
mozesz jesc mechanicznie, pisac na klawiaturze tez w ten sposob, wstawac siadac..wszystko co robimy swiadomie jest powolne i robione z pelna uwaga, zeby zaden ruch nie zostal ominięty. A gdy robisz cos swiadomie, to nie ma miejsca na mysli, pozostaje obserwator.
Ya rly?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Kalena pisze:nie swiadome dzialanie to dzialanie mechaniczne.
mozesz jesc mechanicznie, pisac na klawiaturze tez w ten sposob, wstawac siadac..wszystko co robimy swiadomie jest powolne i robione z pelna uwaga, zeby zaden ruch nie zostal ominięty. A gdy robisz cos swiadomie, to nie ma miejsca na mysli, pozostaje obserwator.
Bzdura, gdy myślę i jestem tego świadom, to świadomość nie istnieje? Istnieje.. Musisz zrozumieć, że na tym świecie nie ma osoby, który byłaby całkowicie nieświadoma, choć nie wiem jaką postać ma choroba schozfemistyczna.
Jeżeli oglądam telewizję, jestem świadom moich myśli i odczuć związanych z filmem, nie zatracam się w nich, nie odlatuję, to najzwyczajniej w świecie medytuje..
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
villah pisze:Bzdura, gdy myślę i jestem tego świadom, to świadomość nie istnieje?
Mam cię okłamywać?
Nie mam zamiaru.
Tak gdy myślisz świadomość nie istnieje, ale to nie tak dograne że nic złego się nie dzieje.
To tak po prostu musi działać, kiedyś może mogło inaczej ale to był błąd, niestety 1 był konieczny, ale już naprawiony więc gitara
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
jak chcesz byc swiadom swoich mysli to sproboj zobaczysz jak ciezko jest je uchwycic i pozostac swiadkiem
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Kalena, ja byłem prawie na trzy letnim odosobnieniu, w tym czasie intensywnie praktykowałem. Myślę, że nosisz jeszcze w swojej głowie dużo fałszywych wyobrażeń na temat, czym medytacja jest i jak powinna wyglądać. Masz pewne wyobrażenia na temat, gdzie Twoja praktyka zmierza, ale uwierz mi ona nie zmierza tam gdzie Ty myślisz że zmierza.
Nie praktykuje żadnej koncentracji, czy medytacji (aktualnie). Czasem to samo przychodzi, czasem nie. Natomiast mam stały kontakt z czymś nieokreślonym, fuzje z "energią kosmiczną". Dotarłem tu i uważam, że przebudzenie jest przereklamowane, a wielu nie mówi całej prawdy o tym zjawisku, dlatego ono jest bardzo mocno przekolorowane.
Ta prawdziwa medytacja zdarza się co jakiś czas i przychodzi na krótko, ta w której stosowane są techniki, to dla mnie cukierkowe bagno.
Nie praktykuje żadnej koncentracji, czy medytacji (aktualnie). Czasem to samo przychodzi, czasem nie. Natomiast mam stały kontakt z czymś nieokreślonym, fuzje z "energią kosmiczną". Dotarłem tu i uważam, że przebudzenie jest przereklamowane, a wielu nie mówi całej prawdy o tym zjawisku, dlatego ono jest bardzo mocno przekolorowane.
Ta prawdziwa medytacja zdarza się co jakiś czas i przychodzi na krótko, ta w której stosowane są techniki, to dla mnie cukierkowe bagno.
Re: świadomość w spoleczenstwie/skutki medytacji
Dotarłem tu i uważam, że przebudzenie jest przereklamowane, a wielu nie mówi całej prawdy o tym zjawisku, dlatego ono jest bardzo mocno przekolorowane.
Zgadzam się.

To przekolorowanie wynika w większości z wyobrażeń umysłu, który "jeszcze tam nie dotarł".
Poza tym duchowość to dziś bardzo szerokie pojęcie obejmujące bardzo wiele stanów umysłu i postrzegania. Dla większości ludzi wszystko co niematerialne z zasady jest duchowe. Tak więc sytuacja astralnych wizji błogości i szczęścia jest wrzucona do jednego worka np. z medytacją transcendentalną. Wniosek jaki wysuwa umysł jest prosty: "Medytacja prowadzi do oświecenia, a oświecenie to niekończący się świetlisty orgazm." I tak powstaje cel, który na pewnym etapie staje się przeszkodą.
Każdy ma swoją drogę, każda droga wygląda inaczej.
Warto sobie najpierw zadać pytanie: Po co mi rozwój duchowy? Po co być w 100% świadomym? Co chcę przez to osiągnąć?
Może się okazać, że wiele "problemów" da się rozwiązać o wiele efektywniej dobierając odpowiednie narzędzia/techniki.
Na koniec cytat z A. De Mello.
"Nim zostałem oświecony, byłem przygnębiony; po tym, jak zostałem oświecony, nadal jestem przygnębiony."

"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net
www.RozwojDuchowy.net
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 21 gości