Problem jest taki, że od dzieciństwa mam niską samoocenę, którą nabyłam przez niektóre osoby i wydarzenia. Zawsze, jak i teraz, czułam się jak śmieć, niezdolny do niczego fajnego i nie mający prawa do swobodnego wyrażania siebie. To stworzyło we mnie wstyd przed tym, że inni pewnie też widzą mnie w taki sam sposób. Podczas kontaktu z ludźmi (nawet mijając kogoś na dworze), wszystkie negatywne przekonania i emocje przytłaczają mnie. To się dzieje automatycznie. Pojawia się lęk i poczucie winy. Nie mam znajomych, przyjaciół, chciaż studiuję i taką możliwość mam.
Można by powiedzieć "poprostu zagadaj do kogoś na jakikolwiek temat, nie bój się- nie zje cię
"Ale jak mam się odezwać jeśli jestem sama dla siebie śmierdzącym odrzutkiem ?!
Nie miałabym z tego żadnej przyjemności, oprucz chwilowej ulgi, że ktoś zwrócił na mnie uwagę...
A ja nie chcę być KIMŚ dla innych tylko odrzucić to czym nie jestem i BYĆ SOBĄ. Nawat gdybym miała zostać pustelnikiem i zamieszkać na bezludziu
Ale póki co, codziennie boli mnie każda sytuacja, gdzie znajomi rozmawiają ze sobą, spotykają się... Mój umysł też tak chce mieć! Patologia
Będąc w liceum, zdałąm sbie sprawę, że to co się dzieje jest takie beznadziejne, że musi być jakiś sposób na zmianę. Zaczęłam szukać, najpierw mało skuteczne psychologiczne techniki na zmianę myślenia, potem trafiłam na strony poświęcone rozwojowi duchowemu. W skrócie (bo za badzo już się rozpisuję;p), coraz bardziej zaczęłam się przekonywać, że to są tylko nabyte schematy i lęki, a sposób na ich odejście jest baardzo prosty. Wystarczy nie dawać im uwagi, tylko żyć chwilą obecną.
Zgadzam się z tym w 100% aaale... z moją siłą woli i konsekwencją tworzy się kolejny problem. Wystarczy, że na kilka sekund się zrelaksuję, to po chwili zaczynam myśleć 2x bardziej intensywnie, tak jakbym chciała stłumić tamtą chwilę. I kolejne próby wydają się już niewykonalne - za duża presja z mojej strony.
To co napisałam, nie jest w 100% tym co chciałam przekazać, ale nie mam kompletnie talentu do pisania. Ani nie wiem co chcę przez to osiągnąć. Więc wyszło to co wyszło. Jeśli ktoś dobrnął do końca to gratuluję ;)