jak zwykle - coś dziwnego

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
ninja766
Posty: 4
Rejestracja: 1 lipca 2013, o 22:54
Reputacja: 0
Płeć: M

jak zwykle - coś dziwnego

Postautor: ninja766 » 2 lipca 2013, o 00:42

Witam, pisze tego posta, ponieważ nie daje mi spokoju to co ze mną się dzieje. Zaczeło się to tak.. Dzieje się to przez ostatni tydzień tj. od czasu kiedy przeczytałem "Przebudzenie" De mello, a następnie zainteresowany tematem poszukałem informacji na temat medytacji i zacząłem ją "praktykować" W trakcie mojej pierwszej medytacji, którą popełniłem w pozycji siedzącej.. po prostu na taborecie bez żadnego oparcia.. po jakimś czasie dostrzegłem.. nie to złe słowo.. przyszło do mnie, czy zaatakowało mnie :D jasne, żółte światło, poczułem spokój, bezpieczeństwo, błogość czy boskość.. jak zawsze w takich sprawach ciężko to opisać słowami. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Trwało to dosłownie chwilke, chyba.. bo wybudzeniu się okazało się, że moja medytacja trwała godzine. Co zrobiło na mnie największe wrażenie to fakt, iż w momencie "odwiedzin" tego światła pojawiła mi się myśl.. tak myśl.. zwerbalizowana jak zwykła myśl. Brzmiała ona cyt: "k***a jak ja siebie kocham", a potem poczułem, że załzawiły mi sie oczy. Gdy pomyślałem tą myśl, światło znikneło i wróciło to co było wcześniej. Potem zacząłem czuć, że bolą mnie plecy itd.. posiedziałem tak jeszcze troche i stwierdziłem, ze już sie zmuszam do medytacji i walcze sam ze sobą wiec to nie ma sensu. Wyszedłem z tego i wróciłem do "normalności". Po tym zdarzeniu i tym co sie naczytałem o aprobacie, obserwacji siebie itd itd.. u De Mello (aktualnie czytam Eckhart'a Tolle - potęga teraźniejszości) zmieniłem się wewnętrznie jak i zewnętrznie, albo tak mi sie tylko wydaje. Postrzegam zachowania swoje i innych zupełnie inaczej. Jakoś bardziej zrozumiale, naturalnie.. Przestałem oceniać to co ludzie w moim otoczeniu robią lub czego nie robią a wg mnie "starego" powinni. Zdałem sobie sprawe jakie to wszystko jest nieistotne, błache, trywialne. Zacząłem na nowo poznawać siebie poprzez obserwacje tego co robie jak wskazują w/w Panowie. Nie musze już wszystkiego rozumieć.. ja wszystko czuje, pierw czuje, a potem wiem! Bez procesu dedukcji itd. Wszystkie ludzkie zachowania są oczywiste.. pierw czuje, potem wiem.. nastepnie moge sobie próbować logicznie zrozumieć lub nie. Przeciez niczego nie musze. Nie musze na siebie zakładać ram w których mam sie mieścić, a jak wyjde poza nie to bede smutny, ze jestem taki jakiś.. niekonsekwentny. Moge sobie założyć ramy, że powinienem wg mnie tak i tak robić czy myśleć, sądzić itd.. a potem z pełną świadomością, może troche na przekór dla zabawy wychodzić poza te ramy. Tak w ogóle bardzo fajne doświadczenie, daje dużo radości i uświadamia Ci Twoją wolność.. długo mógłbym pisać o tym moim eksperymencie:D może ktoś juz kiedys to wymyślił, nie wiem. Można rzecz za klasykiem.. "wiem, że nic nie wiem" a zatem wiem wszystko :D

Zauważyłem, że moj inny stosunek do ludzi widać na zewnątrz. Dziwne jest to, że stosunek miałem i mam cały czas lepszy (cokolwiek to znaczy), ale zachowanie miałem chyba "gorsze" tzn niekoniecznie odpowiadające normom społecznym i jakiemuś tak zwanemu współżyciu w społeczeństwie, ale wiem, że to jest prawdziwe. Bawie się tą wolnością wewnętrzną np nie pomagając komuś, komu ewidentnie ta pomoc by sie przydała.. i wcale się z tym źle nie czuje! np. pracuje na magazynie w uk ..istna wieża babel.. i komuś tam pudełka z palety spadają, bo źle poukładał.. ja jestem metr od tego i niewiele trzeba, żebym mu te pudełka przytrzymał, aby nie spadły.. a ja świadomie, specjalnie tego nie robie i patrze co sie dzieje.. Wypadałoby pomóc mu nie? a właśnie.. wypadało.. to tylko wypadało, ja wcale tego nie musze.. to po prostu wypada.. a nie musze robić czegoś bo tak wypada, bo niby czemu musze? Kompletnie nie miałem wyrzutów sumienia, że mu nie pomogłem, a ten ktoś co też dziwne.. nie miał do mnie o to pretensji, albo miał i ich nie okazał.. bo co? bo mu nie wypadało ich okazać? akurat chyba wypadało:D Nie zrobił tego, bo wg niego tak wypadało, wypadało nie "opierdzielić" mnie? Nie opierdzielił mnie, ani nie skomentował, bo chciał sie poczuć lepszy ode mnie? W myślach pewnie ładnie mnie tam nawyzywał :D możliwe, że potem oszukiwał się, że jest lepszy ode mnie, bo on by pomógł i tak by duma rozpierała, że hej:D albo onanizował się myślami jaki to jest opanowany i asertywny. Tylko, że później bedzie chodził i płakał jaki ten świat jest niesprawiedliwy i zły i brzydki i w ogóle koniec świata i tylko on jest taki dobry i lepszy i mądrzejszy od innych tylko nikt tego nie dostrzega. Ok mniejsza z tym. to bardziej chyba filozoficzne czy psychologiczne niż "metafizyczne". Zmierzam do tego, że gdy kolejny raz komuś sie paleta przewróciła chciałem zrobić tak samo. Odejść sobie, olać to.. nie musze mu pomagać, a on nie musi mi. Nie mam już pretensji do ludzi, którzy mi nie pomagają. Jestem taki sam jak oni, a oni jak ja, tylko nie oszukuje się, że jest inaczej ..i w momencie gdy odchodziłem poczułem coś dziwnego.. nie wyrzuty sumienia, nie chęc przypodobania sie, że jestem taki fajny i pomocny, mam to totalnie "gdzieś" (jesli chce sie komuś przypodobać to wiem, że chce to zrobić i robie to świadomie lub świadomie tego nie robie i wcale nie winie sie za to, że chce sie komuś przypodobać.. wszyscy czasami, albo ciągle chcą, tylko udają, że jest inaczej.. że akurat "tak sie złożyło"). Poczułem takie dziwne ciepło.. ciepło do tej sytuacji i do tej osoby ni to współczucie, ni to empatia.. coś pomiędzy. Podszedłem spokojnie, nie śmialem się z niego, nawet mi się tętno nie przyspieszyło, nie skomentowałem,a mogłem zrobić wszystko co chciałem, z niczym sie nie ograniczałem, ale po prostu pomogłem mu zbierać te pudełka, a potem odszedłem i gdzieś tam z daleka usłyszalem jego "dzięki", ale równie dobrze mógł tego nie powiedzieć i też by sie nic nie stało. Ludzie nie muszą mi już dziękować, przepraszać mnie, nie zależy mi na tym. Stałem sie bardziej bezpośredni, kompletnie mnie nie interesuje co kto sobie pomyśli o tym co powiem.. moze dlatego mniej mówie:D moje mówienie ograniczyło się to odzywania się gdy mnie ktoś o coś pyta, do żartowania, nucenia sobie czegos, gwizdania, czasem podziele sie z kimś moim spostrzeżeniem na temat czegoś.. że coś tam jest fascynujące tzn. zajebiste:D Gdy uświadomilem sobie, że moge być złośliwy..praktycznie bezkarnie, pobawiłem sie tym.. jak jakiś ptak wypuszczony z klatki, który kręci bączki, zeby sie nacieszyć lataniem.. caly czas wiem i czuje to, że mógłbym taki być i nic nikomu do tego, ale taki nie jestem. Nie jestm taki dlatego, że nie wypada takim być, nie można takim być. Nie jestem taki dlatego, że to jest niezgodne z moją naturą i chyba z naturą wszystkiego. Złośliwość jest wymuszona, nie jest naturalna, jest zachowaniem obronnym ego (jakby to chyba powiedzieli w/w panowie). To tylko jeden przykład. Takich sytuacji w których zmuszałem sie do jakiegos zachowania było wiele w trakcie tego tygodnia. Pewnie w całym życiu, tylko nie zdawałem sobie z tego sprawy. To jest niesamowite! jak całe życie i każda chwila! a to dopiero tydzień! P.S. Jeśli czyta to jakiś psychoterapeuta, psychiatra, psycholog i uzna za konieczną interwencję to bardzo prosze poinformować mnie o tym :D dzieki za poświęcony czas na czytanie tego.. jakoś tak sie rozpisałem :D może wiecie co to jest? Może wiecie coś o tym światełku? Interesujecie się tym dłuzej ode mnie, może też doświadczacie tego :) fajnie byloby poznać wasze zdanie. pozdrawiam

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: jak zwykle - coś dziwnego

Postautor: SAM » 3 lipca 2013, o 12:44

Kórma jak Ja Też Siebie bardzo KOCHAM

A tak to wygląda w Teraz, Tu, w obecności, bez medytacji, w Byciu .... :)



:ok
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

ninja766
Posty: 4
Rejestracja: 1 lipca 2013, o 22:54
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: jak zwykle - coś dziwnego

Postautor: ninja766 » 3 lipca 2013, o 14:31

No dokladnie o to "mnie" sie rozchodzi! :D :aniol troche mi ulżyło, bo wychodzi na to, że psychiatra chyba nie jest potrzebny .. zdrowia życze :)
"Życie to coś, co dzieje się obok nas, gdy jesteśmy zajęci układaniem planów" - John Lennon


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości