Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
icaro
Posty: 759
Rejestracja: 11 lutego 2011, o 10:50
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: icaro » 7 czerwca 2011, o 18:14

...albo zostań liderem parti alternatywnej komunikacji.( I tak nigdy nie wiadomo o co chodzi...czyli o pieniądze) profitowe ( no sukces społeczny gwarantowany) ale grozi uwięzieniem w stanie rzeczy.
...chcesz porady psychologicznej tak: wiec porozmawiaj ze sobą jąkającym
ale wyrozumiale i z miłością wiesz takie : tak mówisz , hmm, właśnie...
pozwól sie mu wygadać. A potem zamieńcie sie rolami...
...duchowe porady zostawiam kolegom ja dzisiaj nie moge jakoś.
...alternatywy 4 -niema:
Nie ma prostych ścian ,ani prostych rur kanalizacyjnych...a owszem niektórzy próbują je prostować przy uzyciu lekow na kaszel i wódki...ale to pobożne życzenia.
Wiec jeszcze nie raz zabulgoczesz i nie raz wychylisz....

ChceBycWolny
Posty: 20
Rejestracja: 5 czerwca 2011, o 19:47
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: ChceBycWolny » 7 czerwca 2011, o 21:16

Dziękuję Sam i nawzajem. Jakos milo mi się z tobą gawędziło.. księżniczko :) :)

Icaro
odkąd zająłem się rozwojem osobistym przestałem ćpać i palić marychę. Następnie przestałem pic wódkę i palić papierosy. To szlo w parze ze zmiana towarzystwa. Nie zażywam żadnych tabletek oprócz witamin w tej postaci. Czasami napije się piwa dla lepszego metabolizmu ale to już w celach sportowych. Jedyne co możesz mi zarzucić to to ze jem mięso.
Niech śmoc będzie z wami.
pozdrawiam.

icaro
Posty: 759
Rejestracja: 11 lutego 2011, o 10:50
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: icaro » 7 czerwca 2011, o 22:26

Icaro
odkąd zająłem się rozwojem osobistym przestałem ćpać i palić marychę. Następnie przestałem pic wódkę i palić papierosy. To szlo w parze ze zmiana towarzystwa. Nie zażywam żadnych tabletek oprócz witamin w tej postaci. Czasami napije się piwa dla lepszego metabolizmu ale to już w celach sportowych. Jedyne co możesz mi zarzucić to to ze jem mięso.
Niech śmoc będzie z wami.
pozdrawiam

Oj czyścioszek organiczny...nikt ci nic nie zarzuca...ja jem tylko pomidory i banany i zapijam nieorganiczną colą, bo o tej porze nic sensownego nie udało mi wiecej zdobyć na tym moim krańcu wolności.
Ale to chyba nie był wątek dietetyczny.
Wolnośc wolnością a banana nie wyprostujesz :)
Pozdrawiam ładnie.
Ostatnio zmieniony 7 czerwca 2011, o 22:42 przez icaro, łącznie zmieniany 2 razy.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Sidd » 7 czerwca 2011, o 22:40

Witam
Szukam forum a konkretnie ludzi którzy mogą mi pomóc, podpowiedzieć, spojrzeć na mój problem fachowym okiem.
Zacznę może od początku.
Zająłem się rozwojem duchowym ze względu na poczucie narastających we mnie lęków przed otoczeniem, jąkanie się i istniejących przy tym stresów i dezaprobaty. Jako 15latek często piłem alkohol i zacząłem palić zioło. Po kilku latach palenia powoli docierało do mnie że dzieję się ze mną coś złego. Kiedy paliłem byłem zmieszany, czułem że inni się na mnie patrzą, i tutaj chyba ukształtował się wzorzec wstydu. Gdy się ocknąłem z tego nałogu miałem już fobie szkolną, uciekałem ze szkoły, bałem się chodzić na lekcję. Matury nie zdałem ale ważne że ten koszmar się skończył. Trwał on nie całe 2 lata. Gdy to się skończyło czytałem dużo książek Pana Leszka Żądło i często z nim korespondowałem. Los dał mi drugą szansę. Wyjechałem za granicę gdzie po kilku miesiącach rozpocząłem naukę języka w tamtejszej szkole. Zacząłem pisać afirmację i pozbywać się wstydu przed jąkaniem. Dzięki afirmacją przestałem się tak okropnie wstydzić kiedy się jąkałem. Ale wstyd przed ludźmi przed ich spojrzeniami zaczął dawać mi popalić. Zacząłem więc pisać afirmację że jestem wartościowy i cenny bez względu jak mnie oceniają inni i cały czas pracowałem nad wstydem przed jąkaniem. Kiedy ostatnio byłem w Polsce spotkało mnie nie miłe doświadczenie związane z odebraniem pieniędzy które było dla mnie stresujące. W wyniku tego doświadczenia zrozumiałem że jąkam się dlatego że brak mi pewności siebie. Zacząłem więc szybko interesować się podnoszeniem pewności siebie. Zacząłem pisać afirmację Pewnie i zdecydowanie wyrażam swoje zdanie. z kolumny reakcji ustaliłem że kontroluję się jak jestem postrzegany. Za wiele mi to nie dało po za chwilowym uspokojeniem. Zacząłem więc pisać coś w stylu że jestem sobą bez względu jak mnie inni oceniają. Po kilku dniach pisania tej afirmacji wpadłem w taki dołek psychiczny że nie odważyłem się znów jej pisać i tak poprzestałem na zajmowaniu się odkrytym tematem odnośnie opinii innych ludzi, jak mnie widzą itd. I tu jakoś stanąłem w miejscu myśląc jak być pewniejszy siebie.
Przez ostatnie 2 tygodnie doszukiwałem się przyczyny lęku przed wyrażaniem własnego zdania. Myślałem całymi dniami co to może być i nic nie wymyśliłem. Chwilami wydawało mi się że to przez jąkanie ale tu musi być coś jeszcze. I do tej pory nie wiem dlaczego się boję powiedzieć tego co myślę, tego co mnie denerwuję, również nie wyobrażam sobie siebie na stanowiskach kierowniczych gdzie trzeba rozkazywać. Jak bym się nie jąkał to pewnie było by łatwiej ale to nie jest źródło. Kiedyś w podstawówce przez rok się nie jąkałem ale też nie mówiłem tego co myślę.
Ogólnie moja matka ma podobny problem tyle że jeszcze bardziej rozwinięty. Zatem nie jest to niczym nowym że pewnie od niej przeniosłem przepis na życie i budowałem na lęku.
Bardzo proszę o Państwa komentarz.



Witam,

Forum jest miejscem dla różnych ludzi. Każdy ma tu prawo wyrażać własne zdanie (byle nie obrażać innych). W tym przypadku spotkały się "dwie szkoły". Jedna powiedzmy "afirmacyjna", drugą nazwijmy "bezforemną". Afirmacyjna stawia na polepszanie jakości życia poprzez pracę z umysłem. Bezforemna traktuje wszystko jako iluzję. Obie są właściwe i w porządku. Tylko ludzie z tych 2 różnych "szkół" czasem się nie dogadują.

ChceBycWolny - Lęk przed wyrażaniem własnego zdania (siebie) może mieć przyczynę w nieakceptacji siebie. Brak akceptacji powoduje chęć ukrycia prawdziwego "ja" przed światem. (Bo jeśli się wyrażę, to będzie coś złego - kara)

Problem jest bardziej skomplikowany, począwszy od niezaradności (nie umiem sobie poradzić), poprzez lęk przed odrzuceniem, do braku poczucia bezpieczeństwa w tym świecie. Możliwości jest wiele i zapewne wiele do przerobienia - szukaj więc, badaj, testuj, analizuj... to ciekawa przygoda. :)

Tych którzy mówią o iluzji (pustce?) nie ma sensu słuchać. :)
Działaj jak czujesz. Nic więcej.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

: : Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Niewinny » 7 czerwca 2011, o 22:48

Siddhaa pisze:Forum jest miejscem dla różnych ludzi. Każdy ma tu prawo wyrażać własne zdanie (byle nie obrażać innych). W tym przypadku spotkały się "dwie szkoły". Jedna powiedzmy "afirmacyjna", drugą nazwijmy "bezforemną". Afirmacyjna stawia na polepszanie jakości życia poprzez pracę z umysłem. Bezforemna traktuje wszystko jako iluzję. Obie są właściwe i w porządku. Tylko ludzie z tych 2 różnych "szkół" czasem się nie dogadują.


Ilu ludzi tyle szkół.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Sidd » 7 czerwca 2011, o 22:53

Ilu ludzi tyle szkół.


Dokładnie.

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Evolution » 7 czerwca 2011, o 22:54

Witam kolege ChceBycWolny. Zacznijmy moze na poczatek od tego, ze skoro pojawil sie u Ciebie jakis przejaw fobii spolecznej czy jakis inny program typu "natretne mysli" wiedz ze nie jest to droga rozwoju duchowego. Sa to poprostu programy, ktore musisz zwalczyc i najlepiej jak wybral bys sie do psychoanalityka. Sam mialem problemy z tymi programami ale one wylonily sie dlugo dlugo po wejsciu na sciezke rozwoju duchowego. Co do tej twojej fobii spolecznej to zapewne masz rozwinieta inteligencje spoleczna, no i emocjonalna tez. Z wielką łatwością odczytujesz reakcje ludzi na CIebie, jaką mają postawe do Ciebie. Zapewne w pewnym momencie zaczelo Ci to doskwierac i przeszkadzac a wzielo sie to z tego jak juz wczesniej wspomniales ze za bardzo sobie bierzesz zdanie innych ludzi do siebie. Na ich reakcje odpowiadasz pewnie jakas swoja reakcja wzburzeniem, nazwijmy to zakotlowaniem, pewna niezrecznoscia. Ludzie to odbieraja bo jak zapewne wiesz, wszyscy na siebie oddzialowywujemy nie tylko na drodze werbalnej. Skoro mieszkasz w mniejszym miescie i ludzie to zauwazyli zapewne sami będą prowokowac jakies nie tęgie spojzenia, obgadywac Cie zeby Cie jeszcze bardziej pograzyc- tak juz jest na tym swiecie. Mozesz doprowadzic sie do tego stopnia z pomoca otoczenia, ze idac naprzyklad po ulicy bedziesz doszukiwal sie w ludziach pewnych zlosciwosci wobec Ciebie co takze spowoduje twoja postawe nabuzowania, czesc ludzi to zauwazy i tym oto sposobem wywolasz ich reakcje(badz zauwazysz juz istniejace reakcje) co jak widzisz jest blednym kolem.Jak juz wyzej wspomnialem zapewne masz rozwinieta inteligencje spoleczna i emocjonalna i bedziesz zauwazal stosunek ludzi do Ciebie i ogolnie ich nastawienie, jednak jest to normalne z reszta jak wszystko:P Poprostu musisz zaakceptowac siebie takim jakim jestes, a jestes przestrzenia jak wszyscy. Jednym wiecznym istnieniem w niezaleznie jakiej formie. Ja zafiksowalem sie do tego stopnia, ze rozmawiajac z kims za wszelka cene dazylem do tego, zeby ta osoba mnie zaakceptowala. Rozmowa toczyla sie na gruncie podporzadkowania drugiej osobie, co tez przez wielu bylo zauwazalne, ze rozmawiam nieswojo. Jak widzisz u psychoanalityka problem ten takze rozwiazuje sie sposobem poznawczym, czyli poznania problemu. Wiem jak program ten moze byc uciazliwy, ale pusc wszystko. Miej wyjebane, dzisiejszy porzadek swiata jest jaki jest ale nie chce tu juz wchodzic na tematy egzystencjalne. Kazdy umysl jest inaczej rozwiniety, i im bardziej rozwiniety, im czlowiek dalej zajdzie w rozwoju swiadomosci, w pewnym momencie wychodza na wierzch programy podswiadomosci. Jednak to ze ktos ma takie programy nie oznacza ze jest na tej sciezce, to znaczy kazdy jest, ale niekoniecznie na wyzsyzm etapie. TO jest postawa, niezalezna postawa do swiata, ale nie o tym rozmowa. Takze pusc wszystko, jezeli dobrze znasz problem. To tylko program, ja wiem ze mozg sie przyzwyczaja. Lecz jezeli tylko chcesz zaakceptuj to, nie walcz z tym. Nikt Cie nie zje, sam sobie wyrzadzasz cierpienie ktore takze moze okazac sie lekkie i zabrzmi to dizwnie i przyjemne.
Powiem Ci tez, ze nie zwalaj winy na otoczenie bo oczywiscie ludzie są złosliwi, napędzaja cała tą strukture, pomagaja jej.Jacys nie fajni "przyjaciele", niezrozumienie Cie przez innych ludzi. Lecz wszystko rodzi sie w twoim umysle. I sugerował bym porzucenie trawy, bo ona w tym przypadku Ci nie pomoze co najwyzej moze przeszkodzic.
Ostatnio zmieniony 7 czerwca 2011, o 23:06 przez Evolution, łącznie zmieniany 2 razy.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

: : Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Niewinny » 7 czerwca 2011, o 22:58

ChceBycWolny pisze:Dobra, nie ważne. Ważne ze ja odnalazłem sens na ścieżce swojego rozwoju. Ale to nie dzięki Waszej pomocy.
Co do Was drodzy "iluzjoniści" to rozgryzłem Was, pookładaliście sobie tak w główkach odnośnie rozwoju osobistego i duchowego dlatego ze Wam nie wyszło, nie udało się, byliście zawiedzeni ze afirmacje i inne techniki nie działają, później obaliliście w swoich umysłach ze nie istnieje coś takiego jak samoocena czy rozwój, zdusiliście to w sobie a teraz usilnie zwalczacie wszelka opozycje pod przykrywka pozornie miłych komentarzy. To ze jest Wam dobrze w sensie psychicznym to pewnie zasługa ze skupiacie sie na akceptacji siebie i miłości ale syf który każdy ma i nabywa od urodzenia poprzez otoczenie trzeba wyprać i pookładać sobie w głowie. bez tego nie ma mowy o otwieraniu się na Boga bo można zejść na manowce i skończyć jak Jezus lub wylądować w psychiatryku.
Szczerze i życzliwie życzę Wam jak najlepiej bo trochę mi was zal kiedy pomyśle o konsekwencjach takiego podejścia. Ale jak to mówią mistrzowie.. nie wazne jak daleko zabłądzimy, skoro sami stworzyliśmy sobie ograniczenia to sami możemy się ich pozbyć.
Pozdrawiam


Tylko pogratulować mistrzów pokroju żądła :lol:

Sądzisz że jesteś maszyną która można programować poprzez różne durne techniki ? Twoja sprawa, twoje życie.

Człowiek jest istnieniem, nie może tego zmienić.
Jeżeli byśmy sami siebie zmieniali to kto dokonuje tej zmiany i kto jest zmieniany skoro jesteśmy jedną osobą.
Zmienić można coś co się widzi, sami siebie nie widzimy bo tym jesteśmy.

Tobie uderzyły do główki różne kłamstwa wymyślane dla ludzi słabych, jesteś zbłąkaną owieczką na dodatek taką która nabija konta innym w zamian za jej okłamywanie.

icaro
Posty: 759
Rejestracja: 11 lutego 2011, o 10:50
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: icaro » 7 czerwca 2011, o 23:02

I odradzilbym porzucenie trawy, bo ona w tym przypadku Ci nie pomoze co najwyzej moze przeszkodzic.
Ja bym też tej trawy nie porzucała...zawsze lepiej na trawce niz na betonie.
Niech ci sie wkręca... i przeszkadza...doradza. :-D

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Evolution » 7 czerwca 2011, o 23:04

Tak on napewno nie jest na drodze rozwoju duchowego, hierarchizuje. Co to wogole znaczy stoczyc sie na manowce? W czym gorszy jest pijak od powiedzmy sobie "normalnie funkcjonujacego" czlowieka majacego prace. To dzisiejszy swiat stworzyl takie kryteria oceniania, poprzez ego. Cała ta walka, swiat funkcjonujacy w zgodzie z natura, wrzechswiatem nie okreslal by sie walka miedzy nami. Czy to obrembiacz dywanow, czy to dyrektor banku zbozowego chociaz juz by pewnie nie bylo takich stanowisk byli by rowni. Kazdy jest innym zajebistym doswiadczeniem. Ludzi rozwinietych duchowo cechuje to, ze majac bardzo rozwiniety umysl nie daza do "swojej wielkosci", nie daza do tego aby byc kims "wielkim" w statusie spolecznym. Oni poprostu zyja tu i teraz i robia se co chca. Moga nawet wejsc do polityki, jednak zawsze to bedzie podyktowane postawa milosci bezgranicznej i jednakowej do drugiego czlowieka, a nie checia egoizmu. I nie myl zabawy osobowosciowej, czulosci, jakis czulych slowek od prawdziwej nieugietej postawy czlowieka zycia w zgodzie z natura. To dwie rozne rzeczy.

Po drugie gozdek jestes duchem subiektywnym. Oceniasz ludzi swoja miara... Moze kiedys dorosniesz do tego, aby akceptowac wszystkich takich jakimi sa. Nawet zbrodniarzy.
Ostatnio zmieniony 7 czerwca 2011, o 23:30 przez Evolution, łącznie zmieniany 1 raz.

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: Evolution » 7 czerwca 2011, o 23:07

Aj pomylka, doradzalbym porzucenie:P Icaro do mnie to z tym doradzaniem, przeszkadzaniem. Baby to jednak baby wszedzie jakis podtekst wysnuja xD
Icaro juz rozumiem xD Icaro masz racje:P No fakt trawka moze doradzic, ale musisz puscic wszystko. Najlepiej siadz sobie sam gdzies nad rzeczka poobserwuj, nie mysl rzeczowo. Poprostu pomedytuj odpowiedzi przyjda same. Pouzywaj troche przyczynowego mentala, ale za czesto raczej nie pal:P

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: JAR » 7 czerwca 2011, o 23:55

Szkoła otwocka - nic nie rób, bo to nic nie zmieni...
szkoła baiałostocka - afirmuj i wmawiaj sobie, a samo się zrobi...
A czym one się różnią? Każda oczekuje na cud, byleby samemu nie wziąć się porządnie do roboty...
Nie jest prawdą, że nic się nie da zmienić ani osiągnąć. Owszem, nie osiągnie się niczego bez wysiłku. To wysiłku i własnego wkładu pracy boją się obie strony. Są tacy, co to z własnej beczynności i lenistwa uczynili sobie swój raj i powtarzają, że są bogami... Ale nawet wyprodukować świadomie bąka nie są w stanie ;)

Człowiek ma możliwość kreowania, kreowania siebie i rzeczywistości. Gdyby tak nie było siedzilibyśmy dalej na drzewach i nie używali papieru toaletowego.
To, że nie wszystko się udaje, tak jak by się chciało nie neguje podejmowania wysiłku. Dziecko nie zrobiłoby nigdy pierwszego kroku, gdyby z uporem nie walczyło, aby go dokonać. Sportowiec nie wygrałby zawodów bez ciężkiego treningu.
Nie zawsze wysiłek daje najwyższe mistrzostwo, ale jedno jest pewne, bez wysiłku nigdy się żadnego mistrzostwa się nie osiągnie.

A więć, do roboty ! I na pakownię.

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: villah » 8 czerwca 2011, o 07:34

albo tumiwisizm
tu mi wisi tam mi wisi

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: SAM » 8 czerwca 2011, o 09:23

Ło jelona kawaleria przyszła... :D

Tych którzy mówią o iluzji (pustce?) nie ma sensu słuchać.

Skarbeńku...
iluzja to iluzja, a jak jest iluzją to mozna ją zmienić, jak sie wie ze to iluzja...
Raczej pustką bym tego nie nazywał. Pustka to miejsce gdzie stoisz i bierzesz energie jakie ci sa potrzebne do następnego doświadczenia, tak poprostu bierzesz bo energia własnie po to jest...

Człowiek jest istnieniem, nie może tego zmienić.
Jeżeli byśmy sami siebie zmieniali to kto dokonuje tej zmiany i kto jest zmieniany skoro jesteśmy jedną osobą.
Zmienić można coś co się widzi, sami siebie nie widzimy bo tym jesteśmy.

O to chodzi z NIEWYPOWIEDZIALNYM!
Paradoks polega na tym że nie zaobserwujesz tego chcąc to określić, gdyż to zawsze JEST... :)
Każda oczekuje na cud,
Cudu sie nie oczekuje, bo wtedy kwestionujesz Siebie, jak byś sobie nie ufał...

W tym wszystkim, podstawa to ZAUFANIE DO SIEBIE...
ewnie i tak nie bedziecie wiedzieć co to będzie znaczyło hehehehe

Zaufanie:
1) do ciała - czy wiesz że samo się może uzdrowić?
2) do umysłu - czy wiesz że ta maszynka ma dostęp do wszelkich informaci?
3) do ducha - czy wiesz czym to jest? (Niewypowiedzialne)
4) do gnosta - czy wiesz że zawsze masz możliwość kreatywnego rozwiązania z wewnątrz?

i lala lal lala...
Buziaki :*
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

icaro
Posty: 759
Rejestracja: 11 lutego 2011, o 10:50
Reputacja: 0

Re: Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny

Postautor: icaro » 8 czerwca 2011, o 11:58

JAR pisze:Szkoła otwocka - nic nie rób, bo to nic nie zmieni...
szkoła baiałostocka - afirmuj i wmawiaj sobie, a samo się zrobi...
A czym one się różnią? Każda oczekuje na cud, byleby samemu nie wziąć się porządnie do roboty...
Nie jest prawdą, że nic się nie da zmienić ani osiągnąć. Owszem, nie osiągnie się niczego bez wysiłku. To wysiłku i własnego wkładu pracy boją się obie strony. Są tacy, co to z własnej beczynności i lenistwa uczynili sobie swój raj i powtarzają, że są bogami... Ale nawet wyprodukować świadomie bąka nie są w stanie ;)

Człowiek ma możliwość kreowania, kreowania siebie i rzeczywistości. Gdyby tak nie było siedzilibyśmy dalej na drzewach i nie używali papieru toaletowego.
To, że nie wszystko się udaje, tak jak by się chciało nie neguje podejmowania wysiłku. Dziecko nie zrobiłoby nigdy pierwszego kroku, gdyby z uporem nie walczyło, aby go dokonać. Sportowiec nie wygrałby zawodów bez ciężkiego treningu.
Nie zawsze wysiłek daje najwyższe mistrzostwo, ale jedno jest pewne, bez wysiłku nigdy się żadnego mistrzostwa się nie osiągnie.

A więć, do roboty ! I na pakownię.

Oj Jar ty to jesteś taka małpa co i banan wyprostuje- bez wysiłku.
Właśnie o to chodzi żeby sie za bardzo na tym wysiłku nie skupiać.
Dziecko zaczyna chodzić bo uznaje to za naturalnie interesujące...i spróbój je usadzić.
Wysiłek nie czyni nas lepszymi - to zakamuflowana przemoc - taka spuścizna cywilizacyjna.
Co do papieru toaletowego to też nie byłabym taka dumną małpa...nie we wszystkich stonach świata go praktykują i nie wszedzie jest praktyczny.
Nie proś o niego na Srilance bo wyjdziesz na dziwaka i brudasa. :-D
A więc na zieloną trawkę! :-D


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości