jak to jest

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

jak to jest

Postautor: danmar » 11 czerwca 2007, o 18:15

Witam serdecznie ,
duzo dobrych mysli doczytalam sie licznych artykulach tej strony ,
musze przyznac ze przywoluja one duzo roznych mysli ...
wiadomo ze trzeba zaczac od siebie
by stac sie czlowiekiem w pelnym tego slowa znaczeniu ...

Mam jednak pytanie jak ma sie sprawa zycia we dwoje -
inaczej mowiac relacja on - ona ,
czy traktowac mozna pare ludzi jako jednosc duchem ?
Jak idzie o sprawe ciala
- to sprawa uczuc i potrzeb naturalnych sprawe czesto rozwiazuje ,
ale uzyskac jednosc duchem to juz czyba jest trudniejsze .

Ciekawi mnie tez jak to bedzie kiedys...
czy tak jak teraz ze wspolmalzonka czy wspolmalzonek sa razem
to czy ich wspolna droga konczy sie wraz o odejsciem duszy od ciala...
czy tez dalej pojda razem...

sle serdeczne pozdrowienia :kwiatek

Leaozinho
Posty: 32
Rejestracja: 31 maja 2007, o 22:31
Reputacja: 0

Postautor: Leaozinho » 11 czerwca 2007, o 19:43

tzw. "jednosc duchem" nie istnieje na tym planie. Jesli jestesmy inkarnowani tak blisko planu materii - mozliwym jest jedynie komunia dusz i telepatyczna synchronizacja. Obie nie sa jednak warunkowane malzenstwem.
Istoty najczesciej inkarnuja sie "grupami". Tzn, ze czesto odnajdujemy sie jako przyjaciele, czlonkowie rodziny, znajomi, wspolpracownicy itd. Twoj obecny ojciec mogl byc Twoja corka w ktorejs z innych inkarnacji. W zwiazku z tym - linie łączące istoty czesto przenosza sie miedzy inkarnacjami gdyz nie sa ograniczone czasem ani przestrzenia. Kiedy istoty znajduja sie blisko planu Jednosci - mozliwym jest tak bliskie zespolenie 2 lub wiecej systemow, ze sa praktycznie jednym bytem. Rozgraniczenie i rozróżnienie pojawia sie jedynie wraz z rosnacym oddalaniem sie od Jednosci.
Instytucja małżeństwa wywodzi sie z dązenia do zespolenia dwu biegunow: jasnego i ciemnego, suchego i mokrego, slonecznego i ksiezycowego, meskiego i kobiecego, jang i jin... Trzeba jednak zrozumiec, ze ta gra miedzy biegunami rozgrywa sie jedynie tam, gdzie mamy do czynienia z dwoistoscia i roznorodnoscia. W istocie, na wyzszych planach wibracyjnych nie ma roznic miedzy plciami lecz obecny jest pierwotny hermafrodytyzm. Nawet na naszym planie w kazdym mezczyznie odnajdujemy pierwiastki kobiece i w kazdej kobiecie - elementy meskosci.
niezmiernie rzadkim przypadkiem jest, by dla dwu istot inkarnowanych koniecznym bylo pozostawanie w zwiazku monogamicznym przez cale zycie. Niemniej zdarza sie tak i sa to piekne kontrakty realizowane czesto z duza doza inspiracji i oddania. Wiekszosc istot jednak, potrzebuje realizacji wiecej niz jednego kontraktu tego typu w czasie swej egzystencji.
Niestety, z braku odpowiedniej inicjacji, wiekszosc ludzi, skrzywionych przez system edukacyjny, materialistyczne spoleczenstwo i ograniczenia nakladane przez rozne religie i tradycje - nie potrafi zrealizowac tego w sposob harmonijny i w uzgodnieniu ze swym wyzszym wymiarem duchowym.
Sa duze szanse wiec, ze spotkasz swego wspolmalzonka gdzie indziej i kiedy indziej lecz niekoniecznie bedzie to relacja tego samego typu.

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 12 czerwca 2007, o 13:55

dziekuje za odpowiedz ,
wynika z tego ze trwalych powiazan w relacji on - ona
nie ma
to po co to wszystko?
... ta cala instytucja malzenska
skoro pozostana z tego tylko byc moze wspomnienia ?

wyglada mi to na trudna czasem gre czy nauke
- o zupelnie nietrwala wartosc zycia we dwoje .

pozdrawiam :kwiatek

Leaozinho
Posty: 32
Rejestracja: 31 maja 2007, o 22:31
Reputacja: 0

Postautor: Leaozinho » 12 czerwca 2007, o 21:32

Kiedy mówimy o trwałości - zamykamy sie w koncepcie czasu, jego upływu. Linie powiązań między istotami nie podlegają tym ograniczeniom. Będziemy mieli więc do swej dyspozycji dużo więcej niż tylko wspomnienie - o ile pokierujemy swą egzystencją z duża dozą świadomości.
Faktycznie jest to rodzaj gry. Czas inkarnacji, zwłaszcza na planecie takiej, jak nasza - jest czasem nauki i zdobywania doświadczenia w kierowaniu energią, w jej różnych postaciach.
W doświadczeniach tych, czasem mamy towarzystwo, kompanów w podróży, którzy nas wspierają i uczą. Czasem to my stanowimy dla nich oparcie i pomoc. Są jednak rzeczy, które przemijają i takie, które trwają. Nie należy przywiązywac się do tych pierwszych, to chyba jasne. Trzeba skoncentrowac się na esencji.

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 12 czerwca 2007, o 21:40

czy trwalosc jest okreslona czasem ?
mysle ze nie !
trwalosc to cos co jest trwale niezaleznie od czasu

a co jest esensja o ktorej piszesz ?
zycie ?
mysle ze w przypadku nas ludzi tak - to jest zycie
wiec dlaczego niby senscja zycia - nie mialaby dzialac we dwoje
na zasadzie on-ona ?
w koncu materia tez wspolpracuje z energia -
i dobrze to wspolgra i
chyba nie jest proces ograniczony w czasie ...

dziekuje za odpowiedz :kwiatek

Leaozinho
Posty: 32
Rejestracja: 31 maja 2007, o 22:31
Reputacja: 0

Postautor: Leaozinho » 12 czerwca 2007, o 23:49

Oczywiscie, ze trwalosc wymyka sie czasowi, wychodzi ponad jego linie.
Sęk w tym, że polaryzacja on-ona jest nietrwala, przemijajaca.

Nie wiem co nazywasz życiem. Wiem natomiast, że istota ludzka jest zbudowana z wielu pięter. Z istnienia niektórych z nich nawet nie zdajemy sobie sprawy a o innych nasłuchaliśmy się różnych rzeczy, które tylko wprowadzają zamieszanie.
Trzeba to wszystko uporzadkowac by sie nie pogubic.
Byłbym wdzięczny, gdybyś mogła sprecyzowac co nazywasz życiem, i co uważasz za jego esencję?

Materia jest formą energii, zagęszczoną i ściśniętą bardzo. Nie jest wieczna - ulega rozpadowi i powraca do stanu potencjalnego.
Wszystko jest połączone, więc materia ma wpływ na energię subtelniejszą i na odwrót.

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 13 czerwca 2007, o 11:04

Leaozinho pisze:Oczywiscie, ze trwalosc wymyka sie czasowi, wychodzi ponad jego linie.
Sęk w tym, że polaryzacja on-ona jest nietrwala, przemijajaca.

mysle ze trwalosc jest trwala w czasie
-czyli jak cos jest to nie znika bezpowrotnie ,
tylko co najwyzej sie zmienia
wiec skoro relacja on - ona jest - to nie ma dowodow na to ze jej nie ma ,
nie bedzie lub slad po niej zniknie


Nie wiem co nazywasz życiem.

zycie to po prostu zycie
- to cos co jest , rozwja sie , jest ciagiem roznych przezyc , doswiadczen itp
to cale bogactwo istnienia czlowieka z nadzieja na cos wiecej... :-)


Wiem natomiast, że istota ludzka jest zbudowana z wielu pięter. Z istnienia niektórych z nich nawet nie zdajemy sobie sprawy a o innych nasłuchaliśmy się różnych rzeczy, które tylko wprowadzają zamieszanie.

pietrowa budowa istoty ludzkiej - brzmi co najmniej dziwnie ; ))
dla mnie czlowiek albo inaczej istota ludzka - jest czyms pieknym zagadkowym ,
ciagle blizej poznawanym - kims najwazniejszym w tym swiecie
ze wzgledu na mozliwosc tworzenia, myslenia, mowienia itp...
Twoja teoria to jedna z wielu
- z jakimi ludzie czasem sie godza w swoim wlasnym zyciu -
starajac sie zrozumiec samego siebie i zycie wogole
...niekoniecznie jest to cos pewnego .
To fakt ze trzeba szukac drog do prawdy - o nas i o zyciu -
by umiec siebie samego doceniac w swojej istocie -
ale mysle tez, ze kazda teoria jest poniekad tylko teoria -
ktora jest i pozostanie - nie do konca poznana -
przynajmniej jak na obecny czas...


Trzeba to wszystko uporzadkowac by sie nie pogubic.
Byłbym wdzięczny, gdybyś mogła sprecyzowac co nazywasz życiem,
i co uważasz za jego esencję?

fakt ze trzeba uporzadkowac ...ale tylko swoje mysli ,
nie da sie sporzadzic jednolitego okreslenia zycia -
bo TE jest jakby nie bylo
- pozostaje piekna przygoda, sensem istnienia,
choc nie zawsze zgodna z naszym zyczeniem
bo i nasze zyczenia czasem sa dobre a czasem krzywdzace siebie samego czy innych.
Esencja zycia - jest jego nie zbadane do konca piekno
i trwalosc ktora trudno nam do konca pojac
- bo i po co ? skoro mamy do poznania tego i owego wiecznosc ! :-)


Materia jest formą energii, zagęszczoną i ściśniętą bardzo. Nie jest wieczna - ulega rozpadowi i powraca do stanu potencjalnego.
Wszystko jest połączone, więc materia ma wpływ na energię subtelniejszą i na odwrót.

Zgodze sie z teoria te materia jest forma energii ,
ale nie masz zadnych dwodow ze nie jest wieczna ,
napewno ulega przemianom...jak krysztaly czy nasze ciala.
Dla mnie materia jest materia a duch duchem a zycie zyciem ...
a wszystko to jest jedna wielka tajemnica Boga...
Tego Ktorego tez przeciez stale poznajemy na wiele roznych sposobow...
ale wiemy ze Jest Byl i Bedzie - podobnie jak i Jego cale Stworzenie





pozdrawiam serdecznie :kwiatek

Leaozinho
Posty: 32
Rejestracja: 31 maja 2007, o 22:31
Reputacja: 0

Postautor: Leaozinho » 14 czerwca 2007, o 23:07

Generalnie, wychodzi na to, że w twoim "życiu" są same zagadki, które troche poznajesz ale nie tak zupełnie, bo to wielka tajemnica jest i nic się z nią nie da zrobic, gdyz otaczają nas teorie, których jest tak wiele, i które pozostają tylko teoriami, i nijak się mają do rzeczywistości - z braku dowodów na istnienie dowodów.
Jeśli jest inaczej - wyprowadź mnie z błędu. lol

lenalilia
Posty: 4
Rejestracja: 28 maja 2007, o 22:12
Reputacja: 0

Postautor: lenalilia » 15 czerwca 2007, o 03:48

[quote="Leaozinho"]
Sęk w tym, że polaryzacja on-ona jest nietrwala, przemijajaca.

[quote]



Co przez to rozumiesz? Jak utrwalic polaryzacje i wymiane miedzy ludzmi aby ustabilizowac swoja sytuacje?
Czy kazdy zwiazek damsko-meski przemija? :calus

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 15 czerwca 2007, o 08:27

Cały wszechświat jest przemianą. Nie ma tu żadnej stałej formy. To co nazywamy "stałą formą" jest chwilowym układem energii. Tak jak ciało fizyczne, myśl czy uczucie - chwilowy układ energii, którego się doświadcza.

To co nazywamy związkiem nie istnieje - jest tylko w naszych umysłach. To co nazywamy ciałem (kobietą i mężczyzną) nie istnieje - trwa jako stała forma w naszych umysłąch.

Trwa czyste doświadczenie tego, co jest.

Więc po co to wszystko? - Doświadczaj i baw się tym. Poznawaj świat taki, jaki jest. Jesteś boskością (świadomością), która poznaje siebie samą. Tu wszechświat poznaje siebie. Tylko tyle, AŻ tyle. :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 15 czerwca 2007, o 10:08

AnandaNa pisze:Cały wszechświat jest przemianą. Nie ma tu żadnej stałej formy. To co nazywamy "stałą formą" jest chwilowym układem energii. Tak jak ciało fizyczne, myśl czy uczucie - chwilowy układ energii, którego się doświadcza.

To co nazywamy związkiem nie istnieje - jest tylko w naszych umysłach. To co nazywamy ciałem (kobietą i mężczyzną) nie istnieje - trwa jako stała forma w naszych umysłąch.

Trwa czyste doświadczenie tego, co jest.

Więc po co to wszystko? - Doświadczaj i baw się tym. Poznawaj świat taki, jaki jest. Jesteś boskością (świadomością), która poznaje siebie samą. Tu wszechświat poznaje siebie. Tylko tyle, AŻ tyle. :)


nie zgadzam sie z powyzsza teoria ze materia
czy mysl a tym bardziej jakis trwaly oparty o milosc zwiazek
- tez w koncu materia tylko o innej zawartosci energii
sa niestale w wszechswiecie i znikna jakbysmy to my sobie zyczyli ...
bo to jest tylko teoria - zadna zasada ktorej nie da sie podwazyc ;-)

zyjemy w swiecie materii ktory jest storzony za zasadzie - on - ona
na zasadzie + - -
na zasadzie wspolzaleznosci

sami w sobie ( jako jednostka )jestesmy duchem
ale juz nie storzeniem Boga w pelni
skoro stwierdzimy ze cos mozna tylko osobno zrobic czy cos rozdzielic bezpowrotnie .
Osobno jako osoba - jestesmy niekompletna jednoscia
bo sami nic nie mozemy
oprocz tego by egoistycznie myslec tylko o sobie i tez tak czynic ,
nawet kwiatek czy ptak nie zapylony - umarl by - wyginal
nawet w jadrze atomu jak podaje wikipedia
"W jądrze znajdują się z kolei protony i neutrony"

swiat materialny odkad powstal sklada sie z podwojnej wartosci jako calosc-
tak to Bog zorganizowal ...i tego nie da sie podwazyc - to jest prawda !

bawic sie zyciem i swoim istnieniem mozna korzystac z zycia jak tylko kto chce -
ale dla tych co zycie ma jakakolwiek wartosc -
to bedzie to wartosc we wdoje i mysle co to przetrwa poki bedzie materia
w zasiegu zycia i to zycia wiecznego

nie tworzmy teroii na wyrost bo co za duzo to niezdrowo ;-)

pozdrawiam :kwiatek

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 15 czerwca 2007, o 10:17

[quote="lenaliliaCo przez to rozumiesz? Jak utrwalic polaryzacje i wymiane miedzy ludzmi aby ustabilizowac swoja sytuacje?
Czy kazdy zwiazek damsko-meski przemija? :calus[/quote]

to milosc jednoczy dwoje ludzi ...
niewidzialna piekna energia ktora jest wieczna
a zwiazki oparte o milosc tez sa wieczne
- to jest stabilizacja i trwalosc !

nie omieszkam dodac ze byc moze <jedynym> celem naszego zycia tu na ziemi -
jest znalezienie swojej polowki by przekazywac dar zycia energetyczny jak i materialny -
by w wiecznosci cieszyc sie zyciem idealnym w idealnym swiecie !
i po to tu teraz jestesmy :przytul
i by Bogu dziekowac i byc wdziecznym za ten cudowny DAR !

pozdrawiam :kwiatek

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 15 czerwca 2007, o 12:30

danmar, To piękne i romantyczne co piszesz. Bardzo też mi bliskie. Szczególnie to:
"nie omieszkam dodac ze byc moze <jedynym> celem naszego zycia tu na ziemi -
jest znalezienie swojej polowki "

W takim razie moje ciało jest niespełnione... i mogę cierpieć z tego powodu.
To cierpienie też jest pięknym doświadczeniem. :)

PS. Co do teorii połówek - nie twórzmy teorii na wyrost. ;)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

danmar
Posty: 19
Rejestracja: 11 czerwca 2007, o 18:00
Reputacja: 0

Postautor: danmar » 15 czerwca 2007, o 12:50

AnandaNa pisze:danmar, To piękne i romantyczne co piszesz. Bardzo też mi bliskie. Szczególnie to:
"nie omieszkam dodac ze byc moze <jedynym> celem naszego zycia tu na ziemi -
jest znalezienie swojej polowki "

W takim razie moje ciało jest niespełnione... i mogę cierpieć z tego powodu.
To cierpienie też jest pięknym doświadczeniem. :)

PS. Co do teorii połówek - nie twórzmy teorii na wyrost. ;)


AnandaNa
widze co masz zle doswiadczenia w relacji ona - on
skoro piszesz o cierpieniu i do tego jako pieknym doswiadczeniu
i do tego niespelnionym ciele - widocznie nie masz obok siebie odpowiedniego czlowieka

Cos nie pasuje w toku Twojego myslenia,
bo co piekne nie powinno byc nigdy cierpieniem !

Ja piszac polowki - mam na mysli relacje ona -on
wiec jest to teoria calkiem realna :-)

pozdrawiam :kwiatek

Leaozinho
Posty: 32
Rejestracja: 31 maja 2007, o 22:31
Reputacja: 0

Postautor: Leaozinho » 15 czerwca 2007, o 14:44

lenalilia pisze:Czy kazdy zwiazek damsko-meski przemija?


oczywiscie, ze przemija...
Tak, jak napisał to AnandaNa - wszystko ulega ciągłej przemianie.
Przemijanie polaryzacji damsko-męskiej (nie mam tu na myśli związku, lecz istnienie jednostek o różnych charakterystykach) wynika po prostu z faktu, iż każda częśc materialna stworzenia ulega przemianie. Nasze ciała fizyczne, które mają najczęściej wyraźną polaryzację - albo męską, albo kobiecą - są wyłonione z energii potencjalnej na skutek impulsu płynącego od Ducha twórczego. W zależności od doświadczeń jakie ma zdobyc istota w danej inkarnacji, zaawansowania jej programu oraz w wyniku jej działań w innych inkarnacjach - ciało to będzie typu męskiego albo typu żeńskiego. Jednakowoż, kiedy tylko istota odchodzi z tego planu, odłącza się od swej formalnej powłoki - ciała, które umiera i rozpada się. Od tego momentu nie może byc mowy o polaryzacji związanej z płcią, która po prostu nie ma miejsca na planch wyższych - tak jak to już pisałem. Skoro więc nie ma tego rozróżnienia między jang i jin, między męskim i żeńskim typem - nie może też byc mowy o relacji on-ona. Mamy do czynienia wtedy raczej z komunią dusz, miłością uniwersalną a nie z miłością opartą na przeciwieństwach.

To prawda, że na tym planie mamy do czynienia z dwoistością, polaryzacją plus-minus, ciepłe-zimne, itd.. ale należy zrozumiec, że jest to stan przejściowy. Te części nas, które nie są nieśmiertelne - przemijają i odchodzą, powracając do stanu potencjalnego, by służyc kolejnym aktom kreacji.

Trzeba zdac sobie sprawę, że pomiędzy Ojcem Kreatorem a nami - jest mnóstwo hierarchii pośrednich, pośród których są plany nieśmiertelne i niestworzone, nieśmiertelne i stworzone, oraz śmiertelne i stworzone. Świadomośc jaką dysponujemy na tym planie, pozwala nam dostrzec te ostatnie i czasem, choc bardzo rzadko - te drugie.
Stopniowo zdobywając doświadczenie poprzez szereg wcieleń na planach mniej lub bardziej sformalizowanych - powracamy do Ojca, przynosząc Jemu/sobie owoc tych doświadczeń.
Zamykanie się w wizji materialistycznej, chocby i przepełnionej miłością - ogranicza nas i hamuje nasz rozwój.

danmar pisze:nie omieszkam dodac ze byc moze <jedynym> celem naszego zycia tu na ziemi -
jest znalezienie swojej polowki by przekazywac dar zycia energetyczny jak i materialny -
by w wiecznosci cieszyc sie zyciem idealnym w idealnym swiecie !
i po to tu teraz jestesmy


Powyższe na przykład jest kompletnym nieporozumieniem, a raczej wynikiem błędnej interpretacji na skutek ograniczonej percepcji, do czego dochodzi jeszcze podbudowa ideologiczna kompletnie wyssana z palca.
Oczywiście w ten sposób funkcjonuje większośc ludzi na tej planecie. Mnożą się kompletnie nieświadomie, pełni dumy, że oto niosą wielki "dar życia".
Muszę Cię zmartwic danmar ale nic nie jest idealne na tym świecie i on sam też jest daleki od ideału.
Zdaję sobie sprawę jak daleko może zajśc zaślepienie formą i chęc formalizowania co raz to nowych porcji energii ale zapewniam Cię, że nie jest to najlepsza droga, a już na pewno nie to jest celem życia człowieka.

lenalilia pisze:Jak utrwalic polaryzacje i wymiane miedzy ludzmi aby ustabilizowac swoja sytuacje?


Nie należy tej polaryzacji utrwalac, gdyż jest ona już wystarczająco obecna - poprzez charakterystykę planu, w którym żyjemy. Należy za to intensyfikowac wymianę, starając się jej doświadczac na jak najwyższym poziomie. W tym celu należy polaryzowac siebie, całośc swej istoty bardziej w linii pionowej, pomiędzy swą potencjalną mocą a swą częscią wyższą, a mniej w lini poziomej - między naszą częścią ludzką i podobną, należącą do innej istoty. Nasza sytuacja może stac się stabilna tylko wtedy, gdy będziemy w stanie kontrolowac nasze piętra niższe i zaczną one stanowic dla nas solidną bazę rozwoju - zamiast pochłaniac nas bez przerwy w gwałtownych i niekontrolowanych wybuchach.


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości