Rozwój duchowy jest trudny, nie ma tu żadnych utartych ścieżek, zostajesz sama i sama musisz sobie poradzić. Ktoś kiedyś napisał, że to jakby otworzyć puszkę pandory, albo przetrwasz, albo nie. Dlatego RD nie można nikomu wmusić, większość ludzi kocha iść utartymi szlakami, bo to daje poczucie bezpieczeństwa, jednak niektórzy dostrzegają, że to złudne bezpieczeństwo, bo co byśmy nie zrobili, to odpowiedzi pochodzące od innych nie są naszymi odpowiedziami, a na końcu każdego z nas czeka (ARGGHHH!!!) śmierć
Więc RD może doprowadzić do rozstroju emocjonalnego, do depresji, zresztą trzeba mieć świadomość, że większość materiałów w internecie na temat RD, to śmieci (tak, jak w życiu, większość specjalistów z danej dziedziny, to "specyaliści" za dychę), dlatego
wiara w ich skuteczność i to że głoszą prawdę, prawdę i tylko prawdę może być wątpliwa. Po prostu, dla zainteresowanego prawdziwym RD wszystko musi być brane pod uwagę, ale wszystko też powinno być analizowane i sprawdzane. Jest taki znany cytat z Buddy, którego nie cierpię, ale gościu dobrze mówi o byciu sceptycznym.
Stan, w którym się w nic nie wierzy nie jest zły, od lat nie wierzę, najwyżej wiem, lub nie wiem, raczej więcej nie wiem, niż wiem. Wiara do życia nie jest niezbędna, a sam brak wiary nie szkodzi.
W miłość się nie wierzy, tylko ją czuje, albo nie.