lenalilia pisze:Czy kazdy zwiazek damsko-meski przemija?
oczywiscie, ze przemija...
Tak, jak napisał to AnandaNa - wszystko ulega ciągłej przemianie.
Przemijanie polaryzacji damsko-męskiej (nie mam tu na myśli związku, lecz istnienie jednostek o różnych charakterystykach) wynika po prostu z faktu, iż każda częśc materialna stworzenia ulega przemianie. Nasze ciała fizyczne, które mają najczęściej wyraźną polaryzację - albo męską, albo kobiecą - są wyłonione z energii potencjalnej na skutek impulsu płynącego od Ducha twórczego. W zależności od doświadczeń jakie ma zdobyc istota w danej inkarnacji, zaawansowania jej programu oraz w wyniku jej działań w innych inkarnacjach - ciało to będzie typu męskiego albo typu żeńskiego. Jednakowoż, kiedy tylko istota odchodzi z tego planu, odłącza się od swej formalnej powłoki - ciała, które umiera i rozpada się. Od tego momentu nie może byc mowy o polaryzacji związanej z płcią, która po prostu nie ma miejsca na planch wyższych - tak jak to już pisałem. Skoro więc nie ma tego rozróżnienia między jang i jin, między męskim i żeńskim typem - nie może też byc mowy o relacji on-ona. Mamy do czynienia wtedy raczej z komunią dusz, miłością uniwersalną a nie z miłością opartą na przeciwieństwach.
To prawda, że na tym planie mamy do czynienia z dwoistością, polaryzacją plus-minus, ciepłe-zimne, itd.. ale należy zrozumiec, że jest to stan przejściowy. Te części nas, które nie są nieśmiertelne - przemijają i odchodzą, powracając do stanu potencjalnego, by służyc kolejnym aktom kreacji.
Trzeba zdac sobie sprawę, że pomiędzy Ojcem Kreatorem a nami - jest mnóstwo hierarchii pośrednich, pośród których są plany nieśmiertelne i niestworzone, nieśmiertelne i stworzone, oraz śmiertelne i stworzone. Świadomośc jaką dysponujemy na tym planie, pozwala nam dostrzec te ostatnie i czasem, choc bardzo rzadko - te drugie.
Stopniowo zdobywając doświadczenie poprzez szereg wcieleń na planach mniej lub bardziej sformalizowanych - powracamy do Ojca, przynosząc Jemu/sobie owoc tych doświadczeń.
Zamykanie się w wizji materialistycznej, chocby i przepełnionej miłością - ogranicza nas i hamuje nasz rozwój.
danmar pisze:nie omieszkam dodac ze byc moze <jedynym> celem naszego zycia tu na ziemi -
jest znalezienie swojej polowki by przekazywac dar zycia energetyczny jak i materialny -
by w wiecznosci cieszyc sie zyciem idealnym w idealnym swiecie !
i po to tu teraz jestesmy
Powyższe na przykład jest kompletnym nieporozumieniem, a raczej wynikiem błędnej interpretacji na skutek ograniczonej percepcji, do czego dochodzi jeszcze podbudowa ideologiczna kompletnie wyssana z palca.
Oczywiście w ten sposób funkcjonuje większośc ludzi na tej planecie. Mnożą się kompletnie nieświadomie, pełni dumy, że oto niosą wielki "dar życia".
Muszę Cię zmartwic danmar ale nic nie jest idealne na tym świecie i on sam też jest daleki od ideału.
Zdaję sobie sprawę jak daleko może zajśc zaślepienie formą i chęc formalizowania co raz to nowych porcji energii ale zapewniam Cię, że nie jest to najlepsza droga, a już na pewno nie to jest celem życia człowieka.
lenalilia pisze:Jak utrwalic polaryzacje i wymiane miedzy ludzmi aby ustabilizowac swoja sytuacje?
Nie należy tej polaryzacji utrwalac, gdyż jest ona już wystarczająco obecna - poprzez charakterystykę planu, w którym żyjemy. Należy za to intensyfikowac wymianę, starając się jej doświadczac na jak najwyższym poziomie. W tym celu należy polaryzowac siebie, całośc swej istoty bardziej w linii pionowej, pomiędzy swą potencjalną mocą a swą częscią wyższą, a mniej w lini poziomej - między naszą częścią ludzką i podobną, należącą do innej istoty. Nasza sytuacja może stac się stabilna tylko wtedy, gdy będziemy w stanie kontrolowac nasze piętra niższe i zaczną one stanowic dla nas solidną bazę rozwoju - zamiast pochłaniac nas bez przerwy w gwałtownych i niekontrolowanych wybuchach.