Cztery etapy transformacji świadomości

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 21 lipca 2014, o 14:21

Full Moon pisze:Między sobą więcej skorzystamy posługując się precyzyjnym językiem. Z tym, że rozumiem, jak ktoś lubi łączyć różne pisarskie i inne artystyczne elementy w swojej wiedzy.


Precyzyjny język prowadzi często do absurdu kiedy ktoś myli ciągi przyczynowo skutkowe.

Osoba A: Jesteś wariatem!
Osoba B: Nieprawda, ty nim jesteś
A: Daję ci dobre rady a ty ich nie słuchasz. Jestem twoim ojcem i chcę dla ciebie dobrze
B: Może i chcesz dobrze ale dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. Myślisz, że masz rację bo jesteś moim ojcem ale przecież nie wszyscy ojcowie mają rację
A: Ale ja mam!
B: Każdy tak mówi. Wariat nie wie, że jest wariatem, myśli o sobie, że jest normalny a na innych projektuje choroby psychiczne oskarżając ich o nie
A: Ale ty mnie teraz oskarżasz czyli wg własnej definicji jesteś wariatem
B: Nie ja mówię o tobie ale ty wszystko odwracasz, wariaci odwracają kota ogonem i nieraz mają świetne zdolności manipulacyjne
A: Ale to ty manipulujesz a ja mówię prawdę
B: Nie to ja mówię prawdę, nie ufam autorytetom tylko sobie co jest prawidłowe a ty próbujesz mnie zmusić do przejęcia twojej wizji prawdy. To jest wariactwo

Patrząc na rozmowę to jest kilka możliwości. Albo zarówno osoba A jak i B są zdrowe tylko ojciec ma problem z ego, myśli że wie wszystko a dziecko jest jego własnością, którą on steruje. Albo osoba A i B są obie chore psychicznie, możliwe też jest to, że A ma rację ale dziecko B jest chore i odwraca to co mówi ojciec. Może być tak, że to ojciec jest chory a dziecko ma wielki problem z fałszywym oskarżeniem. Kto to zweryfikuje? Może przyjść osoba C, np psychiatra i on też jest uwarunkowany stereotypowym myśleniem. Jeśli psychiatra jest beznadziejny to dopasuje swoje wyobrażenie do kryteriów jakiejś choroby, postawi diagnozę ze znakiem zapytania ale myśli o sobie, że jest najlepszy i się nie myli. Któryś z pacjentów będzie stygmatyzowany z powodu błędnych zarzutów i błędnej diagnozy. W ogóle oskarżenie o chorobę psychiczną jest w dzisiejszych czasach bardzo skuteczną bronią żeby kogoś zgnoić. Szpital już się zajmie kimś takim testując na nim nowe niesprawdzone leki a kiedy będzie pogorszenie i gąbka z mózgu wtedy powiedzą "robimy wszystko co w naszej mocy ale choroba postępuje". Załóżmy, że osobą C nie jest psychiatra tylko coach, który mówi "obaj jesteście zdrowi tylko macie konflikt i musicie go rozwiązać". Potem okazuje się, że jedna z osób była chora i zrobiła coś głupiego przez przeoczenie tego coacha. Właśnie tego typu problemy powstają przez to, że człowiek nie wie tak naprawdę co jest prawdą. My jedynie oceniamy prawdopodobieństwo i wierzymy w to co jest wg naszych szacunków najbardziej możliwe. Ludzie jednak robią z tego dogmaty i oceniają innych przez pryzmat swoich śmieci w głowie i to jest przyczyna większości zła na świecie i nieporozumień. Jeśli ktoś nie otwiera się na zdanie innych to nie da się mu niczego wytłumaczyć mimo posługiwania się tym samym językiem i to precyzyjnie. Jeśli ktoś się otwiera na zdanie innych za bardzo to wtedy jego poglądy podważą się i będą zagrożone co jest dobre w przypadku posiadania przez tą osobę złych poglądów i wtedy można je zmienić. Jednak jeśli ktoś posiada dobre poglądy i zostanie zaszczuty przez zniszczone zdemoralizowane społeczeństwo? Jak ocenić kto ma dobre a kto złe poglądy jeśli nie subiektywnie wg kryteriów, które mogą być błędne?

Dlatego dużo lepsze są przypowieści, które mają jakieś przesłanie ale każdy zanalizuje je po swojemu i zrozumie tak, że coś mu to da. Najgorsze są dosłowne prawdy przekazane jak dogmaty a w dzisiejszym świecie ludzie w ten sposób wygłaszają poglądy. Rzadko jest "uważam, że...", "nie zgadzam się z panem, moim zdaniem...". Teraz dyskusja częściej jest taka "opowiada pan bzdury, takich ludzi powinno się leczyć", "pańska propaganda jest szkodliwa", "ja jestem racjonalistą i wierzę w fakty a nie w bzdury" itd. Ludzie tworzą pozór posiadania racji i znania prawdy co podważa i atakuje zdanie innych ludzi, ale wiele ludzi ma błędne zdanie na wiele tematów (większość?). Zawsze jest tu błędne koło i pułapka :)

aartefax pisze:Storo tak piszesz to chyba nierozumiesz co znaczy prawdziwa wolnosc.
Prawdziwa wolnosc jest w twoim wnetrzu a nie na zewnatrz.
Mozesz wiec zyc sobie w jakims systemie a mimo to byc wolnym.
Wolnym ludziom wiele nie trzeba, i nawet inni ludzie im sa niepotrzebni zeby czuc sie szczesliwym, wolnym.



To są wg mnie szkodliwe idee, przez które ludzie wyrzekają się siebie i prawdziwej wolności żeby uzyskać iluzję wolności jaką jest ascetyzm, samotność - czują się wtedy wyjątkowi, czują więź z Bogiem - a to jest zniewolenie taką okropną wizją wolności. To nie jest prawdziwa wolność tylko skutek negatywnych działań i jakaś rekompensata za nie - teraz można stać się mistrzem i czuć się wolnym i uduchowionym.

aartefax pisze:Na pewnym etapie przywiazania same znikaja i masz to gdzies kto o tobie cos pomysli i nie potrzebyjesz chwaly, adoracji ani pocieszenia,nikt cie nie musi kochac ani ci kadzic.
Ktos moze wylac na ciebie wiadro pomyj,ale to nic nie dziala,swiat zewnetrzny nie dziala.Poprostu plyniesz samoistnie.Wolnosci juz nie poszukujesz ,szczescia juz nie poszukujesz bo to wszystko juz jest .
Cieszysz sie z sam z soba.Moze nie byc wokol ciebie ludzi a ty nie czujesz sie samotny .
Potrzebujesz niewiele.



Tak, może od razu zacznę się z tego powodu odżywiać energią słoneczną i siedzieć na pustyni - wtedy będę mógł się już uważać za pełnoprawnego uduchowionego i Bóg będzie miał dla mnie lepsze miejsce w niebie :mrgreen: Sensem są inni ludzie i relacje z nimi. To oni sprawiają, że życie ma sens.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 21 lipca 2014, o 19:22

Ksenia pisze:No dobra JAR, skoro ciągniesz mnie za język, trochę poopowiadam jak to byłam wspierana przez Górę...Mogę podać wiele przykładów, ale moje ego za bardzo by wybujało...


Nie było moim celem wyciąganie od Ciebie osobistych "dowodów" ;)
Słowo "Góra" zwróciło moją uwagę, bo ma bardziej szczególne znaczenie. Nie napisałaś dół ani spoza. To jest określenie miejsca i ma, według mnie również znaczenie. Ale jako określenie miejsca a nie czuwającej nad nami opatrznosci.
Jest znamienne, że we wszystkich religiach, itd. człowiek wznosi wzrok (uwagę) do góry, by coś uzyskać lub rozwiązać problem. Ten mechanizm działa ale niekoniecznie musi być tłumaczony jako pomoc "kogoś" z góry. Przecież każdy człowiek ma dół i górę. :) Można na to spojrzec przez ośrodki energetyczno - świadomościowe poprzez które psychika człowieka ma połączenie z ciałem. Kłania się wiedza o czakramach...coś w tym chyba jest. Góra rządzi dołem, przynajmniej tak być powinno ;)

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 21 lipca 2014, o 21:03

Jeżeli ktoś chciałby poczytać o rebithingu to polecam Colina Sissona.
http://chomikuj.pl/hesus1/Ksi*c4*85*c5* ... lin+Sisson

Ja przeszłam jedną sesję indywidualną i chyba ok. 20 w grupie.

Myślę FM, że Ty mógłbyś po 1 sesji w grupie, sam to robić w domu.

Opiszę:
- Co najmniej 2 godz. przed nie jem i 1 godz. nie piję.
- Włączam spokojną muzykę.
- Kładę się z prostym kręgosłupem na wznak.
- Oddycham tylko przez nos pogłębionym, spokojnym, połączonym oddechem
(faza wdechu i wydechu drwa tyle samo czasu), klatką piersiową (czakra serca).
- Obserwuję myśli, emocje i ciało fizyczne.
- Pozwalam na wszytko co się wydarza i akceptuję.

Integrację szoku porodowego opisałam w: Ponowne narodziny.
Dodam tylko, że odpamiętałam przeróżne emocje, ale też zranienia fizyczne, ból gardła, ból po zabiegach chirurgicznych, zwichnięta noga, rodziłam też jeszcze raz swoją córkę.
Każdy uraz emocjonalny lub fizyczny, który osądziłam jako bolesny tkwił w moim ciele w postaci bloków hamujących swobodny przepływ mojej energii.

Jak ktoś stara się za szybko wypychać powietrze i nie pozwala sobie na relaksację to może go spotkać tężyczka- skurcz mięśni najczęściej rąk i ust.
Jest to normalne zjawisko u połowy osób, szczególnie tych nadmiernie starających się.
U mnie na początku była dosyć duża. Przed sesjami brałam magnez i z czasem znikła.

Na sesjach grupowych jest podobnie, też się leży, oddycha i nie rozmawia.
Różnica polega na tym, że prowadzący czuwa i jest wg. mnie tzw. ,,ciągnięcie grupy", jakby łatwiej się oddycha.

Moje korzyści:
-większy spokój i energia,
-mało przeziębień (nie muszę brać antybiotyków).
-w czasie stresu wykorzystuję tą technikę prawie zawsze.

Jeżeli ktoś spróbuje to proszę o opis wrażeń. Powodzenia. ;-)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 22 lipca 2014, o 07:41

Metafory i przypowieści są jak najbardziej ok. Jeśli precyzyjnie oddają to co chcemy wyrazić i precyzyjnie odnoszą się do prawdy, którą spostrzegliśmy. Są pomocne szczególnie dla osób, które nie posiadają podstawowej wiedzy, dlatego tak często się ich używa przy kształceniu dzieci.

Ja mogę podać przykład znajomego. Rozwojem duchowym zajmuje się od niedawna, jakieś 1,5 roku. Czytał te wszystkie nauki mistrzów, te metafory, te przypowieści itd. Dzięki temu czuł się trochę lepiej (bo zapominał o problemach dnia codziennego). Lecz w zasadzie mało co z tego rozumiał, a druga sprawa nie wprowadzał tego w życie, bo nie wiedział jak.

Kiedy spotykaliśmy się w większym gronie, po prostu nie nadążał. Poprosił mnie bym mu pomógł zrozumieć pewne sprawy. Przerobiłem z nim kilka precyzyjnych modeli i był zdumiony jak to wszystko można fajnie i prosto wytłumaczyć (nie odnosząc się do absolutów czy dogmatów), lecz co więcej... Dokładnie rozumiejąc mechanizmy zaczął wprowadzać do swojego życia elementy z tych modeli. Rozwój przybrał formę materialną (a nie tylko "duchową") ma teraz więcej optymizmu, spokoju, zrozumienia, poprawił kondycje i ogólnie jest radośniejszy.

Zauważyłem, że te wszystkie "duchowe nauki" są takie, że fajnie ich się słucha, nawet poprawiają nastrój (na chwilę) i w ogóle nie wymagają wysiłku intelektualnego. Jednak z drugiej strony, ludzie się tylko w nie wciągają - nie zmieniając nic w swoim życiu. Jak gdyby robią z tego drugą lub pierwszą swoją religie - nic po za tym.

Ja mówię o takim języku, który jest klarowny i nie jest oderwany od rzeczywistości. Nie trzeba przyjmować niczego na wiarę, bo te przedstawione modele po prostu działają i się zgadzają z naszym doświadczeniem. Rozjaśniają nam obraz. Coś jak omówienie budowy silnika.

@Ksenia dzięki za ćwiczenia, choć w zasadzie już coś takiego robię przy medytacji. ;-) Efekty oczywiście na plus :D

:kwiatek

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 22 lipca 2014, o 08:52

Jogini zawsze wykorzystywali swój oddech. Rebithing jest nazywany ,,jogą zachodu".

Najważniejsze, żeby teorię połączyć z praktyką, wtedy zaczyna się czuć energię i jakoś tak się dzieje, że łapiemy filiżankę lub długopis w czasie spadania ze stołu. Ręka sama to robi, nie ma tam już myślenia tylko działanie z pominięciem umysłu.

Dosyć często wracam do ponadczasowych książek po paru latach i wiem, że wtedy nie nadążałam i rozumiałam tylko część. Dlatego staram się łagodnie traktować siebie i innych nienadążających.

Wszystko ma swój czas i miejsce.
Nie spieszmy się i nie zamartwiajmy.
Przybyliśmy na ten świat jedynie na chwilę.
Nie zapominajmy pochylać się nad kwiatami.
Każda kropla wiedzy niech powoli rozpuszcza się w naszym oceanie... :kwiatek

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 23 lipca 2014, o 02:16

aartefax pisze:Storo tak piszesz to chyba nierozumiesz co znaczy prawdziwa wolnosc.
Prawdziwa wolnosc jest w twoim wnetrzu a nie na zewnatrz.
Mozesz wiec zyc sobie w jakims systemie a mimo to byc wolnym.
Wolnym ludziom wiele nie trzeba, i nawet inni ludzie im sa niepotrzebni zeby czuc sie szczesliwym, wolnym.


Kocur:
''To są wg mnie szkodliwe idee, przez które ludzie wyrzekają się siebie i prawdziwej wolności żeby uzyskać iluzję wolności jaką jest ascetyzm, samotność - czują się wtedy wyjątkowi, czują więź z Bogiem - a to jest zniewolenie taką okropną wizją wolności. To nie jest prawdziwa wolność tylko skutek negatywnych działań i jakaś rekompensata za nie - teraz można stać się mistrzem i czuć się wolnym i uduchowionym.''




Po prostu tak bywa że niektórzy ludzie miewają takie akurat potrzeby i czują się z tym autentycznie dobrze i są świadomi swojego wyboru . To tylko Tobie się wydaje że ci ludzie wyrzekają się siebie ponieważ mierzysz ludzi swoją miarką. Każdy z nas jest inny i czy to takie trudne do pojęcia ?
Czy znasz takich ludzi? Rozmawiałeś z nimi?
Za tym nawet zwykle nie stoi żadna idea.Po prostu żyjesz sobie normalnie wśród ludzi i nagle dopada cię taka potrzeba zaszycia się gdzieś z dala od cywilizacji i z dala od ludzi.

Także wydaje mi się że nie zrozumiałeś mojego postu.
Człowiek wiąże się na różne sposoby z ludzmi i przedmiotami. Wszystko to jest nietrwałe możesz to stracić i tak w rzeczywistości jest.Co jakiś czas coś tracisz.
Kupujesz coś coś posiadasz i świetnie że to masz ale się z tym zbytnio nie utożsamiasz.Traktujesz to na luziku.
Jak to tracisz to negatywne emocje będą słabe bądz wcale ich nie będzie.
Masz przyjaciół ,bliskich i świetnie się z nimi czujesz,kochasz ich ale z nimi się zbytnio nie utożsamiasz ,masz to w świadomości że dziś są ale jutro ich może nie być.
Taka jest rzeczywistość.
Masz np gdzieś jechać na wczasy no i świetnie, ale też to traktujesz na luziku.
Wtedy jak biuro upadnie i tracisz to nie dopadają cię niszczące emocje.

Naprawdę wolnym ludziom wiele nie trzeba i nic się nie ograniczają takie coś może dopaść nagle ot tak po prostu.
Nagle bądz też z czasem zaczynasz świetnie czuć się sam ze sobą,doznajesz szcześcia,czujesz miłość w sobie,takie poczucie wolności i lekkości.
Coś się w Tobie przestawiło.Cieszysz się chwilą,banałami, drobiazgami.
Naprawdę ludzie mają mniejsze znaczenie wtedy.To jest wspaniałe.
To nie znaczy że znich rezygnujesz i jak znimi przebywasz jesteś otwarty swobodny i nawet relacje z nimi się poprawiają.

Do wszystkiego z dystansem i nie nazbyt serio.Cele są ważne lecz lecz one mają to do siebie że mogą nie wypalić i nie należ traktować ich zbyt poważnie.
Swiatopoglądzik też może się zmienić więc lepiej się do niego nie przykuwać.
Nasza wiedza która wydaje nam się czymś tak oczywista może
zostać przez kogoś podważona bądz nawet obśmiana.

Czy masz ten luz?

http://www.youtube.com/watch?v=UymAoyAT_bI
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 23 lipca 2014, o 02:50

Wolę takie podejście :D http://www.youtube.com/watch?v=2GnhVgTsx6M&hd=1

Sensem są ludzie i relacje z nimi a do tego nieco mniej ale też ważny jest rozwój siebie, poczucia wartości, umiejętności.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 23 lipca 2014, o 07:35

Poglądy Wasze wynikają tylko z innych doświadczeń i potrzeb.
Nie można przekroczyć czegoś dopóty, dopóki się do końca nie nasycimy...
http://www.youtube.com/watch?v=1ySLCihaYLk

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 23 lipca 2014, o 08:35


Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 23 lipca 2014, o 09:13


aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 23 lipca 2014, o 11:08

Ksenia pisze:Poglądy Wasze wynikają tylko z innych doświadczeń i potrzeb.
Nie można przekroczyć czegoś dopóty, dopóki się do końca nie nasycimy...
http://www.youtube.com/watch?v=1ySLCihaYLk


Dokładnie tak wszak przecież napisałem:


''Po prostu tak bywa że niektórzy ludzie miewają takie akurat potrzeby i czują się z tym autentycznie dobrze i są świadomi swojego wyboru . To tylko Tobie się wydaje że ci ludzie wyrzekają się siebie ponieważ mierzysz ludzi swoją miarką. Każdy z nas jest inny i czy to takie trudne do pojęcia ?
Czy znasz takich ludzi? Rozmawiałeś z nimi?''


Z ostatnim postem Kocura całkowicie się zgadzam i dobrze to rozumiem i często pisałem na tym właśnie forum o tym żeby żyć w społeczeństwie i nauczyć się żyć z ludzmi.
Ale też wiem i to doświadczyłem,że są takie osoby które czują się jak ryba w wodzie z sobą samym.
Są też tacy którzy nie mają odpowiedniego rozeznania żyją samotnie izolują się i wydaje im się że to dla nich jest odpowiednie,ale tylko wydaje im się gdyż właśnie wtedy jakby się przełamali to właśnie między ludzmi czuli by się jak ryba w wodzie.
Uciekasz przed ludzmi z powodów że ci coś dolega,czy coś nieodpowiedniego dla siebie sobie przyswoiłeś,albo z autentycznej wewnętrznej potrzeby.

Powiem też że jak ktoś zdobędzie się na takie doświadczenie -samotnie na odludziu bez internetu ,telewizji itp to może więcej o sobie odkryć i się nauczyć niż stos wiedzy którą sobie świadomie bądz nieświadomie wpoił.

Jak dla mnie wyznacznikiem na jakim jesteś etapie w rozwoju jest to czy jesteś szczęśliwy,czy czujesz się naprawdę wolnym, świeżym rano kiedy wstajesz,w ciągu dnia i wtedy kiedy kładziesz się spać.

A także jakie mamy relacje z ludzmi gdyż to dużo mówi o nas samych.

Jak sobie radzimy z emocjami i jak ze stratą.
Jak i na ile poradziliśmy sobie z trudną przeszłością.

Czy potrafimy słuchać,wyjść z własnego ego zawiesić własne przekonania na wieszaku i wczuć się w sytuację innych i stanąć po ich stronie.
Umieć stanąć po stronie oponenta w dyskusji i oddzielić jakieś sympatie i antypatie.
Przyjrzeć się danej kwestii z różnych stron i bez emocji i mieć jeszcze tą świadomość możemy się jeszcze mylić pomimo że tak wiele pracy włożyliśmy dane zagadnienie.

Z pozycji niskiego ego widzi się dużo a z pozycji wysokiego ego jest się ślepcem.


Więc z pokorą .Ci którzy się nie wywyższają słuchają obserwują i nie chcą być ważnymi zachodzą daleko.


To są kwestie które musimy zadawać sobie sami wielokrotnie i jest szansa że stopniowo zaczniemy się zmieniać.

Najwięcej możemy nauczyć się od tych którzy zamiast głaskać nas po pupce będą nas krytykować,wytykać nasze błędy i słabości,ponieważ to trudne ocenić siebie w miarę obiektywnie.
Z wysokim ego to niemożliwe.
Z tym że krytyka powinna być szczera i uczciwa i nie być też elementem dowartościowania siebie.

Warto zadawać sobie wiele pytań w odniesieniu do nas samych.

Czy aby na pewno jestem czegoś, czy siebie pewien?

Pewność jest często pewnym rodzajem głupoty.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 23 lipca 2014, o 13:00

Bawimy się w dobrego i złego policjanta... ;-)

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 23 lipca 2014, o 13:21

A jest ktoś taki co się w niego nie bawi? :lol:
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 23 lipca 2014, o 13:54

Nie bawi się tylko ten, co tłumi swoje emocje..

Negatywne osądzanie uczuć oznacza, że zużywamy część energii na ich stłumienie. Uczucia po prostu są. Nie mogą być "złe". Przyczyną negatywnych emocji jest nasz opór wobec faktów, wobec prawdy i nieumiejętność przytomnego skupienia się na chwili obecnej (a zamiast tego np. uciekanie od bieżących faktów w pocieszające lub nierealne fantazjowanie). W pełni przytomnie doświadczając każdą chwilę – uczymy się poddawać emocji, cieszyć się nią i pozwolić jej po prostu być – by dzięki temu ją zintegrować.

„Ból" to słowo wynalezione przez zdezorientowanych ludzi, którzy postrzegają energię emocji jako złą, raniącą i nieprzyjemną. Ból nie istnieje, jest tylko w umyśle. Istnieje energia, która niekiedy może stać się bardzo silna. Jedyna różnica między energią a bólem polega na tym, że jedni potrafią cieszyć się swoją energią, a inni, którzy odczuwają ból, cierpią. Odczuwanie energii jest ważne, ponieważ gdy czujemy silną energię gdzieś w ciele, jest to znak, że coś wymaga naszej uwagi, jakiś narząd jest w stanie nierównowagi lub w stresie albo zaczyna chorować. Jeśli zatniemy się w palec, odczuwana energia mówi nam, że musimy powstrzymać krwawienie i zrobić opatrunek. Nie sugerujemy tutaj tłumienia bólu, lecz zmianę punktu widzenia. Zamiast odczuwać energię jako ból, odczuwajmy tylko energię.
Inaczej ją postrzegajmy. Musimy przełamać swoje uwarunkowanie, które mówi nam i prawdopodobnie mówiło od chwili naszego pierwszego oddechu, że pewna energia jest bolesna lub nieprzyjemna. Słowo „ból" jest częścią naszego uwarunkowania, dopóki więc mamy je w swoim słowniku, będziemy zawsze cierpieć z bólu. Skoro jesteśmy uwarunkowani przekonaniem, że jakaś energia jest bólem, będziemy cierpieć, ilekroć ją poczujemy. Zatem przesuwając punkt ciężkości z bólu na energię, zaczynamy przezwyciężać ból i cieszyć się energią.

Kiedy Jeshua wisiał na krzyżu, niewątpliwie bardzo mocno odczuwał tę energię, prawdopodobnie w swojej wysoko rozwiniętej świadomości znacznie mocniej, niż my byśmy ją odczuwali, ale nie cierpiał z jej powodu. Jeshua, będąc człowiekiem samourzeczywistnionym, który doświadczał ekstatycznej świadomości, mógł spojrzeć w oczy swoich prześladowców z całkowitym współczuciem, ponieważ rozumiał, na jakim są etapie rozwoju i dlaczego go torturują. Potrafił kochać własną energię, a także energię ludzi, którzy znajdowali się przy nim.
Bo nie było w nim lęku, jedynie miłość; jego umysł nie był rozdarty między dobro a zło. Jeshua nie osądzał.

Prawdą jest, że nie ma we wszechświecie nic, co jest złe, bolesne i nieprzyjemne. Wszelkie życie istnieje po to, by nas wspierać. To tylko percepcja naszego umysłu powiada nam, że istnieją rzeczy nieprzyjemne. W określonym układzie odniesień, wszystko może zostać wykreowane jako negatywne, religijnym, społecznym, etycznym. Nasze zapatrywania, sposób, w jaki postrzegamy własną rzeczywistość, są kontrolowane głównie przez uwarunkowany umysł, fałszywe ja stworzone z programów pochodzących z okresu naszego wychowania, które z czasem przekształciły się w przekonania. Postrzegając ból albo to, co zwykle uważamy za doświadczenia nieprzyjemne, możemy wybrać cierpienie, gdy tymczasem prawdziwa część nas doświadcza ekstazy. Lub odwrotnie, możemy wydobyć ekstazę na powierzchnię świadomego umysłu dzięki oddychaniu, skupieniu, dopuszczeniu jej do nas i akceptacji. To jest miłość. Istnieje tylko szczęśliwość, przejawiająca się w różnorodnych formach energii. Jeśli nasz uwarunkowany umysł wierzy, że pewne doświadczenia są nieprzyjemne, to naszą świadomość kontroluje przeszłość. Aby wspomóc tłumienie, umysł musi stworzyć system zafałszowań i kłamstw, by podtrzymać pierwotne kłamstwo. Kłamstwa mówione innym są niczym w porównaniu z tymi, jakie mówimy sobie. Ale dzięki integracji emocji – możemy zacząć dostrzegać, że doświadczenie było naprawdę przyjemne. Zatem jedynym stłumieniem w ciele jest stłumione szczęście. Dopuszczanie i akceptacja to po prostu kochanie wszystkiego w naszym doświadczeniu. Wyjściem alternatywnym jest nienawiść i tłumienie uczuć, co prowadzi do bólu i cierpienia. Nie możemy zmienić tego, co zdarzyło się w przeszłości, nawet pięć sekund temu, ale możemy zmienić swój sposób reagowania na sytuację, jeśli jesteśmy wystarczająco świadomi naszych uwarunkowanych reakcji. Lubienie jednego, a nielubienie drugiego kończy się dla nas wewnętrznym rozdarciem. Będąc zaś świadomi swoich uczuć, potrafimy je dopuścić, a następnie zintegrować i zaakceptować, to znaczy pokochać każdą ich stronę.

Colin P. Sisson "Sztuka Świadomego Oddychania"

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 23 lipca 2014, o 14:16



Ten film jest odpowiedzią na pierwszy post w tym temacie.

:kwiatek


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości