Teoria wielkiego bólu

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 30 czerwca 2014, o 16:43

Full Moon pisze:
Tylko, że to co określasz życiem po śmierci, życiem po śmierci nie jest w sposób w jaki większość osób to pojmuje. W dodatku nie tłumaczy to zasadności sposobu postępowania jaki przedstawiłeś.

Życie nie umiera, życie "trwa" (wydarza się) dalej w innej formie. Znika obraz wirtualny nazywany ja.


Tłumaczy, to bardzo proste:

Skoro i tak będziesz żył to zachowaj się przyzwoicie jedyne co cię może za to spotkać to ból.

A czym jest ten obraz? Czym jest to ja które rzekomo ma zniknąć? Oprócz twojego ciała fizycznego nic nie znika, dalej pamiętasz o wszystkich swoich doświadczeniach.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 30 czerwca 2014, o 17:53

Oprócz twojego ciała fizycznego nic nie znika, dalej pamiętasz o wszystkich swoich doświadczeniach.


Na odwrót. Ciało nie znika. Ono zmienia swoją formę. Znikają obraz, a w raz z nim pamięć wszystkich doświadczeń.

A czym jest ten obraz? Czym jest to ja które rzekomo ma zniknąć?


https://www.youtube.com/watch?v=CseW8lI ... ion_967831

Transparentny proces, strumień danych.

Oglądałeś Ghost in the Shell? :D

Wracając do rozważań życia po życiu, jeśli takowe miało być, to musiałby być jakiś niematerialny nośnik danych, lub matryca który/a pociągnie sprawę dalej, lub istniejący równolegle model powstały w jakimś niematerialnym wymiarze, mogący przetrwać śmierć mózgu. Dla mnie te hipotezy wyglądają naciąganie, nie ma ani jednej przesłanki na ich prawdziwość, prócz pewnych sfabrykowanych rzeczy nie posiadających statusu naukowego. Wręcz przeciwnie wydaje się, że świat świetnie sobie radzi bez tych na siłę wciskanych modeli. Wtedy właśnie wszystko nabiera sensu.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 30 czerwca 2014, o 21:08

Full Moon pisze:Na odwrót. Ciało nie znika. Ono zmienia swoją formę. Znikają obraz, a w raz z nim pamięć wszystkich doświadczeń.


Hahahahahahahaha
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Nie wymażesz pamięci, to po prostu niemożliwe



Full Moon pisze:Oglądałeś Ghost in the Shell? :D
Wracając do rozważań życia po życiu, jeśli takowe miało być, to musiałby być jakiś niematerialny nośnik danych, lub matryca który/a pociągnie sprawę dalej, lub istniejący równolegle model powstały w jakimś niematerialnym wymiarze, mogący przetrwać śmierć mózgu. Dla mnie te hipotezy wyglądają naciąganie, nie ma ani jednej przesłanki na ich prawdziwość, prócz pewnych sfabrykowanych rzeczy nie posiadających statusu naukowego. Wręcz przeciwnie wydaje się, że świat świetnie sobie radzi bez tych na siłę wciskanych modeli. Wtedy właśnie wszystko nabiera sensu.


Nie oglądałem i pewnie już nie obejrze.
Widzisz, rozważać zawsze można ale jak to mówi pewien aktor w pewnej reklamie albo snujemy plany albo coś robimy.

Zaden nośnik nie jest potrzebny, uparcie trzymasz się tego że CZŁOWIEK SAM Z SIEBIE NIE JEST WOLNY (a na swoją swobodę musi zarabotać, pzdr mr. freemanco przeczy temu że my w ogóle istniejemy, ten nośnik danych to po prostu k***a my.

Zrozum jedno ty usilnie chcesz znaleźć coś namacalnego, jakiś model czy coś co wyjaśnia w jaki sposób my działamy, problem jest jeden: JESTESMY k***a PRAWDZIWI i niezależni od żadnego schematu, nie da się rozpisać jak działa człowiek.

Wolna wola.

Jako że odbiegamy od tematu, to pomijając ten je**** offtop, jedna ważna rzecz:

Być bogiem nie oznacza, mieć supermoce które zmienią nasz układ nerwowy tak że nie będziemy odczuwać strachu, być bogiem oznacza świadomie zgodzić się na cierpienie (które odczujemy tak samo jak każdy inny człowiek, i nie ma znaczenia czy słyszał o rd i w jakiego boga wierzy) dlatego że po prostu tak by się zachował bóg, to teraz popatrz ilu ludzi oddawało za kogoś życie i ilu jest bogów.

Inna sprawa że ludzie są strasznie, w kwiat, i jeszcze k***a więcej głupi i zadają cierpienie innym z chęci zysku patrz wszystkie j***ne wojny itp. ale sprawiedliwość i tak istnieje i całe zło do nas wraca, ale nie odbiera nam nasz boskości bo po prostu k***a nie może, zabiera nam za to co innego...

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 30 czerwca 2014, o 22:12

To, że pamięć jest wymazywana, może być łatwo potwierdzona zwykłym faktem zapominania.

Zrozum jedno ty usilnie chcesz znaleźć coś namacalnego, jakiś model czy coś co wyjaśnia w jaki sposób my działamy,


W tym sęk, że ja niczego już nie szukam. Raczej rozwijam swoje rozumienie o świecie w zakresie w którym mogę. Te rozumienie nie jest ani absolutne, ani nie ma żadnych cech absolutnych. Natomiast bardzo się przydaje w działaniu i w ogóle ułatwia życie.

problem jest jeden: JESTESMY k***a PRAWDZIWI i niezależni od żadnego schematu, nie da się rozpisać jak działa człowiek.


Ależ da się rozpisać schemat, nie będzie to pełny, tylko przybliżony model, ale to jak działa człowiek da się jak najbardziej rozpisać. W ogóle to co w nas ludziach jest takiego niezwykłego to jest fakt że jako nieliczni ze świata przyrody potrafimy rozpoznawać schematy, a dzięki kulturze wypracowaliśmy model tworzenia trafnych schematów. To, że uciekasz w dogmaty i na każde pytanie dajesz argumenty w stylu "bo tak" to też jest schemat, mechanizmy obronne itd.

Być bogiem nie oznacza, mieć supermoce które zmienią nasz układ nerwowy tak że nie będziemy odczuwać strachu, być bogiem oznacza świadomie zgodzić się na cierpienie (które odczujemy tak samo jak każdy inny człowiek, i nie ma znaczenia czy słyszał o rd i w jakiego boga wierzy) dlatego że po prostu tak by się zachował bóg, to teraz popatrz ilu ludzi oddawało za kogoś życie i ilu jest bogów.

Inna sprawa że ludzie są strasznie, w kwiat, i jeszcze k***a więcej głupi i zadają cierpienie innym z chęci zysku patrz wszystkie j***ne wojny itp. ale sprawiedliwość i tak istnieje i całe zło do nas wraca, ale nie odbiera nam nasz boskości bo po prostu k***a nie może, zabiera nam za to co innego...


Możesz w to wierzyć. :-> Ludziom różne historie dają pocieszenie, nie Ty pierwszy wymyśliłeś opowieść mesjańską. :aniol trzeba sobie radzić jakoś z problemami egzystencjalnymi póki się nie rozpoznało iluzji ja :kwiatek

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 30 czerwca 2014, o 22:19

Full Moon pisze:To, że pamięć jest wymazywana, może być łatwo potwierdzona zwykłym faktem zapominania.


Ale śmierć wręcz przypomina, zresztą pewne rzeczy można sobie przypomnieć nawet za życia, np. o naszych poprzednich wcieleniach o ile ktoś je miał i dodam od razu jedno: fakt poprzednich wcieleń nie działa tak że po śmierci jebudu i nowe ciało.

Full Moon pisze:Ależ da się rozpisać schemat, nie będzie to pełny, tylko przybliżony model, ale to jak działa człowiek da się jak najbardziej rozpisać. W ogóle to co w nas ludziach jest takiego niezwykłego to jest fakt że jako nieliczni ze świata przyrody potrafimy rozpoznawać schematy, a dzięki kulturze wypracowaliśmy model tworzenia trafnych schematów. To, że uciekasz w dogmaty i na każde pytanie dajesz argumenty w stylu "bo tak" to też jest schemat, mechanizmy obronne itd.


A jakie mam dawać argumenty.
Zrozum FM ja piszę na podstawie własnych przeżyć, jak ktoś pisze jakąś książkę gdzie "wyjaśnia" coś tam to też są to jego doświadczenia, a jeżeli ktoś coś pisze chociaż tego nie doświadczył tylko mu się wydaje że tak jest bo trzyma się kupy jako tako to jest to dla mnie nic nie warte.


Full Moon pisze:Możesz w to wierzyć. :-> Ludziom różne historie dają pocieszenie, nie Ty pierwszy wymyśliłeś opowieść mesjańską. :aniol


Nie wymyśliłem, ta opowieść jest żywa.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 30 czerwca 2014, o 22:24

:przytul

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 1 lipca 2014, o 13:58

Wszystko ładnie pięknie ale czemu k***a mój temat :-(

A co do śmierci, nie da się określić dokładnie co kogoś czeka, ale jedno jest pewne CZŁOWIEK NADAL ISTNIEJE.

Można za to ustalić co nas czeka po śmierci i to jest pewne, tak samo jak można ustalić to co robiliśmy w przeszłości.

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 2 lipca 2014, o 12:24

:evil:

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 2 lipca 2014, o 20:32

Wracając do teorii Dżasta. To pewnie spodobałaby się mu średniowieczna Japonia i wyznawanie bushido
Droga samuraja odnajdywana jest w śmierci. Gdy dochodzi do niej, pozostaje mu jedynie szybki jej wybór. Nie jest to szczególnie trudne, gdy będziesz zdeterminowany i stale gotowy na jej przyjęcie. Wypowiadanie opinii, że umieranie bez osiągnięcia celu jest pieską śmiercią, jest frywolne i nie na miejscu. Jest tak tym bardziej, gdy wypowiada się taką opinię w chwili, gdy nie istnieje konieczność wyboru życia lub śmierci dla osiągnięcia zamierzonego celu. W związku z tym, że wszyscy chcemy żyć, w znacznej części swych działań kierujemy się logiką. Nie osiągnięcie celu i kontynuowanie życia jest tchórzostwem. Cieniutka i niebezpieczna linia oddziela to od śmierci bez osiągnięcia celu. Pomimo, że jest to psia śmierć, często wskutek fanatyzmu, nie ma w niej wstydu. Jest ona sednem Drogi samuraja. Jeżeli każdego ranka i wieczora nastawiasz właściwie swe serce, potrafisz żyć, jak gdyby twoje ciało było martwe, osiągając wolność na Drodze. Wówczas całe twoje życie będzie bez skazy i osiągniesz sukces w swych zamierzeniach.
http://www.wudang.cis.com.pl/hagakure_20.html



Droga samuraja powinna być nade wszystko świadoma nieprzewidywalności przyszłych zdarzeń i rozważająca każdą chwilę dnia i nocy. Zwycięstwo i porażka są jedynie kwestią chwilowego zbiegu okoliczności. Droga unikania wstydu jest inna: Istnieje ona po prostu w śmierci. Nawet, jeśli wydaje się pewne, że przegrasz i zginiesz, staraj się odpłacić przeciwnikom tym samym. W takiej chwili nie ma czasu ani na mądrość, ani na technikę.

Prawdziwy mężczyzna nie myśli wtedy ani o zwycięstwie, ani o porażce, zmierzając lekkomyślnie w kierunku irracjonalnej śmierci. Czyniąc tak, przebudzisz się ze swych snów.

http://www.wudang.cis.com.pl/hagakure_20.html

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Niewinny » 2 lipca 2014, o 23:10

Nie wiem.
Przeczytałem to co jest niebieską czcionką ale nie mam siły tego rozkminiać.

Ksenia

: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Ksenia » 4 lipca 2014, o 21:38

Najbardziej bolał mnie brak odwagi. Dochodziło do tego, że bałam się bać. Przeszłam różne drogi uzdrawiania przez kilkanaście lat. Lęk powoli się zmniejszał, ale ciągle nie byłam z siebie zadowolona.
W końcu wpadłam na pomysł, że w domu i w pracy, oraz wśród znajomych opowiem wszystkim czego się boję. Zdejmę maskę i pokażę, że jestem słaba.
Powoli rozmawiałam o swoich obawach i emocjach. Różni ludzie zaczęli też szczerze mówić o sobie.
Wchodziłam świadomie w swoje lęki. Wspomagałam się rebithingowym oddechem. Zauważyłam, że jeżeli coś wielokrotnie powtarzam to przestaję myśleć, że mi coś nie wyjdzie. Jakoś przestało mi przeszkadzać, że ktoś patrzy mi się na ręce. No i wreszcie przestały mi się trząść.

Właściwie to weszłam na ścieżkę rozwoju duchowego w celu zdobycia tylko spokoju wewnętrznego.
Powoli już schodzę z tej ścieżki, bo teraz wiem, że jeżeli będę się czegoś bać, to będzie to w porządku.
Największą odwagą było pokazanie mojej niedoskonałości i niedowartościowania. Przez to, że chciałam być zawsze naj...miałam największe problemy w życiu.
Zejście na dół i pokazanie moich słabości spowodowało prawie całkowite moje uzdrowienie.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Prometeusz » 4 lipca 2014, o 22:39

Właściwie to weszłam na ścieżkę rozwoju duchowego w celu zdobycia tylko spokoju wewnętrznego.


To podobnie jak ja :)

Powoli już schodzę z tej ścieżki, bo teraz wiem, że jeżeli będę się czegoś bać, to będzie to w porządku. Największą odwagą było pokazanie mojej niedoskonałości i niedowartościowania. Przez to, że chciałam być zawsze naj...miałam największe problemy w życiu. Zejście na dół i pokazanie moich słabości spowodowało prawie całkowite moje uzdrowienie.


Podejrzewam, że spodobałaby Ci się książka "Gdziekolwiek jesteś, bądź" Jon-a Kabat-Zinn-a http://chomikuj.pl/plativ/zachomikowane ... 835137.pdf

:kwiatek

Ksenia

: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Ksenia » 5 lipca 2014, o 07:58

Dzięki FM. Trafiłeś w 10. Nie znałam tej pozycji. Jest wspaniała. To kwintesencja rozwoju duchowego.

,,Zwracaj uwagę, jak jesteś przykry, gdy napotykasz na przeszkody. Próbuj być łagodny, gdy masz
ochotę być twardy, szczodry, gdy masz ochotę odmówić, otwarty, gdy masz ochotę zaciąć się lub zamknąć
emocjonalnie. Gdy pojawią się żal lub smutek, spróbuj pozwolić im być. Pozwól sobie czuć to,
co właśnie czujesz. Dostrzegaj wszelkie etykietki, jakie przyczepiasz do rozpaczy lub uczucia bezbronności.
Puść wszelkie określenia. Czuj po prostu to, co czujesz, przez cały czas będąc świadomym
każdej chwili, ślizgając się na falach „wzlotu" i „upadku", „dobra" i „zła", „słabości" i „siły", aż spostrzeżesz,
że żadne takie określenie nie jest w stanie w pełni opisać twego doświadczenia. Tylko doświadczaj.
Ufaj swej najgłębszej mocy: być obecnym, być obudzonym."

,,Poprzez bycie ze sobą... Poprzez obserwowanie siebie w codziennym życiu z czujnym zainteresowaniem, z intencją zrozumienia, a nie osądzania, z pełną akceptacją wszystkiego, co może się pojawić, zachęcasz to, co spoczywa głęboko, by wydostało się na powierzchnię i uwalniając uwięzione energie, wzbogaciło twoje życie i świadomość. To wielka praca świadomości, która przez zrozumienie natury życia i umysłu usuwa przeszkody i uwalnia energie. Inteligencja jest bramą wolności, a czujna uwaga jest matką inteligencji."
NISARGADATTA MAHARAJ

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 65
Rejestracja: 17 lipca 2014, o 06:23
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

: Teoria wielkiego bólu

Postautor: Praktyk » 18 lipca 2014, o 08:54

Samoświadomość jest bardzo ważna w rozwoju osobistym i duchowym. Bez niej trudno poprawić swoje niedoskonałości. Najpierw trzeba rozpoznać problem, a później odnaleźć jego źródło. Wszystkie nasze problemy mają swoje źródło, skądś się wzięły. Czasem wystarczy cofać się wstecz i analizować, co wzięło się z czego. Mając odnalezione źródło, możemy teraz podjąć leczenie, za pomocą odpowiedniej techniki.

Warto raz dziennie poświęcić pół godziny na zastanowienie się nad sobą i swoim życiem, zrobić także podsumowanie dnia: co zrobiliśmy, jak się zachowaliśmy, czy mogliśmy coś zrobić lepiej, jaką naukę i doświadczenie dzisiaj pozyskaliśmy itp. To pomaga nam stawać się coraz lepszym.

Pozdrawiam
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.

http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości