Wnioskuje, że poddawałeś się terapii hipnozy, co może wiązac się właśnie z zawładnięciem (nawet nieświadomym) twojej istoty przez osobę przeprowadzającą doświadczenie, jak również wtedy mogło się coś do Ciebie podczepic.Z pokorą i żalem (ze szczerego serca) poproś Boga/Archanioła Michała/ Bądź Twojego opiekuna o pomoc i oczyszczenie Ciebie. Wszystko musi byc przepełnione uczuciem, bo same słowa nic nie znaczą tak naprawdę... Próbuj a napewno Ci się uda, nie poddawaj się, powodzonka
Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
W jaki sposób prosiłeś, swojego opiekuna?
Wnioskuje, że poddawałeś się terapii hipnozy, co może wiązac się właśnie z zawładnięciem (nawet nieświadomym) twojej istoty przez osobę przeprowadzającą doświadczenie, jak również wtedy mogło się coś do Ciebie podczepic.Z pokorą i żalem (ze szczerego serca) poproś Boga/Archanioła Michała/ Bądź Twojego opiekuna o pomoc i oczyszczenie Ciebie. Wszystko musi byc przepełnione uczuciem, bo same słowa nic nie znaczą tak naprawdę... Próbuj a napewno Ci się uda, nie poddawaj się, powodzonka
Wnioskuje, że poddawałeś się terapii hipnozy, co może wiązac się właśnie z zawładnięciem (nawet nieświadomym) twojej istoty przez osobę przeprowadzającą doświadczenie, jak również wtedy mogło się coś do Ciebie podczepic.Z pokorą i żalem (ze szczerego serca) poproś Boga/Archanioła Michała/ Bądź Twojego opiekuna o pomoc i oczyszczenie Ciebie. Wszystko musi byc przepełnione uczuciem, bo same słowa nic nie znaczą tak naprawdę... Próbuj a napewno Ci się uda, nie poddawaj się, powodzonka
- zapachyspodpachy
- Posty: 120
- Rejestracja: 19 stycznia 2010, o 11:39
- Reputacja: 0
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Pytałam się go normalnie, telepatycznie. A prosić z pokorą i żalem, szczerze mówiąc, nie umiem. A samymi uczuciami prosić, to dla mnie czarna magia
. Ale dzięki
. Ale dziękiNie da się zmienić ludzi, nie niszcząc im życia.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Opiekunowie nie istnieją.
Możesz prosić, możesz krzyczeć ile sił w płucach ty jesteś odpowiedzialny za to co cię spotyka a nie kto inny i tylko ty masz moc to zmienić.
Możesz prosić, możesz krzyczeć ile sił w płucach ty jesteś odpowiedzialny za to co cię spotyka a nie kto inny i tylko ty masz moc to zmienić.
- zapachyspodpachy
- Posty: 120
- Rejestracja: 19 stycznia 2010, o 11:39
- Reputacja: 0
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Też mi się tak czasem zdaje... Ale gdy czytałam relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, to widzieli swoich opiekunów, ale równie dobrze to mogły być jakieś dobre duchy 
Nie da się zmienić ludzi, nie niszcząc im życia.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Możesz korzystac z dobrojdziestw tego świata - są nimi też twoi opiekunowie, aniołowie, ale napewno nie pod wpływem umysłu, wszystko musi byc podparte odpiednim uczuciem, wiarą, i brakiem egoizmu - co jest chyba najtrudniejsze, ale wszyscy się uczymy i dążymy do tego, więc na każego przyjdzie czas 

Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Na początki mojej drogi bardzo jawnie mnie prowadzili, rzadko ale jawnie, ale z czasem coraz mniej odczuwałem ich obecność. Później zrozumiałem dlaczego. Na początku kontakt musiał być jawny ponieważ wszystko inne nie docierało. Z czasem ich subtelne sugestie trafiały jako moje własne pomysły wiec i jawność nie była potrzebna, a nawet zbędna.
Jedno mogę o nich powiedzieć. Starają się jak mogą by ich działalność była jak najbardziej anonimowa. Dla nich święta jest nasza indywidualność i wolność osobista i choćby nie wiem co, to jej nie naruszą. Ich prowadzenie ogranicza się do propozycji, byśmy poszli tą lub tamtą drogą albo czegoś nie zrobili. Zawsze są to tylko i wyłącznie propozycje dające nam wolny wybór lub czasami "coś", co naświetla nam sprawę. W natłoku myśli, nakierowani na świat zewnętrzny i przykuci do telewizora, często w ogóle nie odbieramy tych subtelnych impulsów, a jak już odbierzemy i zauważymy, to traktujemy to jako naszą fantazję lub kolejną głupią myśl. Oni to doskonale rozumieją i nie zrażają się, nigdy.
Można ich porównać do kochających rodziców, którzy mają nas na oku i czasami delikatnie, z miłością zwracają nam na coś uwagę, z głębokim zrozumieniem prawdy, patrząc na nasze wielkie zaabsorbowanie zabawą w życie, przez co w ogóle ich nie zauważamy. Nie zwracają na to uwagi, gdyż wiedzą, że jesteśmy w istocie nieśmiertelni i nic nam nie grozi, a doświadczenia i eksperymenty wzbogacają nas, gdyż nieudane próby są tak samo ważne, a może nawet bardziej wzbogacające niż te, które my nazywamy udanymi doświadczeniami. Z reguły nas słyszą zawsze, jednak odpowiadają na swój sposób.
Patrzą na nasze życie z poziomu wszystkich naszych wcieleń, gdzie każde wcielenie to jeden dzień naszego życia. Widzą cel naszej duszy i sprzyjają mu całkowicie, niestety często jest to sprzeczne z naszymi własnymi celami. Tam, gdzie my widzimy fragmenty i rąbki prawdy, tam oni widzą całość i pełnię. Tam, gdzie my widzimy upadek, porażkę, zło i tragedię, oni rozumieją, że musimy czasami upadać, by nauczyć się chodzić.
Jeżeli zwracamy się z prośbą, zawsze nas słuchają i pomagają, ale w taki sposób, byśmy sami nauczyli sobie radzić z każdą sytuacją i problemem. Prowadzą nas i wspierają, ale w taki sposób, byśmy nie musieli polegać na nich, lecz umieli zaufać i podążyć za samym sobą. Wskazują nam drogę, która budzi w naszym duchu moc płynącą ze zrozumienia, siłę wynikającą z delikatności, miłość z niej samej, posłuszeństwo z mądrości w rozumieniu rzeczy, cierpliwość z prostoty prawdy i wiarę z osobistego doświadczenia. Możemy im zaufać i w końcu zrozumieć, z czego wynikają nasze próby zrozumienia - z tego, że niewiele rozumiemy
Jedno mogę o nich powiedzieć. Starają się jak mogą by ich działalność była jak najbardziej anonimowa. Dla nich święta jest nasza indywidualność i wolność osobista i choćby nie wiem co, to jej nie naruszą. Ich prowadzenie ogranicza się do propozycji, byśmy poszli tą lub tamtą drogą albo czegoś nie zrobili. Zawsze są to tylko i wyłącznie propozycje dające nam wolny wybór lub czasami "coś", co naświetla nam sprawę. W natłoku myśli, nakierowani na świat zewnętrzny i przykuci do telewizora, często w ogóle nie odbieramy tych subtelnych impulsów, a jak już odbierzemy i zauważymy, to traktujemy to jako naszą fantazję lub kolejną głupią myśl. Oni to doskonale rozumieją i nie zrażają się, nigdy.
Można ich porównać do kochających rodziców, którzy mają nas na oku i czasami delikatnie, z miłością zwracają nam na coś uwagę, z głębokim zrozumieniem prawdy, patrząc na nasze wielkie zaabsorbowanie zabawą w życie, przez co w ogóle ich nie zauważamy. Nie zwracają na to uwagi, gdyż wiedzą, że jesteśmy w istocie nieśmiertelni i nic nam nie grozi, a doświadczenia i eksperymenty wzbogacają nas, gdyż nieudane próby są tak samo ważne, a może nawet bardziej wzbogacające niż te, które my nazywamy udanymi doświadczeniami. Z reguły nas słyszą zawsze, jednak odpowiadają na swój sposób.
Patrzą na nasze życie z poziomu wszystkich naszych wcieleń, gdzie każde wcielenie to jeden dzień naszego życia. Widzą cel naszej duszy i sprzyjają mu całkowicie, niestety często jest to sprzeczne z naszymi własnymi celami. Tam, gdzie my widzimy fragmenty i rąbki prawdy, tam oni widzą całość i pełnię. Tam, gdzie my widzimy upadek, porażkę, zło i tragedię, oni rozumieją, że musimy czasami upadać, by nauczyć się chodzić.
Jeżeli zwracamy się z prośbą, zawsze nas słuchają i pomagają, ale w taki sposób, byśmy sami nauczyli sobie radzić z każdą sytuacją i problemem. Prowadzą nas i wspierają, ale w taki sposób, byśmy nie musieli polegać na nich, lecz umieli zaufać i podążyć za samym sobą. Wskazują nam drogę, która budzi w naszym duchu moc płynącą ze zrozumienia, siłę wynikającą z delikatności, miłość z niej samej, posłuszeństwo z mądrości w rozumieniu rzeczy, cierpliwość z prostoty prawdy i wiarę z osobistego doświadczenia. Możemy im zaufać i w końcu zrozumieć, z czego wynikają nasze próby zrozumienia - z tego, że niewiele rozumiemy

“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Poważnie wierzycie w to że są jakieś ludki które :
-znają wasze uczucia
-nie mają do roboty nic lepszego niż dawać wam wskazówki

-znają wasze uczucia
-nie mają do roboty nic lepszego niż dawać wam wskazówki
: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
To nie jest kwestia wiary, teorii, czy pobożnego życzenia. Opieram to na doświadczeniu. Z czasem jak się odbiera subtelne wibracje, energię i dostrzega inne światy, to wyłapuje się takie hmm… Wskazówki (np.: Myśl, idee, obraz połączony z konkretną wiedzą) i widzi się że nie pochodzą one z twojej istoty i nijak się mają do myśli w umyśle, a ident (ślad wibracyjny) tej wskazówki biegnie do pewnej przestrzeni i miejsca, a czasami do konkretnej istoty. Tak samo jak się czyta czyjeś posty, książki, przekazy to widać z jakiej przestrzeni wibracyjnej ta osoba pisze. Widać w jakim miejscu jest, na jakim poziomie postrzegania rzeczy.
Ponieważ na pewnych nazwę to już brzydko „poziomach” jest wszystko jawne i po prostu widać jak w mordę strzelił, że jest jak jest, a nie inaczej.
Tylko, że tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia...
Ponieważ na pewnych nazwę to już brzydko „poziomach” jest wszystko jawne i po prostu widać jak w mordę strzelił, że jest jak jest, a nie inaczej.
Tylko, że tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia...
“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
: : Opiekun duchowy mnie nie słyszy
FreeGhost pisze:To nie jest kwestia wiary, teorii, czy pobożnego życzenia. Opieram to na doświadczeniu. Z czasem jak się odbiera subtelne wibracje, energię i dostrzega inne światy, to wyłapuje się takie hmm… Wskazówki (np.: Myśl, idee, obraz połączony z konkretną wiedzą) i widzi się że nie pochodzą one z twojej istoty i nijak się mają do myśli w umyśle, a ident (ślad wibracyjny) tej wskazówki biegnie do pewnej przestrzeni i miejsca, a czasami do konkretnej istoty. Tak samo jak się czyta czyjeś posty, książki, przekazy to widać z jakiej przestrzeni wibracyjnej ta osoba pisze. Widać w jakim miejscu jest, na jakim poziomie postrzegania rzeczy.
Ponieważ na pewnych nazwę to już brzydko „poziomach” jest wszystko jawne i po prostu widać jak w mordę strzelił, że jest jak jest, a nie inaczej.
Tylko, że tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia...
To że opierasz coś na doświadczeniu nie znaczy że to jest prawdą, doświadczenie można odebrać fałszywie.
: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Fakt - 1,2,3 doświadczenia, ale jak doświadczasz tego często na przełomie lat i prawdziwość tego, zgodność potwierdza ci życie? Jasne, że jest zawsze jakaś nuta, a jeśli?
Jednak w pewnym momencie przestaje mieć to znaczenia jak to nazywasz, (dla mnie mogą byc to nawet gnomy i elfy) liczy się skutek i praktyczność tych wskazówek i informacji. Staje się ważne, ze doprowadzają cie do miejsca, gdzie już ich nie potrzebujesz.
Zresztą nie wszystkie wskazówki były od właściwych istot, jeszcze jak się nie umiało rozpoznać identu, to każdy zapluty astral radził bzdety. Wtedy trzeba było się nauczyć odróżniać tych dobrych od tych co robią cie w konia.
A najlepszą metodą było olać wszystkie wskazówki.
Jednak w pewnym momencie przestaje mieć to znaczenia jak to nazywasz, (dla mnie mogą byc to nawet gnomy i elfy) liczy się skutek i praktyczność tych wskazówek i informacji. Staje się ważne, ze doprowadzają cie do miejsca, gdzie już ich nie potrzebujesz.
Zresztą nie wszystkie wskazówki były od właściwych istot, jeszcze jak się nie umiało rozpoznać identu, to każdy zapluty astral radził bzdety. Wtedy trzeba było się nauczyć odróżniać tych dobrych od tych co robią cie w konia.
A najlepszą metodą było olać wszystkie wskazówki.
“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Wszechmogacy pisze:Poważnie wierzycie w to że są jakieś ludki które :
-znają wasze uczucia![]()
![]()
![]()
-nie mają do roboty nic lepszego niż dawać wam wskazówki![]()
![]()
W świecie są istoty którym zależy na szczęsciu innych, bo same już je osiągnęły i mogą dzielic się nim/pomagac innym, i Ty również dążysz do tego stanu, ale nie będę Cię przekonywał do tego co piszę, wyciągnij z mojej wypowiedzi, to co najbardziej do Ciebie pasuje.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Co do istot:
Wszystko istnieje i nie...
Tak jak one, sa jak chcemy by były.
Oni potrafią tylko odczytać to co tworzymy zawsze... od eonów.
Tak ogolniej to mozna sobie walczyć ze Sobą,aż do znudzenia...
Proponuje filmik
Wszystko istnieje i nie...
Tak jak one, sa jak chcemy by były.
Oni potrafią tylko odczytać to co tworzymy zawsze... od eonów.
Tak ogolniej to mozna sobie walczyć ze Sobą,aż do znudzenia...
Proponuje filmik
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/
http://all-right-creation.tumblr.com/
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
A propo tego dodał bym coś jeszcze. Czasami kiedy nawiązywałem kontakt z istotą której rozumienie rzeczy i urzeczywistnienie znacznie przekraczało moje, odbierałem od nich dziwne intencje. Tak jak by nie pomagały nam tylko z dobroci serca, ale miały ku temu jasny powód. Zawsze mnie to zastanawiało dlaczego? I dlaczego właśnie mi, dlaczego teraz. Przecież było wiele przypadków kiedy naprawdę (według mnie) potrzebowałem pomocy, a jej nie dostawałem idt. Zacząłem dociekać i wypytywać. Odpowiedź był dość ciekawa. Okazało się, że na pewnych płaszczyznach wszystko zmierza do jedności, ponieważ jest jednym. Te istoty dotarły do „końca” swojej drogi, lecz nie mogą przekroczyć progu ponieważ mogą go przekroczyć jako „Jeden” Dlatego pomagając nam, tak naprawdę pomagają też sobie. Im szybciej staniemy się jednym, tym szybciej jako „Jeden” będziemy mogli przejść „próg”.Wszechmogacy pisze:nie mają do roboty nic lepszego niż dawać wam wskazówki
Czasami też jak dostawałem info dość głębokiego rozumienie siebie i przyczyn wielu rzeczy we mnie, zauważałem, że ta istota zna mnie lepiej niż ja sam siebie, a ident jej był bardzo dziwny. Nie umiem tego wytłumaczyć. Tak jakby mnie znała od zawsze i jeszcze bardziej. Przez długi czas nie byłem w stanie odebrać znaczenia „dziwności” tego identu, ponieważ każda istota ma jedyny w swoim rodzaju. Nawet jak się zmienia to ident pozostaje ten sam. W pewnym momencie jakby się odsłoniła widząc moją upartość w dociekaniu i zobaczyłem, że to ja sam jakby z przyszłości. Od tamtej pory się nie pokazała, a dla mnie to był totalny szok i w sumie do teraz jakoś mi się to nie mieści w głowie.
Niby ogarniam, ze czas to iluzja, ze wszystkie moje wcielenia dzieją się w jednej płaszczyźnie na raz.
Ale to, to już przesada.
“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
- zapachyspodpachy
- Posty: 120
- Rejestracja: 19 stycznia 2010, o 11:39
- Reputacja: 0
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Dla nich święta jest nasza indywidualność i wolność osobista i choćby nie wiem co, to jej nie naruszą. Ich prowadzenie ogranicza się do propozycji, byśmy poszli tą lub tamtą drogą albo czegoś nie zrobili.
Te dwa zdania się gryzą, więc bez urazy, ale nie wierzę w prawdziwość tego tekstu. Gdyby to było bardziej ścisłe, a nie, że szanują nasz wybór ale i tak nami kierują. Niech się goście zdecydują wreszcie czy mają nami kierować, czy dać nam spokój.
Im szybciej staniemy się jednym, tym szybciej jako „Jeden” będziemy mogli przejść „próg”.
To co powiesz na to, że ja NIE CHCĘ stać się jednością i chcę pozostać w swojej odrębności najdłużej jak się da? To po co dają mi wskazówki? Jak tak cchą stać się jednym to niech znajdą sobie innego frajera, a mnie niech zostawią w spokoju. Da się ich jakoś przekonać do tego?
Ale to, to już przesada.
No jak nie, jak tak?
i Ty również dążysz do tego stanu
???
Już bardziej wypowiedzi Wszechmogącego do mnie docierają....
Nie da się zmienić ludzi, nie niszcząc im życia.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Więc dlaczego tu jesteśmy? Bo wierzymy. Wierzymy w dobro i zło.
Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy.
Wolność jest... gdy nigdy nie musisz mówić „przepraszam”.
Re: Opiekun duchowy mnie nie słyszy
Nigdzie nie napisałem, że nami kierują, ci co nami próbują kierować i coś ci każą, nie maja dobrych intencji w stosunku do nas, a tylko do siebie. Ja piszę o tych których spotkałem i którzy naprawdę dawali dobre wskazówki – Wskazówki, a nie żądania, czy nakazy. Tych z samego faktu nakazu olewałem, nie mówiąc już o tych co zastraszyli, czy manipulowali na wszystko strony. Trzeba umieć rozróżnić jednych od drugich.zapachyspodpachy pisze: Te dwa zdania się gryzą, więc bez urazy, ale nie wierzę w prawdziwość tego tekstu. Gdyby to było bardziej ścisłe, a nie, że szanują nasz wybór ale i tak nami kierują. Niech się goście zdecydują wreszcie czy mają nami kierować, czy dać nam spokój.
I wskazówki to rzeczy, które nas naprowadzają na właściwa drogę, a nie ją wskazują.
Bycie „Jednym” Oznacza zjednoczenie w jednym celu, a nie zlanie się w jedną istotę, zresztą lęk przed „zjednoczeniem się” wynika z percepcji ciała i iluzji, że każdy jest oddzielony. Jest to lęk ego, ze ulegnie anihilacji (I są istoty, którym zależy byś tak właśnie chciała i by sie nic nie zmieniło).zapachyspodpachy pisze:To co powiesz na to, że ja NIE CHCĘ stać się jednością i chcę pozostać w swojej odrębności najdłużej jak się da? To po co dają mi wskazówki? Jak tak cchą stać się jednym to niech znajdą sobie innego frajera, a mnie niech zostawią w spokoju. Da się ich jakoś przekonać do tego?
Twoja dusza doświadcza twoich wszystkich wcieleń w jednej chwili, czyli w jednej chwili doświadcza tysiąca, albo i więcej wydawało by się oddzielnych osobowości, którym się wydaje, że poza nimi samymi nie ma nic więcej, że są zdani tylko na siebie, że są pozostawieni sami sobie, a nie połączeni wpływają na siebie nawzajem. Wybrałaś sobie to życie, tych rodziców i każdy jego szczegół i doświadczenie, wybrałaś sobie tą percepcje dokładnie ją określiłaś, jak się masz czuć i czego doświadczać. A raczej nie, a to co sie kryje pod twoja osobowością. I jesteśmy jednym, a tylko przez zawężoną percepcje nie doświadczamy tego. Nie będzie połączenia ponieważ oddalenia nigdy nie było. była tylko zmiana percepcji postrzegania.
I nie ma znaczenia czy wierzysz w to co pisze czy nie. Osobiście dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy ktokolwiek w to wierzy, czy nie - I wolał bym, żeby nie... By sam sprawdził i poznał w doświadczeniu to i wszystko i inne co składa się na prawdę o nim samym.
Informacje tylko ogłupiają, wprowadzają zamęt i kolejne wątpliwości, co jest prawda? A w co wierzyć? Gdzie doświadczenie zmienia nas i pokazuje jak jest.
“Gdy pozwolicie powstać temu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje to, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości