Wstyd czyli aspekt niskiej samooceny
: 5 czerwca 2011, o 21:02
Witam
Szukam forum a konkretnie ludzi którzy mogą mi pomóc, podpowiedzieć, spojrzeć na mój problem fachowym okiem.
Zacznę może od początku.
Zająłem się rozwojem duchowym ze względu na poczucie narastających we mnie lęków przed otoczeniem, jąkanie się i istniejących przy tym stresów i dezaprobaty. Jako 15latek często piłem alkohol i zacząłem palić zioło. Po kilku latach palenia powoli docierało do mnie że dzieję się ze mną coś złego. Kiedy paliłem byłem zmieszany, czułem że inni się na mnie patrzą, i tutaj chyba ukształtował się wzorzec wstydu. Gdy się ocknąłem z tego nałogu miałem już fobie szkolną, uciekałem ze szkoły, bałem się chodzić na lekcję. Matury nie zdałem ale ważne że ten koszmar się skończył. Trwał on nie całe 2 lata. Gdy to się skończyło czytałem dużo książek Pana Leszka Żądło i często z nim korespondowałem. Los dał mi drugą szansę. Wyjechałem za granicę gdzie po kilku miesiącach rozpocząłem naukę języka w tamtejszej szkole. Zacząłem pisać afirmację i pozbywać się wstydu przed jąkaniem. Dzięki afirmacją przestałem się tak okropnie wstydzić kiedy się jąkałem. Ale wstyd przed ludźmi przed ich spojrzeniami zaczął dawać mi popalić. Zacząłem więc pisać afirmację że jestem wartościowy i cenny bez względu jak mnie oceniają inni i cały czas pracowałem nad wstydem przed jąkaniem. Kiedy ostatnio byłem w Polsce spotkało mnie nie miłe doświadczenie związane z odebraniem pieniędzy które było dla mnie stresujące. W wyniku tego doświadczenia zrozumiałem że jąkam się dlatego że brak mi pewności siebie. Zacząłem więc szybko interesować się podnoszeniem pewności siebie. Zacząłem pisać afirmację Pewnie i zdecydowanie wyrażam swoje zdanie. z kolumny reakcji ustaliłem że kontroluję się jak jestem postrzegany. Za wiele mi to nie dało po za chwilowym uspokojeniem. Zacząłem więc pisać coś w stylu że jestem sobą bez względu jak mnie inni oceniają. Po kilku dniach pisania tej afirmacji wpadłem w taki dołek psychiczny że nie odważyłem się znów jej pisać i tak poprzestałem na zajmowaniu się odkrytym tematem odnośnie opinii innych ludzi, jak mnie widzą itd. I tu jakoś stanąłem w miejscu myśląc jak być pewniejszy siebie.
Przez ostatnie 2 tygodnie doszukiwałem się przyczyny lęku przed wyrażaniem własnego zdania. Myślałem całymi dniami co to może być i nic nie wymyśliłem. Chwilami wydawało mi się że to przez jąkanie ale tu musi być coś jeszcze. I do tej pory nie wiem dlaczego się boję powiedzieć tego co myślę, tego co mnie denerwuję, również nie wyobrażam sobie siebie na stanowiskach kierowniczych gdzie trzeba rozkazywać. Jak bym się nie jąkał to pewnie było by łatwiej ale to nie jest źródło. Kiedyś w podstawówce przez rok się nie jąkałem ale też nie mówiłem tego co myślę.
Ogólnie moja matka ma podobny problem tyle że jeszcze bardziej rozwinięty. Zatem nie jest to niczym nowym że pewnie od niej przeniosłem przepis na życie i budowałem na lęku.
Bardzo proszę o Państwa komentarz.
Szukam forum a konkretnie ludzi którzy mogą mi pomóc, podpowiedzieć, spojrzeć na mój problem fachowym okiem.
Zacznę może od początku.
Zająłem się rozwojem duchowym ze względu na poczucie narastających we mnie lęków przed otoczeniem, jąkanie się i istniejących przy tym stresów i dezaprobaty. Jako 15latek często piłem alkohol i zacząłem palić zioło. Po kilku latach palenia powoli docierało do mnie że dzieję się ze mną coś złego. Kiedy paliłem byłem zmieszany, czułem że inni się na mnie patrzą, i tutaj chyba ukształtował się wzorzec wstydu. Gdy się ocknąłem z tego nałogu miałem już fobie szkolną, uciekałem ze szkoły, bałem się chodzić na lekcję. Matury nie zdałem ale ważne że ten koszmar się skończył. Trwał on nie całe 2 lata. Gdy to się skończyło czytałem dużo książek Pana Leszka Żądło i często z nim korespondowałem. Los dał mi drugą szansę. Wyjechałem za granicę gdzie po kilku miesiącach rozpocząłem naukę języka w tamtejszej szkole. Zacząłem pisać afirmację i pozbywać się wstydu przed jąkaniem. Dzięki afirmacją przestałem się tak okropnie wstydzić kiedy się jąkałem. Ale wstyd przed ludźmi przed ich spojrzeniami zaczął dawać mi popalić. Zacząłem więc pisać afirmację że jestem wartościowy i cenny bez względu jak mnie oceniają inni i cały czas pracowałem nad wstydem przed jąkaniem. Kiedy ostatnio byłem w Polsce spotkało mnie nie miłe doświadczenie związane z odebraniem pieniędzy które było dla mnie stresujące. W wyniku tego doświadczenia zrozumiałem że jąkam się dlatego że brak mi pewności siebie. Zacząłem więc szybko interesować się podnoszeniem pewności siebie. Zacząłem pisać afirmację Pewnie i zdecydowanie wyrażam swoje zdanie. z kolumny reakcji ustaliłem że kontroluję się jak jestem postrzegany. Za wiele mi to nie dało po za chwilowym uspokojeniem. Zacząłem więc pisać coś w stylu że jestem sobą bez względu jak mnie inni oceniają. Po kilku dniach pisania tej afirmacji wpadłem w taki dołek psychiczny że nie odważyłem się znów jej pisać i tak poprzestałem na zajmowaniu się odkrytym tematem odnośnie opinii innych ludzi, jak mnie widzą itd. I tu jakoś stanąłem w miejscu myśląc jak być pewniejszy siebie.
Przez ostatnie 2 tygodnie doszukiwałem się przyczyny lęku przed wyrażaniem własnego zdania. Myślałem całymi dniami co to może być i nic nie wymyśliłem. Chwilami wydawało mi się że to przez jąkanie ale tu musi być coś jeszcze. I do tej pory nie wiem dlaczego się boję powiedzieć tego co myślę, tego co mnie denerwuję, również nie wyobrażam sobie siebie na stanowiskach kierowniczych gdzie trzeba rozkazywać. Jak bym się nie jąkał to pewnie było by łatwiej ale to nie jest źródło. Kiedyś w podstawówce przez rok się nie jąkałem ale też nie mówiłem tego co myślę.
Ogólnie moja matka ma podobny problem tyle że jeszcze bardziej rozwinięty. Zatem nie jest to niczym nowym że pewnie od niej przeniosłem przepis na życie i budowałem na lęku.
Bardzo proszę o Państwa komentarz.


