Ciężka sprawa :(

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
catharsis
Posty: 136
Rejestracja: 3 stycznia 2007, o 16:30
Reputacja: 0

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: catharsis » 1 września 2010, o 08:28

Pan Eckhart Tolle ładnie mówi jak to jest z tym poszukiwaniem czy z zaprzestaniem poszukiwań:


Ja też miałam podobne problemy związane ze szkołą do Ciebie robinson ... i właśnie dlatego, że nie jesteś niczego pewien, że nie wiesz czego chcesz nie powinieneś zamykać sobie żadnej drogi...Ja zacisnęłam zęby i pięści i dotrwałam do końca szkoły, fajnie by było jakby i Tobie się udało, chyba, że masz chęć na skok w nieznane, na sprawdzenie innej ewentualności :)

villah, kolega robinson już postawił pierwsze kroki, a jak się je postawi to nie ma już odwrotu...zresztą, to że człowiek dąży do poznania, że zaczyna zauważać, że coś tu jest nie tak jest naturalną koleją rzeczy i każdy prędzej czy później będzie musiał i odbędzie tą podróż wgłąb siebie.

___________________________________________________________________

http://kino5.pl/pl,3718.html link polecajacy, zarejestruj sie:)

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: SAM » 1 września 2010, o 15:51

A więc...

Nie chodzi o to by z czegoś rezygnować, chodzi o to żeby robić to co chcesz.
I tu pewnie u większości powstanie problem, umysł zacznie się miotać z pytaniem co ja chce?
A odpowiedz jest prosta: To bez znaczenia...
Możesz wszystko chcieć, grunt by mieć zawsze komfort duchowy, a komfort duchowy to nic innego jak odczucie gdy masz dokonać jakiegoś wyboru, zawsze gdy dokonujesz wyboru zatrzymaj się i poczuj czy podjęty wybór jest zgodny z twą duszą, czy dobrze się czujesz i tyle...
A problemy z odczuciami w czasie pytanie są spowodowane nadaniem ważności jakiemuś potencjału/aspektowi, a gdy jest nadana ważność to tworzy się nadmierny potęciał i wtedy siły równoważące są wprawiane w ruch i przeważnie dostaje sie wtedy po dupie nie wiedząc czemu...
W tym wypadku jest ważność zewnętrzna (czyli pragnienie rodziców dotyczące swej pociechy, by się dobrze wykształciły, by nie miały tak do d*** jak oni, a to jest błąd, gdyż samym umysłem zawsze będą mieć do d***), inaczej mówiąc nie chcesz sprawić zawodu rodzicom, a wychodzi że zawsze go im sprawiasz. Rozwiązanie jest takie że odpuść sobie tą ważność, ze musisz przez to przejść, wystarczy że zdanie" nie chce sprawić zawodu rodzicom" zamienisz na "rodzice są zadowoleni ze mnie". Zaś wewnętrzna ważność będzie ukierunkowana na tym, że musisz się dobrze uczyć by mieć dobrą przyszłość, musisz ciężko pracować, zamień to na "mam wszystko, spełniam każde swe marzenie".
To że ludzie osiągają sukces nie jest sprawką ciężkiej pracy, a bycia sobą, czyli mając zgode pomiędzy umysłem a duszą, wtedy dusza śpiewa (niesamowity przypływ energii) a umysł zaciera ręce. By to osiągnąć trzeba zrezygnować z wewnętrznej i zewnętrznej ważności, wtedy jesteś w stanie relaksu. Ten stan ma dodatkowe cechy: jesteś w harmoni z Kosmosem, co daje ci dostęp do nieograniczonej ilości wolnej energii, masz dostęp do wiedzy (tej z której rodzą się odkrycia) gdy ktoś z niej skorzysta, określają go mianem geniusz (tak jak to zrobił niedawno rosyjski matematyk, co nie odebrał nagrody, gdyż pieniądze dla niego nie są ważne, a on sam ma to wszystko co sobie sam wybrał i więcej nie jest mu potrzebne), ludzie są do ciebie serdecznie i lubią cie nie wiadomo z jakiej przyczyny, tak bez powodu, potrafisz sprawniej kierować zewnętrznym zamiarem, a właśnie zewnętrzny zamiar przenosi cię na te linie życia które chcesz, a wybierasz takie jakie czujesz... więc villach jesteś tam gdzie czujesz, gdzie chcesz być.

Reasumując: Chodzi o prostote, nie musisz o nic walczyć, kochaj świat a on będzie kochał ciebie. By pokochać świat takim jaki jest pokochaj siebie, wtedy będziesz umiał tak samo kochać innych, a pokochanie siebie znaczy nic innego jak otwarcie się na twórce (dusze) która jest w tobie i tylko czeka by wyjść z długowiedcznego pudełka( w którą ją wepchnął umysł, poprzez swe ważności) i działać dla Siebie, czyli Ciebie...
Umysł to piękne i niesamowite narzędzie, jest to jedna z najłatwiej programowalnych rzeczy jakie istnieją, więc go nie obwiniaj, gdyż ludzie sami utworzyli struktury które programowały ich umysły (wahadła energoinformacyjne) te struktury po jakim czasie stają sie samo działające, łapią ludzi na ich ważności i wysysają z nich energie, gdyż są strukturą energetyczną, a potrzebują więcej energii do walki między innymi wahadłami. Nie wszystkie wahadła są destrukcyjne, lecz większość na tej planecie taka jest. By się od nich uwolnić tak jak pisałem można ich uniknąć poprzez zaniżenie ważności, bądź je odbić poprzez zdrowy Humor lub szydercze skwitowanie (stąd zachowania wielu poprzez szydercze skwitowania, w celach własnej obronny). Poplecznikami wahadeł jest każdy kto jest śpiący (bez połączenia z duszą). Każdy ma dusze, i każda dusza jest unikalna, więc jak jesteś w jedności dusza i umysł to wtedy zostajesz gwiazdą, wtedy jesteś nową strukturą, unikatową, wtedy jesteś pierwszy, wtedy ludzie chcą przynależeć do ciebie, bo pociąga ich to czego sami nie mają...

To tak w skrócie...
By bardziej zrozumieć tematykę zapraszam do działu Świadomość->Gdybyś wiedział...
Oczywiście to informacja do tych którzy chcą, to wybiorą, bo tak jak powiedział villach to jest droga w jedną stronę :)
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Ekhmm

: Ciężka sprawa :(

Postautor: Ekhmm » 1 września 2010, o 20:45

albo ktoś tu chodzi z głową w chmurach.

Ale trzeba ci to przyznac, jestes dosyc bystry. :-D

Słyszałem o tej teorii; zaprzestań poszukiwań, odpusc sobie, wyluzuj sie "to" samo przyjdzie, ale sęk w tym ze moge to zrobic jedyne na chwilkę.
(...)
A tutaj wyczytuje w artykulach np osho, ze wystarczy sie wyluzowac, a wszystko samo przyjdzie.
Czy to nie jest kolejna "łatwa" prawda, niczym reklamowe slogany w stylu "coca cola to jest to"?

Latwe prawdy nie istnieja.
Ta tak zwana podroz w glab siebie jest zawsze indywidualna, nie mozna sie tego nauczyc od innych, mozesz to traktowac tak, jak bys byl pierwszym czlowiekiem na ziemi, ktory probuje odkryc o co tu tak na prawde chodzi i to jest w duzym stopniu prawda. Polegasz tylko na sobie, w zasadzie to znasz tylko siebie, nic wiecej.

Zastatnawialem sie kiedys nad tym, czy swiat jest zewnetrzny, czy tak jak twierdza "miszczowie" znajduje sie wewnatrz tego czym jest czlowiek i doszedlem do takich wnioskow.
Kiedy sie urodzilem nie wiedzialem nic o swiecie, nie umialem nic, nie posiadalem zadnej wiedzy ani wyobrazenia o tym czym jest swiat, po czasie sie to zmienilo, coraz wiecej wiedzy, umiejetnosci, wyobrazen na temat swoj i innych. Tak, jak na poczatku szkoly podstawowej nie wiedzialem jak wyglada na przyklad kula ziemska i ze istnieja inne panstwa, tak teraz mam takie wobrazenie w glowie. Ale to jest we mnie, a nie na zewnatrz. Mam na mysli to, ze caly zewnetrzny swiat o jakim moge pomyslec jest tak duzy, jak to ile rzeczy widzialem, czytalem, przezylem, nie ma tam nic wiecej oprocz pamieci. Swiat, ktory istnieje rzeczywiscie, to tylko ta chwila, dzwieki, kolory, emocje, reszta to pamiec, wewnetrzna wizja, ze jest cos na zewnatrz.
Kazdy czlowiek ma takie wrazenie, ze jest cos na zewnatrz. Na przyklad, lezysz w nocy na lozku w ciemnym pokoju, caly zewnetrzny swiat, o ktorym myslisz, czujesz, wierzysz, ze tam jest istnieje tylko jako pamiec i uczucia, gdyby nagle wszystko za oknem zniklo, nawet bys sobie tego nie uswiadomil, bo ten swiat jest umysle. Kiedy rano wstajesz, tak wirtualna rzeczywistosc wcale nie znika i to co widzisz jest zawsze widziane przez pryzmat tego, co siedzi ci w glowie.

Moze to nie na temat, trudno.

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: villah » 2 września 2010, o 01:54

Wszechmogacy pisze:
villah pisze:nie bądz alfą i omegą, bo to podróż na całe życie, chociaż mało doświadczyłem, a ty mistrzu wielce, to jest pewne że podróż w głąb siebie jest bardziej ciężka niż zabawa iluzją(jak by nie była, zła czy dobra) to co mam go głaskać po głowie?



Papież.jpg



Nie ma podróży w głąb siebie, nie ma odkrywania prawdziwego siebie.
Ludzie są cholernie mocno przywiązani do tych poszukiwań, to dla nich sprawa najwyższej wagi, za cholerę nie chcą przestać a powinni.



odezwał sie jedyny prawdziwy z prawdziwych, a jego EGO(nawte te duchowe) nie raz nam pokazywało swoje oblicze, te twoje tanie gadki może opowiadać człowiek będąc na tygodniowym odosobnieniu, więc nie pier==== mi tu. w dupie byłeś g*wno widziałeś... jA pijąc alkohol przez tydzień powiem ci więcej o życiu ludzi niż ty tą swoją duchową egoistyczną gadką.

jesteś monotonny jak wszysyscy, niczym sie nie wyrózniasz, jestes monotonny, jak osoba uzaleniona od alkoholu, czy nikotyny, ty jestes uzaleniony od perdolenia duchowyvch głupot, i robienia ludziom wpody z mózgu.

chcesz byc uduchowiony? to przyogotuj się na najgorsze, gorsz niż dotąd cie spotkało. kumulAcja lęków, uprzedzeń, miłości, wszystkiego, jak tego nie porzjdziesz nie ma mowy o dojsciu do szczytu.

Ty wielki mnistrzu zapominiałeś o jednym, ta historia nie konczy sie na poruszaniu szklanek.nie kończy sięna jednym doświADczeniu.

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

: : Ciężka sprawa :(

Postautor: villah » 2 września 2010, o 02:00

Ekhmm pisze:
albo ktoś tu chodzi z głową w chmurach.

Ale trzeba ci to przyznac, jestes dosyc bystry. :-D

Słyszałem o tej teorii; zaprzestań poszukiwań, odpusc sobie, wyluzuj sie "to" samo przyjdzie, ale sęk w tym ze moge to zrobic jedyne na chwilkę.
(...)
A tutaj wyczytuje w artykulach np osho, ze wystarczy sie wyluzowac, a wszystko samo przyjdzie.
Czy to nie jest kolejna "łatwa" prawda, niczym reklamowe slogany w stylu "coca cola to jest to"?

Latwe prawdy nie istnieja.
Ta tak zwana podroz w glab siebie jest zawsze indywidualna, nie mozna sie tego nauczyc od innych, mozesz to traktowac tak, jak bys byl pierwszym czlowiekiem na ziemi, ktory probuje odkryc o co tu tak na prawde chodzi i to jest w duzym stopniu prawda. Polegasz tylko na sobie, w zasadzie to znasz tylko siebie, nic wiecej.

Zastatnawialem sie kiedys nad tym, czy swiat jest zewnetrzny, czy tak jak twierdza "miszczowie" znajduje sie wewnatrz tego czym jest czlowiek i doszedlem do takich wnioskow.
Kiedy sie urodzilem nie wiedzialem nic o swiecie, nie umialem nic, nie posiadalem zadnej wiedzy ani wyobrazenia o tym czym jest swiat, po czasie sie to zmienilo, coraz wiecej wiedzy, umiejetnosci, wyobrazen na temat swoj i innych. Tak, jak na poczatku szkoly podstawowej nie wiedzialem jak wyglada na przyklad kula ziemska i ze istnieja inne panstwa, tak teraz mam takie wobrazenie w glowie. Ale to jest we mnie, a nie na zewnatrz. Mam na mysli to, ze caly zewnetrzny swiat o jakim moge pomyslec jest tak duzy, jak to ile rzeczy widzialem, czytalem, przezylem, nie ma tam nic wiecej oprocz pamieci. Swiat, ktory istnieje rzeczywiscie, to tylko ta chwila, dzwieki, kolory, emocje, reszta to pamiec, wewnetrzna wizja, ze jest cos na zewnatrz.
Kazdy czlowiek ma takie wrazenie, ze jest cos na zewnatrz. Na przyklad, lezysz w nocy na lozku w ciemnym pokoju, caly zewnetrzny swiat, o ktorym myslisz, czujesz, wierzysz, ze tam jest istnieje tylko jako pamiec i uczucia, gdyby nagle wszystko za oknem zniklo, nawet bys sobie tego nie uswiadomil, bo ten swiat jest umysle. Kiedy rano wstajesz, tak wirtualna rzeczywistosc wcale nie znika i to co widzisz jest zawsze widziane przez pryzmat tego, co siedzi ci w glowie.

Moze to nie na temat, trudno.



żadna pogoda nie jest piękna, chmury i świecące słońce nie jest piękne, wszystko jest takie jekie jest, porpostu jesteś pusty jak dzwon, pusty, jesteś na to przygotowany, gdy patrzysz na matke i widzisz nic? gdy patrzysz w chmury i jest tam nic? chociaż czujesz głębie, miłość, to wiesz że otacza cie k***a nic, baJ Baj

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: villah » 2 września 2010, o 02:02

wchodzisz w to połowicznie, zastanawisz sie która strona jest lepsza czy iluzja, czy duchowość i masz juz gorzej przejpaipier niż tym czym żyles dotychczas.

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: SAM » 2 września 2010, o 12:09

villach to jest taki etap, przez który każdy z nas przechodził, ja na przykład w tym czasie pisałem o czymś podobnym, o miłości ziemskiej i wolności i byłem nieźle wkurzony jak się to okazało nieprawdą, to takie wzburzone fale, lecz to minie, mogę ci to sam powiedzieć dlatego iż to przeszyłem sam.

Gdy stare odchodzi nastaje pustka, tak jak to widzisz, lecz zaskoczę cie że by przyszło nowe musi odejść stare...

Co do świata zewnętrznego że jest odbiciem świata wewnętrznego, to tak jest. Gdyż świat jest pusty, tak jak my. A nasze widzenie go, jest naszą perspektywą patrzenia. Równowaga to postrzeganie świata że jest jaki jest, wtedy też on nie oddziaływając w żaden sposób na nas, odczucie pustki. I teraz masz wybór, możesz wybrać co chcesz, a wybierasz to poprzez swą perspektywę, co chcesz by cie spotkało, czyli jak chcesz się czuć, więc gdy postrzegasz świat zewnętrzny z perspektywy szczęścia, radości miłości, taki i on jest dla ciebie. Energia manifestuje się w materii, by tylko dać Ci to co chcesz, a jest to jedynie możliwe jak sam nic nie chcesz tylko chcesz dawać, dawać mu swe promienie szczęścia, radości i miłości, gdyż ty jesteś Twórcą Swego świata, Bogiem.
All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: Niewinny » 2 września 2010, o 17:10

Powiem nie na temat, a może na nieważne.

Traktując porzucanie wszystkiego jako metodę, jako cel nie macie szans.

Złe rzeczy mogą pomóc przezwyciężyć inne złe rzeczy na zasadzie jeśli doświadczyłem tamtego to kwiat z tym niech k***a na****la.

Awatar użytkownika
SAM
Posty: 912
Rejestracja: 2 listopada 2009, o 08:37
Reputacja: 0
Płeć: M

: Ciężka sprawa :(

Postautor: SAM » 3 września 2010, o 12:58


:-D

All Right
http://all-right-creation.tumblr.com/

icaro
Posty: 759
Rejestracja: 11 lutego 2011, o 10:50
Reputacja: 0

Re: Ciężka sprawa :(

Postautor: icaro » 11 lutego 2011, o 18:11

Jest tylko jeden sposób na stres...robić coś czego się boimi cześciej.
Sama się zgłaszaj...i zacznij...Drodzy słuchacze to nie trzesieni ziemi to tylko
ja! :-D Rozśmiesz swojego potwora...bo to poczatek wielkiej przyjaźni.
Kiedyś się trzesłam też i bałam sie sama podrózowac, a jak ktoś mnie zagadnął w obcym jezyku to widział moje pięty. :-P
Teraz podrózuje po europie sama, i zaliczam już trzeci język. Im stasznieszy potwor tym wieksza satysfakcja z przyjaźni z nim. Oswajać poprostu cierpliwie ....


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości