imponderabilis, czytając Twojego posta przyszło mi cos takiego do głowy:
Od 3 lat interesuję się bardzo tak zwanym rozwojem duchowym - mam fioła na tym punkcie, zawsze mnie do tego ciągnło
OK, interesujesz się rd, więc pewnie słyszałaś co nieco o afirmacjach. Otóż afirmacje moga być nie tylko pozytywne, ale i negatywne. Poniżej zacytuję 16 negatywnych afirmacji, które zauważyłem w Twoim poscie (jest to w sumie jakieś 3/4 całego Twojego tekstu

). Pod każdą afirmacją napiszę swój komentarz, w którym postaram się wykazać się Tobie absurdalność tych afirmacji. Oczywiście nie mam złośliwych zamiarów ani nie zamierzam robić Ci jakichś przytyków, chociaż to co napiszę może czasem tak wyglądać. Ale po wygladzie nie oceniaj
Mam problem ze studiami
Jak 99% studentów. po co robić problem z tego problemu?
(i ze sobą :])
Jak 99% ludzi. Po co robic problem z tego problemu?
Zdaje sobie sprawę że mogłabym siedzieć 24h na dobę i czytać wszelkiej maści książki oraz artykuły na te tematy. Natomiast do praktyki nie pałam już tak wielką miłością
Tez tak kiedyś myślałem. Z własnego doświadczenia mogę teraz napisać Ci tak:Czytanie tez jest praktyką. Jest to medytacja nad tekstem. Jak już się naczytasz, to sięgając po kolejną książkę zobaczysz, że wszystko, co w niej jest już czytałaś i wiesz. Odpowiednie dane zostały zapisane w umyśle. To co nazywasz praktyką już się odbywa samo w Tobie, ale jeszcze o tym nie wiesz. Ta samoodbywająca się praktyka zmusza Cię do czytania.
Mam bardzo negatywne wzorce w podświadomości
Mistrzowie rd mówią, żeby nie dzielić na pozytywne i negatywne (dualizm). Jesteś jaka jesteś, masz wzorce takie jaki masz. Stwierdzenie "mam negatywne coś tam" daje sygnał Twoim emocjom: "mam się teraz czuć źle i cierpieć". Wiem, że to walka ze wzorcami czyni je negatywnymi (walczysz z nimi, bo buntujesz się przeciwko cierpieniu, cierpisz bo z nimi walczysz). Przestaniesz walczyć, to przestana być negatywne.
Dodatkowo jestem osobą leworęczną i moja podświadomość silniej wpływa na to i owo niż u praworęcznych
Za to u praworęcznych podświadomość silniej wpływa na inne to i owo.

Myślę to tylko wymówka, ucieczka przed poczuciem winy, które jest spowodowane cierpieniem.
Ale miało być o studiach... mam w związku z tym negatywne wzorce.
Bardzo chciałam dostać się na ten kierunek na którym jestem i była to droga przez mękę.
Był to droga przez mękę...Raczej męka podczas drogi na studia.

Męki nie ma w rzeczywistości i żadna droga przez nią nie prowadzi. To co przeszłaś możesz równie dobrze nazwać wyzwaniami a nie męką i od razu przestanie to być męczące.

Od teraz każda męka niech stanie sie wyzwaniem. Niech stanie się!
A teraz mam problemy z egzaminem.
Jak 99% studentów. po co robić problem z tego problemu?
Wiem że nie umiem mniej niż umieli inni, no ale mam złe wzorce.
Przeraża mnie to wszystko, wiem że to "znów wraca".
Ja widze to tak: Przerażają cię rożne myśli i wyobrażenia o tym co będzie. Boisz się swoich myśli,a nie tego co jest, prawda? Myśli są w głowie i są "nienamacalne" i "nieprawdziwe". Ty je stwarzasz i zabijasz. Jak się pojawiają nieprzyjemne, np. zła profesorka, to dorób jej trąbę albo coś innego głupiego. Możesz to zrobić, dla swoich myśli jesteś Bogiem przez duże Be

I nie bój się lęków, wręcz przeciwnie, jak się pojawią, to postaraj się przeżyć je jak najmocniej, im bardziej będziesz się je starła przeżyć, tym śmieszniejsze i absurdalne będą się one wydawać. Powinno zadziałać już a pierwszym razem (u mnie zadziałało przynajmniej

)
Gdy mam sie uczyc to potrafie spac 12h na dobe.
Myślę że może to być spowodowane chęcią ucieczki przed "strasznymi" myślami o egzaminach. I w ogóle ucieczki od życia. Zamiast spać może lepiej wybrać się na piwko z kumplami albo spacerek sobie zrobić?
Boje sie tej pani profesor...
Raczej wyobrażeń o niej. Trąba rulez!
Całe życie przelatuje mi przed oczami, psychicznie już siadam.
Cóż, mistrzowie rd mówią, że świat jest tak zrobiony, że świat przelatuje nam przed oczami, a my jesteśmy obserwatorami tego spektaklu (coś jak film). Możesz sobie psychicznie siadać albo leżeć albo stać albo iść albo biec, albo robić fikołki, a życie i tak będzie sobie przelatywało. Daj spokój swojej psychice
W wakacje długo myślałam o swoim życiowym "syfie", dowiedziałam się że urodziłam się z "pępowiną wokół szyji".
Nie ma czegoś takiego jak życiowy syf. Jest tylko ocena: to jest syf, a tamto niesyf. A pępowina.... Niektórzy urodzili sie d*** do przodu i nie widza w tym problemu
I w sumie tak jest że całe życie przelatuje mi przez palce
Prawidłowo. po co robić z tego problem?
mam mnóstwo lęków... Przed życiem...
Na razie lęki maja Ciebie. A przecież to Ty masz je w sobie

Pamietaj: wyobrażenia i trąba
A na koniec, spróbuj wyobrazić sobie, że każda Twoja zachcianka, myśl, pragnienie, od razu się spełniają. W każdej sekundzie. Że chcesz iść na egzamin, nie chcesz iść na egzamin, chcesz się uczyć, ale nie chcesz, bo chcesz spać, ale nie chcesz spać, bo chcesz coś zrobić itd. Wyobraź sobie że rzeczywistość cały czas się dostosowuje do tych zachcianek. Chciałabyś, żeby tak było, hę?
PS: Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba.