Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

Postautor: Sidd » 25 lipca 2006, o 23:35

Człowiek jest istotą naśladowczą. Już od poczęcia, istota ludzka zapełnia swoje pole najróżniejszymi energiami i różnymi wibracjami. Choć na samym początku jest skupiona na własnym polu, a uwaga nie jest skierowana na zewnątrz, to w miarę upływu czasu świadomość coraz bardziej interesuje się światem zewnętrznym. Można powiedzieć, że gdziekolwiek jest noworodek, przejmuje wibracje otoczenia i dostraja się do energii będących wokoło. Ludzi, zdarzeń i rzeczy. Obserwuje i przejmuje. Cokolwiek odbierze swoimi zmysłami zawiera w sobie informację i odpowiednie wibracje energii. Każda sytuacja, rzecz czy istota ma swoją własną specyficzną wibrację, dlatego wszechświat jest tak zróżnicowany i wielobarwny. Jeśli małe dziecko jest wychowywane w spokojnym domu, ma w swoim polu spokój. Nauczyło się takiej właśnie wibracji, przejęło ją od otoczenia.

W praktyce ten mechanizm wygląda tak, że dusza mając swoją własną wibrację, rodzi się w takim a nie innym miejscu i czasie. W takiej rodzinie, która odpowiada jej energetycznie. Dlatego rozwija się w pewien określony sposób. Rodzi się też w pewnym ściśle określonym czasie, by zyskać specyficzny charakter. Tak kształtowane ciało zyskuje specyficzne, własne wibracje i oryginalny własny charakter. Wszystko dzieje się za pomocą dostrajania się do rzeczywistości, w której egzystuje.

Małe dziecko nie jest świadome, do jakich wibracji się dostraja, jednak robi to całym sobą. Nie ocenia, przejmuje wszystko całkowicie. Uczy się od każdej osoby i każdego zdarzenia. Nawet najmniejsza reakcja osoby ważnej dla dziecka (mamy) potrafi dać wzorzec energetyczny na całe życie. Nawet jedno mocne zdarzenie zostawia głęboką zmianę w polu energetycznym.
Kiedy dziecko osiąga wiek 7 lat, jego światopogląd jest już ukształtowany. O ile nie zacznie świadomego rozwoju duchowego, jego światopogląd na życie nie zmieni się. W dalszych etapach życia, nieświadomie będą powtarzane wzorce nabyte w dzieciństwie. Przez większość życia będzie się dostrajało do takich wibracji, jakie zna i jakie wydają mu się bezpiecznie i "jedynie słuszne". Kwestia w tym, że nie każde takie są.

W miarę upływu czasu, człowiek coraz mniej się dostraja. Umysł staje się bardziej zamknięty i nie tak chłonny, jak za młodu. Oczywiście nadal mogą pojawiać się autorytety, do których można się dostrajać, jednak będą one podobne do autorytetów z dzieciństwa.

Sytuacja zmienia się, kiedy zaczynamy uświadamiać sobie, do czego się dostrajamy. Zaczynamy świadomy rozwój. Wtedy można zauważyć, czy to co robimy jest dla nas korzystne. Czy wzorce, które nas określają są naprawdę warte, by trzymać je w swoim polu energetycznym. Wtedy pojawia się możliwość całkowitej zmiany swego dotychczasowego życia. Zmiany swoich wibracji i energii, którymi się otaczamy (które są w ciele). Co za tym idzie, zmiany całego świata i rzeczywistości, która do tej pory nas otacza.

Wiele razy zdarzało się tak, że człowiek widząc jakiegoś mistrza (niekoniecznie duchowego) inspirował się i "udawał go". Jeśli ktoś coś robi dobrze, warto go naśladować. To właśnie mechanizm dostrajania się do wibracji innych ludzi. Czerpanie z wzorców zachowań innych istot i naśladowanie autorytetów. W większości ten mechanizm nie jest uświadamiany. Po prostu, coś nam się podoba i umysł „chce tym być”. Tak powstaje w polu określona wibracja, która działa później w życiu. Trafne jest tu powiedzenie „Z jakim przestajesz, takim się stajesz”. Ludzie i rzeczywistość z jaką się człowiek zadaje, kształtuje jego charakter i całe przejawianie się w tej rzeczywistości.

Warto zadać sobie pytanie, kto jest dla Ciebie autorytetem w życiu? Z kim się spotykam? W jakim towarzystwie się obracam? Kogo podziwiasz? Kogo starasz się naśladować? Kto Cię inspiruje? Te pytanie wskażą do czego dążysz i jakie wibracje przejmujesz. W rezultacie wskażą cel, do którego zmierzasz i który prędzej czy później osiągniesz. Zobaczysz wibracje, które Cię otaczają. Jesteś zadowolony?

Dla ludzi rozwijających się duchowo ważnymi autorytetami stają się mistrzowie duchowi, których teraz jest zaskakująco dużo. Tylko czy na prawdę są oni dostatecznie warci totalnego dostrajania się? Zazwyczaj nie. Warto inspirować się tylko tymi cechami, które są w pełni urzeczywistnione, nie trzeba koniecznie przejmować wszystkiego od danego mistrza. Szczególnie, że wiele mistrzów z "drugiej ręki" niekoniecznie ma czyste wibracje. Co nie znaczy, że nie warto ich słuchać. Wręcz przeciwnie. Jeśli trafiłeś na danego mistrza, to znaczy, że odpowiada on Twoim wibracjom. Być może chcesz się od niego czegoś nauczyć, przejąć jakąś pozytywną cechę, zainspirować się. To umożliwia dalszy rozwój.

Jednak nie warto poprzestawać na jednym i jedynym mistrzu. Chyba, że jest ostatecznie urzeczywistniony, co właściwie trudno stwierdzić nie pozostając z nim 24/h na dobę. Rozwój duchowy w naszej rzeczywistości jest z goła inny niż rozwój w adepta w Indiach, który całe życie dostraja się do mistrza. Uczy się od niego i przejmuje wszystko. Ewentualnie dalej idzie sam.

Rzeczywistości rozwojowców w Polsce jest trochę inna. Tutaj poza rozwojem duchowym jest wiele innych spraw na głowie, dlatego nie ma możliwości oddania się zupełnie mistrzowi. I to jest dobre, jeśli umie się z tego korzystać. Dlatego inspirując się wieloma mistrzami, można tworzyć własną i indywidualną drogę rozwoju. Własną drogę życia. Jest to korzystne o ile ma się świadomość do czego się człowiek dostraja. Jakie energie przejmuje od danego mistrza? Na to właśnie zwracam uwagę w tym tekście.


Do czego zatem nie warto się dostrajać? Do wszelkich negatywnych rzeczy, które przynoszą smutek, ból i cierpienie. Do ludzi otaczających się złością, ciemnością, smutkiem, nienawiścią, brudem, pomieszaniem i szaleństwem. Są to energie niekorzystne dla człowieka. Zauważ, w jakim towarzystwie przebywasz, co Cię pociąga w ludziach. Co Cię interesuje w tej rzeczywistości? Czym się zajmujesz i z czego czerpiesz inspiracje? Co dla Ciebie jest mistrzem i jakie cechy przejmujesz? Mistrzem może być każdy człowiek, czy każda inspirująca rzecz czy zdarzenie. Słowo „mistrz” jest umowne, jest to po prostu coś, z czego czerpiemy inspiracje.
Przykładowo wielu ludzi słucha zespołów Heavy Metalowych, fascynując się "wspaniałością" wykonawców. Wielu się do nich upodabnia, udaje ich, wprowadzając w tym samym w swoje pole najbardziej widoczne cechy danych "mistrzów".
Nie warto też dostrajać się do wszelkich ludzi "walczących". Wielu to podziwia rekinów biznesu, ludzi stalowej woli czy silnych psychicznie. Wielu podświadomie dostraja się do najsilniejszych. Tu w grę wchodzi ego. W większości tacy idole uczą walki ze światem. Podziwiając ich, człowiek uczy się jak kombinować, jak dochodzić do celu za wszelką cenę, nawet po trupach. Jakże jest to wielka rozbieżność pomiędzy walką, a ufnością i otwartością na wszechświat.
Nie potrzeba przebywać w towarzystwie podszytym uczuciami smutku i beznadziei. Jeśli jesteś w grupie znajomych, którzy co jakiś czas spotykają się aby „pobiadolić”, może warto wycofać się z tej sytuacji.
Nie warto dostrajać się również do wszelkich tworów fikcyjnych. Cały świat jest zasypany filmami, opowieściami, historiami, plotkami i innymi najróżniejszymi rzeczami. Czy to, co oglądasz w TV jest czyste wibracyjnie? Czy nie dostrajasz się do problemów oglądając przygody bohaterów serialowych?

To tylko niektóre przykłady. W całości życia można znaleźć wiele rzeczy, do których się dostrajamy. Nie wszystkie są dla nas korzystne (o ile świadomie dążymy do czystości energetycznej, która jest korzystna).

Do czego warto się dostrajać? Na pewno do boskości, miłości, szczęśliwości. Do rzeczywistości, która zawiera jak najwięcej tych boskich przymiotów. Przykładowo przebywanie na łonie natury dostraja do jej czystości. Jest to najbliższe boskości, ponieważ natura przejawia boskość swobodnie, naturalnie. Dostrajanie się do natury (czerpanie inspiracji) jest bardzo korzystne i oczyszczające duchowo.
Warto się dostrajać do Boga, nawet, jeśli na początku jest to wyobrażenie o boskości. Nawet wyobrażenie o szczęściu, błogości i radości wprowadza w ciało energię o wyższych wibracjach. Dlatego wyobrażając sobie radość, miłość, harmonię i błogość, dostrajasz się do boskości. W miarę upływu czasu ta energia będzie czystsza i Twoje pole bardziej świetliste i piękniejsze. Warto się dostrajać do boskości w sobie. Kiedy już będziesz dostrojony i uświadomisz sobie wewnętrzną boskość, zaczniesz projektować ją na otoczenie.
Warto uczyć się od mistrzów duchowych. Jacykolwiek by oni nie byli, mogą mieć nam coś do powiedzenia. Coś, co może być dla nas krokiem milowym w rozwoju. Mistrzowie duchowi otaczają się z reguły czystszymi wibracjami niż ogół społeczności. Warto się od nich uczyć.


Często człowiek dostraja się nieświadomie. Widzi jakiegoś człowieka i w głębi ducha go podziwia, zazdrości, czy inspiruje się. To oznaka, że się dostrajamy i przyjmujemy wibracje pola naszego idola. Warto być świadomym, do jakich wibracji się dostrajamy, a przede wszystkim warto być stabilnym i niezależnym wewnętrznie.
Kiedy mamy poczucie niezależności, nikt nas nie zafascynuje i nie spowoduje szybszego bicia serca. Może to być świadoma lub nieświadoma niezależność. Jeśli ta stabilność jest nieświadoma, może przybrać formę „betonizmu umysłowego”. Taka sytuacja jest niekorzystna, zamyka człowieka na inspiracje innych, tym samym zamyka drogę rozwoju.
Ludzie stabilni i niezmienni wewnętrznie roztaczają swoje wibracje na otoczenie. Inni mniej stabilni dostrajają się do nich, ulegają ich woli (jeśli nie mają świadomości, co dla nich dobre).

Człowiek świadomy swojej duchowej stabilności działa trochę inaczej. Nie zamyka się na inspiracje korzystne dla niego, a mimo to nie dostraja się do wszystkiego, co popadnie. Nie ma wtedy nieświadomej zachłanności na doświadczenia innych. Jest wewnętrzny spokój i stabilność. Świadomość, że nie trzeba nikogo udawać, nie trzeba do nikogo się dostrajać. Wtedy powstaje wolny wybór, jakie energie wprowadzić do swego pola. Być może jesteś już na takim poziomie, że niczego nie musisz już zmieniać. Jesteś doskonały i masz tego świadomość, a Twoje wibracje są zgodne z boskością. Wtedy trwaj w tym stanie stabilnie, wszystko jest w porządku.
Kiedy ma się głęboką stabilność, nic nie wyprowadzi człowieka z równowagi. W każdym towarzystwie zachowa swoje wibracje i niezmienną energię. Przy głębokiej stabilności nie jest ważne gdzie będziemy. Wszędzie będziemy promieniować własną niezachwianą energią. Kiedy inni ludzie będą otoczeni złością, można zachować radość, nie dostrajając się do otoczenia itp. Wymaga to dużej niezależności, szczególnie jeśli w grę wchodzą silne emocje. Jednak taka świadoma niezależność jest możliwa i korzystna.
Warto pamiętać, że w towarzystwie nie trzeba się do niczego dostrajać. Można być sobą. Można dostrajać się do boskości w sobie i promieniować nią na otoczenie. Być samemu dla siebie źródłem wysokowibracyjnych energii. Wtedy to inni mają szansę dostroić się do spokoju, harmonii, radości i miłości.
Jeśli człowiek ma ugruntowane pole o wysokich wibracjach, w jego otoczeniu wszyscy czują się swobodnie i zaczynają się do niego dostrajać. Wtedy często okrzykują go mistrzem i zaczynają świadomie lub podświadomie naśladować.


Cała kwestia w tym, by być stabilnym wewnętrznie i być dostrojonym do boskości. Czego Tobie serdecznie życzę. :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

Postautor: Prometeusz » 17 września 2014, o 22:28

Tak, niezależność jest :ok

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

: Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

Postautor: Niewinny » 4 marca 2015, o 18:16

Sidd pisze:W praktyce ten mechanizm wygląda tak, że dusza mając swoją własną wibrację, rodzi się w takim a nie innym miejscu i czasie. W takiej rodzinie, która odpowiada jej energetycznie. Dlatego rozwija się w pewien określony sposób. Rodzi się też w pewnym ściśle określonym czasie, by zyskać specyficzny charakter. Tak kształtowane ciało zyskuje specyficzne, własne wibracje i oryginalny własny charakter. Wszystko dzieje się za pomocą dostrajania się do rzeczywistości, w której egzystuje.


Moim zdaniem nic o tym nie decyduje.
Rodzimy się zupełnie przypadkowo, gdyby było inaczej to nie byłoby ludzi którzy na starcie są przegrani (urodzeni w jakiejś biednej murzyńskiej wiosce gdzie bieda aż piszczy a ludzie głodują).


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości