Proszę o pomoc..

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
Dwako
Posty: 42
Rejestracja: 3 października 2006, o 20:49
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

Postautor: Dwako » 17 marca 2007, o 15:41

OOBE (ang. out of body experience), eksterioryzacja - dosłownie: doświadczenie poza ciałem. Jest to wyjście ciała astralnego (nie mylić z duszą) z ciała fizycznego. Osoby będące w stanie OOBE twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi podczas gdy ich ciała spoczywały nieruchomo.

[...]

OOBE można też uzyskać dzięki praktykom medytacyjnym, relaksacji, dzięki zażywaniu narkotyków, a także w sytuacjach zagrożenia życia, mocno stresujących, wymagających nadmiernego wysiłku, itp.

[...]


Skopiowane z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/OOBE , na stronie kilka linków do stron o OOBE.

:-)

Gaik Kwitnący
Posty: 57
Rejestracja: 30 stycznia 2007, o 22:36
Reputacja: 0

Postautor: Gaik Kwitnący » 19 marca 2007, o 22:17

Ja także chciałam zapytac czy istnieje mozliwosc zobaczenia takiego cudzego ciala astralnago i czy ono skoro moze sie komunikowac może tez cokolwiek zrobic np innej istocie lub przedmiotom?

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 23 marca 2007, o 00:07

Gaik Kwitnący, Ciała astralne mają bardzo mały wpływ na fizyczną rzeczywistość. W praktyce najczęściej jest tak, że nie mają żadnego wpływu na materię.:)

Ludzie ogólnie mogą wyczuć ciała astralne (czy to innych ludzi czy jakichś istot), niektórzy mogą je także zobaczyć (jako aurę). Jednak wpływ jest raczej również nikły - chyba, że dana osoba łatwo się dostraja do obcych uczuć i wyobrażeń (łatwo przejmuje uczucia).
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

reco
Posty: 2
Rejestracja: 18 lutego 2008, o 04:21
Reputacja: 0

Postautor: reco » 18 lutego 2008, o 05:51

Hm to ja tez mam pare pytan. Zaczne od ostatniego bo sie pogubie.

Aure mozna zobaczyc, ale cialo astralne rowniez i teraz, jak to jest, ze potrafie zobaczyc czyjes cialo astralne ale aury juz nie? Mignie mi czasem eteryczna powloka albo gdy ktos mowi to z ust widze jak ulatuje mu oddech, prana?, pare razy mialam wrazenie ze widze u kogos trzecie oko, po prostu zawieszona plama indygo, ale czemu nie dostrzegam ogolnego koloru?

A propos terapii regresyjnej, czy jest jakas metoda by zrobic to samodzielnie? Czesto mam wrazenie, ze dotyka mnie cos z przeszlosci, znam tych ludzi wiem jacy sa, potrafie okreslic podczas przebywania z nimi kim dla mnie byli skoro teraz sa miedzy nami takie relacje a nie inne, ale zastanawia mnie ten glowny watek, przed ktorym moj umysl nie moze sie otworzyc a mam swiadomosc, ze tam jest, nurtuje mnie to juz bardzo dlugo. Wiem, ze pomagam im, bo to dotyczy ich, oni zalatwiaja swoje sprawy przy mnie, a nie ja swoje przy nich, odwiedzam ich i ide dalej. Brakuje mi swiadomosci na moj temat, jednak jest problem bo medytacja wcale tego nie otwieram. Ciekawa jest jeszcze sprawa, ze tak jak Alibabce zdarzylo mi sie opowiedziec cos z przeszlosci, osobie ktora podejrzewalam o jakies polaczenia z wczesniej i podchwycila temat. Za pierwszym razem zrobilam to niechcacy, ale potem specjalnie i swiadomie, chcialam sprawdzic w jakim kierunku potoczy sie rozmowa i hm w sumie do dzis nie wiem czy to bylo ze tak powiem na serio czy nie, chociaz pasowalo do obrazu jaki mialam w glowie. zastanawia mnie jak to sprawdzic czy ten czlowiek naprawde mial ze mna jakies connection wczesniej, mam jeszcze ku temu okazje bo spedzamy ze soba duzo czasu, moze jest jakis sposob?

swadzyniak napisał/a:
Otrzyma z czasem bardzo dużo, ale z roku na rok jego wrażliwość będzie wzrastała. Będzie bardzo cierpiał, kiedy nawet najmniejszej istocie dzieje się krzywda.

Nie musi być cierpienia. Faktycznie wrażliwość wzrasta, jednak nie prowadzi do cierpienia. KIedy przychodzi zrozumienie, człowiek widzi, że wszytsko co jest - jest doskonałe. Dlatego powoduje radość, bez względu na to co się dzieje. Nie radość z faktu zdarzenia konkretnej rzeczy, tylko radość z samego faktu istnienia boskości.
Cierpienie powstaje tylko wtedy, kiedy umysł je tworzy. Poza umysłem jest czysto.


Majac swiadomosc tego czym jest cierpienie mozna je rozpuszczac za pomoca milosci i wspolczucia. Ciekawe ze im glebiej w to wchodzisz tym wiekszy jst na to limit, mozesz rozpuszczac wiecej i wiecej bo wiecej masz zrozumienia i czujesz wieksze wspolczucie. Tylko wlasnie to skutkuje tym, ze nie wiem dlaczego ale to wspolczucie i milosc jest przesiakniete wieksza gorycza w czlowieku, jakby zaczynal niesc brzemie, na ktorą masz mniejszy limit niz na to ile cierpienia mozesz rozpuscic. i mysle ze tu bardziej chodzilo o cierpienie w sensie bol swiadomosci. Odbierajac czyjs [np] bol emocjonalny we wlasnym ciele, wrecz fizycznie i ogarniajac go wspolczuciem przenosisz to na siebie, wspolodczuwasz. Nie wiem jak to pogodzic, jakis czas temu zaczelam sie zamykac na odbieranie innych jesli odczuwam to zbyt gleboko, i nie czuje juz ubytkow energii, tylko mam wyrzuty sumienia, ze moge pomoc a z egoizmu tego nie robie, bo nie chce sie np potem leczyc w samotnosci tydzien, albo spedzac dwie godziny w lazience polewajac sie woda, albo byc tak rozstrojona ze nie panuje nad tym w jaki sposob mowie do kogos. To utrudnia normalne funkcjonowanie.. Nie mowiac o rozbiciu emocjonalnym w momentach gorszej kondycji..
'people can fly'

Awatar użytkownika
Maciek
Posty: 62
Rejestracja: 25 marca 2007, o 17:17
Reputacja: 0

Postautor: Maciek » 18 lutego 2008, o 16:27

Witaj Reco :-) Mam dokładnie ten sam problem jeśli chodzi o pomoc innym. Jestem w stanie pomóc poprzez wysyłanie energii, ta osoba lepiej się czuje, ale ja za to czuje się osłabiony, bez sił i nie wiem jak temu zaradzić. Dlatego przestałem praktykować to bo nie pomagając w ten sposób innym sam stawałem się bardzo słaby i rozbity. Czy ktokolwiek wie jak mozna na to zaradzić? Nie zawsze się tak zdarzało, ale dosyć często i mnie to osobiście dziwiło i zastanawiało. Jakim cudem pomagając innym tracę, skoro mówi się, że dając innym otrzymasz dwa razy tyle? A ja wcale nie czułem się silniejszy na duchu, ani fizycznie.
Możliwe, że źle przekazywałem swoją pomoc, że nie powinienem. Od kiedy zaprzestałem tak robić, przestałem też chorować, czuje się silniejszy, a moim zdaniem powinno byćna odwrót, czyż nie?
Chcę jednak też zauważyć, że były takie momenty kiedy komuś pomagałem poprzez wysyłanie miłości i czułem się potem świetnie, ani osłabiony, ani nic negatywnego :)
Co zatem może być przyczyną osłabień po takiej chęci pomocy innym??? :aniol
Pozdrawiam, Maciek :aniol :aniol :aniol

Awatar użytkownika
Ariana
Posty: 110
Rejestracja: 18 marca 2007, o 14:00
Reputacja: 0

Postautor: Ariana » 28 lutego 2008, o 19:20

Ja także miałam problem z tym. Mam silnie rozwiniętą empatie i odczuwałam emocje i ból innych ludzi.. nie muszę ich znać i być z nimi jakoś związana, nie muszą mi opowiedzieć o swoim problemie, by zacząć to cierpienie odczuwać. Pomóc... chciałam np. przez wsparcie energetyczne i duchowe, bo taką możliwość zawsze miałam, ale nie udawało mi się to. Byłam zbyt osłabiona przez te energie, żeby do tego się ‘poświęcić’ i spróbować zrobić cokolwiek. Zaczęłam się odcinać od tych emocji i izolować. Nie wiem jak to zrobiłam, może przez wytrenowanie podświadomości, może przez coś innego, ale teraz jak zaczynam odczuwać jakąś energię płynącą od kogoś, kto cierpi, to jak pstryknięciem palców izoluje się całkowicie. Nie czuję już nic, ale mam sygnał, że z tą osobą jest nienajlepiej i mogę coś zdziałać.

Pomoc energetyczna osłabia tak czy siak, bo jakby na to nie patrzeć wysyłamy także część swojej energii, którą trzeba potem odnowić. Można przesłać z intencją, że to energia wszechświata itp., itd. Ale ona i tak przepłynie przez nasze ciało, co też będzie wysiłkiem dla nas.
Pomaganie na siłę, nawet jeśli działa, ale przy objawach takich, że pojawia się ból, nie powinno być kontynuowane. To nie jest egoistyczne, jeśli ktoś chce się w takim przypadku uchronić od negatywnych konsekwencji. Bo co z tego jeśli wesprzemy kogoś kosztem siebie? Na jedno wyjdzie, przestała cierpieć jedna istota, zaczęła inna.
Na początek trzeba trochę siebie wzmocnić, swoje ciała energetyczne, lub znaleźć i usunąć inną przyczynę złego samopoczucia jeśli taka jest, aby wysyłanie energii nie ponosiło za sobą niekorzystnych skutków dla nas samych. Potem pomoc jest znacznie łatwiejsza, skuteczniejsza i przede wszystkim nie wywołuje niepotrzebnego bólu...
Jesteśmy częścią historii, częścią opowieści ....

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 6 marca 2008, o 20:20

reco,
- Ciało astralne jest czasem nazywane aurą. Podobnie jak ciało eteryczne... Aura to szerokie pojęcie i zależy kto go używa :)

- Można użyć autoregresingu - wtedy świadomość jest terapeutą, podświadomość pacjentem. Tak ogólnie można określić.

- Dostrajanie się do kogoś nie jest konieczne. Współczucie nie ma nic wspólnego z współodczuwaniem. Współczucie jest porównywalne do spoglądania na dziecko, które boi się potwora z szafy. Lęk jest ogromy i paniczny. Dorosły widzi dziecko i czuje do niego sympatię, uśmiecha się, jest spokojny, wyrozumiały, kochający - potwora nie ma. Dorosły pamięta kiedy sam się bał, pamięta też moment, w którym zrozumiał, że potwora nie ma.
Dorosły nie zaczyna bać się razem z dzieckiem (nie dostraja się).

Tak jest ze współczuciem. Jest to sympatia dla osób cierpiących, jest to spokój, jest to miłość. Nie ma nic wspólnego z dostrajaniem się. Co więcej, współczucjący rozumie i może przelać na cierpiącego swe zrozumienie, swą energię... to jest realne uzdrowienie, gdzie nikt nic nie traci, a cierpiący może "zyskać".

Warto tu też wspomnieć, że prawdziwe współczucie pojawia się od pewnego poziomu zrozumienia duchowergo (analogicznie moment zrozumienia, że potwora nie ma). Cierpienia nie ma. Człowiek jest na wolności. Spogląda na istoty żyjące w iluzji i czuje do nich miłość. To pojawia się naturalnie. Taka jest natura współczucia.

Gdy cierpi razem z cierpiącym, sam jest zagubiony.

----------------------

Podobnie ma się sprawa z pomocą energetyczną.
Swoje stabilne pole światła wpływa i dostraja pole cierpiącego. Nikt nic nie traci. Nie ma ubytku energii.
Uzdrawianie nie jest wtedy intencjonalne -> Ja wysyłam Ci (pcham do Ciebie) światło. Wystarczy będąc światłem, wyobrazić sobie, że istota cierpiąca również się światłem staje. Sama z siebie, enerią wszechświata. Nie dzięki Mojej energii. Po prostu rozpalić płomień jej duszy. Iluminuje sama.
:-)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Awatar użytkownika
Aileen
Posty: 20
Rejestracja: 3 stycznia 2009, o 16:42
Reputacja: 0

Postautor: Aileen » 4 stycznia 2009, o 16:32

Witam;)) chciałam się spytać co oznacza, że posiada się kryształ na trzecim oku i jaki związek ma to z astralem? Pozdrowienia;))


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości