Wątpliwości co do "rozwoju duchowego" + problemy miłosne
Re: Namiętność i Beznamiętność
Tak ale żeby czegoś doświadczyć najpierw trzeba wejść w dane doświadczenie a w sytuacji kiedy coś przed tym blokuje nie da się tego zrobić. Nie da się bo nie ma już doświadczenia, którego chcę doświadczać a to co miało wartość straciło ją i zostało zrównane z błotem. Mogę więc widzieć pusty świat albo doświadczać swojej wytworzonej iluzji bo dawne wartości się posypały. A skoro przestało mi się podobać to co mi się podobało a jednocześnie nie podoba się nic innego to co można w takiej sytuacji zrobić? Tylko wkręcać sobie, że to co się podobało dalej się podoba i jest super - wtedy powstaje chwilowe szczęście, o którym wiem, że to iluzja ale przypominam sobie chwile kiedy miałem jeszcze marzenia i plany i swoje przekonania. Szczęściem dla mnie byłaby jedynie sytuacja gdyby okazało się, że jednak moje patrzenie na świat było słuszne i moja intuicja działa ale tak nie jest i nie będzie. Można powiedzieć, że przeszedłem do stanu, w którym szczęście możliwe jest jedynie w beznamiętności i wcale to nie jest szczęście tylko luz od nieszczęścia. A chodzi tak naprawdę o związek miłosny i o to, że miałem taki zestaw przekonań, który dawał mi dobrą samoocenę, byłem pewien co do kobiet, które mi się podobają i byłem zdolny do dawania miłości, miałem zestaw cech podobających się kobietom. Wszystko padło po zainteresowaniu się duchowością i przez to, że jakiś czas temu moim celem było oświecenie. Kilka lat temu wystarczyło wyeliminować pesymizm ale niestety zainteresowałem się sprawami duchowości bo byłem wyczulony na manipulację w kościele i oszustwa związane z religią a przez wpojoną wiarę w Boga nie potrafiłem przyjąć ateistycznej wizji świata.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Namiętność i Beznamiętność
Po 10 dniowej medytacji na kursie Vipassany wyszedłem spokojny, stabilny i zrównoważony. Czułem się podbudowany i otwarty na świat. Doświadczyłem paru percepcji, których uzyskać w normalnym trybie życia jest ciężko, a które dają dobrą perspektywę. Był tam też taki fotograf, który stwierdził, że się strasznie wynudził i boli go d*** od wielogodzinnego siedzenia. Mam wrażenie @Kocur, że właśnie odczuwasz taki efekt znudzenia i bolącej d***
.
.Re: Namiętność i Beznamiętność
"a trzy czwarte nic nie warte" ;) Hmm uwodzenie czyli to co kocury dobrze potrafią w świecie ludzi. Coś co jednak nie ma sensu kiedy mają zaburzony instynkt i podoba im się typ kocic, które są raczej złe, drapieżne a tylko udają niewinne i kobiece a ich celem życiowym jest hedonizm więc jeśli chcę się rozwijać nie mogę mieć dalej takich upodobań.
Hmm d*** mnie nie boli bo do siedzenia i nic nie robienia kocury są przyzwyczajone :P
Hmm d*** mnie nie boli bo do siedzenia i nic nie robienia kocury są przyzwyczajone :P
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Namiętność i Beznamiętność
Jak chcesz spotkać diament to najpierw sam powinieneś się nim stać.
Czasem psycholodzy twierdzą, że jeżeli jakaś cecha u kogoś nam przeszkadza, to może być naszym ,,cieniem" głęboko ukrytym, do którego nie chcemy się przyznać nawet przed samym sobą.
Kiedyś Oscar Wilde rzekł:
,,Zła kobieta należy do tego rodzaju istot, których mężczyźni nigdy nie mają dosyć."
Coś w tym faktycznie może być. Kobiety fatalne zawsze były najlepszymi uwodzicielkami. Ale jestem tylko kobietą i upodobań masochistycznych mężczyzn nie będę rozkminiać. Moi bracia uganiali się za trudnodostępnymi, może tu chodzić też o ,,gonienie króliczka".
Czasem psycholodzy twierdzą, że jeżeli jakaś cecha u kogoś nam przeszkadza, to może być naszym ,,cieniem" głęboko ukrytym, do którego nie chcemy się przyznać nawet przed samym sobą.
Kiedyś Oscar Wilde rzekł:
,,Zła kobieta należy do tego rodzaju istot, których mężczyźni nigdy nie mają dosyć."
Coś w tym faktycznie może być. Kobiety fatalne zawsze były najlepszymi uwodzicielkami. Ale jestem tylko kobietą i upodobań masochistycznych mężczyzn nie będę rozkminiać. Moi bracia uganiali się za trudnodostępnymi, może tu chodzić też o ,,gonienie króliczka".
Re: Namiętność i Beznamiętność
Ksenia pisze:Jak chcesz spotkać diament to najpierw sam powinieneś się nim stać.
Lubiłem osobę, którą byłem przedtem.
Gdyby podobały mi się kobiety fatalne to bym nie miał tego problemu tylko pracował nad sobą. Chodzi o to, że ja takich kobiet nie lubię, nie myślałem nigdy o nich bo mnie nie interesowały, a podobały mi się kobiety, które uważam za miłe, słodkie, radosne ale okazuje się, że pozory mylą czyli moja intuicja nie rozpoznaje tego co ma przyciągnąć mimo dobrego przedtem nastawienia. Czyli nie mogę nic w sobie zmienić bo myślenie na ten temat przedtem miałem dobre (w sensie pozytywne nastawienie).
Ksenia pisze:Czasem psycholodzy twierdzą, że jeżeli jakaś cecha u kogoś nam przeszkadza, to może być naszym ,,cieniem" głęboko ukrytym, do którego nie chcemy się przyznać nawet przed samym sobą.
Nie ma czegoś takiego do czego sam przed sobą bym się nie przyznał. Tu nawet nie chodzi o konkretną cechę tylko o te "krokodyle".
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Namiętność i Beznamiętność
Określenie ,,krokodyle" stworzył Awiessałom Podwodnyj i opisał w swojej książce pt. ,,Rozwój duchowy czyli pokonanie subtelnej 7".
W pierwszej kolejności możesz do niego mieć żal, potem do wydawców jego książki, a następnie do autorów blogów rozszerzających tą krokodylową teorię.
Tylko, że walka niczego nie załatwi, bo badanie negatywnej strony życia to zbyt częsta misja...Możesz nawet walczyć z egzorcystami, bo mówią o duchach opętujacych itd...
Powiem Ci szczerze, że nie umiem Ci pomóc w pozbyciu się tej lękowej paranoi.
Jesteś tak mocno zafiksowany i wkręcony w ciemne aspekty, że wszystkie Twoje posty o tym mówią.
Nie można komuś pomóc, jeżeli on sam sobie nie chce pomóc.
Nasze gadanie to tylko przelewanie z pustego w próżne.
W pierwszej kolejności możesz do niego mieć żal, potem do wydawców jego książki, a następnie do autorów blogów rozszerzających tą krokodylową teorię.
Tylko, że walka niczego nie załatwi, bo badanie negatywnej strony życia to zbyt częsta misja...Możesz nawet walczyć z egzorcystami, bo mówią o duchach opętujacych itd...
Powiem Ci szczerze, że nie umiem Ci pomóc w pozbyciu się tej lękowej paranoi.
Jesteś tak mocno zafiksowany i wkręcony w ciemne aspekty, że wszystkie Twoje posty o tym mówią.
Nie można komuś pomóc, jeżeli on sam sobie nie chce pomóc.
Nasze gadanie to tylko przelewanie z pustego w próżne.
Re: Namiętność i Beznamiętność
Skądś się te teorie biorą i nie są to debilizmy o reptilianach tylko coś co niestety obserwuję w życiu i na samym sobie. Niestety wszystko się zgadza poza tłumaczeniem o pochodzeniu czegoś takiego bo wg mnie chodzi o wykorzystywanie pewnych obwodów w mózgu i tworzenie pewnych schematów wg których się potem żyje. To jest prawda, że im większy rozwój społeczeństwa tym więcej patologii. Jeśli ta teoria jest prawdą a ja bym ją odrzucił to jak to o mnie świadczy? Trzeba pracować nad sobą i się rozwijać a nie przymykać oko na złe rzeczy. Dlatego muszę to obalić ale to tak jakbym chciał obalać matematykę.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Namiętność i Beznamiętność
Nic nie trzeba obalać, bo dobro i zło to dwie strony jednej monety i biorą razem udział w spektaklu życia.
Jak chcesz się jeszcze bardziej zagłębić i zrozumieć ciemność to proszę:
http://ciemnanoc.pl/2013/10/16/klucz-do ... ienia-cz1/

Jak chcesz się jeszcze bardziej zagłębić i zrozumieć ciemność to proszę:
http://ciemnanoc.pl/2013/10/16/klucz-do ... ienia-cz1/

Re: Namiętność i Beznamiętność
Symbolicznie to dwie strony jednej monety ale w praktyce ze złymi ludźmi lepiej się nie zadawać a jeszcze lepiej się w takich nie zakochiwać. Gdyby chodziło o mnie samego to bym sobie na pewno poradził ale tu chodzi o sprofanowane wartości.
A stronkę, którą wkleiłaś znam i już kiedyś czytałem na niej artykuły, które tylko jeszcze bardziej mi wszytko zamieszały. Poza tym odrzuciłem już wiarę w duchy, wyższe jaźnie itd. To tylko symbole a jak ktoś opisuje demony, numerologię itp to mnie już od czegoś takiego odrzuca.
A stronkę, którą wkleiłaś znam i już kiedyś czytałem na niej artykuły, które tylko jeszcze bardziej mi wszytko zamieszały. Poza tym odrzuciłem już wiarę w duchy, wyższe jaźnie itd. To tylko symbole a jak ktoś opisuje demony, numerologię itp to mnie już od czegoś takiego odrzuca.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Namiętność i Beznamiętność
A to, czy też czujesz po tym większe zamieszanie?
http://rozwojduchowy.net/huna-cz-8-zablokowana-sciezka/
http://rozwojduchowy.net/huna-cz-8-zablokowana-sciezka/
Re: Namiętność i Beznamiętność
Nie, to akurat było dla mnie oczywiste od początku przygody z duchowością i dzięki temu w ogóle się tym zainteresowałem. Jedna strona duchowości jest na pokaz a druga to ta odwrócona strona monety, jak ciemna strona księżyca :P
Tylko, że ja miałem wg mnie dobrze ustawioną podświadomość i do poprawy były szczegóły (poczucie, że się nie uda bo tak). Zło zaczęło się kiedy przeczytałem o tych krokodylach najpierw znajdując świetne wytłumaczenie do zachowania mojego ojca a potem niestety dałem zdjęcie do analizy i zaczęło się wszystko co najgorsze.
Teraz prawo przyciągania nie działa na zasadzie kontaktu z wyższą jaźnią tylko tak po prostu to o czym myślę widzę w otoczeniu. Z tego powodu jest jeszcze dodatkowy strach przed realizacją się moich obaw.
Tylko, że ja miałem wg mnie dobrze ustawioną podświadomość i do poprawy były szczegóły (poczucie, że się nie uda bo tak). Zło zaczęło się kiedy przeczytałem o tych krokodylach najpierw znajdując świetne wytłumaczenie do zachowania mojego ojca a potem niestety dałem zdjęcie do analizy i zaczęło się wszystko co najgorsze.
Teraz prawo przyciągania nie działa na zasadzie kontaktu z wyższą jaźnią tylko tak po prostu to o czym myślę widzę w otoczeniu. Z tego powodu jest jeszcze dodatkowy strach przed realizacją się moich obaw.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Namiętność i Beznamiętność
He, he...
Jedna strona duchowości jest na pokaz...No to jak my tu tak gadu, gadu, to nieźle się lansujemy...

Jedna strona duchowości jest na pokaz...No to jak my tu tak gadu, gadu, to nieźle się lansujemy...

Re: Wątpliwości co do "rozwoju duchowego" + problemy miłosne
Hmm nie to miałem na myśli
Zastanawiam się nad założeniem stronki ośmieszającej new age i te negatywne teorie jak już sobie poradzę z krokodylami :P Wiem, że z jednej strony to jest dualizm ale z drugiej człowiek rzeczywiście może wyczuwać od ludzi negatywne energie, które udają pozytywne i wtedy pytanie czy robi to trafnie. Z tego co widać po komentarzach na stronie wygląda na to, że trafnie (myślę że nie jest manipulatorem, wydaje mi się bardzo porządny i uczciwy ale zakręcony na punkcie "białego" boga i nawet tego nie widzi). To co mi powiedział o mnie zgadza się więc właśnie z tego powodu tak się obawiam.
Myślałem teraz o tym i zapytałem swojej podświadomości co jest w tej sytuacji największym problemem, który wydaje się nie do rozwiązania. I chodzi o to, że od jakiegoś czasu podoba mi się tylko jedna kobieta jeśli chodzi o aspekt fizyczny ale mam negatywne myśli na jej temat przez co... chyba kobiety przestały mi się podobać. Nie całkiem ale jednak o połowę mniej i problem nie dotyczy libido tylko tego co myślę na temat kobiet, które mi się podobają. Zawsze to było bardzo przyjemne uczucie a teraz pojawia się smutek i myśl, że już mi się nie podoba. Automatycznie opalają się wtedy skojarzenia i obraz jak inni widzą tę dziewczynę i ja już też widzę w ten sposób.
Zastanawiam się nad założeniem stronki ośmieszającej new age i te negatywne teorie jak już sobie poradzę z krokodylami :P Wiem, że z jednej strony to jest dualizm ale z drugiej człowiek rzeczywiście może wyczuwać od ludzi negatywne energie, które udają pozytywne i wtedy pytanie czy robi to trafnie. Z tego co widać po komentarzach na stronie wygląda na to, że trafnie (myślę że nie jest manipulatorem, wydaje mi się bardzo porządny i uczciwy ale zakręcony na punkcie "białego" boga i nawet tego nie widzi). To co mi powiedział o mnie zgadza się więc właśnie z tego powodu tak się obawiam.Myślałem teraz o tym i zapytałem swojej podświadomości co jest w tej sytuacji największym problemem, który wydaje się nie do rozwiązania. I chodzi o to, że od jakiegoś czasu podoba mi się tylko jedna kobieta jeśli chodzi o aspekt fizyczny ale mam negatywne myśli na jej temat przez co... chyba kobiety przestały mi się podobać. Nie całkiem ale jednak o połowę mniej i problem nie dotyczy libido tylko tego co myślę na temat kobiet, które mi się podobają. Zawsze to było bardzo przyjemne uczucie a teraz pojawia się smutek i myśl, że już mi się nie podoba. Automatycznie opalają się wtedy skojarzenia i obraz jak inni widzą tę dziewczynę i ja już też widzę w ten sposób.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości
