Absolutyzm
: 13 września 2015, o 16:16
Z przyczyn wynikają skutki, ze skutków wynikają następne przyczyny. Cały świat to suma przyczyn i skutków i ich ciągłe powstawanie i wynikanie z siebie. Nie wiemy co zapoczątkowało pierwsze przyczyny i jakie będą ostatnie skutki. Wydaje się, że skutki zredukują się do jednego, a czy była jedna przyczyna? Wydaje mi się, że mogła być i mogła wywołać szereg skutków, które w końcu wygasną i rozpłyną się z nicości, ale wtedy będzie musiało znów coś powstać. Czy czas kręci się w kółko?
Matematyka to opis reguł logicznych, a reguły logiczne rządzą światem. Z chaosu wyłania się coś, co dąży do prowizorycznego uporządkowania, po czym znów się rozpada. To co wyłania się z chaosu niekoniecznie jest przypadkowe i możliwe, że powstaje na zasadzie reguł, których nie znamy. W zasadzie to przypadkowość też jest pewną regułą, ale mniejsza z tym.
No i mając pewne podstawy (prawa przyrody, fizyki), znając je i ich skutki następnie oceniamy, ale ocena też jest pewną regułą. Wynika z tego, że dobro i zło są wartościami obiektywnymi, ale człowiekowi nie jest dane poznać całości dobra i zła żeby móc to odróżnić. Są jednak pewne imperatywy, do których można dojść, ale w niektórych kwestiach dobro i zło jest bardzo relatywne. Relatywizm dobra i zła wynika z naszej nieznajomości obiektywnych wartości. Podobnie jest z obiektywnym sensem (choć akurat sens obiektywnie może nie istnieć).
Są też pewne rzeczy, których nie możemy zmienić i nie mamy na nie wpływu i są rzeczy, których zmiana jest możliwa, ale odbierze szczęście. One mogą być realnym złem wg imperatywów, mogą wynikać ze złych przyczyn i mieć złe skutki. W takiej sytuacji każdy wybór jest zły. Po co więc dokonywać wyboru skoro i tak wybierze się zło? Pozostaje niebyt, który jest od tego wolny. Jestem absolutnie przekonany, że niebyt jest najlepszym co mogłoby nas spotkać, gdyby nie fakt, że w niebycie nie ma miejsca też dla nas. Wychodzi więc na to, że wszystko jest bez sensu, a życie to przykra kara. Co należy zrobić? Unikać kary, pozbywać się złych uczuć i emocji, które są skutkiem ubocznym istnienia życia i świadomości. Trzeba więc znaleźć sposób na pozbycie się emocji i uczuć - to nasz defekt genetyczny i zarazem niepotrzebny atawizm, który uniemożliwia dążenie do połączenia szczęścia ze świadomością. Jeśli nie da się pozbyć, to trzeba kontrolować - jak największego wroga.
Matematyka to opis reguł logicznych, a reguły logiczne rządzą światem. Z chaosu wyłania się coś, co dąży do prowizorycznego uporządkowania, po czym znów się rozpada. To co wyłania się z chaosu niekoniecznie jest przypadkowe i możliwe, że powstaje na zasadzie reguł, których nie znamy. W zasadzie to przypadkowość też jest pewną regułą, ale mniejsza z tym.
No i mając pewne podstawy (prawa przyrody, fizyki), znając je i ich skutki następnie oceniamy, ale ocena też jest pewną regułą. Wynika z tego, że dobro i zło są wartościami obiektywnymi, ale człowiekowi nie jest dane poznać całości dobra i zła żeby móc to odróżnić. Są jednak pewne imperatywy, do których można dojść, ale w niektórych kwestiach dobro i zło jest bardzo relatywne. Relatywizm dobra i zła wynika z naszej nieznajomości obiektywnych wartości. Podobnie jest z obiektywnym sensem (choć akurat sens obiektywnie może nie istnieć).
Są też pewne rzeczy, których nie możemy zmienić i nie mamy na nie wpływu i są rzeczy, których zmiana jest możliwa, ale odbierze szczęście. One mogą być realnym złem wg imperatywów, mogą wynikać ze złych przyczyn i mieć złe skutki. W takiej sytuacji każdy wybór jest zły. Po co więc dokonywać wyboru skoro i tak wybierze się zło? Pozostaje niebyt, który jest od tego wolny. Jestem absolutnie przekonany, że niebyt jest najlepszym co mogłoby nas spotkać, gdyby nie fakt, że w niebycie nie ma miejsca też dla nas. Wychodzi więc na to, że wszystko jest bez sensu, a życie to przykra kara. Co należy zrobić? Unikać kary, pozbywać się złych uczuć i emocji, które są skutkiem ubocznym istnienia życia i świadomości. Trzeba więc znaleźć sposób na pozbycie się emocji i uczuć - to nasz defekt genetyczny i zarazem niepotrzebny atawizm, który uniemożliwia dążenie do połączenia szczęścia ze świadomością. Jeśli nie da się pozbyć, to trzeba kontrolować - jak największego wroga.


