Kocur pisze:Wysokie mniemanie o sobie jest jednym z filarów samooceny.
Wszystko na odpowiednim poziomie.Zbyt wysokie mniemanie o sobie jest cechą wielce niekorzystną.
Kocur pisze:Czyja praktyka, jaka logika? Obserwacja przez jaki pryzmat? Widzisz i gdybyś zainteresował się rozwojem duchowym i szeroko pojętą ezoteryką to jeśli masz inteligencję (a widzę, że masz po dyskusji z Tobą) doświadczyłbyś w praktyce tego, że w zależności od przyjętego światopoglądu Twoje obserwacje są inne. Masz wtedy inne wnioski i inną logikę. To kwestia przyjęcia modelu rzeczywistości i kierowania się konkretną ideą. Kiedy dojdziesz do tego, że możesz sobie te idee zmieniać i że tak powiem przymierzać patrząc przez ich pryzmat to zobaczysz, że Twoje dotychczasowe obserwacje mogły być błędne. Ale przed tym broni się teraz Twoje ego. Nie chcesz mieć niskiej samooceny i chcesz mieć pewność, że świat, w który wierzysz jest prawdziwy. I w wielu kwestiach tak na pewno jest (dla ego często jest tak, że albo jest wszystko albo nic i dlatego ludzie latami tkwią w dawnych poglądach bo nie chcą przyznać, że nie mieli racji bo domyślnie oznacza to, że nigdy nie mają racji - niezły halun ;) ).
Ponieważ ludzie z z duzīm ego nie dostrzegają swoich wad i słabości i wydaje im się że sa tacy wspaniali,mają tę tendencje do tworzenia sobie iluzji o sobie samych mało o czyms wiedzą a myśląże już wszystkie rozumy pozjadali.
Oj pełno takich ludzi spotkałem.
Przecież De Mello wyraznie o tym pisał w ''Przebudzeniu''.
No skoro tu jestem to trochę się interesuję rozwojem duchowym tylko że nie zamierzam wczytywać się za bardzo w literaturę bo to moim zadniem prowadzi do niezłego mętliku.
Nawet poznałem taką osobę na forum(nie tym) która stwierdziła że poważny bład zrobiła że obłożyła się niepotrzebna wiedzą przez co sobie wszystko skomplikowała. Postęp nastąpił po odsunięciu tego spamu.
No i po co mi ta ezoteryka byłaby potrzebna?
Na innym forum tylko obserwowałem jak co poniektórzy relacjonowali swoje doświadczenia i jak pózniej coś ich dopadało i nie mogli sobie z tym poradzić.
Może wkleje następnym razem jakieś ciekawe wypowiedzi osób które eksperymentowały z OOBE i kundalinii.
Tego typu fajerwerki mnie nie interesują i szkoda było by mi na to czasu.
Natomiast zupełnie nie rozumiem do czego zmierzają ludzie w tym rozwoju duchowym no np Ty?
Co konkretnie chcesz osiągnąć? Dla mnie to była potrzeba poradzenia sobie ze stresem ,przywiązaniami,emocjami, depresją.
To że przez to czuję się wolny i szczęśliwy i od dwóch,trzech lat praktycznie bez dołków to jest to czego szukałem i nadal cos nowego odkrywam.
Przez dystans do siebie lepiej siebie rozumiem i mam dobre relacje z innymi i znacznie lepiej się z ludzmi dogaduje a poligon doswiadczalny mam żyjąc co chwila z nowymi ludzmi,poniewaz za granicą jak się mieszka to
co chwila się gdzies przenosisz (już prawie 20 przeprowadzek).
Dla mnie rozwoj to przeczytanie ''Przebudzenia'' ze zrozumieniem,filmiki Mooji (praca z umysłem) i do tego
Obserwacja samego siebie,swoich emocji,a wczesniej wchodzeniew przeszłość przypominanie sobie zdarzeń zwłaszcza z dzieciństwa odtwarzanie tych emocji po to zeby te zdarzenia się odczepiły.
i wiem że to działa.
Przyznawanie się do błędów,wad, słabości i nie ukrywanie niczego.Jestem jaki jestem i tyle.
I ważne żeby pozwolic sobie na bycie nikim,a wtedy niczego nie muszę bronić zaciekle.
Tego sie za bardzo nie propaguje,a sporo literatury o rozwoju tworzy jakieś koncepcje które raczej zapętlają i programują po swojemu.
Ja się cieszę że mogę byc szrą myszką a nie kimś ważnym z potrzebą pokazywania komuś kimś się to nie jest.
Niech się inni w to bawią i to nie moja bajka.
Jest to taka medytacja myślami,w moim przypadku,a do tego trzeba co jakis czas pobyć z samym sobą. Coś odwrotnego co się tutaj dowiedziałem od innych uczesników tego typu forów.
aartefax pisze:To dlatego taki nacisk kładzie na to De Mello i Mooji w sensie żeby złapać dystans do samego siebie przez ograniczoną identyfikację z sobą samym.
Należy porzucić siebie żeby się z sobą odnalezć.
Kocur pisze:W pewnym sensie tak jest ale gdyby się do tego zastosować to wyjdzie depersonalizacja i derealizacja zwana przez niektórych "guru" mistyką. De Mello i inni mówią metaforami - używając języka powodują, że ich słowa są zniekształcone dla odbiorcy, który odbiera to zbyt dosłownie.
Depersonalizacja owszem może być jeśli ktoś nie pojął o co chodzi z tym JA.
Oj sporo ludzie na tego typu forach się w tym pogubili.
W dodatku jak ktoś do tego dołączy medytację gdzie będzie odrywał sięods siebie a łaczył się z k=jakims kosmosem to może nastąpić depersonalizacja.
Musisz identyfikowac się z ze swoją czystą świadomością i pojąć to,zrozumieć co tak naprawdę tworzy ciebie samego jako całość i co przyszlo z zewnatrz.
To nawet nie są metafory a tylko ludzie nie potrafią tego pojąć.
Tak samo jak odrzucają myslenie,rozum,a zamiast tego kierują się intuicją,czuciem.
Umysł sprawia psikusa i jest niedoskonały,ale pogłębiając swiadomość popełniamy mniej błędów.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.