Mistrz Eckhart
: 21 lutego 2012, o 12:46
Mistrz Eckhart pisał. Cierpienie jest najszybszym rumakiem do doskonałości.
Tak to jest, ale pod jednym warunkiem. Musisz się obudzić. Jak to wygląda z punktu widzenia człowieka pogrążonego w nerwicy?
Wstajesz rano i pierwsze co cię wita to twoja nerwica. Dzień dobry, a może zły, chyba zły. To ja, już tu jestem. Pierwszy strzał w pysk (bez urazy) już dostałeś. Cierpienie dzisiaj już się zaczęło. I tak może być cały dzień i następny i następny. Słuchasz swoje demony. To ja, dziś będzie twój zły dzień, a jutro jeszcze gorszy. Muszę coś z tym zrobić! Co zrobić! Dlaczego mnie to spotkało. O ja biedny człowiek! Jak się źle czuje! W głowie mi się kręci! Niedobrze mi! Co robić? Co robić? I tak bez końca. Twój demon, twoja mara, którą sobie wyhodowałeś i którą obdarzyłeś wielką wiarą w jej prawdziwość będzie cię męczył. Będzie cię męczył dopóty, dopóki będziesz w niego wierzył. Ty mu przytakujesz: Tak, tak, tak to prawda co mówisz mój diabełku. Rób tak dalej, a Eckhart będzie się w grobie przewracał z twojej głupoty.
A teraz drugi scenariusz. Dostajesz w gębę swoimi emocjami i myślami, to otwieraj oczy. Patrz: Demon twój nadaje codzienną audycję radiową. A ty patrzysz na kromkę chleba z masłem, którą w tej chwili jesz. Patrzysz na kwiatka na parapecie twojego okna. Patrzysz na to co dzieje się za oknem. Ptaszki tam sobie latają i śpiewają. A demon milknie. Nie ma go! Usypiasz, znowu słyszysz swoje radio. Dostałeś następny strzał w pysk. Otwórz oczy kolego-pojawia się myśl. Może pierwsza porządna myśl od paru lat. Znowu śpisz? Zerwał się wiatr? a ty płaczesz, że toniesz. Otwieraj oczy, a wiatr ustaje. Tak to wygląda. Usypiasz- strzał w gębę i widzisz prawdziwy świat. Usypiasz-strzał i znowu wracasz do rzeczywistości. Każdy powrót do prawdy wymazuje z pamięci twoje demony, po jednym, ale wymazuje. Gdy coraz częściej będziesz się budzić, demony będziesz zostawiać z boku, będą cię coraz mniej straszyć. Aż któregoś dnia obudzisz się na stałe. Wtedy już nic cię nie przestraszy i nie wyprowadzi z równowagi. Będzie ktoś mógł ci kołki na głowie ciosać, a ty powiesz tylko. Boże przebacz mu, bo nie wie co czyni. Doskonałość człowieka. Nadczłowiek – idąc śladem innego niemieckiego mistyka Fryderyka Nietzsche.
Kizam.blog
Tak to jest, ale pod jednym warunkiem. Musisz się obudzić. Jak to wygląda z punktu widzenia człowieka pogrążonego w nerwicy?
Wstajesz rano i pierwsze co cię wita to twoja nerwica. Dzień dobry, a może zły, chyba zły. To ja, już tu jestem. Pierwszy strzał w pysk (bez urazy) już dostałeś. Cierpienie dzisiaj już się zaczęło. I tak może być cały dzień i następny i następny. Słuchasz swoje demony. To ja, dziś będzie twój zły dzień, a jutro jeszcze gorszy. Muszę coś z tym zrobić! Co zrobić! Dlaczego mnie to spotkało. O ja biedny człowiek! Jak się źle czuje! W głowie mi się kręci! Niedobrze mi! Co robić? Co robić? I tak bez końca. Twój demon, twoja mara, którą sobie wyhodowałeś i którą obdarzyłeś wielką wiarą w jej prawdziwość będzie cię męczył. Będzie cię męczył dopóty, dopóki będziesz w niego wierzył. Ty mu przytakujesz: Tak, tak, tak to prawda co mówisz mój diabełku. Rób tak dalej, a Eckhart będzie się w grobie przewracał z twojej głupoty.
A teraz drugi scenariusz. Dostajesz w gębę swoimi emocjami i myślami, to otwieraj oczy. Patrz: Demon twój nadaje codzienną audycję radiową. A ty patrzysz na kromkę chleba z masłem, którą w tej chwili jesz. Patrzysz na kwiatka na parapecie twojego okna. Patrzysz na to co dzieje się za oknem. Ptaszki tam sobie latają i śpiewają. A demon milknie. Nie ma go! Usypiasz, znowu słyszysz swoje radio. Dostałeś następny strzał w pysk. Otwórz oczy kolego-pojawia się myśl. Może pierwsza porządna myśl od paru lat. Znowu śpisz? Zerwał się wiatr? a ty płaczesz, że toniesz. Otwieraj oczy, a wiatr ustaje. Tak to wygląda. Usypiasz- strzał w gębę i widzisz prawdziwy świat. Usypiasz-strzał i znowu wracasz do rzeczywistości. Każdy powrót do prawdy wymazuje z pamięci twoje demony, po jednym, ale wymazuje. Gdy coraz częściej będziesz się budzić, demony będziesz zostawiać z boku, będą cię coraz mniej straszyć. Aż któregoś dnia obudzisz się na stałe. Wtedy już nic cię nie przestraszy i nie wyprowadzi z równowagi. Będzie ktoś mógł ci kołki na głowie ciosać, a ty powiesz tylko. Boże przebacz mu, bo nie wie co czyni. Doskonałość człowieka. Nadczłowiek – idąc śladem innego niemieckiego mistyka Fryderyka Nietzsche.
Kizam.blog
