dowiedziałam się, że tak naprawdę.....
czy oby na prawdę... czy oby nie na niby...
proponuje ćwiczenie.
pójdź do kuchni odpal czajnik, poczekaj aż się zagotuje, zrób sobie ulubioną herbatkę i zastanów się.... jak to co przed chwilą zrobiłaś ma się do tego o czym kiedykolwiek przeczytałaś. W który miejscu znajdują się te idee...? w tobie, w herbacie, w kuchni, w twoim spojrzeniu? A teraz jak już herbata ostygła weź łyka, i zastanów się kto pije herbatę? Zajrzyj do szafki czy nie ma tam jakieś "kacperka", zajrzyj pod stół czy nie wylądowali tam kosmici. Jeśli nie... to dopij herbatę i wstając pomyśl.
"Sens nie jest w tym czym jestem, ale w tym co robię"