O! A ja mam dokladnie tak samo

Kilka rzeczy mnie powaznie denerwuje i jest to o tyle nie praktyczne, bo mnie rozprasza np. w pracy. Ale jest na to metoda. I nawet zacytuje moojiego: Czujesz, ze narasta w tobie gniew, wiec zaobserwuj go. Nic z nim nie rob, niech bedzie. Nie walcz, nie stawiaj oporu, nie oceniaj, nie wyrzucaj na sile. Zobacz co sie stanie. Mozna takze zadac sobie pytanie, kto jest tak naprawde zdenerwowany? Kim on jest? Bo z pozoru moglo by sie wydawac, ze cialo sie denerwuje. Ale niby dlaczego mialo by? Tak naprawde wcale tak nie jest i warto to samemu odkryc, o co w tym wlasciwie chodzi

A zeby juz calkiem byc w stylu moojiego i tolle, mozna do tego nawet dodac: tak, zgadzam sie na gniew ktory we mnie jest i/lub dziekuje za to, ze jest

Wydaje sie to byc bez sensu, ale zgadzajac sie na to co jest teraz, odblokowujesz sie i pozbawiasz podswiadomych napiec.
Mi to pomaga, i przynajmniej w moim wypadku kilka rzeczy o dziwo zaczelo mi byc po prostu obojetne. I wbrew pozorom nie wymagalo to zbyt wiele trudu. Tylko odrobine samodyscypliny, zeby pamietac, co robic. Zastrzegam tylko, ze z doswiadczenia wiem, ze na kazdym rozne rzeczy daja rozne efekty, wiec gwaracji nie ma ;)
Pozniej jak znajde chwile czasu, to postaram sie podac linka, gdzie mooji w oryginale to mowi, zeby nie bylo, ze znowu cos wymyslam :P