Moja ciemna strona
: 25 kwietnia 2017, o 02:58
Witam. Mam pewien problem z którym nie mogę sobie poradzić. Zaczne może od tego ze w dzieciństwa byłem wychowywany w ciągłym stresie. Na zewnątrz wszystko wyglądało dobrze, (niby) normalni rodzice, brak problemów finansowych. Jednak z mojej perspektywy wyglądało to trochę inaczej. Ojciec wyręczał mnie we wszystkim (później wytykał mi że niczego nie umiem), mama nieustannie krytykował i wmawiała mi jaki nie jestem baznadziejny, czasami dochodziło do przemocy. Kiedyś nawet obwiniła mnie o to że przezemnie poroniła. Ogólnie moi rodzice starali się zapewnić mi dobre warunki finansowe, ale od strony wychowania nie wyglądało to najlepiej. Skończyło się na tym że miałem strasznie obniżone poczucie własnej wartości i myslałem nad samobójstwem. Nie zamierzam żalić się jak źle miałem a jedynie wytłumaczyć mój problem jak najlepiej. Teraz mam nieco ponad 20 lat, fobie społeczne i coś co nazywam złym spojrzeniem. Przejdźmy dalej. Rok temu chodziłem do psychoterapeutki. Chodziło wtedy o agorafobię. Pomogła mi częściowo "wyleczyć" ten problem, ale po terapii pojawiło się coś innego. Chodzi mi właśnie o owe wrogie spojrzenie. Krótko przed zakonczeniem terapii wypowiedziałem przed snem słowa "Chciałbym aby każdy poczuł się tak jak ja". Żałuje tego bo najwidoczniej to się spełniło (ehh).. Chodzi mi głównie o to że w stanie "neutralności" mam strasznie wrogie spojrzenie. Wyglądam jakbym winił wszystkich ludzi dookoła mnie. Nie potrafię nad tym zapanować. Czuje się normalnie a moja twarz wygląda znacznie inaczej. Wielu ludzi odwróciło się ode mnie przez to ,a ja dalej nie potrafię sobie z tym poradzić. Znalazłem na internecie informacje że mogę mieć wampirze podpięcia. Przeprwadzilem kilka afirmacji jednak nic sie nie zmienilo. Zauwazylem jednak ze po spozyciu nawet najmniejszej dawki alkoholu problem magicznie zanika. Wiem że to niszczy aure wiec staram sie nie pic, nie mogę sobie również pozwolić na to abym chodził codziennie podpisty (hehe). Czuje się wypalony od środka i chyba jedynie poznanie bliźniaczej duszy moze mi pomóc.. Pozdrawiam i czekam na odpowiedz, jeśli ktoś z was jest mi w stanie pomóc.. Pierwszy raz piszę o tak osobistych sprawach więc prosiłbym równiez o uszanowanie tego.
byłem bity do nieprzytomności, ojciec alkoholik itp itd... Głęboka depresja i od samobójstwa uratował mnie kumpel, bo powiesił się pierwszy... W tamtym momencie stwierdziłem, że muszę znaleźć wyjście i zacząłem szukać. Miałem 16 lat. Psychoanaliza mi nie pomogła i literatura jakakolwiek również. Pomogła mi dopiero praca z oddechem, i to ci polecam. Poszukaj jakiegoś praktyka oddechu, czy to Rebirthing, czy Integracje oddechem. Ja byłem kamikadze i pojechałem od razu na 2 tygodniowe warsztaty. Bez przygotowania. Zdecydowanie i całkowicie odradzam "oddychanie holotropowe", to nie jest praktyka jak się ma problemy emocjonalne. Jak się już będziesz czuł bezpiecznie z materiałem emocjonalnym który zalega w tobie i wiedział jak podejść do każdej emocji i energii w sobie, wtedy możesz się tym pobawić nie wcześniej. Mnie to w ogóle nic nie dało, a czułem się po tym gorzej. I teraz skup się 