Strona 1 z 1

życiowa misja

: 4 lutego 2016, o 14:55
autor: piotrekski
Macie coś takiego? Odnaleźliście to? Swoje powołanie? Prawdopodobnie jeśli to odnajdziecie znajdziecie sens życia. Ale czy w ogóle wierzycie, że jest coś takiego? Pewien guru nakazuje oczekiwać odpowiedzi, nie odpowiadać, a czekać na odpowiedź.

Piszę to z powodu pewnego pytania. Otóż wydaje mi się, że moim powołaniem życiowym była/jest gra w piłkę nożną. Cały czas wierzę, że dalej mógłbym to robić, natomiast rozum mówi, że to nie ma sensu, że już za późno aby być piłkarzem. Teraz gdy to piszę cały czas się kłócę sam ze sobą, rozum mówi, że nie da rady, uczucia tworzą natomiast myśli pozytywne. Mam to od dłuższego czasu, uczucie, że jestem urodzonym piłkarzem.
Jak mi szło? Dobrze. Nie byłem najlepszy, tzn. (teraz uświadamiam sobie, że na prawdę grałem dobrze...) ale dobrze rozumiałem grę, zawsze jak grałem byłem w tym dobry. Zawsze dawałem z siebie 100% a nawet więcej, na boisku czułem się inny, samodzielny, dobrze się komunikowałem itp. Myślałem, że to uzależnienie od pewnego stanu umysłu który mi zawsze towarzyszył ale tak sobie myślę, że nie tylko :D

I tak- rozum chce odpuścić i zająć się czymś innym ale pragnienie gry w piłkę jest większe od rozumu .
I moje pytanie- czy jest to możliwe, abym faktycznie miał zostać piłkarzem czy to tylko zwykłe jakieś uczucie?

EDIT- już nie ma pragnienia, jest żal, że mi się nie udało... :aniol

Re: życiowa misja

: 4 lutego 2016, o 15:50
autor: Prometeusz
Tak mam coś takiego. Tylko Twoje pytanie jest źle sformułowane. Sensu życia nie można znaleźć, można go sobie jedynie nadać. Nie ma na co czekać.

Pragnienia są do d***, jeśli spełniasz się grając w piłkę to nie twórz sobie jakiegoś pragnienia tylko w nią graj, co Ci przeszkadza? Kupujesz piłkę, trenujesz sam albo z kimś szukasz kogoś do pokopania i grasz!

Jeśli myślisz w kontekście: ligi, pucharów, grania zawodowego i innych pierdół to przegrywasz życie bo to tylko zewnętrzna otoczka nic nie warta.

Trzeba robić to w czym znajdujemy satysfakcję. Niektórzy znajdują satysfakcje w drobnych wydarzeniach życiowych. Niektórzy w graniu w nogę. Inni w graniu w szachy, jeszcze inni coś innego osiągają.

Narkotyki Ci tego nie dadzą. Samo tylko medytowanie też Ci tego nie da (choć może być udanym składnikiem).

Żal że się nie udało? Co się nie udało? Piłka już Cię nie bawi? Znajdź coś innego i włóż w to całego siebie. :ok

Re: życiowa misja

: 4 lutego 2016, o 15:59
autor: piotrekski
Mocno mądre słowa Full Moon :-D

Re: życiowa misja

: 4 lutego 2016, o 20:27
autor: Prometeusz
Ciekawe że wychodzisz z tym tematem. :) Słowa to tylko słowa, trzeba dużo pracy, by wejść na tą ścieżkę. Lecz chyba właśnie dla tego sensu - warto ;-)

Re: życiowa misja

: 4 lutego 2016, o 23:19
autor: Kocur
Ja na pewno nie mam takiego powołania, tzn chodzi o to żeby odcierpieć swoje i umrzeć, skoro nie da się zmienić tego co mnie zniewala i nawet kiedy jestem w stanie zapłacić za to kasę, to nie wiem nawet gdzie się zwrócić. Kazda czynnośc w moim życiu jest oceniana przez pryzmat tej sytuacji i tego niechcianego marzenia, które powoduje, że lepiej dla mnie żebym zginął.

Mogłem wybrać między kilkoma pasjami, ale wszytko jest bez sensu, włącznie z byciem najlepszym. Pozostaje tylko dożyć i liczyć na to, że nie ma nic po śmierci.

Re: życiowa misja

: 6 lutego 2016, o 23:54
autor: Niewinny
Full Moon pisze:Tak mam coś takiego. Tylko Twoje pytanie jest źle sformułowane. Sensu życia nie można znaleźć, można go sobie jedynie nadać. Nie ma na co czekać.

Pragnienia są do d***, jeśli spełniasz się grając w piłkę to nie twórz sobie jakiegoś pragnienia tylko w nią graj, co Ci przeszkadza? Kupujesz piłkę, trenujesz sam albo z kimś szukasz kogoś do pokopania i grasz!



Trzeba robić to w czym znajdujemy satysfakcję. Niektórzy znajdują satysfakcje w drobnych wydarzeniach życiowych. Niektórzy w graniu w nogę. Inni w graniu w szachy, jeszcze inni coś innego osiągają.

Narkotyki Ci tego nie dadzą. Samo tylko medytowanie też Ci tego nie da (choć może być udanym składnikiem).


Serio sądzisz Pełny Księżycu że ktoś kto przeczytał o oświeceniu, wolności itp. i w to uwierzył może spełniać się grając w piłkę, szachy, krykieta itp.
To nierealne...

Re: życiowa misja

: 7 lutego 2016, o 00:53
autor: Prometeusz
Tak naprawdę nie ma kogoś kto mógłby się spełniać. Dlatego może być ktoś kto może. :D

Re: życiowa misja

: 7 lutego 2016, o 03:07
autor: Kocur
Myślę, że gdybym miał stan świadomości sprzed 3-4 lat, to byłbym szczęśliwy, za to dużo głupszy, bo dużo więcej rzeczy bym sobie racjonalizował. I za te złe cechy plusowałem sobie w społeczeństwie. Tylko, że teraz wiem, że te myśli były oparte na chciejstwie. Pomyślałem co by było sprawiedliwe gdyby Bóg był sprawiedliwy i jak zestawić to z istniejącym światem i na tym punkcie widzenia stworzyłem sobie światopogląd. Kiedy coś było niewygodne, to tworzyłem sobie racjonalizację dla swoich emocji, bo przecież pochodzą od Boga, z duszy itd. To nie przeszkadzało równolegle myśleć racjonalnie. Najgorsze stało się kiedy dostrzegłem wewnętrzną sprzeczność swojego pragnienia i to jakoś też wykasowało mi cel bycia dobrym, bo nie mógłbym go spełnić w zgodzie ze swoimi uczuciami, ale nie mógłbym spełnić uczuć, bo są w niezgodzie z dobrem i racjonalnym postępowaniem, a także unikaniem negatywnych konsekwencji. Tworzą się nowe negatywne konsekwencje przez to, że ten problem tak wygląda.

Ktoś mi powie żebym odrzucił ego itd, ale to jest niewykonalne, bo musiałbym żyć gdzieś na pustelni. Uważam, że ta koncepcja to bredzenie niektórych guru, albo niewłaściwe zrozumienie przez uczniów.

Gdybym miał postanowić, że znajdę życiową misję, to gdzie miałbym jej szukać?

Re: życiowa misja

: 7 lutego 2016, o 12:19
autor: piotrekski

: życiowa misja

: 4 marca 2016, o 08:02
autor: Praktyk
W rozwoju duchowym niczego się nie czepiamy, nic na siłę nie utrzymujemy, ani na siłę nie zdobywamy. Oświecenie (przebudzenie) polega właśnie na zrozumieniu tego, że możemy być szczęśliwi tu i teraz, bez tego wszystkiego. Jest to trochę (w tym ograniczonym zakresie) podobne do filozofii anty-kariery (zobacz tu). Jeżeli mamy pasję, to dobrze. Ona nadaje kolorytu naszemu życiu, nie mówiąc już o pozytywnej energii, jaka z tego płynie. Jeżeli nie mamy żadnej pasji, to też tragedii (z duchowego punktu widzenia) nie ma. Rozwój duchowy rozwija nasze wnętrze, więc świat zewnętrzny nie jest jedynym obszarem, gdzie możemy funkcjonować i realizować się. Problem z życiem mają ci, którzy mają pustkę w środku, wtedy - z braku zainteresowań, pasji - odczuwają oni bezsens życia. Aby odczuwać przyjemność życia potrzebna jest rozwinięta duchowość, coś więcej niz tylko nakierowanie na pieniądze i karierę.